Ostatnio drążę temat związku między Manipurą a metabolizmem, bo zauważyłem u siebie pewną prawidłowość. Kiedy mam okresy kompletnego rozregulowania trawienia, spowolnionego metabolizmu, uczucia ciężkości po posiłkach, to jednocześnie spada mi motywacja, poczucie własnej sprawczości i mam wrażenie że jestem totalnie bez siły przebicia. Klasyczne objawy niedoczynności splotu słonecznego. Ale zastanawia mnie coś innego: czy to czakra powoduje problemy metaboliczne, czy może problemy metaboliczne blokują czakrę? Ktoś to jakoś u siebie rozróżnił?
Pytanie o kierunek zależności to chyba jeden z tych fundamentalnych problemów, z którymi każdy prędzej czy później się mierzy. U mnie było tak, że przez długi czas skupiałam się wyłącznie na fizycznym aspekcie i nic nie dawało trwałego efektu. Dopiero kiedy zaczęłam pracować energetycznie z Manipurą równocześnie z dietą, coś ruszyło. Ale żeby dobrze odpowiedzieć na twoje pytanie, to muszę zapytać: jak rozpoznałeś niedoczynność? Robiłeś skanowanie czy oparłeś się na objawach?
Właśnie ten brak synchronizacji, o którym piszesz, wydaje mi się kluczowy. Jak pracowałam nad swoją Manipurą po bardzo stresującym roku, to najpierw poczułam poprawę w nastroju i pewności siebie, a dopiero kilka tygodni później coś ruszyło fizycznie z trawieniem. Jakby energetyczna zmiana musiała zejść na poziom ciała. Czy to możliwe że u ciebie jest odwrotna kolejność i ciało reaguje pierwsze?
Przepraszam że się wtrącę, bo jestem tu raczej żeby się pouczyć, ale mam pytanie do was obojga. Jak to możliwe że wahadełko pokazuje stan czakry? Tzn. co je wprawia w ruch nad konkretnym miejscem ciała? Próbowałem kiedyś i moje wahadełko kręciło się chyba losowo, bo raz tak raz tak nad tym samym miejscem.
To co opisujesz brzmi rzeczywiście jak możliwa niedoczynność Manipury, ale zanim ktokolwiek zacznie ci mówić co robić, chcę zapytać: czy lekarz sprawdził tarczycę? Pytam, bo to ważne. Tarczyca to co prawda obszar Vishuddhy, ale jej niedoczynność daje dokładnie takie objawy jak piszesz, ciężkość po jedzeniu, brak energii, trudności z wagą. Energetyczna praca to jedno, ale ja zawsze mówię żeby najpierw wykluczyć fizjologię, potem pracować na poziomie energetycznym.
Jak najbardziej możliwe, że kilka czakier jest rozregulowanych równocześnie. Często zresztą jedna blokada pociąga drugą. Mnie bardziej zastanawia coś innego, wracając do pytania Ezeteryka04, przepraszam, Ezeteryka94, o kierunek zależności. Bo ja obserwowałam u siebie że blokada Manipury miała bardzo konkretny wyzwalacz emocjonalny, długi okres bycia pod czyjąś kontrolą, i to dopiero potem przełożyło się na problemy z pęcherzykiem żółciowym. Czyli emocje były pierwsze.
To jest dobre pytanie i rzadko kto je zadaje. Tak, mogą być mylące. Nadczynna Manipura może dawać przegrzanie układu trawiennego, nadkwasotę, bardzo szybki metabolizm połączony z nerwowością i potrzebą kontrolowania wszystkiego. Niedoczynna to raczej spowolnienie, ciężkość, apatia, brak inicjatywy. Ale przy rozregulowanej czakrze objawy bywają mieszane, bo system próbuje się kompensować. Ezeteryk94, opisz mi dokładniej te okresy spowolnienia, czy chodzi o konkretne pory roku czy roku, czy to jest stałe?
To ma sens, słońce to żywioł ognia i Manipura jest z nim ściśle powiązana. Brak naturalnego światła może dosłownie ograniczać przepływ energii przez tę czakrę. Dlatego przy pracy z splotem słonecznym tak bardzo poleca się wizualizacje żółtego, ciepłego światła. Zorka, ty mówiłaś wcześniej o pracy z Manipurą po stresującym roku, jak długo trwała zanim poczułaś że coś faktycznie ruszyło?
Wtrącę się bo mam podobny temat ale trochę inny problem. Moja Manipura chyba jest nadaktywna, bo mam dokładnie odwrotne objawy niż tu opisujecie. Jestem hiperkontrolująca, mam nadkwasotę, szybki metabolizm i ciągle wrzuconą na wysokich obrotach. Jak się odblokować od nadczynności? Bo wszsytkie porady które widzę są na niedoczynność.
To co opisujesz Felicytka to wygląda bardziej na czakrę wahającą się między skrajnościami, co jest chyba trudniejsze do pracy niż stabilna blokada. Ja miałam podobny wzorzec i w snach mi się to pojawiało jako ogień który raz płonie za mocno a raz gaśnie. Nie wiem czy to metafora, ale dość dobrze opisuje ten stan. Przy Manipurze bardzo ważna jest regularność pracy, nie intensywność.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, wiele mi dała. Chciałam zapytać o jedną rzecz, bo jestem dopiero na początku tej drogi. Wahadełko nad czakrami, to musi być specjalne wahadełko? Słyszałam że materiał ma znaczenie, że np. kryształowe jest lepsze niż metalowe. Czy to prawda, czy to nie ma znaczenia?
Czytam tę dyskusję o wahadełku i zastanawiam się nad czymś innym. Wszyscy mówicie o diagnozowaniu czakr i potem pracy nad nimi, ale jak właściwie wiadomo, że to co czujemy fizycznie, ten mój brak energii po jedzeniu na przykład, pochodzi akurat z blokady energetycznej, a nie po prostu z jakiegoś stylu życia? Mam wrażenie że mogę sobie wmawiać różne rzeczy.
Trochę to smutne, że zawsze trzeba wszystko sprowadzać do badań. Ja rozumiem że to ważne, ale czasem człowiek już wszystko zbadał i lekarze rozkładają ręce, i wtedy szuka gdzie indziej. Czy nie o to właśnie chodzi w tej kategorii?
Właśnie, i wracając trochę do tego co Ezoteryk94 pisał wcześniej o kierunku zależności, bo ten wątek gdzieś nam uciekł. Mnie interesuje czy przy tej sezonowości objawów, gorzej jesienią i zimą, próbowałeś jakoś intensywniej pracować z Manipurą właśnie w tych trudniejszych miesiącach? Czy może wręcz odpuszczasz wtedy bo masz mniej zasobów?
Szczere pytanie. Zazwyczaj odpuszczam, bo jesienią mam po prostu mniej motywacji do wszystkiego. Co jest trochę błędnym kołem jak teraz o tym myślę, bo właśnie wtedy powinienem pracować intensywniej. Ale nie mam wtedy siły na regularną medytację. Ulcia90, czy jest jakaś metoda, która wymaga mniej aktywnego wysiłku, a mogłaby działać przy takiej sezonowej niedoczynności?
To jest akurat ważne rozróżnienie. Przy niskiej energii medytacja aktywna, z intensywną wizualizacją i mantrą, może być za wymagająca i wtedy rzeczywiście nie robisz jej albo robisz niedbale. Warto wtedy wejść w prostsze formy, na przykład sam kontakt ze słońcem, nawet przez szybę, z intencją, albo noszenie żółtego kamienia bez żadnych dodatkowych ćwiczeń. Pasywna ekspozycja na barwę i symbolikę czakry też działa, choć wolniej.
Ciekawe co mówisz o tej pasywnej ekspozycji. Ja to trochę czuję przez sny, bo kiedy mam gorszy okres z energią, to w snach prawie nie ma żółci ani ciepłych kolorów, dominuje szarość albo biel. Nie wiem czy to miernik stanu Manipury, ale jest powtarzalny wzorzec. Ezoteryk94, a ty masz jakieś sny które by się wiązały z tym sezonowym rytmem?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale słucham tej dyskusji i mam pytanie które może być głupie. Jak słońce przez szybę ma działać na czakrę, skoro szyba blokuje UV? Tzn. pytam serio, bo nie rozumiem mechanizmu. Czy tu chodzi o samo światło widzialne, o ciepło, o intencję, czy o coś innego?
A dlaczego jedno miałoby wykluczać drugie? Serio pytam. Nawet jeśli część efektu idzie przez nastrój i ciepło, a część przez coś co nazywamy energią, efekt jest efektem. Mnie nie przekonują argumenty z placebo jako zarzutem, bo placebo działa i ma udokumentowane działanie. Kwestia jest inna, czy praca z Manipurą daje coś ponad to.
Zgadzam sie z Zorką. Poza tym jak dla mnie te podziały troche sztuczne są. Nastrój to też jest energia, tylko inna. Jak mi sie poprawia humor to i trawienie mi sie poprawia, sprawdzone. Przy złym nastroju mam skurcze żołądka, przy dobrym normalnie je. To jest fizyczne. Więc jak słunce przez okno poprawia humor i trawienie przez Manipurę, to jak to oddzielić?
Czytam to wszystko i trochę mi w głowie kręci od tych wszystkich połączeń. Mam głupie pytanie, bo dopiero zaczynam się tym interesować. Czy czakra splotu słonecznego naprawdę może wpływać na metabolizm w sensie fizycznym, na przykład na to czy chudnę czy tyję? Bo widziałam gdzieś takie twierdzenie i nie wiedziałam co o tym myśleć.
Obserwuję tę dyskusję od dłuższego czasu i mam tylko jedno małe uzupełnienie. Pracowałam z litoterapeutką która twierdziła, że tygryse oko przy sezonowym spowolnieniu Manipury nosi się najlepiej w stałym kontakcie ze skórą w obszarze splotu, nie po prostu w kieszeni. Nigdy nie sprawdziłam czy to robi różnicę, ale może ktoś z was próbował?
Mówiła o bezpośrednim kontakcie ze skórą, na wysokości pępka mniej więcej, albo odrobinę powyżej. Kieszeń spodni to według niej za nisko i za daleko od pola czakry. Sama tego nie weryfikowałam, więc nie wiem czy to ma sens, ale tak właśnie tłumaczyła.
A czy ktoś probował połączyć kamień z mantrą RAM w jednej sesji? Bo mnie sie wydaje ze sama litoterapia to połowa roboty, a druga połowa to aktywowanie intencją. Sama tak robię i metabolizm mi troche lepiej chodzi, choć nie wiem czy to kamień, mantry, czy po prostu jesienią piłam więcej herbaty i byłam spokojniejsza.
Wróćmy może do tego wątku z ferrytyna i B12, bo Zenobka mnie trochę zostawiła w zawieszeniu. Zrobiłem te badania, ferrytyna wyszła na dolnej granicy normy, B12 ok. Lekarz powiedział że nie ma problemu, ale ja nadal mam to samo uczucie po jedzeniu. Więc może jednak jest jakiś komponent energetyczny?
To co mówi Zenobka o ferrytynie jest ważne i nie kłóci się z pracą energetyczną. Natomiast mam pytanie do Kappiego, bo mnie interesuje co czujesz bezpośrednio po jedzeniu. Czy to jest takie opadnięcie, śpiączka pokarmowa? Czy raczej uczucie że żołądek nie pracuje, jakby stagnacja?
Przepraszam że znowu się wtrącam, ale coraz bardziej gubię się w tej dyskusji. Czy to znaczy że jeśli mam zawsze ciężkość po obiedzie to mam zablokowaną tę czakrę? Bo to brzmi jak opis połowy populacji po świątecznym obiedzie i zastanawiam się czy to nie jest po prostu normalne zjawisko.
