Afirmacje przy Manipurze to trochę kontrowersyjny temat. Sama używałam i powiem szczerze - działają, ale tylko jeśli naprawdę w nie wchodzisz, a nie recytujesz jak wiersz na pamięć. Przy jedzeniu kompulsywnym konkretnie to bym jednak ostrożnie, bo afirmacja 'mam silną wolę' w momencie kiedy człowiek właśnie pożera trzecią kanapkę może zrobić więcej szkody niż pożytku - poczucie winy się nakręca.
Do Gwiazdarski i Zephyry - mam tu pewne zdanie. Afirmacje dla Manipury przy jedzeniu kompulsywnym mają sens, ale muszą być skierowane nie na 'siłę' tylko na 'prawo do potrzeb'. Różnica jest spora. 'Mam prawo czuć głód i go zaspokoić' albo 'moje emocje mają głos' to inne przesłanie niż 'jestem silna i panuję nad sobą'. To drugie wzmacnia wewnętrznego krytyka, który już i tak za dużo hałasuje.
czytam to o afirmacjach i mam dziwne uczucie. probowalem raz cos takiego i poczulem sie jak idiota ktory mowi do siebie w lustrze. nie wiem czy to kwestia ze nie trafilem w odpowiednie slowa czy po prostu nie mam do tego przekonania. klimcia a te twoje przyklady - to jak sie je mowi? na glos? w glowie? przy jedzeniu czy przed?
dobre pytania. Zazwyczaj polecam przed, nie w trakcie - w trakcie epizodu kompulsywnego uwaga jest zawłaszczona i afirmacja tam nie dotrze. Ja osobiście mówię na głos, bo ciało reaguje na dźwięk inaczej niż na myśl. Ale jeśli czujesz się jak idiota to znaczy że afirmacja jest za daleko od tego w co jesteś w stanie uwierzyć - wtedy trzeba ją przyciąć do czegoś skromniejszego. Nie 'jestem bezpieczny' tylko 'mogę spróbować być bezpieczny'.
Hmm, nie jestem pewna czy 'mogę spróbować' to nie jest za miękkie. Manipura to czakra ognia i działania, więc zbyt miękkie komunikaty mogą po prostu nie rezonow... tzn. nie trafić w energię tej czakry. Choć przyznam że nie robiłam z tym żadnych eksperymentów stricte przy jedzeniu, więc może klimcia wie lepiej z praktyki.
Muszę tu powiedzieć jedno - cała ta rozmowa o afirmacjach jest ciekawa, ale chcę żebyśmy nie stracili z oczu tego co Marcel napisał wcześniej o dysocjacji. Afirmacje przy aktywnej dysocjacji to jak smarowanie balsamu na oparzenie przez ubranie. Marcel, czy udało ci się sprawdzić cokolwiek z tego co tu padało - oddech, kontakt z psychologiem?
Fiolkowa nie zdazylem jeszcze ale zapisalem sobie to co Fiolkowa wczesniej pisala o tej fundacji. mam to w notatniku. nie jestem pewien czy zadzwonie ale przynajmniej wiem ze jest. dzisiaj sprobowalem tego oddechu co Janeczka pisala - rece na brzuchu powoli. nie powiem zeby bylo jakies olsnienie ale przez chwile poczulem po prostu ze jestem w tym pokoju. nie wiem jak to inaczej opisac
Marcel, 'byłem w tym pokoju' to jest naprawdę coś. Serio. To nie jest małe. To jest dokładnie ten cel uziemienia - nie żadne olśnienie, tylko kontakt z tu i teraz. Cieszę się że to poczułeś.
o Marcel dobrze ze sprobowales! i wlasnie to co mowisz - ze 'byłes w pokoju' - to jest to. u mnie tez na poczatku nie bylo zadnego wow, byl tylko moment ze 'aha, tu jestem'. a potem takich momentow bylo wiecej. nie spiesz sie z tym
Chcę tu dorzucić jedną rzecz do afirmacji i Manipury, bo Zephyra ma rację że to czakra ognia, ale 'miękkość' afirmacji nie musi być problemem jeśli rozumiemy co robimy. Manipura nie potrzebuje agresji słownej skierowanej w siebie - potrzebuje kierunku. Afirmacja działa jak intencja przed medytacją, nie jak rozkaz. 'Kieruję się ku swojej sile' to inne narzędz... inny komunikat niż 'jestem silny'. Jedno jest otwarte, drugie konfrontuje z aktualnym stanem i często przegrywa.
hej, wróciłam po dłuższej chwili i patrzę że temat poszedł w kilka stron naraz co jest spoko. chciałam zapytać o coś innego - ktoś tu wspominał kamienie dla Manipury i zupełnie to ucichło. czy ktoś naprawdę pracuje z kamieniami przy tej czakrze i co konkretnie? cytryn? tygrysie oko? bo mam cytryn i nie wiem czy go używam dobrze
Mistralia, kamienie dla Manipury to temat na osobny wątek szczerze mówiąc, ale w skrócie - cytryn jak najbardziej, też bursztyn i tygrysie oko. Z tymi kamieniami przy jedzeniu kompulsywnym konkretnie nie pracowałam, ale słyszałam że kładzenie cytryna na splecie słonecznym podczas relaksacji ma pomagać w odczuwaniu ciepła w tej okolicy, co podobno 'aktywuje' czakrę. Sama nie sprawdzałam.
Mistralia, kamienie to ładne i przyjemne, ale żeby być szczerym - przy tym co Marcel opisuje, kamień na brzuchu to jest bardzo peryferyjne sposób. Mam cytryn, mam tygrysie oko, nie mam złudzeń że zrobią coś czego nie zrobi rozmowa z człowiekiem. Przy blokadach Manipury na poziomie głębokiej dysocjacji emocjonalnej kamień może pomóc wejść w spokój, ale nie rozwiąże problemu.
ja mam pytanie do calej grupy - czy ktos wie jak dlugo trwa praca z blokada Manipury? bo czytam ten watek i rozumiem ze to nie jest kwestia tygodnia ale czy to miesiac, rok? pytam bo nie wiem czy mam realistyczne oczekiwania. Marcel tez pewnie sie zastanawia 🙂
Honoratka, to naprawdę zależy od głębokości blokady i od tego co ją wywołało. Nie ma jednej odpowiedzi. Widziałam osoby które po kilku sesjach u dobrego bioenergoterapeuty czuły realną zmianę, i widziałam takie które pracowały latami. Szczerze? Przy czymś tak złożonym jak kompulsywne jedzenie z dysocjacją liczyłabym na minimum kilka miesięcy świadomej pracy, i to przy wsparciu terapeuty, nie tylko samodzielnych ćwiczeń.
Fiolkowa, rozumiem ze to zalety od gleobokosci i tak dalej, ale czy mozna jakos przyspieszyc ten proces? bo czytam ze przy Manipurze szczegolnie chodzi o to ze blokada jest czesto 'warstwowa' - ze pod jedną jest nastepna. to znaczy ze nigdy nie wiesz ile tych warstw jest? to troche przytlaczajace szczerze mowiac 🙂
Honoratka, 'warstwowa' to dobre słowo, ale ja bym to nazwała inaczej - blokada w Manipurze często ma rdzeń i ma objawy. Pracujesz z objawami, myślisz że skończyłaś, a za jakiś czas pojawia się coś głębszego. To nie znaczy że cofnęłaś się. To znaczy że doszłaś do kolejnej warstwy. I tak, przy czymś co Marcel opisuje - jedzenie jako regulacja emocjonalna od lat - tych warstw może być kilka. Ale każda przepracowana warstwa daje realną ulgę, nie czekasz na jedno wielkie olśnienie na końcu.
czytam te rozmowe o warstwach i... nie wiem czy to mnie uspokaja czy bardziej przeraza. chyba obie opcje naraz. ale ta jedna rzecz co Klimcia napisala o tym jednym momencie swiadomego wyboru na dziesiec, to jakos do mnie trafia. bo ostatnio znaczy ostatnio byl taki moment kiedy stalem przy lodowce i przez chwile bylem tam naprawde. wiedzialem co robie. i tak czy inaczej siegnalem ale byl ta sekunda. nie wiem czy to cos znaczy
Marcel, ta sekunda to jest naprawdę dużo. serio. to nie jest 'tak czy inaczej sięgnąłem', to jest - pojawił się obserwator. Manipura przy blokadzie emocjonalnej właśnie tak działa, najpierw znika ta przestrzeń między impulsem a działaniem. Jak ta przestrzeń zaczyna wracać, choćby na chwilę, to jest zmiana w przepływie. Mów dalej jak to idzie, bo to jest właśnie ten sygnał o którym Klimcia pisała.
ok ale zaraz, zaraz. 'obserwator' to pięknie brzmi, ale przy kompulsji ta 'sekunda świadomości' to nie jest koniecznie postęp energetyczny, to może być po prostu normalny mechanizm i tak działa kompulsja u wielu osób - jest chwila kiedy wiesz, i tak czy inaczej robisz. to się nawet ma swoją nazwę w psychologii, nie pamiętam jak dokładnie. więc nie wiem czy od razu wpisywać to w poprawę Manipury
