Chciałam zapytać o coś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje i trochę się waham czy to odpowiedni dział, ale chyba tak. Chodzi mi o związek między czakrą splotu słonecznego a autoagresją. Nie mówię tu o sobie bezpośrednio, ale obserwuję to u siebie z perspektywy - miałam taki okres kiedy się okaleczałam, skończyłam terapię i już tego nie robię, ale zostało mi pytanie: co to właściwie było energetycznie? bo na poziomie psychiki wiem już mniej więcej, terapeuta dużo tłumaczył. Ale na poziomie czakr? Manipura odpowiada za siłę woli, kontrolę, moc osobistą - no i autoagresja to też jakiś rodzaj sprawowania kontroli, tyle że skierowanej do środka. Czy ktoś się nad tym zastanawiał? Czy to może być sign nadaktywnej Manipury, która nie ma ujścia? Albo odwrotnie - zablokowanej? Bo mam wrażenie że jedno i drugie można argumentować.
To bardzo odważny temat do poruszenia i cieszę się, że go otworzyłaś, bo rzadko ktoś to robi wprost. Chcę na wstępie doprecyzować jedno: zanim komukolwiek będę tłumaczyć co to było energetycznie, chcę się upewnić, że jesteś teraz ok i masz wsparcie, jeśli te wspomnienia zaczną wracać mocniej przy omawianiu tematu. Piszesz, że terapię skończyłaś - to dobrze. Samo pytanie jest jak najbardziej zasadne i można na nie sensownie odpowiadać. Ale do meritum: twój tok myślenia jest trafny. Manipura to wola, sprawczość, poczucie 'ja mogę'. Autoagresja energetycznie to bardzo złożona sprawa i nie dałabym prostej odpowiedzi 'nadaktywna' albo 'zablokowana'. Widziałam u różnych osób różne konfiguracje przy podobnych zachowaniach. Możesz powiedzieć więcej o tym jak się wtedy czułaś ogólnie - czy miałaś poczucie bezsilności, czy raczej jakiś rodzaj napięcia którego nie umiałaś inaczej rozładować?
To ciekawe że piszesz o kontroli, bo ja to zawsze kojarzyłam bardziej z Muladharą - poczucie bezpieczeństwa, uziemienie, podstawa. Jak ktoś się okalecza to często mówi że 'poczuł że żyje' albo że to jedyna rzecz nad którą ma kontrolę. To brzmi jak czakra korzenia, nie splotu słonecznego. Albo może obie na raz? Chętnie posłucham co Nyja ma do powiedzenia na ten temat bo ona chyba najlepiej zna te zależności.
Wchodze w temat bo mnie to naprawdę interesuje od strony energetycznej. Kiedys robiłem skanowanie dlonia u kilku osób ktore przechodziły rozne kryzysy emocjonalne i powiem tak: nad Maniuprą czulem rozne rzeczy w zaleznosci od osoby. U jednej był wyraźny 'żar' intensywne cieplo, wręcz nieprzyjemne pulsowanie - i ta osoba była wtedy w stanie silnego gniewu skierowanego do środka. U innej bylo prawie nic takie 'puste miejsce', czakra jakby wycofana. I ta osoba raczej zapadala się w sobie. Nie wiem czy to autoaresja fizyczna w obu przypadkach byla, ale energetycznie te stany sa naprawdę rozne mimo że moga dawać podobne zachowania. To co łączyło obie osoby to zablokowana Vishuddha - żadna z nich nie umiała powiedziec co czuje.
Oj, nie spodziewałam się takiego tematu tutaj ale bardzo się cieszę że ktoś to napisał! Ja też miałam swój trudny czas i też zastanawiałam się co to znaczy energetycznie, ale nie wiedziałam jak to ugryźć od tej strony. Sigilmistrz06 - a ta Vishuddha to masz na myśli że jak ktoś nie umie wyrazić tego co czuje to energia jakoś się kumuluje i szuka innego wyjścia? Bo to by dużo tłumaczyło...
Dobra, wejdę tu z pewnym 'ale'. Mam wrażenie że trochę za szybko idziemy w stronę 'blokada tu, czakra tam' i już mamy wyjaśnienie. Autoagresja to poważny temat kliniczny i mieszanie języka energetycznego z tym tematem może być ryzykowne. Nie mówię, że temat jest niepotrzebny, ale martwię się że ktoś przeczyta ten wątek i zamiast pójść po pomoc, stwierdzi że wystarczy odblokować Manipurę. To nie tak działa. Salomejka wspomniała że była na terapii - super. Ale wątek nie powinien iść w stronę 'wystarczy popracować z czakrami'.
Okej to może mam głupie pytanie ale czy nie jest tak, że diagnoza czakrowa w takich przypadkach jest w ogóle możliwa retrospektywnie? Tzn. czy można teraz sprawdzić wahadełkiem albo skanowaniem co było wtedy? Czy raczej zostają jakieś ślady energetyczne i można to jeszcze odczytać? Pytam serio, bo sama próbowałam wahadełka i jakoś nie umiem tego zestawić z przeszłością, tylko z 'teraz'.
Wybaczcie że się wtrącam bo raczej jestem tu od kamieni i takich rzeczy ale czytam wątek i zastanawiam się - a czy tyger-eye albo cytryn nie pomagają przy Manipurze? Słyszałem że żółte kamienie to ta czakra. Chodzi mi o to czy można w ogóle tak pracować z czymś tak poważnym jak opisujecie, kamykami? Szczerze pytam, bez ironii.
Chcę odpowiedzieć na Florce i Nyi razem - rozumiem obawy i absolutnie nie szukam tu zamiennika terapii. To za mną, naprawdę. Interesuje mnie ten temat czysto z ciekawości, żeby lepiej rozumieć siebie energetycznie i może też pomóc innym którzy mogą się z tym spotkać. Co do retrospektywnej diagnozy o którą pytała Mandragorka - to ciekawy wątek. Czy można sprawdzić ślady? Bo sama spróbowałam niedawno wahadełka nad sobą i czakra splotu słonecznego kręci się nieregularnie, takie urywane koło. Nie wiem czy to zostałość czy aktualny stan.
Urywany, nieregularny obrót to często sygnał blokady częściowej albo niestabilności przepływu, nie pełnego zatrzymania. Aktualny stan i przeszłe wzorce mogą się na siebie nakładać w polu, więc ciężko powiedzieć co skąd. Jedno pytanie do ciebie: jak masz teraz z poczuciem własnej wartości i sprawczością? Bo Manipura to nie tylko kontrola, to też 'wiem, że jestem w stanie'. Czasem terapia porządkuje sferę psychiczną, ale pole energetyczne zostaje z opóźnieniem w starym wzorcu. I to jest właśnie miejsce gdzie praca z czakrami ma sens - nie jako terapia, ale jako 'domykanie' na innym poziomie.
to jest niesamowite co tu piszecie, serio. nigdy bym nie połączył autoagresji z czakrami tak konkretnie jak Sigilmistrz06 opisał te dwie osoby. to o tej 'pustej' czakrze mnie zastanawia - czy to znaczy że jeśli ktos jest zablokowany w Manipurze to jakby nie czuje się prawdziwym autorem swojego życia? bo slyszalem że ta czakra to 'ja jestem' ale w działaniu, nie w bycie
no i teraz właśnie chce się zapytać - bo to wszystko brzmi bardzo spójnie i ciekawie, ale czy ktoś z was faktycznie pracował z Manipurą i zauważył realną zmianę w takim obszarze jak sprawczość albo poczucie siły? nie pytam o teorię tylko o własne doświadczenie. bo teoria czakrowa zawsze brzmi logicznie post factum, a ciekawi mnie czy to działa w przód
Znam ten temat z kilku stron bo pracuję też z afirmacjami i często widzę jak głęboko zakorzenione przekonania o braku siły osobistej są dosłownie zapisane w ciele. Na poziomie afirmacyjnym praca z 'mam prawo działać', 'moje potrzeby są ważne', 'jestem wystarczająca' - to są dokładnie te treści które odpowiadają Manipurze. I co obserwuję: u osób które miały silną historię braku sprawczości, kontroli zewnętrznej, te afirmacje na początku budzą opór fizyczny. Dosłownie - napinanie w okolicy brzucha, nudności, dyskomfort. To nie przypadek. Ciało pamięta blokadę i reaguje zanim umysł zdąży cokolwiek powiedzieć. Czy to zmienia coś w kwestii autoagresji bezpośrednio? Nie powiem, że tak i że wystarczy, ale jako część szerszej pracy - tak, widziałam zmiany.
przepraszam że może nie na temat ale czytam i zastanawiam się czy ta czakra splotu słonecznego to jest zawsze w tym samym miejscu ciała, bo gdzieś czytałam że różne systemy trochę inaczej to umieszczają? pytam bo jak Eugenka pisała o napięciu w brzuchu to pomyślałam że ja to czuję często właśnie tam i zastanawiam się czy to może być coś podobnego czy po prostu stres
no bo właśnie to mnie zastanawia z tym umiejscowieniem - różne źródła podają trochę inaczej i nie wiem czy to ważne przy tej rozmowie o autoagresji czy nie. bo jeśli ktoś czuje napięcie 'wyżej' w żołądku a ktoś inny 'niżej' przy pępku to czy to nadal ta sama czakra?
Sprawiedliwa_59 ważne pytanie i nie jest bez znaczenia. Manipura tradycyjnie osadzona jest w okolicy splotu słonecznego, czyli mniej więcej na wysokości górnej części brzucha, między pępkiem a mostkiem. Różnice między systemami są, owszem, ale zazwyczaj nie przekraczają kilku centymetrów. W kontekście tej rozmowy ważniejsze jest to, że jeśli ktoś lokalizuje napięcie w tym obszarze i kojarzy je z poczuciem bezsilności albo utraty kontroli, to jest to sygnał diagnostyczny niezależnie od milimetrów. Ciało nie czyta podręczników.
Nyja ujęła to ładnie. Dodam tylko że przy pracy afirmacyjnej też mam podobne doświadczenia, że ludzie sami instynktownie kładą rękę na tym obszarze kiedy mówią o sprawczości albo jej braku. To nieprzypadkowe. Jakby ciało wiedziało zanim umysł to nazwie.
ok ale wróćmy do mojego pytania bo chyba nikt nie odpowiedział wprost, haha. czy ktos z was faktycznie pracował z Manipurą i poczuł zmianę? nie 'ciało instynktownie wie' tylko konkretnie: co robiłaś, ile czasu i co się zmieniło. serio pytam, nie czepiams
Habbia okej, konkretnie. Pracowałam z Manipurą przez jakieś trzy tygodnie regularnie, codziennie wieczorem medytacja z wizualizacją żółtego ognia w centrum brzucha i mantry RAM. Po mniej więcej tygodniu zaczęłam zauważać że inaczej reaguję na sytuacje w których wcześniej od razu się wycofywałam. Nie od razu 'jestem pewna siebie', raczej takie delikatne 'poczekaj, mam tu coś do powiedzenia'. Trudno to zmierzyć, ale dla mnie było wyraźne.
Habbia mam podobne doświadczenie co Wozka ale u siebie. kiedy zaczalem regularnie pracować z Manipura, glownie przez pranajame i wizualizację, to nie było dramatyczne. Bardziej zacząłem zauwazac że mniej czekam na pozwolenie od innych. takie male rzeczy codzienne, decyzje ktore wcześniej odkładałem. Ale żeby byl efekt to trzeba regularności nie jednorazowej sesji.
a mi ciekawa jest ta regularność bo jak długo mniej więcej zanim cokolwiek poczujecie? bo ja próbowałam kilka razy i po tygodniu rezygnowałam bo 'nic się nie dzieje'. to może za krótko?
ja tez mam to że zaczynam i po chwili poddaje, ale z medytacją wgl, nie tylko czakrami. ale wracając do głównego tematu - czy ktoś może mi powiedzieć jak to jest z tą autoagresją i Manipurą, czy to znaczy że jak ktoś to robi to MA zablokowaną tę czakrę, czy raczej MOŻE mieć? bo to duża różnica chyba
Tadek no właśnie, i to jest kluczowe pytanie którego chyba trochę unikamy. Nie ma żadnej zasady 'autoagresja równa się blokada Manipury'. To jest jedna z możliwych interpretacji energetycznych, nie diagnoza. Ludzie stosują autoagresję z bardzo różnych powodów i nie wszystkie mają wspólny mianownik energetyczny. Trochę mam wrażenie że wątek zmierza w stronę upraszczania złożonego tematu.
Florka dzięki za to i rozumiem tę ostrożność. Dla mnie osobiście ta rozmowa jest cenna właśnie dlatego że łączy poziomy, nie zamienia jeden na drugi. Nikt tu nie mówi 'idź medytować zamiast do psychiatry'. Raczej 'a co się wtedy działo na tym innym poziomie, który też jest twój'. To dla mnie wartościowe.
tak bardzo zgadzam się z Salomejką! właśnie o to chodzi żeby patrzeć na człowieka całościowo. i chyba właśnie dlatego ten wątek jest tak ważny bo rzadko się mówi o tych trudnych tematach w kontekście energetycznym. dziękuję że go założyłaś, naprawdę 🙂
wróćmy może do tej kwestii którą Sigilmistrz poruszał wcześniej o Vishuddhi i o tym że energia szuka wyjścia. bo mnie to bardzo uderzyło. mam wrażenie że u mnie coś podobnego się działo tylko że nie skończyło się autoagresją ale takimi... wybuchami złości które potem nie wiem skąd się brały. czy to może być ten sam mechanizm tylko inne wyjście?
czytam tę rozmowę z pewnym sceptycyzmem ale jedno mnie zastanawia - czy te 'zawory bezpieczeństwa' jak to ładnie Sigilmistrz ujął, czy one mogą się zmieniać u tej samej osoby w różnych okresach życia? bo np. ktoś w jednym czasie się zamyka a w innym wybucha na zewnątrz. co to oznaczałoby energetycznie?
