Medytacja i kamienie tak, można samemu. Praca z wahadłem wymaga trochę cierpliwości żeby skalibrować. Natomiast jeśli chodzi o aktywne odblokowywanie blokad, szczególnie tych głęboko zakorzenionych - ostrożnie z samodzielną pracą. Nie dlatego że jest niebezpieczna, ale dlatego że można kręcić się w kółko bez efektów i się zniechęcić. Przy czymś tak konkretnym jak relacja z rodzicem warto mieć kogoś z zewnątrz.
A ja mam takie skojarzenie z tarota właśnie do tego co Mistique napisała o tej szybie i ochronie - karta Sprawiedliwości albo Dwójka Mieczy często wychodzi kiedy trzeba ustanowić granicę bez emocji, bez gniewu, po prostu jasno. Może warto popatrzeć na swój układ relacyjny przez tarot jako lustro, nie przepowiednia? Wtedy to nie jest wróżenie, tylko inny sposób zobaczenia wzorca.
szczerze? nadal mi nie wiadomo jak te kamienie i wizualizacje mają realnie cokolwiek zmienić w relacji z żywą osobą która dalej dzwoni i płacze. Nie atakuje, po prostu nie rozumiem mechanizmu
no dobra, dalej czekam na odpowiedź bo naprawdę nie rozumiem. kamień leży na klatce piersiowej i co, mama nagle przestaje dzwonić? wizualizacja szyby robi co dokładnie? chodzi mi o mechanizm, nie o poetyckie opisy
to nie jest tak że mama przestaje dzwonić. chodzi o to że ty przestajesz wchłaniać jej stan emocjonalny jak gąbka. mechanizm? twoje pole energetyczne ma pewną przepuszczalność i przy otwartej, niechronionej Anahacie wchodzi wszystko bez filtra. praca z granicą energetyczną ma tę przepuszczalność zmniejszyć selektywnie. nie odciąć, ale filtrować
Lubomir, uczciwe pytanie. nie będę udawać że jest jakiś udowodniony mechanizm fizykalny. ale u wielu osób praca z konkretnym przedmiotem fizycznym - kamieniem, koralem, czymkolwiek - daje punkt skupienia intencji. czy to kamień robi robotę sam czy twoja uwaga to drugie pytanie. efekt bywa realny niezależnie od odpowiedzi
właśnie i to jest odpowiedź której szukał Lubomir, tylko mało kto ją tak formułuje. efekt placebo jest efektem, to nie jest zarzut. problem zaczyna się kiedy mówi się że różowy kwarc 'leczy Anahatę' zamiast powiedzieć że pomaga skupić uwagę na granicy emocjonalnej. jedno jest prawdą, drugie jest bajką dla dzieci
no właśnie haha, trochę się pogubiłam w tym wszystkim co piszecie. ale to ciekawe, nie obrażam się. to co Mistique napisała o tej szybie - próbowałam sobie to wyobrazić wieczorem i coś dziwnego się stało, poczułam jak gdyby mniej ciężko. może głupio mówię
nie mówisz głupio. to jest dokładnie to o czym pisałam wcześniej. twoje ciało pokazało ci że ta praca robi coś realnego, zanim głowa to przetworzy. to jest ważny sygnał. co konkretnie czułaś? gdzie w ciele to było?
to że nie wiesz skąd efekt jest uczciwe podejście. tyle że jeśli chcesz sprawdzić czy wizualizacja pomaga, musisz ją powtarzać regularnie i notować co czujesz. jeden wieczór to za mało żeby cokolwiek stwierdzić, ale pierwszy sygnał jest wart uwagi
właśnie, to samo co mam z wahadłem, jeden wynik nic nie mówi, seria mówi dużo więcej. Jaskier, masz może jakiś notes albo chociaż kartki? bo ja na początku tego nie robiłam i teraz żałuję że nie zapisywałam co czułam w pierwszych tygodniach pracy
matko kochana, wróćmy do tego co pisał Porewit o tylnej stronie Anahaty bo mnie to dalej siedzi. mówiłem że mam ból między łopatkami po rozmowach z ojcem. to jest ta tylna część tak? bo z tego co rozumiem to oznacza że czuję się bez oparcia i to akurat totalnie pasuje do naszej relacji
pattern jest charakterystyczny. napięcie mięśniowe raczej nie jest tak selektywne. natomiast zanim ktoś powie że to 'na pewno' tylna Anahata, zapytam czy bóle były przed problemami z ojcem, czy pojawiły się w czasie kiedy ta relacja się komplikowała. to może wiele wyjaśnić
Boleslaw zadał trafne pytanie ale mam jeszcze jedno - Tymek, czy jak rozmawiasz z ojcem przez telefon to boli tak samo jak na żywo? bo jeśli przez telefon słabiej albo wcale to jest kolejna wskazówka że to reakcja na jego pole energetyczne a nie samo napięcie nerwowe
wybaczcie że wchodzę w inny wątek, ale wróciłam do tego co Kazia pisała o kamieniach i mam pytanie, czy czarny turmalin i różowy kwarc można nosić razem? czy one nie kolidują jakoś ze sobą? trochę się boję że źle dobiorę
a ja wciąż czekam czy ktoś odpowie na moje wcześniejsze pytanie o samodzielną pracę, bo Boleslaw napisał żeby ostrożnie ale nie do końca wyjaśnił dlaczego. o co konkretnie chodzi, co może pójść nie tak?
okej, Boleslaw, to rozumiem bardziej. czyli nie chodzi o to że coś złego się stanie, tylko że można sobie otworzyć coś czego potem nie da się zamknąć bez wsparcia. to mi daje do myślenia, bo ja właśnie jestem sama z tym wszystkim, nie mam nikogo kto by to rozumiał w realu
wróćmy jeszcze do tego co Tamarka pytała, bo nie odpowiedziałem - przez telefon boli mniej, zdecydowanie. albo może wcale nie boli, muszę się zastanowić. zwykle rozmawiamy na żywo bo mieszkamy blisko. ale to jest ciekawy test, nie przyszło mi to do głowy żeby w ogóle to porównywać
Lubomir, uczciwie, nie pomyślałem o tym. może masz rację. chociaż... stresujące rozmowy z szefem też mi nie powodują bólu między łopatkami. to jest naprawdę tylko ojciec. co to zmienia w twoim rozumowaniu?
obaj macie rację i to nie jest sprzeczność. napięcie emocjonalne z konkretną osobą ma długą historię, jest głębiej zakorzenione niż stres z szefem. czy to jest 'pole energetyczne' czy neurobiologia przywiązania, efekt somatyczny może być taki sam. ważniejsze pytanie dla Tymka: kiedy to zaczęło bólec? bo jeśli ojciec był zawsze taki a bóle pojawiły się niedawno, to jest inna historia niż gdyby były od zawsze
czytam to o Tymku i o tym bólu fizycznym i myślę że u mnie jest podobnie ale odwrotnie. mi nie boli, mi jest ciężko w klatce, jak dosłownie ktoś położył coś na piersi. i to jest zawsze po rozmowach z mamą, szczególnie jak ona płacze albo mówi że jestem wszystkim co ma. chyba za bardzo to czuję w ciele żeby to był 'tylko' stres?
to co piszesz jest bardzo charakterystyczne dla Anahaty przeciążonej emocjami cudzymi. ten ciężar w klatce to często ciało sygnalizuje że wzięłaś na siebie coś co nie twoje. masz 16 lat i nosisz emocjonalne życie mamy, to jest za duże. ciało protestuje słusznie. jak długo masz to uczucie?
blokady zakopane od dzieciństwa są jak najbardziej możliwe i to są często te najtwardsze. bo ciało już traktuje to jako normalny stan, nie jako coś obcego. dlatego praca trwa dłużej, nie dlatego że coś jest nie tak z osobą. Jaskier, to że to teraz czujesz i rozumiesz to jest już dużo
dokładnie i właśnie dlatego pytałam o notes. bo jak zaczniesz zapisywać kiedy to czujesz i jak intensywnie, po jakich rozmowach, w jakich sytuacjach, to po kilku tygodniach masz mapę. ja tak zrobiłam z moją Muladharą i zobaczyłam pattern którego normalnie bym nie zauważyła. serio polecam
przepraszam że znowu o kamieniach, ale skoro Jaskier mówi o tym ciężarze w klatce, to czy jest jakiś konkretny kamień który pomaga właśnie na to uczucie przeciążenia? nie ogólnie na Anahatę, ale na ten konkretny objaw brania cudzych emocji na siebie
potwierdzam co Kazia mówi o kolejności. przy osobach które mają tendencję do zbierania cudzych energii, zaczynanie od otwierania Anahaty może pogorszyć sprawę. najpierw uziemienie i ochrona, dopiero potem praca z otwarciem. Jaskier, jeśli chcesz spróbować z kamieniami, zanim kupisz cokolwiek, opisz co czujesz w dolnych partiach ciała. Muladhara i Swadhisthana muszą działać zanim bierzemy się za serce
