czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej strony - Renia, czy ten żal po ciotce to jest coś co czujesz jako konkretną emocję, tzn. wiesz że jest, ale nie możesz jej wypuścić? czy raczej jest takie odrętwienie i jakoś nie wiesz nawet co czujesz? bo to chyba dwie różne sytuacje i może inaczej się z nimi pracuje
ten 'zamknięty zawór' który Renia opisuje to naprawdę klasyczny obraz przy zablokowanej Anahacie, i chcę tu dorzucić jedną rzecz której jeszcze nie powiedzieliśmy. ta blokada bardzo często ma w sobie element ochronny, tzn. kiedyś ten zawór się zamknął żeby nie zalało człowieka, i potem zostaje zamknięty z przyzwyczajenia. ciało się nauczyło że to niebezpieczne. stąd ten paradoks że emocja jest, ale wyjść nie może
Skorpionica, ok ale to co opisujesz brzmi już bardziej jak mechanizm psychologiczny niż energetyczny. to nie jest zarzut, po prostu mam wrażenie że w tej dyskusji trochę się miesza poziomy i potem nie wiadomo czy mówimy o czakrze czy o dysocjacji emocjonalnej, bo to są różne rzeczy i nie wiem czy te same metody działają na oba
no dobra, ten argument jest ok w ramach danego systemu. ale ja właśnie dlatego pytam, bo ktoś kto nie ma wiary w ten system energetyczny mógłby zapytać: skąd wiesz że to czakra a nie samo ciało i umysł? i nie mam dobrej odpowiedzi na to pytanie, a chciałbym mieć
wracam do wątku węchu bo on trochę zginął w tej dyskusji, a wydaje mi się ważny dla Reni konkretnie. Renia, pisałaś że przy ściskaniu gardła coś się rusza. mam pytanie, czy masz jakiś zapach który kojarzysz z ciotką? nie musi być oczywisty, może być coś z kuchni, jakiś kosmetyk, specyficzny zapach jej domu. bo jeśli taki masz, to jest to bardzo naturalna ścieżka do tej emocji, która jest 'za szybą'
tak mniej więcej, ale nie na sucho. zanim to zrobisz, warto żebyś była w bezpiecznym miejscu, miała czas, może koc albo coś ciepłego w pobliżu. nie rób tego w pośpiechu między innymi rzeczami. powąchaj, połóż rękę na mostku, i po prostu pozwól. bez żadnego celu, bez 'muszę teraz płakać'. tylko bądź z tym
to co Jarzmianka mówi o kontekście i bezpieczeństwie jest bardzo ważne. dodam tylko jedno, z własnych doświadczeń, że warto wcześniej zrobić coś uziemiającego, herbatę, spacer, cokolwiek co łączy z ciałem i z ziemią. wtedy ta emocja jak się ruszy ma na czym 'wylądować', nie lecisz od razu wysoko bez gruntu pod nogami
przepraszam ze znow sie wtrqcam, ale to co Renia mowi o zapachu perfum bardzo mnie poruszylo. ja mam dokladnie tak samo z babcia, nie ciotka ale podobnie. nigdy nie wpadlabym na to zeby ten flakonik wyciagnac przy takiej pracy. mysle ze sprobuje cos podobnego. tylko czy to nie jest za bardzo bolesne zeby robic to samemu?
Chalcedonka zadaje to samo pytanie co mnie nurtuje. Jarzmianka, jak to oszacować z góry? bo jest różnica między 'ruszy się emocja i popłaczesz' a 'otworzy się coś czego nie jesteś w stanie sama zamknąć na noc'. czy jest jakiś wskaźnik że to bezpieczne samodzielnie?
Jarzmianka, szanuję że dałaś konkretne wskaźniki, ale ten ostatni, 'zazwyczaj jest spoko', to mnie trochę niepokoi jako zamknięcie. bo właśnie przy zahamowanym żalu człowiek często nie wie co się kryje za tym zaworem dopóki go nie otworzy. czy możemy przynajmniej powiedzieć Reni żeby miała plan B, tzn. kogoś komu może napisać albo zadzwonić jeśli coś zbyt mocno ruszy
Marcelinka, to jest rozsądne i mam taką osobę. mam przyjaciółkę która wie o tej sytuacji z ciotką i do niej mogę napisać w nocy jeśli trzeba. to jest ok, ten warunek spełniam. a co do Fluorytki pytania, mnie lęku nie ma w tym, jest bardziej takie... ociąganie? jakby część mnie wiedziała że jak zacznę to nie wiem co z tym zrobię
to ociąganie które Renia opisuje to może być właśnie sygnał że ciało wie swoje i chroni. nie mówię że to powód żeby nie próbować, ale może warto posłuchać tego sygnału i nie pchać się na siłę tylko dlatego że wiemy że to czas. może jest jakiś mniejszy krok przed flakonem
no na przykład najpierw sama medytacja przy czakrze serca bez żadnego zapachu, ręka na mostku, kilka oddechów, zobaczenie co w ogóle jest. albo wypisanie kilku zdań o ciotce, co się pamięta. takie oswajanie obszaru bez wchodzenia od razu z najsilniejszym bodźcem
hej, jeszcze do tego wątku z zapachem i emocją, bo mam konkretne pytanie. zakładając że Renia spróbuje z flakonem i coś się ruszy, to jak to potem 'zamknąć'? znaczy jak kończyć taką sesję, żeby nie chodzić cały wieczór rozklejona
dobra, wracam do tego co Hela napisała o zimnej wodzie i chodzeniu boso, bo mi to utkwiło. czy to działa też jak prewencja? znaczy, czy jak się zrobi to PRZED sesją z zapachem, to emocja potem 'wychodzi' łagodniej? czy to raczej tylko na koniec?
słuchajcie, mam takie pytanie do całej tej dyskusji o zapachu i czakrze serca. Jarzmianka i Hela mówią o konkretnych praktykach, ok, rozumiem je na poziomie 'to może pomóc emocjonalnie'. ale skąd przekonanie że to akurat czakra serca a nie gardła, skoro Renia od początku opisuje ściskanie w gardle? to nie jest tylko jej gardło tylko emocja zablokowana wyżej?
ok, to ma sens jako model. ale jak wtedy pracować, od której zacząć? bo jeśli zacząć od gardła a serce jest zamknięte, to chyba nic nie wypłynie
właśnie to mnie zastanawia od początku, Trzygłowie masz rację że ścisk jest w gardle, ale jak kładę rękę na mostku to coś tam jest, jakieś ciężkie i ciasne zarazem. może nie umiałam tego dobrze opisać na początku. to nie jest ból, to bardziej jak coś co jest za ciasno zapakowane i nie ma gdzie iść
Renia, to, co opisujesz, 'za ciasno zapakowane', to jest bardzo precyzyjny opis. i to mi mówi że emocja jest, jest żywa, nie wyparowana, tylko szuka wyjścia. gardło jest wąskie bo serce daje ciśnienie od dołu. dlatego zapach może być kluczem, bo ominiesz ten intelektualny 'zawór' i trafisz bezpośrednio do miejsca gdzie ta emocja mieszka
mam pytanie bo tego jeszcze nikt nie powiedział wprost: jak długo Renia nosi tę blokadę? bo rozumiem że ciotka, że ważna osoba, ale nie wiemy kiedy to było. to ma znaczenie dla intensywności pracy chyba?
