mam takie pytanie bo troche mnie to gryzie. wszędzie czytam że otwarta czakra serca to wyzszy poziom miłości, bezwarunkowe oddanie, altruizm itd. Ale czy to nie jest tak że ktos moze miec tę czakrę otwartą i w ogole nie być altruista? Znaczy czy to jest automatyczne że jak Anahata dziala poprawnie to człowiek zaczyna dawać z siebie więcej innym? Bo znam kogoś kto twierdzi że ma bardzo otwartą czakrę serca,medytuje na nią od lat, a potrafi być dość samolubny w relacjach. I zastanawiam się czy tu niema jakiegoś błędu w rozumowaniu. 🙁
a wiesz co no to jest właśnie to złudzenie, które wielu ludzi ma! Otwarta Anahata nie znaczy od razu że ktoś się zmienia w Matkę Teresę 😀 Czakra serca jak działa dobrze to przede wszystkim daje PRZEPŁYW energii, a nie konkretne zachowanie. Człowiek może czuć miłość do całego świata, mieć cieplo w klatce piersiowej, silne emocje, ale czy to przekuje na pomaganie innym to już zależy od woli i od reszty systemu czakrowego. Manipura na przykład decyduje o tym czy w ogóle coś z siebie dasz, czy zostaniesz przy sobie. myślę że wielu ludzi myli otwarcie czakry z przemianą charakteru
To bardzo ciekawy temat i cieszę się że ktoś w koncu go poruszył, bo w środowiskach ezoterycznych często myli się jedno z drugim. Otwarta czakra serca, Anahata w stanie równowagi, to zdolnosc do odczuwania i przyjmowania miłości, a nie przymus jej dawania. różnica jest ogromna. Altruizm jako postawa wymaga czegoś więcej - wymaga aktywności woli, którą łączymy raczej z Manipurą i świadomymi wyborami. Widziałam przez lata pracę z wieloma osobami i mogę powiedzieć że nadaktywna czakra serca bywa wręcz niebezpieczna, bo prowadzi do rozpraszania energii na wszystkich wokół bez granic, do wypalenia, do zatracenia siebie. To nie jest altruizm, to jest brak zdrowej granicy. Ktoś kto naprawdę ma zdrową Anahata, potrafi dawać ale też przyjmować, i potrafi powiedzieć "stop".
że tak powiem, przyznam szczerze ze nie za bardzo wiem czemu otwartosc czakry miałaby cokolwiek zmieniać w zachowaniu czlowieka. Znaczy, zakladam ze te energie są rzeczywiste bo czemus tu jestem, ale ten skok od "energia plynie" do "staję się altruistą" to dla mnie duże przeskoczenie. Czy jest jakiś mechanizm który to łączy, czy to po prostu korelacja którą ktos kiedyś zaobserwował i teraz wszyscy powtarzają?
No własnie, to jest dobre pytanie. Bo w tradycji jogicznej - i tu mówię o tekstach, nie o forumowych uproszeniach - czakry są ośrodkami świadomości, a nie "generatorami cnót". Anahata jest powiązana z powietrzem, z przestrzenia wewnętrzną, z pojęciem anāhata nāda czyli dźwięku który nie powstaje przez uderzenie. to jest bardziej o wewnętrznym rezonansie niż o zachowaniu wobec innych. Ta cała translacja "otwarta czakra = dobry człowiek" to trochę westernizacja, imo 🙁
No wlasnie to chcialem powiedzieć. jak widze osoby które deklarują że maja otwarta czakre serca, to jedni z nich faktycznie są bardziej otwarci i pomocni, a inni jakby to otwarcie wykorzystywali głównie do własnych celów, np. do przyciągania do siebie ludzi, do potrzeby bycia kochanym. czy to nie jest przypadkiem tak,że otwarta czakra serca może równie dobrze napędzać zachowania egocentryczne? taki paradoks.
O tak, sama to widzialam! Znam osobę która mówi że ma super rozwiniętą Anahata, jest bardzo "kochająca" i ciepła, ale to ciepło jest jakieś... lepkie? Jakby potrzebowała potwierdzenia ze strony innych cały czas. To brzmi bardziej jak nadaktywna czakra serca w połączeniu z podcisnieniem w sakralnej, bo ta osoba ma chyba problem z poczuciem własnej wartości. Ale nie jestem pewna, moze komuś bardziej doświadczonemu to mówi więcej.
okej ale tu się wszyscy trochę zaplatamy chyba. bo zaczęliśmy od pytania czy otwarta czakra serca prowadzi do altruizmu, a teraz rozmawiamy o zaburzonej czakrze, o nadczynności, o zależnościach między czakrami. To nie jest ta sama kwestia. Może wróćmy do podstaw: czy ktokolwiek tu ma doświadczenie że praca z Anahata faktycznie zmienila coś w jego podejściu do innych ludzi? nie teorie, tylko z życia 😀
Dobre pytanie. U mnie praca z czakrą serca zaczęła się przez dość trudny okres, dużo straty i zamknięcia. I nie powiedzialabym że z dnia na dzień stałam się altruistką ale zmieniło się coś w tym jak słucham innych. Zaczęłam być bardziej obecna, mniej w głowie a bardziej tu. altruizm to mocne slowo, nie wiem czy do mnie pasuje, ale jakieś otwarcie na innych tak, i to byłoby coś trwałego. Tylko że nie wiem czy to była czakra czy po prostu te trudne doświadczenia same w sobie - trudno rozdzielić.
ojejku, no i mnie tu trochę niepokoi jedno założenie które pojawia sie w tym wątku. mówicie o czakrze serca jakby była oddzielna od reszty osoby, jakby ją można było otworzyć i zobaczyc efekt. A przecież wszystkie tradycje mowia o równowadze całego systemu. ktoś kto pracuje nad sercem bez pracy nad korzeniem to człowiek bez gruntu, może być "otwarty" ale jednocześnie przestraszony, uciekający od ziemi w te wyzsze sfery. I tak, taki człowiek może być na zewnątrz altruistyczny, a wewnętrznie działać z miejsca lęku. To nie jest altruizm, to jest ucieczka w dawanie. tak mi to siedzi w głowie...
Troche zgubilm sie w tej dyskusji ale jedno jest dla mnie jasne. Znalem kiedys czlowieka ktory medytowal na czakre serca codziennie przez rok i nie zmienil sie ani troche jesli chodzi o to jak traktowwal innych. Wiec ta "automatycznosc" to zdecydowanie mit. moze cos innego sie w nim zmienialo w środku ale na zewnatrz bylo tak samo. To chyba cokolwiek sie robi z czakrami to i tak trzeba zyc wedlug jakichs wartosci, to sie nie dzieje samo.
a ten ktos kto medytowal rok, to w ogole widział jakieś zmiany u siebie? Nawet nie altruizm,cokolwiek? Pytam bo sam zacząłem niedawno i trochę się zastanawiam czy w ogóle coś czuję czy sobie wmawiam.
No to jest właśnie to. medytacja i praca energetyczna mogą coś otwierać wewnatrz, ale jesli człowiek nie ma jednocześnie jakiegoś wglądu w siebie, nie pyta siebie czemu reaguje tak a nie inaczej, to ta energia gdzieś tam krąży ale nie przekłada się na relacje z innymi. że tak powiem, znam to z własnego podwórka, miałam etap kiedy ćwiczyłam regularnie, czułam się "otwarta", a i tak potrafiłam być dla kogoś bliskiego zupełnie nieczuła bo byłam zbyt skupiona na własnym wewnętrznym procesie. Paradoks.
I tu właśnie wracamy do pytania Franciszki z wcześniej, bo ono nadal wisi w powietrzu. czy system czakrowy nie daje ludziom takiego wygodnego rusztowania, ktore pozwala mówić "pracuję nad soba" bez faktycznej zmiany? Nie mówię że tak jest zawsze, ale to ryzyko istnieje. Człowiek medytuje,"otwiera czakrę", dobrze się z tym czuje, i to staje się samowystarczalnym procesem, oderwany od tego jak traktuje innych. 🙁
ale czy to nie jest tak ze w każdej praktyce duchowej masz to ryzyko? Modlitwa też może być samookłamywaniem, post, chodzenie na rekolekcje... Nie wiem czy czakry są tu jakimś wyjątkiem. Moze pytanie brzmi raczej co sprawia ze JAKAKOLWIEK praktyka faktycznie zmienia człowieka a nie tylko go uspokaja?
To jest właśnie serce sprawy, dosłownie i w przenośni. Żadna praktyka - czakrowa, medytacyjna, religijna, terapeutyczna - nie zmienia człowieka sama z siebie. To tylko stworzenie warunków. Drzwi można otworzyć albo nie. Anahata otwarta to większa zdolność do odczucia, ale co z tym odczuciem zrobisz, to już jest kwestia tego kim jestes i kim chcesz być. Altruizm nie jest automatycznym owocem przepływu energii, jest wyborem, ktory staje się łatwiejszy kiedy serce jest mniej zaskorupione. Łatwiejszy, nie nieuchronny.
Ojej ale to brzmi jakbyście mowili że te wszystkie ćwiczenia na Anahate to w sumie mało co dają 🙁 Znaczy słyszałam zawsze że zielony kamień, malachit albo rodonit przy sercu, wizualizacja zielonego światła, joga serca i tak dalej, że to naprawde otwiera i zmienia. A teraz mówicie że czlowiek i tak może być tym samym sknerusem tylko z otwartą czakrą? To po co mi te kamienie...
Przepraszam że wchodzę bo nie znam się za dobrze na tym wszystkim, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie - to czy w ogóle altruizm jest tym co powinno wychodzić z czakry serca? Bo może ona w ogóle nie jest od altruizmu tylko od czegoś innego i my się skupiamy na złym efekcie?
no wlasnie, chyba wlasnie to miałem na mysli kiedy zacząłem ten temat. Bo altruizm to jednak konkretne zachowanie, a otwartość serca to cos bardziej wewnętrznego. I te dwie rzeczy moga iść razem ale nie muszą. Mozna być altruista z zamkniętym sercem, z obowiązku albo z lęku, i można mieć otwarte serce i wcale nie biegać pomagać każdemu z brzegu. może się mylę
Hmm to znaczy ze mozna być altruistą i mieć zablokowaną Anahate? Jak to wogole wygląda energetycznie? Znaczy czy to by nie było sprzeczne... :D.
Okej to teraz mam już kompletny mętlik głowie 🙂 Czyli nie altruizm, nie zachowanie, to co? Co jest tym "owocem" otwartej czakry serca jeśli nie to jak traktujemy innych? Bo musze przyznać ze jakoś intuicyjnie czułam że to powinno przekładać się na relacje z ludźmi, ale może mam złe wyobrazenie o tym co ta czakra w ogóle robi.
