ehe mam pytanie ktore chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nigdzie nie znalazlem sensownej odpowiedzi. Chodzi o bidżamantry - LAM, VAM, RAM i tak dalej. wszystko fajnie,medytuję z nimi od paru lat i u mnie dzialaja, ale ostatnio pracuje wolontariacko z osobami niesłyszącymi i niemymi i zastanawiam sie - jak oni mają to robic? czy ktos ma jakieś doświadczenia albo chociaż teorie? Bo z jednej sttrony czytałem że wibracja dźwięku to podstawa, że to o to chodzi, a z drugiej strony chyba nie wierzę że połowa ludzkości jest skazana na niepełne praktyki przez coś na co nie mają wpływu. nie upieram się przy tym...
To bardzo dobre pytanie i cieszę się że ktos je wreszcie poruszyl, bo faktycznie rzadko się o tym mowi. Zanim powiem co myślę - mam pytanie do ciebie: czy chodzilo ci wyłącznie o osoby ktore nie mogą mówić, czy też o osoby które nie słyszą? Bo to dwa różne przypadki jesli chodzi o odbiór wibracji.
Moim zdaniem za bardzo przywiązujemy sie do formy zewnetrznej. Bidżamantry to nie jest śpiewanie dla spiewania - istotą jest intencja i wewnętrzna rezonansja... tzn. wewnętrzne wibrowanie, przepraszam zły dobor słowa. Chodzi o to że mantra ma działać na poziomie energetycznym a nie czysto mechanicznym. Medytowałam kiedyś w grupie gdzie jedna osoba miała laryngektomię i mówiła mi potem że po prostu wyobraża sobie dźwięk, czuje go wewnątrz klatki piersiowej, w gardle, i że jej zdaniem działa tak samo
no cóż, przepraszam że wchodze z buta ale - skad w ogole wiemy że bidzamantry "działają" w sensie scislym? to znaczy, mamy mnóstwo subiektywnych relacji, ale mechanizm jest raczej nieokreślony. Całe to rozważanie "czy dziala bez głosu" opiera sie na założeniu że działa z głosem, a to wcale nie jest takie oczywiste. nie mówię że to placebo, mówię że nie wiemy co tu właściwie się dzieje.
przepraszam że moze głupie pytanie ale ja w ogóle jestem ciekawa - a co jak ktos recytuje mantrę tylko w myslach, bez mowienia na głos? bo ja tak czesto robię bo mieszkam z rodzicami i głupio mi siedzieć i śpiewać. i czy to jest w ogole ok czy marnuję tylko czas?
właściwie to mnie bardziej zastanawia wątek ktory ktos tu zaczal a który nie dostał rozwinięcia - co to ma wspólnego z tym jak czakry reagują na szczere podziękowania? Bo rozumiem że to jest kontekst tego wątku ale nie widzę połączenia z bidżamantrami
no coż... a to jest naprawdę ciekawe spostrzeżenie. ja mysle że szczere podziękowanie aktywuje przede wszystkim Anahatę - i u osoby dziekujacej i u tej która otrzymuje. Ale czy to jest ten sam mechanizm co mantra? Mantra ma stałą czestotliwosc, intencję skierowaną na konkretną czakrę. Wdzięczność jest bardziej... spontaniczna? Nie wiem czy to dziala tak samo dokładnie.
no dobrze, no i ale ile trzeba czekać żeby w ogóle poczuć cokolwiek przy mantrach? Bo siedzę i nic. zero. Może robię coś źle?
wracajac do tematu niemych - a co z buddyjskimmi mnichami co robia mudry? slyszalem ze sama gest moze zastaipc mantre. czy to prawda czy bajki?
o matko to skomplikowne ale logiczne! czyli teoretycznie osoba niema mogłaby np robić mudrę + intensywna wizualizacja i to bedzie dzialac? to jest w ogole niesamowite ze sie nigdy nad tym nie zastanawialm
ojej no, no i właśnie to jest sedno - odczucie po stronie odbiorcy podziękowania jest dość dobrze opisane w literaturze bioenergoterapeutycznej. Kiedy ktoś kieruje ku nam autentyczną wdzięczność, Anahata reaguje często przed świadomą analizą sytuacji, bo serce jako centrum energetyczne jest wrażliwe na tzw. ładunek emocjonalny przekazu, niezależnie od jego formy. vishuddha dołącza moim zdaniem dlatego, że wdzięczność wyrażona bez słów angażuje czakrę gardła paradoksalnie mocniej - jest jakiś "wysiłek komunikacyjny" ktory przez to centrum przechodzi. :))
@Zenek54 do Vishuddhy używa sie głównie Akashi mudry albo Granthita mudry, ale przyznam szczerze że w roznych źródłach podają rozne rzeczy i sama nie jestem w 100% pewna. no dobrze, protazy pewnie wie lepiej. Generalnie mudry na czakrę gardła angażują kciuk i środkowy palec, ale szczegóły zaleza od tradycji. 😛
@Zenek54 Eteryda ma racje że jest rozbieżność miedzy tradycjami. Dla Vishuddhy najczesciej wskazywana jest Akashi mudra ale w niektórych liniach buddyjskich stosuje się tez Shankha mudrę, czyli ukształtowanie dłoni przypominające muszlę - i to jest ciekawe bo muszla jest symbolem głosu. Dla praktyki bez mantr właśnie Shankha jest moim zdaniem lepszym wyborem bo symbolika wspiera intencję
tak w ogóle... a wracajac do mojego pytania bo nikt mi nie odpowiedzial konkretnie - ćwiczę chyba z miesiąc, siedze przez 15-20 minut, powtarzam LAM albo YAM w myslach. i dosłownie nic. ani ciepla, ani mrowienia, nic. czy to normalne że tak długo nic nie czuć?
przepraszam że znowu wchodze z innym pytaniem ale mam jszcze jedną watpliwosc. jak medytuje z mantrą w myslach to sie zastanawiam - czy ta mantra ma mieć jakiś rytm, tempo? bo czasem mi wylatuje z glowy i zacznam myslec o innych rzeczach i potem nie wiem czy to sie liczy czy powinnam zaczynanac od nowa. to strasznie rozbija skupienie.
no dobra, to wracam do wątku który mnie nadal intryguje. @Sigilmistrz06 napisał że poczuł Anahatę i Vishuddhe przy podziękowaniu. Ale czy to nie mogło być po prostu wzruszenie? Bo kiedy ktos nam szzerze dziękuje, to jest emocjonalnie poruszające i serce naturalnie reaguje. Niekoniecznie trzeba tego tłumaczyć przez czakry, prawda? :/.
