Chciałam od jakiegoś czasu otworzyć ten temat, bo widzę że na forum sporo piszemy o czakrach ogólnie ale rzadko ktoś dotyka tego konkretnego aspektu. Mianowicie - Swadhisthana i kobiece zahamowania w sferze seksualności. I nie mówię tu o samym seksie, bo to by było za duże uproszczenie. Chodzi mi o szerszy kontekst - kreatywność, przyjemność, prawo do odczuwania, kontakt z własnym ciałem. Mam wrażenie, że wiele kobiet (i nie tylko) ma tę czakrę chroniacznie przymkniętą albo totalnie rozregulowaną i nawet nie wie skąd to pochodzi. A pochodzi często właśnie z kulturowych naleciałości - wychowanie religijne, 'nie wypada', 'przyzwoite dziewczynki nie', wstydzenie za naturalne potrzeby. To się odkłada w polu energetycznym latami. Jak wy to widzicie? I konkretnie - jak to wychodzi przy skanowaniu czakry, bo chciałam też porozmawiać o tych odczuciach ciepła i zimna w polu, bo sporo mi to w praktyce pokazało.
Dobry temat w koncu. Bo rzeczywiscie przy pracy z czakrami u kobiet Swadhisthana to jest pierwsza rzecz ktora rzuca sie w oczy. Jak skanuję dłonią (sam jestem facetem wiec mówię to ze swojej perspektywy pracuję z różnymi osobami) to przy tej czakrze bardzo często jest albo wyraźny chłód takie uczucie jak przelatuje cię zimne powietrze, albo coś co opisuję jako 'dziurę' - ręka jakby wpada w próżnię zamiast wyczuć pole. Rzadziej spotykam nadczynność ale tez sie zdarza i to jest inne uczucie, takie gorące, pulsujące, jakby za dużo naraz. Myślę że kulturowe zahamowania to dobry trop. Ciekawe ile osób z tego wątku będzie miało podobne doświadczenia.
O, czekałam na taki wątek. Przepływy przez Swadhisthane to temat rzeka. U mnie ta czakra przez lata była praktycznie zamknięta i dopiero praca z karneolem mi to uświadomiła - trzymałam kamień na brzuchu podczas medytacji i po jakimś czasie poczułam coś jakby ciepłe falowanie, a potem zrobiło mi się smutno nie wiadomo czemu. To jest właśnie moment kiedy coś zaczyna się ruszać. Ale to co mówisz o diagnozie dłonią - Nacek, ten 'zimny powiew' to ja go tez znam ze skanowania własnego pola. Przy moim trzecim oku to bym powiedziała że jest raczej mrowienie, ale przy sakralnej właśnie ten chłód jest charakterystyczny kiedy jest zastój.
No dobra ale chwila. Mam pytanie do Nacka - skanujesz 'u kobiet', czyli rozumiem że pracujesz z klientkami? Bo to dosyć poważna rzecz, skanowanie czakry sakralnej u obcych osób to wymaga jednak odpowiedniego przygotowania i zaufania, nie? Piszę to bez złośliwości, po prostu to delikatna strefa energetycznie i emocjonalnie i nie każdy to czuje tak samo. A co do samego zimna/ciepła, to nie jestem pewna czy 'zimno = blokada' to jest aż tak pewna reguła jak tu sugerujecie. Czytałam różne ujęcia i nie wszystkie szkoły sie z tym zgadzają.
Właśnie, to co mówi Judytka jest ważne. Ja prowadzę notatki z własnych skanowań od kilku lat i naprawdę trudno mi powiedzieć że 'zimno = blokada' to żelazna zasada. Mam zapisane przypadki gdy odczuwałam zimno przy czakrze i potem sie okazywało podczas medytacji ze to byl raczej spokój, wyciszenie, nie blokada. I odwrotnie - ciepło które okazało sie nadaktywnością i rozregulowaniem. Więc moze zamiast mówić zimno/ciepło = dobra/zła, lepiej patrzeć na jakość tego odczucia? Bo to jest subtelna różnica ale ważna.
ja dopiero zaczynam z czakrami i nigdy nie probowalam skanowac dlonia. Czy to sie da nauczyc samo, czy potrzeba kogos do pokazania? I to co piszecie o zimnie i cieplu - powiem wam ze jak leze wieczorem i probuje medytowac na te okolice to czuje czasem cos jak dreszcz w tym miejscu, nie wiem czy to to samo o czym mowicie
Hmm, szczerze to teraz nie przypomnę sobie konkretnego źródła, czytałam różne rzeczy na przestrzeni lat. Ale ogólnie chodziło mi o to ze nasze dłonie tez mają własne pole i to co odczuwamy może być projekcją naszego własnego stanu, nie koniecznie stanu osoby skanowanej. To mnie zawsze zastanawia przy tej metodzie diagnostycznej. Jak to weryfikujecie ze to nie jest po prostu echo waszego własnego pola?
To jest uczciwe pytanie i nie ma co kryć że przy skanowaniu ręką jest ryzyko projekcji. Dlatego ja zawsze zalecam przynajmniej kilka sposobów diagnostyki naraz - wahadełko, skanowanie dłonią i obserwacja objawów życiowych. Jeśli wszystkie pokazują to samo, prawdopodobieństwo projekcji maleje. Ale wracając do tematu - bo odpłynęliśmy trochę w stronę metodologii - ten wątek kulturowy który podniosła Stefcia jest według mnie ważniejszy. Blokada w Swadhisthanie u kobiet BARDZO często ma konkretny kulturowy korzeń i sama praca energetyczna bez pracy z przekonaniami daje połowiczne efekty.
Wandzisia ma punkt. Pamiętam jak kilka lat temu pracowałam nad własną sakralną - no to była mordęga, powiem wam szczerze. Robiłam medytacje, kamienie, bidżamantry, całe to VAM VAM VAM i efekty przychodziły powolutku. Dopiero jak zaczęłam równolegle przyglądać się temu skąd w ogóle wziął się u mnie wstyd wobec własnej cielesności - to coś zaczęło się naprawdę ruszać. Moja mama mi tłumaczyła od dziecka ze ciało to coś wstydliwego, ze nie pokazuje sie bólu, nie pokazuje sie radości cielesnej. No i to siedziało w tej czakrze przez dekady. Więc tak, sama technika to za mało.
Hortensja, to niesamowite co opisujesz. Mam pytanie - jak rozpoznałaś że właśnie to jest źródło, te przekonania z dzieciństwa? Bo ja sie zastanawiam czy mam coś podobnego ale nie wiem jak to u siebie zidentyfikować. Czy to był moment objawienia czy raczej stopniowe dochodzenie?
Ciekawy wątek, aczkolwiek z perspektywy faceta czuję sie tu trochę jak obserwator 🙂 Ale mam pytanie dotyczące kamieni bo to moja działka - karneol który wymieniła Amethysta, to rozumiem dlaczego go polecacie do Swadhisthany, kolor sie zgadza, ale czy ktoś próbował np. księżycowy kamień do tej czakry? Bo czytałem ze jest powiązany z kobieca energią i cyklem i teoretycznie mógłby wspierać, ale z drugiej strony nie jest pomarańczowy wiec energetycznie pasuje mniej. Jak to widzicie?
przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanie z samych podstaw bo jestem tu nowa w tych tematach - jak w ogole wiedziec ze czakra sakralna jest zablokowana a nie ze po prostu sie tak czuje na co dzień i to jest normalne? tzn skad rozpoznac ze to energetyczny problem a nie po prostu charakter osoby
Irminka, to jest naprawdę trafne pytanie i nie jest takie proste. Ja bym powiedziała ze kilka rzeczy razem może wskazywać - chroniczny brak radości z małych przyjemności, poczucie ze nie masz prawa do czegoś dla siebie, trudności z wyrażaniem emocji, blokada twórcza (nie masz na nic pomysłu, nie chce ci się nic tworzyć), problemy z granicami w relacjach. Do tego ewentualnie objawy fizyczne w tej okolicy. Ale żeby uczciwie odpowiedzieć - granica między 'charakterem' a blokadą energetyczną jest płynna i ja nie oddzielam tego tak ostro. Charakter tez jest energią. Rozregulowanie Swadhisthany może trwać tak długo ze staje sie 'charakterem'.
Irminka właśnie zadała pytanie które jest w sercu tej dyskusji. Bo co jest pierwsze - przekonanie kulturowe, które blokuje czakrę, czy czakra jest przymknięta i dlatego podatniej przyjmujesz te kulturowe przekonania? Ja myślę ze to jest wzajemne i dlatego samo 'odblokowanie energetyczne' bez pracy z przekonaniami to jest jak gaszenie ognia z jednej strony kiedy z drugiej ktoś leje benzynę. I nie, nie mówię ze to co tu robimy nie ma sensu - mówię że to jest jeden filar z kilku. Zresztą sam temat wątku o tym mówi - czakra I kultura, to jest powiązanie.
Dziękuję za ten wątek, naprawdę, czytam i czuję ze opisujecie wiele rzeczy które dotyczą też mnie. Mam jedno pytanie do tych którzy robili medytacje na Swadhisthane - czy stosowaliście jakieś konkretne wizualizacje? Czytałam o wizualizacji pomarańczowego światła w tej okolicy ale nie wiedziałam czy to wystarczy czy trzeba coś więcej. I czy te afirmacje mogą pomóc przy takich blokadach kulturowych o których tu piszecie? Bo sama praca z afirmacjami to moje główne sposób i zastanawiam sie czy to dotrze do tego co Hortensja opisała jako 'przekonania z dzieciństwa'.
Aurelinda - afirmacje moim zdaniem przy głębszych blokadach kulturowych są zbyt powierzchowne jeśli stosujesz je mechanicznie. Ale jesli połaczysz afirmacje z pranajamą (oddech do brzucha, do tej okolicy) to wnika to głębiej. Wizualizacja pomarańczowego światła to klasyk i działa, ale dla mnie osobiście ważniejszy byl ruch - joga, konkretnie ruchy bioder, ten obszar musi sie fizycznie 'otworzyć' żeby energia mogła płynąć. Czy ktoś jeszcze pracował z ciałem fizycznym przy odblokowaniu sakralnej? Bo mam wrażenie ze to jest niedoceniony element.
A mi nikt nie powiedział ile czasu zajmuje zanim w ogóle coś poczujesz przy tej sakralnej. Bo siedzę w tym wątku i wszyscy mówią 'powoli', 'stopniowo', ale konkretnie - tygodnie, miesiące? Bo jak jest mowa o miesiącach to nie wiem czy mam cierpliwość 🙂
To co Selena mówi do Wozki jest ważne ale rozumiem skąd to pytanie pochodzi. Ja też w pewnym momencie swojej drogi z sakralną miałam moment 'to kiedy wreszcie'. I wiesz co mi powiedziała wtedy Wandzisia - nie cytuję dokładnie ale chodzi o to, że jeśli pilnie potrzebujesz wiedzieć kiedy, to ta pilność jest informacją o stanie czakry. Trochę boli słuchanie, ale to prawda
Hortensja, dobre że to przypominasz 🙂 Dodam tylko że nie mam na myśli że nie wolno pytać o czas. Chodzi o jakość tej potrzeby. Jest różnica między 'orientacyjnie ile, żeby zaplanować praktykę' a 'chcę żeby to było skończone za dwa tygodnie'. To pierwsze jest rozsądne, to drugie faktycznie wchodzi w paradoks
hej, wracam do tego co pisałam wcześniej o tym uczuciu w brzuchu podczas medytacji - nikt nie odpowiedział czy to co czuję to mrowienie czy dreszcz, ktoś mi może powiedzieć jak to odróżnić? Bo nie wiem czy to 'dobry' znak czy może robię coś nie tak
mam pytanie trochę z boku - czy jak czakra sakralna jest nadaktywna to tez jest problem? bo wyszło mi z wahadłem ze moja sie mocno kręci i nie wiem czy to dobra wiadomosc czy niekoniecznie, bo wszystko czytam o blokadach ale o nadczynnsci mało
Przy okazji tego co Nacek pisze o nadczynności - chcę zapytać wprost, bo mnie to zawsze zastanawia: skąd wiemy że wahadełko pokazuje stan czakry, a nie po prostu reaguje na nasze ideomotoryczne ruchy? tzn. nie mówię że to bezużyteczne sposób, ale jako jedyna diagnostyka to mi nie wystarczy. Pokrzywka, uzupełniłabyś to o obserwację objawów życiowych?
no dobra to opiszę - mam czasem momenty kiedy czuję sie pełna energii i mogę wszystko a potem totalny zjazd, emocje faktycznie skaczą dosć mocno ostatnio, i w relacjach to różnie, raz super raz czuję ze za bardzo potrzebuję bliskości i to mnie męczy. ale nie wiem czy to sakralna czy po prostu życie 😀
To co Pokrzywka opisuje - ten wzorzec pełnia-zjazd plus wahania w potrzebie bliskości - pasuje do obrazu sakralnej rozregulowanej, ale nie da się z samego opisu stwierdzić w którą stronę. Nadczynność i blokada mogą dawać podobne objawy zewnętrzne tylko z różnym 'podszyciem'. Nadczynność to jakby kranik odkręcony za bardzo, blokada to taki zastój który raz pęka i raz zastyga. Intuicyjnie Pokrzywka, co czujesz bardziej?
Właśnie dlatego sama obserwacja objawów jest niewystarczająca i rozmawiamy o tym od początku wątku. I wracając do tematu - kobiece zahamowanie kulturowe może dawać obraz nadczynności pozornej, tzn. energia się nie przepływa swobodnie tylko 'kipie' bo nie ma ujścia. To nie jest to samo co prawdziwa nadczynność, ale z zewnątrz może wyglądać podobnie. Stąd ważne jest to pytanie o jakość odczucia o którym pisałam wcześniej
Dodam perspektywę której jeszcze nie było - to rozróżnienie między blokadą a nadczynnością pozorną o którym Stefcia pisze ma też wymiar astrologiczny. Kobiety z Wenus w znakach ziemi albo z Saturnem silnie aspektującym Wenus często mają właśnie ten wzorzec - energia jest, ale jakby ciasno opakowana. To nie jest diagnoza, ale może być dodatkowy kontekst do obserwacji
Wracam do wątku kamieni bo Bogumil.ka pytał wcześniej i jakoś zginęło - próbowałam też selenit przy Swadhisthanie, co jest nieoczywiste bo kojarzony z koroną, ale przy tym typie blokady kulturowej o którym tu mówimy działa zaskakująco dobrze. Jakby 'rozjaśniał' przekonania zanim się nimi zajmiesz, łatwiej je zobaczyć. Nie zamiast karneolu, raczej przed nim w sekwencji
