Właśnie o taki system chodziło mi kiedy pisałem o dziesięciu sesjach. Jedno odczucie jest jak jedno zdanie wyrwane z kontekstu. Mam pytanie do Okultysta - czy te momenty kiedy siadasz z różdżką są losowe, czy próbujesz robić to o podobnych porach? To wpływa na wyniki bardziej niż myślisz.
Losowe całkowicie. Kiedy mi się przypomni. Czy to poważny błąd? Myślałem że spontaniczność jest lepsza niż sztywny plan.
Spontaniczność ma swoje miejsce, ale nie przy diagnostyce. Ciało jest różne rano i wieczorem, po jedzeniu i przed, po stresującym dniu i po spokojnym. Jeśli skanujesz w różnych stanach, to porównujesz jabłka z pomarańczami. Wiem że brzmi to mechanicznie, ale choćby pora dnia jako stała pomaga.
Mam pytanie bo czytam to wszystko i mi się kręci w głowie. Wszyscy mówią o ćwiczeniach, kamieniach, notowaniu, porach... A ja zastanawiam się czy te wszystkie przygotowania nie są przypadkiem kolejną formą odkładania? Tzn zamiast działać finansowo, buduję skomplikowany system ćwiczeń. Ktoś miał tak?
Felicytka poruszyła coś ważnego. W czakrach to nawet ma swoją logikę - nadaktywność Ajna przy zablokowanej Muladhara może wyglądać właśnie tak. Dużo myślenia, planowania, analizowania zamiast robienia. Górne pracują, dolne stoją. Czy czujesz się ogólnie 'w głowie' bardziej niż 'w ciele'?
Klasyczna odpowiedź to odblokować dołem, bo nie chodzi o hamowanie czegokolwiek tylko o wyrównanie przepływu. Ale uczciwie - nie ma jednej ścieżki. Ja zaczęłam od fizyczności właśnie dlatego, że medytacja i myślenie były moją strefą komfortu i nie robiły nic dla korzenia. Paradoks polegał na tym że to co czuję jako 'pracę' nie zawsze jest tym co ciało potrzebuje.
Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie może podstawowe - czy to że ciągle martwię się o pieniądze to znaczy że mam zablokowaną tę czakrę korzenia, czy że jest nadaktywna? Bo z jednej strony martwię się czyli energia gdzieś tam jest, ale z drugiej nie działam żeby coś zmienić. Nie rozumiem tej różnicy między blokadą a nadaktywnością.
Dodam że te kategorie blokada/nadaktywność to uproszczenie z pismowości czakrowej, i nie zawsze się wykluczają. Można mieć nadaktywność lękową i jednocześnie blokadę działaniową w tej samej czakrze. Dlatego trochę sceptycznie podchodzę do twardych diagnoz. Basieńka, czy ten lęk o pieniądze to jest coś nowego czy od zawsze?
To co opisuje Basieńka - wchłanianie wzorców z domu - to jest temat który pojawia się bardzo często przy Muladhara. Korzeniowa przechowuje schematy bezpieczeństwa z dzieciństwa. To jednocześnie sprawia że praca z nią jest głębsza niż tylko kamienie i mantry, ale też daje nadzieję bo schematy można przepisywać.
A jak się przepisuje takie schematy przez czakry? Mam na myśli czy jest jakaś konkertna meytoda dla tego co opisuje Basieńka, bo to brzmi jakby wymagało czegoś więcej niż wizyalizacja.
Trochę mnie to przeraziło bo nie wiedziałam że to może sięgać tak głęboko. Myślałam że będę siedzieć z kamieniem i poczuję że coś się zmienia. Czy to znaczy że te wszystkie metody z kamieniami i mantrami to za mało?
Chcę wrócić do tematu który gdzieś nam uciekł - praktyki dla korzenia przy kwestiach finansowych. Basieńka zadała konkretne pytanie i trochę odpłynęliśmy w stronę terapii. Czy ktoś może zebrać co z tej rozmowy faktycznie pomogło, bo mam wrażenie że mamy tu dużo teorii a Okultysta przyszedł z pytaniem o różdżkę i co dalej.
Dzięki Hubert że pamiętasz 🙂 Faktycznie trochę się zagubiłem w tym wszystkim. Różdżka dalej leży na półce. Ale po tym całym wątku zaczynam myśleć że może zacząłem od złego końca i problem nie jest z różdżką tylko z tym że w ogóle nie mam żadnej relacji z czakrą korzenia. Co by tu było pierwszym krokiem - zanim nawet sięgnę po sposób do diagnozy?
Jak słyszę to pytanie to od razu mi przychodzi do głowy - czy czujesz swoje ciało? Nie metaforycznie, tylko dosłownie. Czy jesteś w kontakcie z nogami, z ziemią pod stopami kiedy chodzisz? Bo przy Muladhara zanim weźmiesz cokolwiek do ręki, warto sprawdzić czy w ogóle jesteś w dolnej części siebie. Dużo osób które mają blokadę korzenia żyje bardziej od pasa w górę.
Boso po lesie to akurat świetny pomysł i nie żartuję, ale rozumiem że to nie dla każdego. To co Tunia opisuje jest naprawdę ważne - uziemienie przez ciało to nie musi być rytuał. To może być stanie boso na podłodze przez dwie minuty rano i skupienie na tym co czujesz pod stopami. Tylko tyle. Czy to brzmi wykonalnie?
Mam pytanie do Kamilcia bo to mnie zawsze zastanawia - skąd wiesz że czujesz tę czakrę a nie coś innego? Tzn jak stoisz boso i skupiasz uwagę na stopach, to może po prostu skupiasz uwagę na stopach, nie ma tam żadnej energii czakrowej. Jak to rozróżnić?
Wracając do Okultysta i różdżki - czy próbowałeś ją trzymać nad czymś co ma wyraźny ładunek, żeby sprawdzić czy reaguje? Na przykład nad wodą, nad magnesem, nad kryształem który wiesz że jest naładowany? Czasem problem nie jest w tym że nie czujesz, tylko że nie masz punktu odniesienia. Różdżka może reagować a ty nie wiesz jak ta reakcja wygląda.
Nie identyczna, ale chodzi o kalibrację - żebyś miał w ręku jakiś obraz tego jak wyglądają drgania. Nad magnesem sprawdzasz czy fizycznie cokolwiek czujesz, bo przy energetyce nie ma zewnętrznego sprawdzenia. To dwa różne typy wrażliwości, ale jedno może pomóc otworzyć drugie.
A czy sam rodzaj różdżki ma znaczenie? Bo czytałam że drewno ma inne właśności niż metal albo kryształ przy pracy z czakrami. Okultysta jaką masz?
Materiał może mieć znaczenie ale szczerze powiem - znam osoby które pracują różdżką z patyka z parku i działają świetnie, i znam takie które mają piękny kryształ i nic. Myślę że to nie jest główny powód. Bardziej bym się zastanowiła czy ta różdżka była czymś wyczyśczona zanim ją dostałaś, bo przedmioty z targów przechodzą przez dużo rąk.
Kadzenie działa na drewno, ale trochę inaczej. Kryształ możesz wymyć, zostawić na słońcu, naładować pełnią - drewno jest bardziej delikatne, nie mokrzyłabym go. Dym z szałwii albo palo santo spokojnie przejdzie przez drewno. Ale Basieńka67 - mam pytanie, bo mnie bardziej ciekawi po co czyścić akurat teraz? Czy czujesz że ta różdżka Okultysty ma jakiś problem, czy to takie prewencyjne?
Nie wiem, po prostu słyszałam że przedmioty z targu mogą mieć różne energie po tylu rękach. Że niby przeszły przez tyle osób że mogą być nasycone czymś obcym. Ale jak mówię - nie mam pojęcia czy to prawda czy nie, po prostu to gdzieś kiedyś czytałam.
Dobra, a to oczyszczenie to muszę robić specjalnie, jakiś rytuał, czy mogę po prostu zapalić kadzidło i trzymać nad nim? Mam w domu zwykłe kadzidełka takie do zapachu, nie wiem czy to odpowiednie.
Zwykłe kadzidełko do zapachu może nie mieć tej samej jakości co szałwia czy palo santo, ale z czymś to lepiej niż z niczym. Jak na razie to bardziej chodzi o intencję niż o konkretny rodzaj dymu. Ale powiedz - próbowałeś cokolwiek z tego co dzisiaj było mówione? To stanie boso, kontakt z nogami? Bo wciąż wracamy do różdżki a tamten krok jest chyba wcześniejszy.
Przepraszam ale mam wrażenie że ten wątek krąży w kółko. Okultysta pyta o różdżkę, ktoś mówi zacznij od ciała, on pyta jak, ktoś mówi stań boso, on pyta czy kadzidło - i jesteśmy z powrotem przy różdżce. Czy ktoś może po prostu powiedzieć krok pierwszy, krok drugi, krok trzeci? Bo ja bym też chciała coś konkretnego wynieść z tego tematu, nie tylko przy finansach.
Ale Felicytka ma rację w tym sensie że jeśli ktoś faktycznie przychodzi tu z pytaniem co działa przy finansach i Muladhara, to warto gdzieś zebrać to co padło. Nie jako gwarantowany przepis, tylko jako opcje które ludzie tu sprawdzili. Bo mamy sporo osobistych historii rozsianych po wątku.
Dodałabym jeszcze to co Kamilcia mówiła wcześniej o wzorcach rodzinnych - że sama praktyka energetyczna może nie wystarczyć jeśli jest głębszy wzorzec. Nie żeby straszyć, tylko żeby mieć świadomość że czasem postęp jest powolniejszy i to nie znaczy że metoda nie działa.
