Czytam ten wątek od dłuższego czasu i boję się odezwać bo tu są osoby co dużo wiedzą, ale mam pytanie - czy ta praca z czakrą korzenia przy finansach działa na bieżącą sytuację, czy bardziej na coś długoterminowego? Bo ja mam teraz konkretny problem z pieniędzmi i nie wiem czy to w ogóle może pomóc tu i teraz.
Nie czekaj na stabilizację żeby zacząć pracę z Muladhara - to jest trochę jak mówienie że zacznę ćwiczyć jak schudnę. Właśnie w kryzysie ta czakra jest najbardziej potrzebna. Krótkie uziemienie rano, dosłownie pięć minut, może zmienić jakość decyzji które podejmujesz w ciągu dnia. Nie mówię że zrobi cuda, ale nie wymaga też spokojnych czasów.
A jak wygląda takie uziemienie rano konkretnie? Bo słyszę to słowo cały czas ale każdy trochę inaczej opisuje. Czy to medytacja, czy ćwiczenie, czy coś innego?
Dobra, to zacznę od tego jutro rano. Serio. I spróbuję tej magnesu opcji z różdżką bo Iwetka miała rację że nie mam żadnego punktu odniesienia. Mam pytanie jeszcze - te czerwone kamienie które Hubert wymienił, to muszę je gdzieś trzymać konkretnie czy wystarczy że mam je w pokoju?
Najlepiej blisko ciała - w kieszeni, na biurku gdzie siedzisz, pod poduszką. Pokój to za daleko żeby coś poczuć na początku. Granat dobrze jest trzymać w dłoni podczas tego uziemienia o którym Tunia mówiła. Czy masz już jakiś kamień, czy pytasz teoretycznie?
Czarny turmalin i obsydian to dwa różne kamienie, ale oba są dobrymi kandydatami do pracy z Muladhara - oba ciągną ku ziemi, oba chronią. Możesz sprawdzić po strukturze: obsydian jest bardziej szklany, gładki, jednorodny. Turmalin ma zwykle lekko prążkowaną lub chropowatą powierzchnię. Ale szczerze? Na ten moment nie ma to wielkiego znaczenia. Oba działają w podobnym obszarze przy korzeniu. Trzymaj go w dłoni jutro rano podczas tego stania i sprawdź co czujesz.
Potwierdzam że obsydian jest od razu widoczny po tej szklistości - jak złamiesz kawałek to środek wygląda jak szkło wulkaniczne bo tym właściwie jest. Turmalin jest matowszy i niejednorodny. Ale Iwetka ma rację że przy Muladhara oba są trafione, więc to nie jest problem diagnostyczny tylko ciekawostka.
Dobra jutro rano sprawdzę ten kamień przy oknie. Mam pytanie troche z innej strony - skoro ta praca z Muladhara ma mi pomoc z tym poczuciem bezpieczeństwa finansowego, to jak mam w ogóle wiedziec ze cos się zmienia? Nie mam jakiegoś punktu odniesienia bo zawsze byłem spięty przy pieniądzach.
To bardzo dobre pytanie i myślę że niedoceniane. Jak mierzysz zmianę czegoś czego nigdy nie miałeś albo miałeś tak dawno że nie pamiętasz? Ja zazwyczaj mówię żeby zacząć od prostego dziennika - nie energetycznego, po prostu codzienne jedno zdanie: jak dziś wygląda mój poziom spokoju przy myśleniu o pieniądzach w skali 1 do 10. Brzmi prosto do bólu, ale po miesiącu masz coś konkretnego.
Ale to prowadzi do pytania które mnie tu zawsze trochę gryzie - jak odróżnić że metoda działa od placebo? Nie pytam złośliwie, serio. Bo jeśli ktoś zaczyna rano wstawać pięć minut wcześniej, staje przy oknie, koncentruje się na oddechu i trzyma kamień, to już samo to jest zmianą nawyku. Może to ten nawyk, a nie kamień.
To brzmi sensownie, ale Felicytka dotknęła czegoś co mnie też interesuje. Czy ktoś tu miał doświadczenie gdzie praktyka ewidentnie nie działała i potem zrozumiał dlaczego? Nie mówię o kimś kto rzucił po tygodniu, tylko o kimś kto robił coś regularnie i nic.
Ten watek poszedł w bardzo ciekawe miejsce ale mam takie poczucie że ja jestem jeszcze na poziomie żeby w ogóle zacząć i wy rozmawiacie o rzeczach które będę potrzebować za kilka miesięcy 🙂 Ale to dobrze że słyszę. Na razie jutro rano - okno, stopy, kamień, może LAM. Czy jest jakaś minimalna liczba dni żeby cokolwiek sprawdzić?
Trzydzieści dni to taka umowna granica którą często słyszę i której się trzymam. Nie dlatego że po 29 nic się nie dzieje, tylko dlatego że to czas w którym możesz zobaczyć wahania - będą dni gorsze i lepsze, i to też jest informacja. Jeden tydzień to za mało żeby oceniać.
Zgadzam się z Tunią co do czasu, ale dodam jedno - jeśli po dwóch tygodniach czujesz że coś zaczyna się ruszać, nie czekaj na wyniki do końca miesiąca żeby to docenić. Możesz w połowie drogi dostroić praktykę. Czakry to nie jest kurs ze stałym programem.
A wracając do tej różdżki którą Okultysta ma od początku - czy po tym jak już trochę popracujesz z uziemieniem, to ta różdżka zacznie działać samoczynnie, czy i tak trzeba ją jakoś przestroić?
Dobra, rano zrobiłem to co planowałem - stopy na podłodze, ręka na kamieniu, okno. Szczerze? Nie wiem czy coś poczułem czy nie. Ale zrobiłem. I to chyba już coś. A co do tej różdżki - Iwetka masz rację że może to nie ten moment. Odłożę ją na razie i skupię się na tym co bardziej namacalne.
To że zrobiłeś mimo że nie byłeś pewny czy coś poczujesz - to jest właśnie ten krok przy Muladhara który ma największe znaczenie. Działasz bez gwarancji. To jest uziemienie w praktyce, nie tylko w teorii.
Wchodzę do wątku bo czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę przewrotne - wszyscy mówią o korzeniu, o uziemieniu, o kamieniach. Ale czy ktoś tu próbował po prostu konkretnych działań finansowych i porównał to z pracą energetyczną? Nie złośliwie pytam, serio. Bo mi się wydaje że te dwie rzeczy mogą iść razem ale czy muszą?
To jest dokładnie ten sceptycyzm który mam i który mi utrudnia w ogóle wejście w te praktyki. Nie wiem jak pogodzić 'przepływ energii' z tym że czynsz trzeba zapłacić konkretną kwotą w konkretnym dniu. Ktoś tu miał taki moment że te dwie rzeczywistości zaczęły jakoś współgrać?
To co Runiarka napisała trafia w coś co czuję od początku tego wątku - że może nie chodzi o zmianę sytuacji tylko o zmianę tego co ze sobą wnoszę w tę sytuację. Tylko jak to ćwiczyć konkretnie? Bo medytacja jest ok ale co poza tym?
Mam jedno pytanie do ciebie zanim odpowiem - kiedy mówisz że medytacja jest ok, co przez to rozumiesz? Bo jeśli siedzisz pięć minut z kamieniem i czekasz żeby coś się stało, to to nie to samo co aktywna praca z oddechem i ciałem.
Najprostsza rzecz jaką znam - i nie wymaga żadnego doświadczenia - to oddech skierowany w dół ciała. Siedzisz, czujesz ciężar nóg i siedzenia, i z każdym wydechem wyobrażasz sobie że oddychasz w kierunku stóp, nie w górę. Do tego mantra LAM jeśli chcesz, ale nawet bez tego. Pięć minut takiego skupienia robi więcej niż dwadzieścia minut życzeniowego siedzenia.
