Hej,chciałam poruszyć temat który mnie ostatnio bardzo nurtuje. miezskam w wynajmowanych mieszkaniach od lat i przez ostatnie 3 lata przeprowadziłam się chyab 4 rayz - raz z powwodu eksmisji właściciela, raz bo po prostu musiałam, raz z wyboru. I zauwarzyłam że odkąd to się zaczęło, czuję się jakoś... nieprzyziemiona? Cały czas mam poczucie że grunt mi się usuwa spod nóg, nie dosłownie, ale tak w sensie życciowym. Lęki finansowe, niepokój, jaiś taki ciągły stan czuwania. byłam u bioenergoterapeutki i ona od razu powiedziała że mam potworną blokadę w Muladharze. Ale zastanawiam się - czy to czakra korzenia powoduej że ciągle się przeprowadzam, czy odwrotnie - przeprowadzki blokują czakrę?i Ktoś miał podobne doświadczenia?
to jest właśnie jedno z tych pytań gdzie odpowiedź nie jest prosta, bo jedno nakręca drugie. muladhara odpowiada za zakorzenienie - dosłowne i przenośne. Dom, ziemia pod nogami, stabilność bytu. Kiedy ktoś żyje w ciągłym ruchu, bez stałego miejsca, ta czakra po prostu nie ma jak się ugruntować. Ale z drugiej strony, jeśli Muladhara była już wcześniej słaba, to człowiek nieświadomie przyciąga do siebie sytuacje niestabilne. To klasyczne błędne koło. Co Wera_T, ta bioenergoterapeutka coś powiedziała o kierunku blokady? Znaczy czy to zastój, czy czakra jest po prostu zamknięta?
Znam ten SCHEMAT doskonale. muladhara to nie tylko dom jako budynek to jest dom jako pojecie. Poczucie ze jestes na swoim miejscu w świecie. przy wielokrotnych przeprowadzkach zwlaszcza wymuszonych psychikaa i pole energetyczne zcazyna reagować identycznie - przestaje inwestować energie w zakorzenienie bo "po co, i tak za hwile trzzeba będzie odchodzić". To jest mechanizm obronny ale bardzo kosztowny. Mam pytanie - te przeprowadzki były glownie z przymusu czy zdarzały się tez dobrowolne, z chęci zmiany?
O matko, to jest dokładnie to co przeżywam! Przeprowadziłam się 3 lata temu z rodzinnego miasta do dużego i od tamtej pory mam takie poczucie jakbym gdzieś zawisnęła w powietrzu, nie tu nie tam. Nie wiedziałam że to może być właśnie z tą czakrą powiązane. Czytałam trochę o czakrach ale nie wpadłam na to że mieszkanie ma aż taki wpływ. Znaczy logiczne jak się teraz zastanowię ale sama bym na to nie wpadła. A jak w ogóle można sprawdzić w domu czy ta czakra jest zablokowana, bez chodzenia do specjalisty? Bo taka wizyta kosztuje a nie zawsze mam na to budget.
Hej! Ja też mam pytanie do tej kwestii z wahadełkiem bo staram sie to rozumiec - jeśli wahadło PRAWIE stoi to to jest na pewno blokada, czy moze byc ze to wynik bledu w tescie? Bo czytalam gdzies ze polozenie ciala podczas testu ma znaczenie i mozna dostac nieprawidlowy wynik. Pytam bo chce sprawdzic siebie ale nie chce wyciagac blednych wniosków
ehhh, dobra, wejdę z trochę innej strony. Bo mnie zawsze trochę drażni to rozumowanie że "przyciągasz do siebie niestabilność bo masz słabą Muladharę". Łatwo to powiedzieć, trudniej udowodnić. Wera_T - byłaś wynajmującą, właściciel cię wyrzucił. To nie jest kwestia energii, to kwestia rynku wynajmu, prawa i konkretnego człowieka który podjął konkretną decyzję. Nie masz kontroli nad tym. Czy naprawdę wierzymy że mocna czakra korzenia by cię ochroniła przed eksmisją?
ciekawy wątek wchodzę. sam przez jakiś czas mieszkalem w paru roznych miejscach i pamietam ze gdzies czytałem ze Muladhara koreluje z plemieniem rodzina miejscem skad pochodziisz. wiec jesli ktos wyjechal z domu rodzinnego i zyje dalekoe to ta czakra automatycznie ma ciezej bo brakuje tego "kotwiczenia" w korzeniach. Macie cos na ten temat? bo to by tlumaczylo dla czego Sasanka tez to czuje po przeprowadzce do nowego miasta
Wtrrącę się - mam swoje notatki z warsztatów bioenergoterapii sprzed kilku lat i tam byyła o tym wzmianka. Wypisałam sobie wtedy że niestabilność mieszkaniowa jest wymieniana jako jeden z klasycznych czynników osłabiających Muladharę, obok niestabilności finansowej i trudnego dzieciństwa. co ciekawe, prowadząca wtedy powiedziała że przeprowadzki same w sobie nie muszą blokować, jeśli człowiek za każdym raezm "zadomawia" nowe mijesce energetycznie. problem jest gdy ktoś żyje w poczuciu tymczasowości i nie pozwaal sobie na poczuice zakorzenienia w nowym miejscu. Macie jakieś rytuały na zadomowienie?
To co Wera_T opisuje to bardzo typowy wzorzec przy zablokowanej lub przymkniętej Muladharze. Psychika i energia tworza wspólny front ochronny - "nie będę się przywiązywać bo i tak stracę". efekt jest taki że energetycznie nigdy nie wchodzi się w rezonans z danym miejscem i czakra korzenia nie dostaje impulsu do otwarcia. Pracując z Muladharą przy takim wzorcu zalecałabym przede wszystkim małe rytuały zadomowienia - cokolwiek co oznacza "to moje miejsce, chociaż na chwilę". Nawet jeden obraz na ścianie ma znaczenie.
No dobra, Lutobor.ka przekonał mnie trochę tym argumentem o wzorcach zachowań. To jest przynajmniej coś co ma psychologiczne uzasadnienie. Mam jednak pytanie bo nadal coś mi tu nie gra - jeśli ktoś z natury jest wędrownikiem, kocha podróże, zmienia miejsca z wyboru i czuje się z tym świetnie, to co z jego Muladharą? Nomadzi też mają zablokowaną czakrę korzenia? Bo to by oznaczało że jeden tryb życia jest energetycznie "prawidłowy" a inne nie.
Zaglądam tu od początku i jest bardzo pomocny, bo sama zmagam się z podobnym tematem. chciałam tylko zapytać nieśmiało - czy ta praca z Muladharą to jest coś co można robić samodzielnie czy jednak potrzeba kogoś do pomocy? Bo te opisy blokady brzmią poważnie i trochę się boję że sama namieszam zamiast pomóc.
wracając do tego zadomowienia o którym pisała Telepatka i Oriona - jest naprawdę bardzo prosta rzecz którą można zrobić przy przeprowadzce, a mało kto o tym mówi. Czosnek i sól w rogach nowego mieszkania to stara słowiańska tradycja oczyszczania i zadomowienia przestrzeni. Wiem że jedni powiedzą że to magia a nie praca z czakrami, ale z mojego doświadczenia fizyczne działania w przestrzeni przekładają się na poczucie zakorzenienia. Wera_T próbowałaś czegoś takiego w którymś z tych mieszkań?
ja w sumie nie jestem ekspertem od czakr ale trochę czytalam i mam pytanie, może glupio zabrzmi - czy blokada w muladharze moze sie objawiac tez w snach? Bo ostatnio mega duzo sie mi snią sny o tym ze tracę mieszkanie, gubię klucze, nie moge znalezc drogi do domu. I teraz jak czytam ten temat to mi sie pali lampka ze moze to jest sygnal. mam czesto przeprowadzki z wyboru bo lubię zmiany ale... 😀
sny to temat pobozcny ale wazny bo pokazuje jak te warstwy na siebie nachodza. Cynobryt06 - zwykle ustępują w momencie kiedy napięcie energetyczne spada, nie czekaj aż do przeprowadzki. jeśli zaczniesz pracowac z Muladharą teraz, sny mogą sie zmienić szybciej niż sytuacja mieszkaniowa. To dla mnie zawsze bylo wskaźnikiem że praca idzie we właściwym kierunku 😀
wracając do mojego pytania które chyba zaginęło - czy naprawdę można pracować z Muladharą samodzielnie? bo czytam te opisy i trochę mnie to przeraża szczerze mówiąc. Brzmi jak coś poważnego i zastanawiam się czy nie narobi się przy tym bałaganu jeśli się nie wie co się robi.
Zgadzam się z Wera_T ze Muladhara jest w miarę bezpieczna do samodzielnej pracy ale mam inną obserwację do tej dyskusji. Pare postów wcześniej Florek58 napisał że wyjazd z domu rodzinnego automatycznie osłabia Muladhare. Nie zgadzam się z tym "automatycznie". Znam ludzi którzy wyjechali z rodzinnego miasta i czuja się świetnie zakorzenieni bo zakorzenili się w nowym miejscu. A znam innych ktorzy nigdy nie wyjechali i mają Muladharę w opłakanym stanie bo dom rodzinny byl miejscem traumy.
Hej, właśnie sobie to czytam i myślę o swojej sytuacji. U mnie dom rodzinny był okej, naprawdę ciepłe miejsce, i właśnie dlatego chyba ten wyjazd do nowego miasta tak mnie rozkołysał. Ale czy to znaczy że mam teraz dwa problemy naraz - za mocne przywiązanie do starego miejsca i za słabe do nowego? Czy tak w ogóle może być?
Hej, czytałam ten wątek i mam takie skojarzenie - czy to nie jest tak że jeśli ktoś się urodził na przykład na wsi i potem przeprowadził do miasta, to ta blokada Muladhary jest silniejsza bo kontakt z ziemią jest odcięty dosłownie? Wydaje mi sie logiczne ze asfalt i beton nie pomagają. ^^
Okej, wracam bo mam kolejne pytanie do Lutobor.ka albo Telepatki. Mówiliście o tym "odpuszczeniu starego korzenia" - jak to wygląda w praktyce? Bo brzmi to jak coś co może być bardzo bolesne emocjonalnie, niemal jak żałoba. Czy to jest zamierzone? Czy taka praca z Muladharą celowo przeprowadza człowieka przez jakiś rodzaj straty?
przepraszam że wchodzę z zupełnie innego kąta, ale Przeglądam tę dyskusję i mam pytanie może trochę naiwne - czy przeprowadzka którą PLANUJEMY i chcemy, np. wymarzone mieszkanie czy przeprowadzka za granicę za pracą, też może osłabiać Muladharę? czy to działa inaczej kiedy to jest nasz wybór a nie coś wymuszonego?
Siedziałem z boku i słuchałem tej rozmowy. Jest tu wiele trafnych obserwacji ale nikt jeszcze nie powiedział wprost czegos waznego. Muladhara to nie jest tylko kwestia miejsca zamieszkania. To jest czakra przetrwania. Kiedy człowiek wielokrotnie traci dom, niezaleznie od powodow, ciało energetyczne zaczyna interpretowac sam stan zadomowienia jako zagrozenie. To jest odruch obronny - nie przywiązuj sie bo i tak stracisz. Ta blokada ma wtedy charakter ochrony nie slabosci. I tu jest sedno. Odblokowanie wymaga przekonania pola energetycznego ze bezpieczenstwo jest mozliwe. Samo ćwiczenie nie wystarczy.
O, właśnie to co napisał Kalikst51 to jest coś co czuję intuicyjnie ale nigdy nie umiałam tego nazwać. ta kwestia "pozwolenia sobie" na zadomowienie w wynajętym miejscu - przecież to takie proste a jednocześnie naprawdę trudne. Ja np od kiedy wynajmuję pokój w mieszkaniu z innymi ludźmi to też jakoś psychicznie traktuję to jako tymczasowe i może właśnie dlatego ciągle czuję jakiś dyskomfort. czy to brzmi znajomo dla kogoś?
Hej, wiem ze jestem tu nowy w tym temaacie ale naprawdę dziękuję za te wszystkie wypowiedzi bo czytma i duzo mi sie rozjaśnia... Mam jedno konkretne pytanie - polecacie jakiś konkretny kamien do pracy z Muladharą przy tym problemie z przeprowadzkami? Gdzieś czytałem o obsydianie albo o czerwonym jaspisie ale nie wiem czy to ma sens akurat tu.
Nawiążę do tego co Oriona napisała o obsydianie i jaspis - bo właśnie zastanawiam się czy te kamienie trzeba jakoś aktywować albo oczyścić zanim się ich użyje przy przeprowadzce? Szczególnie jak obsydian ma "nie wnosić starych energii" do nowego miejsca, to chyba logiczne że sam kamień też mógłby je wchłonąć po drodze? Albo się mylę i on tylko odpycha te energie a nie zbiera? przepraszam ze takie podstawowe pytanie ale naprawde nie wiem
ja przy swoich przeprowadzkach mialem wlasnie to co Werbena opisuje, tzn emocjonalne kolysanie sie bardzo wyraźne, nowe miasto nowe otoczenie i czułem sie jakbym nie wiedzial czego chce co lubię, kim jestem w tym nowym miejscu. ale teraz jak o tym czytam to chyba Lutobor.ka ma racje ze to byl efekt domina od Muladhary a nie samodzielny problem sakralnej. Hm. Nigdy tak tego nie rozbilem na czynniki pierwsze szczerze mwiac
