właśnie, czyszczenie kamieni to absolutna podstawa i tyle osób o tym zapomina. ale wróćmy do tej Anastazie i jej blokady, bo mnie najbardziej ciekawi jedno - mówiłaś że masz problem z mówieniem tego co myślisz, ale czy to jest tak że WIESZ co chcesz powiedzieć i coś cię hamuje, czy może jest tak że w momencie kiedy masz to powiedzieć to słowa jakoś znikają i nie wiesz jak to ująć? bo to może wskazywać na różne miejsca blokady
Anastazja, to co u siebie opisujesz - że masz w głowie ale nie dochodzi do gardła - to jest klasyczny schemat blokady na styku Ajny i Vishuddhy, nie tylko samego gardła. myśl formuje się na poziomie trzeciego oka, ale nie dostaje zielonego światła żeby przejść niżej. i tutaj właśnie wchodzi to wszystko co mówiliśmy o czakrze serca - jeśli serce też jest ściśnięte to ta myśl musi przebić się przez dwie blokady zanim w ogóle dotrze do głosu. to trochę jak korek na autostradzie w dwóch miejscach naraz
a to nie jest po prostu to co psychologowie nazywają tremą albo blokadą komunikacyjną? bo to co Anastazja opisuje to brzmi jak coś co dużo ludzi ma i na terapii da sie z tym pracować bez czakr
wracając do pytania Runomiraa bo to było dobre rozróżnienie, powiem tak: blokada na wejściu - czyli 'wiem ale nie mogę powiedzieć' - energetycznie siedzi zazwyczaj w samej Vishuddhi albo niżej, w Anahacie jako źródle lęku przed ekspresją. blokada na poziomie formy - czyli 'nie wiem jak to ująć' - to częściej wskazuje na Ajnę, na ten etap zanim myśl w ogóle staje się słowem. różnica jest ważna bo techniki pracy będą inne
o, to bardzo przydatne rozróżnienie od Nasiegniew! a jak by to wyglądało w praktyce, czyli inne techniki dla każdego z tych przypadków? bo właśnie u mnie jest chyba to drugie, że jakoś nie potrafię ubrać w słowa tego co czuję, i zawsze myślałam że mam po prostu problem z wyrażaniem siebie, a tu może chodzi o Ajnę a nie o gardło?
to co Nasiegniew napisał o rozróżnieniu jest dobre, ale dodam że te dwa przypadki rzadko są czyste. najczęściej jest nakładanie się. Anastazja, jak napisałaś że 'wychodzi inaczej niż chciałam' to jest trzecia opcja - myśl przechodzi, słowo wychodzi, ale gdzieś po drodze traci coś z oryginalnej intencji. i to jest właśnie ten 'nośnik energetyczny' o którym była tu mowa wcześniej - słowo dotarło ale bez ładunku
dobra ale jak człowiek ma to wszystko sprawdzić sam w domu? bo Albinek pisze o trzech wariantach, Nasiegniew o dwóch, Otylka o styku Ajny i Vishuddhy... jak Anastazja ma wiedzieć który to jej przypadek jeśli nie ma doświadczenia w skanowaniu?
Serpentynka, właśnie po to jest wahadełko albo odczuwanie dłonią. Anastazja, czy próbowałaś kiedyś przejechać powoli dłonią wzdłuż gardła i klatki piersiowej i poczuć czy jest gdzieś różnica? ciepło, chłód, opór, albo coś co się czuje jakby 'puste miejsce'? nawet bez doświadczenia często się coś czuje, trzeba tylko dać sobie chwilę ciszy
wystarczy że się wyciszysz na chwilę, dosłownie kilka minut spokojnego siedzenia, może kilka głębszych oddechów. potem unosisz niedominującą dłoń, czyli jeśli jesteś praworęczna to lewą, kilka centymetrów nad skórą i powoli przesuwasz od podstawy szyi w dół do mostka. nie próbuj nic poczuć na siłę, tylko obserwuj co pojawia się samo. i zapisz co czułaś bo po kilku minutach to może zniknąć z pamięci
przy okazji tego skanowania - ważna rzecz. jeśli poczujesz coś nieprzyjemnego albo coś jakby zimnego i lepkiego w którymś miejscu, nie wpadaj w panikę i nie próbuj od razu tego 'naprawiać' dłonią. skanowanie to jest tylko obserwacja, diagnoza. praca to oddzielna sprawa. widziałam jak ludzie sami siebie bardziej rozregulowali próbując za mocno przy pierwszym razie
no właśnie, bogumiła ma rację. jak zaczynasz to rób powoli. u mnie bylo kiedys tak ze sie tak zabrałam za 'otwieranie' anahaty ze potem przez tydzien płakałam bez powodu. lepsiej małe kroki niz duzy wyraz na raz
a wracając do tego śpiewania bo to mnie nadal kręci - rozumiem że Anastazja się wstydziła sama ze sobą, ale mam takie pytanie do ogółu: czy ktoś próbował tych bidżamantr zamiast śpiewania? bo HAM dla gardła to można po prostu nucić do siebie cicho, nawet prawie bez głosu, i czy to też działa czy musi być z pełnym głosem żeby była ta wibracja w gardle?
wibracja to jest clou. HAM ma sens właśnie dlatego że ta spółgłoska H i długie A tworzy wibrację dokładnie w obszarze krtani i kości gnykowej. jeśli szepczesz bez wibracji to efekt jest minimalny. nie musisz śpiewać głośno ale musi być ta fizyczna wibracja w ciele - chociaz wiem ze przy głębokiej blokadzie samo dojście do momentu kiedy ktoś wydaje z siebie dźwięk jest już jakimś krokiem
dobieram sie do tego z innej strony bo mało kto o tym mówi - a co ze strunami głosowymi fizycznie? bo czakra gardła to jest też fizycznie obszar tarczycy, struny, krtań. i zastanawiam sie czy nie jest tak ze problem energetyczny i fizyczny idą razem, tzn. blokada energetyczna powoduje ze miesnie gardzieli są chronicznie spięte i to tworzy ten błędny koł. Anastazja, czy masz chociaz spięty kark albo szczękościsk?
napięcie karku po prawej stronie i zgrzytanie zębami to nie jest przypadek. szczęka to fizyczny zamek Vishuddhy, dosłownie. jak mięśnie żwaczy są spięte i mimowolnie pracują w nocy, to znaczy że coś jest tłumione, nie wypowiedziane, i ciało to rozładowuje mechanicznie. to jest jedno z bardziej czytelnych objawów zastoju w czakrze gardła jakie w ogóle istnieją. chciałbym wiedzieć jedno - czy to zgrzytanie jest stosunkowo nowe, czy mąż mówi że tak jest od lat?
no własnie, zgrzytanie zębami to jest coś co fizjoterapeuci i dentyści traktuja jako problem mięśniowy i kto wie może mają rację bo to nie sa oddzielne sprawy. jak czakra gardla ma zastój to napięcie musi gdzieś ujście znaleźć i idzie w szczękę, kark, ramiona. Anastazja, masz też napięcia w ramionach? bo to by domykało obraz że problem jest strukturalny i idzie przez cały ten obszar a nie tylko punkt gardła
