Hej, mam pytanie bo troche szukalam i nie znalazlam konkretnej odpowiedzi. Czy jak jest się chorą - mam na mysli grypę, anginę, cokolwiek zakaźnego - to praca z czakrami w ogole ma sens? Pytam bo od tygodnia leżę z jakąś paskudną infekcją gardła i normalnie robię codzienną medytację na Vishudhę bo mam z nią problemy od dawna, ale teraz zastanawiam sie czy to nie jest tak ze choroba jakoś zakłoca pole i w ogóle niema sensu tego robić. Czytałam gdzieś ze podczas choroby ciało jest tak zajęte walka z wirusem że i tak nic nie przejdzie przez czakry. Ale z drugiej strony może akurat teraz trzeba wzmacniać? Trochę się gubię szczerze xD
O, akurat leżałam z czymś podobnym wczesniej i mialam ten dylemat 🙂 U mnie to było tak - nie robiłam intensywnych wizualizacji, ale lekką medytację oddechową robiłam i jakoś mi to pomagało a nie przeszkadzalo. Pytanie do ciebie - jak sie czujesz PODCZAS tej medytacji na gardle jak jesteś chora? Bo moim zdaniem ciało samo daje znac czy to odpowiedni moment.
Ja bym uważała z Vishuddhą akurat teraz, bo gardło i tak jest w stanie zapalnym i nie wiem czy dodatkowe pobudzanie tej okolicy ma sens. Nie jestem ekspertem ale wydaje mi sie że to trochę jak wlewanie wody do pełnego garnka.
Hmm to ciekawe bo ja od lat prowadzę notatki z moich medytacji i zauważyłam pewien wzorzec - przy infekcjach górnych dróg oddechowych moje wahadełko nad Vishuddhą kręci sie chaotycznie, nie ma płynnego ruchu. Zapisałam to kilka razy i za każdym razem to samo. Ale niewiem co to znaczy - czy to że czakra jest zajęta samo leczeniem czy że jest zablokowana przez chorobę, czy moze ze jest nadaktywna właśnie dlatego że walczy. Ktoś ma jakieś przemyślenia?
Zatrzymajcie sie na chwilę. To że wahadełko inaczej sie zachowuje kiedy macie gorączkę albo dreszcze może mieć proste wyjaśnienie - twoje ręce sie inaczej poruszają, napięcie mięśni jest inne, koncentracja gorsza. Nie twierdzę że praca energetyczna podczas choroby nie ma sensu, ale interpretowanie ruchów wahadełka podczas infekcji jako bezpośredniego odczytu stanu czakry to spore uproszczenie.
Rzadko sie tu udzielam w wątkach o czakrach ale Ulistkowa ma rację w tej kwestii. Dodałabym jeszcze że sama idea "choroba blokuje pracę energetyczną" kontra "teraz tym bardziej pracuj" to dwie skrajności i prawda jest pewnie bardziej złożona i indywidualna. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.
kurcze, ale chwila, bo to co mówi Ulistkowa brzmi jakby praca energetyczna podczas choroby była w ogule bez sensu i to mnie trosze frustruje, bo znam ludzi którzy SPECJALNIE medytują na czakry kiedy są chorzy bo twierdzą że to przyspiesza zdrowienie. I podonbo działa. To kto tu ma rację w ogóle? :/
Myślę że te dwa podejścia nie wykluczają sie tak do końca... Można medytować i miec z tego korzysc (spokój, lepszy sen, mniejszy stres który tez spowalnia zdrowienie) i jednocześnie być ostrożnym z interpretacją sygnałow energetycznych kiedy ciało walczy z infekcją. Nie ma sprzeczności.
U mnie była taka sytuacja że podczas anginy robiłam medytację na Anahate (bo to wtedy potrzebowałam) i po prostu czułam się lepiej po, spokojniej. Czy to była "prawdziwa" praca energetyczna czy tylko relaks - nie wiem i szczerze nie muszę wiedzieć. Efekt był. Ale faktycznie Vishuddhę bym przy zapaleniu gardła olała na ten czas, intuicyjnie. ^^
Dobra ale zanim odpowiecie - co to w ogóle znaczy że choroba "uniemożliwia" prace energetyczna? Czy chodzi o to że blokada fizyczna (stan zapalny) przekłada sie na pole energetyczne? Bo jak tak to działa to mam pytanie na kture nie zam odpowiedzi - czy to choroba blokuje czakrę czy może zablokownaa czakra przyciąga chorobe w to miejcse? kto tu jest przyczyną a kto skutkiem.
To jest właśnie to pytanie które jest fundamentem całej tej rozmowy. W tradycji wschodniej mówi sie że zaburzenie energetyczne poprzedza fizyczną manifestację - czyli najpierw jest blokada w Vishuddhie, potem pojawia sie angina. ale w praktyce trudno to zweryfikować bo kiedy idziesz do bioenergoterapeuta to zwykle już jesteś chory i nie wiesz co było najpierw.
Hej, ja sie pytam z ciekawosci bo dopiero ogarniam te tematy - jeśli to co mowi Modrzewka jest prawdą i blokada energetyczna poprzedza chorobe to czy usunięcie blokady podczas choroby przyspieszy zdrowienie? Logicznie by WYNIKAŁO ze tak bo usuwasz przyczyne.
Tylko że to rozumowanie zakłada że ta teoria jest prawdziwa, a to dość duże "jeśli". Nie mówię że praca z czakrami jest bezwartościowa, ale związek przyczynowo-skutkowy "blokada powoduje chorobę" to teoria, nie fakt... Można w nią wierzyć, można nie, ale prezentowanie tego jako oczywistość to przesada.
Ale przecież to jest wiadome że każda choroba ma swoje "energetyczne podłoże" no nie? to jest podstawa całej tej dziedziny. Jakby tak nie było to po co w ogóle praca z czakrami. Troche nie rozumiem tego sceptycyzmu tutaj na forum ezoterycznym haha
no dobra ale wracajac do pytania tej pani co ma angine - ja bym powiedzial tak z własnego doswiadczenia: jak leze chory i jest mi ciezko to i tak mi trudno sie skoncentrowac na cokolwiek. Probowalem raz medytacji z kamieniami jak mialem grype i po prostu zasnalem w polowie... Niewiem czy to była praca energetyczna czy nie ale sen tez pomaga w chorobie wiec morze i dobrze 😀
...i zasnąłem po pięciu minutach z tym amatytem na klatce piersiowej haha. ale serio, może to i była najlepsza forma "pracy energetycznej" jaka moglem zrobic - poprostu odpuscic i spac?
To co mówi Janusz to tak naprawdę ciekawy punkt. Sen podczas choroby to też rodzaj regeneracji, nie tylko fizycznej. Czytałam że w niektórych podejściach uważa się że ciało podczas snu robi "swoje" jeśli chodzi o balansowanie energii, bez naszego świadomego udziału. Więc może zamiast pytać czy medytacja jest możliwa, lepiej zapytać co w danym momencie SŁUŻY bardziej - aktywna praca czy odpoczynek?
ale Willowa, to trosze tak jakbyś mówiła że medytacja i odpoczynek to jedno i to samo, a to jednak nie jest to samo chyba? albo morze jest? teraz sama nie wiem
Jeszcze co do tego co mówił Pawelek kilka postów wcześniej, bo to jest właściwie sedno całego wątku i jakoś zgubiliśmy ten wątek. pytał czy choroba powoduje blokadę czy blokada powoduje chorobę. I tu mam pytanie do tych bardziej doświadczonych: czy w ogóle można to rozróżnić w praktyce? czy ktokolwiek był w stanie stwierdzić że "ta blokada była zanim zachorowałam"?
tradycja Ajurwedy mówi wyraźnie że zaburzenie prana poprzedza chorobę w ciele gęstym... ale "poprzedza" nie znaczy że to prostoliniowa przyczyna-skutek. To bardziej jak... dwa lustrzane procesy które odbijają sie wzajemnie. Blokada w Vishuddhzie i stan zapalny gardła mogą sie nawzajem napędzać, niekoniecznie jedno jest przyczyną drugiego.
ale Hesperus to jest forum ezoteryczne no, tutaj to nie ma sensu wymagać dowodów naukowych chyba? 😀 niektórych rzeczy nie da sie zmierzyć i to jest ok
o rany, żeby jednak nie zostawić Werbenki bez żadnej praktycznej odpowiedzi bo tu sie rozmawiamy o teorii - jeśli masz angine i chcesz coś robić, to medytacja leżąca z prostą wizualizacją ciepłego złotego światła przy Anahacie albo Manipurze (nie przy gardle!) jest moim zdaniem bezpieczna i może przynieść spokój. Vishuddha w stanie zapalnym zostawiłabym w spokoju przynajmniej na kilka dni.
to jest właśnie to czego szukałam, dziękuję Ulistkowa 🙂 a czy ta wizualizacja złotego światła to jakiś konkretny system czy można to robić intuicyjnie? bo niewiem czy robię to "poprawnie" i trosze sie z tym gryzę xD
hej, przepraszam że wchodzę ale czytam ten wątek od początku i jest super nauczylem sie tu wiecej niż z połowy ksiązek które czytalem 🙂 mam jedno pytanie do całej grupy - czy podczas choroby można wogóle uzywac kamieni? Mam kwarc rozowy i zastanawiam sie czy połaczenie z wizualizacja miałoby sens
to może głupie pytanie bo nie bardzo sie na tym znam ale jak sie "oczyszcza" kamień? 🙂 słyszałam że sól albo woda ale nie wiem czy to nie niszczy niektórych kamieni
dobra wracając do glownego pytania bo mnie ono DALEJ kreci - ktoś wspominał o tym że gorączka zmienia stany swiadomosci. czy to nie znaczy ze pod czas goraczki mozna miec dostep do czegos co normalnie jest trudniej osiagalne? nie mowie zeby sie specjalnie rozgrzewac haha ale moze to jest jakis aspekt ktory pomijamy
no i wlasnie wracam do tego pytania kture zostawilem bo nikt nie odpowiedzial - czy gorączka nie otwiera jakichś stanow ktore normalnie sa trudniej dostępne? bo jak mi bylo źle to mialem takie dziwne poczucie jakbym był trochę obok siebie i zastanawiam sie czy to jest to samo co zmieniony stan przy medytacji
