Mam taki problem, że od jakiegoś czasu czuję jakby coś mnie blokowało w gardle kiedy chcę powiedzieć coś ważnego w związku. Dosłownie - zaciskam zęby, milczę, potem żałuję. Albo mówię, ale głos mi się łamie i wychodzi z tego jakiś bełkot zamiast tego co chciałam. Czytałam że to może być czakra gardła, Vishuddha. Ale nie wiem jak sprawdzić czy ona jest zablokowana, czy może nadaktywna, bo objawy podobno mogą być różne. Ktoś ma jakieś doświadczenia z tym? Jak rozpoznać skąd pochodzi ten problem z komunikacją?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Ten zacisk w gardle, urwany głos - u mnie było dokładnie tak samo, lata temu. Ale zanim ktokolwiek powie 'zablokowana Vishuddha' to warto najpierw sprawdzić, bo blokada i niedoczynność to nie to samo co nadczynność, a objawy potrafią mylić. Przy blokadzie bardziej typowe jest to co mówisz - niemożność wypowiedzenia, przełykanie słów. Przy nadczynności ludzie często mówią za dużo i nie mogą przestać, gadają nad emocjami zamiast je czuć. Które z tego bardziej pasuje?
Z tym wahadłem to jest tak, że każde ma swój język - jedno kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara dla 'tak', inne odwrotnie, jeszcze inne waha się przód-tył. Musisz to ustalić ze swoim konkretnym wahadłem, bo nie ma jednej zasady dla wszystkich. Trzymasz je spokojnie, myślisz intensywnie o czymś co jest prawdą i obserwujesz jak reaguje. Potem robisz to samo z fałszem. I masz swój kod. Przy czakrach wahadło puścisz nad każdym punktem - jeśli się kręci duże koło to czakra otwarta, małe kółko albo brak ruchu to blokada lub zastój.
Nie do końca tak prosto z tym wahadłem. Czytałam że przy diagnozowaniu czakr ważny jest też kierunek - zgodny z ruchem wskazówek to przepływ w prawo czyli odbieranie energii, a przeciwny to wysyłanie. I że to nie zawsze oznacza 'dobrze/źle', tylko mówi o charakterze przepływu. Chociaż przyznam, że sama jeszcze tego nie testowałam, więc może ktoś bardziej doświadczony powie jak to faktycznie wygląda w praktyce?
Bolek, nie chcę być złośliwa, ale to co napisałeś o tym kole jako 'otwarta' a braku ruchu jako blokada to jest mocne uproszczenie. Przy wahadle nad czakrami ważna jest też elipsa, wahanie wzdłuż ciała kontra w poprzek, amplituda zmienia się w zależności od pola energetycznego osoby, a nie tylko od tego czy czakra 'działa' czy nie. Poza tym samo kalibrowanie wahadła to nie jest tylko ustalenie tak/nie - to budowanie kontaktu z własną podświadomością, co może zajmować tygodnie, nie pięć minut.
Rozumiem intencję, ale lepsza dłuższa odpowiedź niż skrócona, która może kogoś zaprowadzić w złą stronę. Jeśli Lunaki zacznie z wahadłem bez kalibracji i wyciągnie błędne wnioski, to potem trudno to odkręcić. Powiedz mi - jak długo sama kalibruje swoje wahadło zanim zaczęłaś mu ufać?
Mogę się wtrącić bo pracuję z wahadłem od wielu lat i kalibracja to nie jest żaden mistyczny rytuał. Chodzi o to, żeby nauczyć się rozróżniać własne mikrodrgania mięśni od odpowiedzi - bo wahadło amplifikuje Twój własny sygnał, nie 'mówi' samodzielnie. Dlatego najpierw pracujesz z pytaniami, na które znasz odpowiedź. I obserwujesz siebie, nie wahadło. Czy masz spokojny oddech, czy napinasz ramię, czy myślisz o odpowiedzi zamiast pytaniu. To trwa tyle czasu ile potrzebujesz żeby być uczciwa ze sobą.
O tak, chrypka to mam bardzo często. I takie napięcie w karku, szczególnie po rozmowach które źle poszły albo wcale nie doszły do skutku. Nie wiedziałam że to może być powiązane.
A to napięcie w karku to nie może być zwykły stres? Pytam serio, bo sama mam tak samo i zawsze myślałam że to przykurcz od siedzenia przy komputerze. Skąd wiadomo gdzie kończy się fizjologia a zaczyna energia?
Czytałam że na Vishuddhę pomagają niebieskie kamienie, szczególnie akwamaryn i błękit amazonitu. To prawda że kamienie mogą odblokować czakrę samodzielnie bez medytacji? Bo trochę szkoda by było kupować coś co tylko leży na półce.
A ja mam pytanie z innej strony - Lunaki, pisałaś że to dotyczy konkretnie relacji. Czy z innymi ludźmi, w pracy, z rodzicą, z koleżanką masz tak samo? Czy tylko z partnerem? Bo jeśli tylko w jednym miejscu to może to nie jest czakra a coś bardziej sytuacyjnego.
Ale to nie wyklucza Vishuddhy. Czakra gardła odpowiada za wyrażanie siebie w ogóle, a to że z koleżankami łatwiej może znaczyć że tam masz mniejszy lęk przed oceną lub odrzuceniem. W bezpiecznych relacjach przepływ jest swobodniejszy, a tam gdzie zależy Ci bardziej - blokada wyraźniejsza. Właśnie to jest jeden z charakterystycznych wzorców przy zastoju w tej czakrze.
Ale tu bym jeszcze zapytała - czy to jest kwestia energetyczna czy po prostu historia? Mam na myśli to, że jeśli w relacji z mamą od lat jest wzorzec że nie możesz mówić co myślisz, to ciało to zapamiętuje niezależnie od czakr. I przenosi ten wzorzec. Czy praca z Vishuddhą to w takim razie pomoże, czy trzeba by pójść głębiej?
Nie, nie tak to działa. Jedno nie wyklucza drugiego. Wzorzec z dzieciństwa mógł spowodować że Vishuddha się zacięła, a teraz czakra utrzymuje ten wzorzec. Można pracować z obydwoma jednocześnie - energetycznie i od strony świadomości. To się uzupełnia, nie konkuruje.
To znaczy że to może być bez końca? Odblokuję, wróci, odblokuję, wróci? Bo to trochę przygnębiające.
Nie, nie bez końca. Ale wymaga kilku warstw pracy. Powiedz mi - kiedy próbujesz powiedzieć coś trudnemu partnerowi, co się dzieje w tej chwili w ciele? Nie po fakcie, tylko dokładnie w momencie gdy otwierasz usta i wiesz że powinna coś powiedzieć?
O właśnie, to brzmi znajomo. Ja mam tak samo i zastanawiam się czy to jest jakiś mechanizm obronny czy naprawdę czakra. Znachorka, da się w ogóle odróżnić jedno od drugiego?
A może by spróbować mówić na głos do siebie? Brzmi śmiesznie, ale serio - siadasz przed lustrem i mówisz to co chciałaś powiedzieć partnerowi. Głośno. Gardło się uczy że może.
Próbowałam i tak, działa, ale z uzupełnieniem. Samo mówienie do lustra bez żadnej pracy z ciałem może być mechaniczne. Lepiej jak przy tym świadomie rozluźniasz kark, barki, i oddychasz w obszar gardła przed mówieniem. To nie są oddzielne ćwiczenia, jedno wchodzi w drugie.
A co z bibijkami dla Vishuddhy? Bo czytałam że HAM powtarzane przy gardle może dosłownie rozbijać blokadę. Czy to prawda że mantry działają bez niczego innego, czy też trzeba do nich dodawać coś?
Próbowałam HAM jakiś czas temu i rzeczywiście czułam coś w gardle, takie ciepło i lekkie mrowienie. Ale nie wiedziałam co z tym dalej zrobić po tym ćwiczeniu. Czy po mantrze powinno się coś konkretnego zrobić, czy to już wszystko?
To trochę jak otwarcie puszki Pandory. Trochę się boję że jak zacznę to nie wiem co wyjdzie. Czy to jest normalny lęk na początku tej pracy?
Bardzo normalny. I uwaga - ten lęk sam w sobie jest informacją o czakrze gardła. Strach przed tym co może wyjść jak się odezwiesz to klasyczny objaw blokady Vishuddhy. Więc już nawet to że się boisz zacząć mówi Ci coś o tym gdzie jest problem.
Przepraszam że wchodzę, ale słuchałam tej rozmowy i mam pytanie może naiwne - czy ta czakra gardła to jest coś co można sprawdzić bez żadnych akcesoriów, bez wahadła, bez kamieni? Czy jest jakiś sposób dla zupełnego laika żeby wiedzieć czy to w ogóle dotyczy jego?
No dobra, to rozumiem to pytanie o niepowiedziane słowa. I tak, zdarza mi się to regularnie. Ale czy to nie jest po prostu nieśmiałość? Jak odróżnić że to czakra a nie po prostu charakter człowieka?
O, to brzmi dokładnie jak u mnie. Mam wrażenie że z koleżanką z pracy mogę mówić swobodnie, ale z partnerem to już jakiś inny tryb się włącza. Czy to znaczy że czakra nie jest zablokowana cały czas, tylko w pewnych relacjach?
Czakry nie działają jak włącznik, to jest bardziej dynamiczne. Może być czakra która dobrze przepływa w jednym kontekście i blokuje się w innym. Energetycznie mówi się wtedy o blokadzie warunkowej - aktywuje się przy konkretnym bodźcu.
