Forum

Asystent AI
Otwarcie czakry vs ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Otwarcie czakry vs równowaga - jaki jest właściwy cel pracy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam taki dylemat, z którym chodzę już od jakiegoś czasu i nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Kiedy zaczynam pracę z czakrą, to zawsze pojawia się pytanie: o co właściwie mi chodzi? Bo jedni mówią, żeby 'otwierać' czakry, inni że to błąd i cel to równowaga, a jeszcze inni że to jedno i to samo. Sama nie wiem już, co myśleć. Mam wrażenie, że 'otwarta' czakra brzmi jak coś maksymalnego, a to przecież nie zawsze dobra droga - nadaktywna Manipura potrafi narobić sporych problemów. Jak wy to rozumiecie? Jaki właściwie powinien być cel tej pracy?


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś je w końcu postawił wprost. Bo rzeczywiście w obiegu krąży dużo zamieszania pojęciowego. 'Otwieranie' to termin, który pochodzi głównie z popularnych poradników i często jest używany bardzo nieprecyzyjnie. Jeśli chodzi o to, żeby czakra 'wciąż kręciła się szerzej', to moim zdaniem to nie jest cel sam w sobie. Widziałam osoby z mocno nadaktywną Anahata - pełne empatii, ale niezdolne do postawienia granicy, wypalające się emocjonalnie. To nie jest żadna 'otwartość', to rozregulowanie. Dla mnie celem jest przepływ - płynny, bez zastojów, bez nadmiernego przyspieszenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Piolunka a jak w takim razie rozróżnić czakrę otwartą od nadaktywnej? Bo kiedy testuję wahadełkiem i mam szerokie, energiczne obroty, to nigdy nie byłem do końca pewien, czy to dobry znak, czy właśnie ostrzeżenie.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Zdzichu57 właśnie, to jest to, o czym mówię. Sama amplituda wahadła to za mało. Ważne jest, jak się czujesz - czy ta energia jest stabilna, czy raczej masz poczucie rozkojarzenia, nadmiernej reaktywności, może kłopoty ze snem jeśli chodzi o Ajnę? Wahadło pokazuje aktywność, ale kontekst musisz dostarczyć ty sam. Bez tego trudno ocenić, czy to zdrowy przepływ, czy właśnie przyspieszenie kompensacyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Mam podobny dylemat jak Anusia, bo też długo myślałam, że im szerzej obraca, tym lepiej. Dopiero po kilku miesiącach dotarło do mnie, że moja Vishuddha na wahadle zawsze miała ogromne obroty, a ja jednocześnie kompletnie nie potrafiłam powiedzieć, czego chcę w relacjach. Mówiłam dużo, ale nie mówiłam tego, co ważne. Teraz mam wrażenie, że to mogło być właśnie rozregulowanie, nie 'otwarcie'. Ale jak to właściwie zbadać, skoro wahadło nie da odpowiedzi 'nadaktywna czy zdrowa'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Selenka to jest dokładnie to, co mnie nurtuje. Masz wrażenie, że twoja diagnostyka wahadłem była przez to myląca? Znaczy - czy wierzyłaś, że jest dobrze, bo wahadło szeroko chodziło, i przez to zwlekałaś z pracą?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

no właśnie tak mniej więcej. Skupiłam się na tym, że 'czakra działa', bo przecież wahadło się rusza. A zupełnie pominęłam to, co się dzieje w życiu. Teraz kiedy patrzę wstecz, to objawy miałam ewidentne. Po prostu nie chciałam ich czytać jako sygnał problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Trochę nie rozumiem tego rozróżnienia. Jeśli czakra jest aktywna, to działa. Jeśli jest zablokowana, to nie działa. Co to znaczy 'nadaktywna' - że działa za bardzo? To chyba lepsze niż za mało, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Magus50 wyobraź sobie serce, które bije za szybko. Też 'działa', ale to nie jest zdrowe. Czakry nadaktywne to podobnie - energia płynie, ale w niekontrolowany, chaotyczny sposób. Nadaktywna Manipura to może być agresja, potrzeba kontrolowania wszystkich wokół, problemy z trawieniem z napięcia. Aktywna nie znaczy zrównoważona.


Odpowiedz
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Piolunka okej, to rozumiem. Ale skąd mam wiedzieć, czy mam to u siebie? Nie mam jeszcze wprawy z wahadłem i szczerze mówiąc nie ufam za bardzo temu, co mi wychodzi. Raz w lewo, raz w prawo, raz szeroko... nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Magus50 to właśnie jeden z podstawowych problemów na początku pracy z wahadłem. I tu się pojawia temat, który jest moim zdaniem równie ważny jak tytuł tego wątku - czy nasz stan emocjonalny wpływa na wyniki? Bo ja mam takie podejrzenie, że jak byłem zestresowany, to wahadło zachowywało się inaczej niż w spokojne poranki. Czy ktoś to świadomie śledził?


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Zdzichu, to pytanie mnie bardzo interesuje, bo sama mam z tym problem. Moja hipoteza jest taka, że nastrój absolutnie wpływa. Kiedy testuję się po medytacji, wyniki są zupełnie inne niż kiedy testuję się 'z marszu', zaraz po pracy albo po kłótni. Ale nie wiem, czy to znaczy, że tamte wyniki są 'fałszywe' - może po prostu pokazują stan chwilowy?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Tutaj chcę coś doprecyzować, bo to ważna kwestia. Wahadło reaguje na cały system - twoje myśli, emocje, napięcie ciała. To nie jest wada, to cecha. Jeśli po kłótni Manipura obraca inaczej niż rano, to może właśnie wtedy widzisz ją w 'stanie roboczym', nie w laboratoryjnym spokoju. Pytanie brzmi: który stan chcesz badać? Codzienne funkcjonowanie czy idealne warunki?


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie to nigdy jakoś mocno nie trapiło, bo zawsze zakładałam, że mam badać siebie taką, jaka jestem, nie taką, jaka chciałabym być. Ale z drugiej strony - jeśli ktoś jest w silnym lęku, to może wahadło 'nadpisuje' mu wyniki przez ten lęk, i zamiast Muladhary diagnozuje się jako problem to, co jest tylko chwilowym stanem? Nie wiem, czy to ma sens to, co mówię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Leszczynka ma sens i myślę, że dlatego wiele osób zaleca kilka serii pomiarów w różnych dniach, a nie jednorazową sesję. Bo jeśli coś pojawia się zawsze, niezależnie od nastroju, to jest bardziej wiarygodne niż jednorazowy wynik po ciężkim dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Piolunka - mówiłaś o przepływie jako celu, nie o otwarciu. Ale jak to wygląda praktycznie? Jak odróżnić, że czakra 'przepływa płynnie', a nie jest po prostu słaba albo ledwo aktywna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Jowitka79 dobre pytanie. Dla mnie praktycznym wskaźnikiem nie jest samo wahadło, ale korelacja z życiem. Zrównoważona czakra korzenia - to masz poczucie stabilności, nogi na ziemi, nie paniikujesz finansowo nawet gdy jest trudno. Nie oznacza braku problemów, ale sposób reagowania jest spokojniejszy. Słaba albo przymknięta - ten spokój jest jakby odcięty, chłodny, lękowy. Nadaktywna - niby spokój, ale tak naprawdę ciągłe kontrolowanie, zbieranie zapasów z nerwowości. Czujesz różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy jest jakaś szybka metoda na sprawdzenie równowagi bez wahadła? Bo ja z wahadłem kompletnie nie mogę złapać neutralności - zawsze mi drżą ręce i nie wiem czy to ja kręcę czy ono samo. Może ktoś poleci coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Elzunia drżenie rąk to częsty problem na początku, ja też przez to przechodziłem. Próbowałaś opierać łokieć? Albo używać dłuższego sznurka - daje wolniejszy, bardziej wyraźny ruch? Ale jeśli chodzi o metody alternatywne, to skanowanie dłonią może być prostsze - kładziesz powoli dłoń nad każdą czakrą i obserwujesz co czujesz. Ciepło, mrowienie, opór, albo nic - to też daje wskazówki.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@stefcia62)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, bo jestem tu bardziej od tarota, ale ten temat mnie wciągnął. Chciałam tylko zapytać - czy to normalne, że jak próbuję cokolwiek poczuć nad czakrami, to nic nie czuję? Ani ciepła, ani mrowienia. Może to ja jestem zablokowana i dlatego nie czuję, czy może po prostu to nie moja metoda?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Stefcia62 to, że nic nie czujesz, nie znaczy automatycznie, że jesteś zablokowana. Niektóre osoby przez długi czas w ogóle nie mają dostępu do odczuwania subtelnych energii i to jest absolutnie normalne. Pytanie, które bym zadała - czy próbowałaś po prostu usiąść spokojnie i bez żadnych oczekiwań trzymać dłoń kilka centymetrów nad różnymi miejscami ciała? Bez presji, bez szukania. Czasem to jest kwestia nauki skupiania uwagi na dłoni, nie szukania konkretnego wrażenia.


Odpowiedz
(@stefcia62)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Piolunka próbowałam, ale chyba właśnie to 'bez oczekiwań' mi nie wychodzi. Siedzę i myślę 'no i co, no i co?'. Może dlatego nic nie czuję, bo jestem zbyt napięta na efekt?


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Stefcia62 to dokładnie to samo, co miałem na początku z wahadłem. Tak bardzo chciałem zobaczyć ruch, że zaciskałem dłoń i go blokowanem. Dopiero jak przestałem się starać i zacząłem to traktować bardziej jako obserwację niż test, coś drgnęło. Ale wracając do pytania Anusi o nastrój - to chyba właśnie jest ta pułapka. Im bardziej się staramy być neutralni, tym mniej jesteśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Zdzichu, to mnie bardzo zastanawia, bo sam opisujesz paradoks. Dążymy do neutralności, a samo dążenie ją zakłóca. To trochę jak ze snem - im bardziej się starasz zasnąć, tym bardziej czuwasz. Pytanie brzmi - czy neutralność w diagnostyce czakr w ogóle jest możliwa? Może właśnie powinniśmy przyjąć, że badamy siebie w danym momencie, z danym nastrojem, i to jest pełnoprawna informacja?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale jak to jest pełnoprawna informacja, jeśli jutro po spokojnym dniu wyjdzie coś zupełnie innego? To wtedy nie wiemy, co jest prawdą. Jeden wynik mówi, że Manipura zablokowana, drugi że wszystko ok. Co mamy robić z taką diagnostyką?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Magus50 a może oba wyniki są prawdą? Mnie trochę bliżej do myślenia, że stan czakr to nie jest stała właściwość jak grupa krwi, tylko coś dynamicznego. Dzisiaj po ciężkim dniu Manipura może mieć inny przepływ niż po spokojnym weekendzie. Pytanie, który stan jest 'bazowy', a który wyjątkowy.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem sprawa jest prosta - jeśli często wychodzi ta sama czakra jako problem, to jest problem. Jeśli raz tak, raz inaczej, to nie ma problemu i można spokojnie odpuścić. Diagnostykę robi się seryjnie, nie jednorazowo. Nie rozumiem, po co tutaj szukać filozofii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Kacperek98 seria pomiarów to dobra zasada, zgoda. Ale 'można odpuścić' to chyba zbyt pochopny wniosek. Zmienny wynik też może być informacją - o tym, że dana czakra jest niestabilna, czyli właśnie rozregulowana. Stabilna i zrównoważona czakra powinna dawać w miarę spójne odczyty niezależnie od pory dnia, prawda?


Odpowiedz
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Piolunka no dobra, przyznam, że tak to nie pomyślałem. Ale skąd wiadomo, że zmienność to niestabilność czakry, a nie po prostu szum w pomiarze? Bo wahadło to jednak nie jest przyrząd precyzyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, to jest chyba centralne pytanie - ile w tym co mierzymy jest czakry, a ile nas samych jako 'miernika'? Czy ktoś wie, czy bioenergoterapeuta podczas sesji też na to napotyka? Znaczy - czy profesjonalista też ma dni, kiedy jego własny stan wpływa na to, co odczytuje u klienta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Jowitka79 byłem na kilku sesjach i raz terapeutka sama powiedziała, że przed sesją robi coś w rodzaju własnego uziemienia i 'oczyszczenia' pola, właśnie po to, żeby jej aktualny stan nie nakładał się na odczyt klienta. Więc tak - to jest realny problem nawet dla doświadczonych osób.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To bardzo ciekawe, co mówi Zdzichu, bo z tym wiąże się chyba odpowiedź na pytanie Anusi z tytułu. Jeśli nawet profesjonaliści potrzebują najpierw zadbać o własną równowagę, żeby rzetelnie pracować, to może cel pracy z czakrami nie jest 'otwarcie' tylko właśnie ta stabilność wewnętrzna? Takie przygotowanie terenu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Selenka tak, i to mnie prowadzi do kolejnego pytania - bo jeśli celem jest równowaga, a nie otwarcie, to czy istnieje moment, w którym możemy powiedzieć 'gotowe'? Czy to raczej codzienna praktyka, tak jak higiena, a nie jednorazowy zabieg?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, ale chcę wrócić do swojego pytania o alternatywy dla wahadła, bo nikt mi tak naprawdę nie odpowiedział. Zdzichu wspomniał o skanowaniu dłonią, ale wcześniej Stefcia mówiła, że też nic nie czuje. Czy jest coś jeszcze? Może te testy kolorami, o których jest w opisie działu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Elzunia test kolorami działa tak, że patrzysz na różne odcienie i sprawdzasz, które kolory cię przyciągają, a które odpychają lub wywołują dyskomfort. Każda czakra ma swój kolor - Muladhara czerwony, Swadhisthana pomarańczowy i tak dalej. Przyciąganie do koloru może oznaczać, że czakra potrzebuje wsparcia. Odpychanie - że jest nadaktywna. Ale to też tylko wskazówka, nie wyrok.


Odpowiedz
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Zdzichu57 to brzmi jak bardzo subiektywna metoda. Jak ktoś po prostu nie lubi czerwonego jako koloru, bo tak ma, to wtedy zawsze będzie mu wychodziło, że Muladhara ma problem? Jakoś mnie to nie przekonuje.


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Magus50 masz rację, że to subiektywne. Ale czy wahadło jest mniej subiektywne? Kręci go nasza ręka, nawet jeśli nieświadomie. Każda z tych metod jest oknem na coś, nie mapą. Myślę, że błąd polega na szukaniu jednej metody, która da pewną odpowiedź, bo takiej po prostu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytałam ten wątek i mam wrażenie, że gdzieś po drodze zaczęliśmy mówić bardziej o metodach niż o samym pytaniu z tytułu. Anusia zapytała o cel - otwarcie czy równowaga. I Piolunka powiedziała wcześniej, że przepływ jest celem. Ale ja mam inną intuicję - że czasem konkretna czakra wymaga aktywnego otwarcia zanim możliwa jest równowaga. Jakby nie można było balansować czegoś, co jest prawie zamknięte. Czy ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Pytia to naprawdę ważne rozróżnienie. Myślę, że masz rację w tym sensie, że przy głębokiej blokadzie pierwszym krokiem bywa rzeczywiście pewne 'uchylenie' czakry. Ale pułapka polega na tym, że ludzie zatrzymują się na etapie intensywnego otwierania i nigdy nie przechodzą do stabilizacji. I wtedy mamy tę nadaktywność, o której mówiliśmy. Otwarcie to może być środek drogi, nie cel sam w sobie.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 390

@Pytia i Piolunka - właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten wątek. Że gdzieś istnieje moment, kiedy trzeba zmienić cel z 'otwórz' na 'ustabilizuj'. I moje pytanie jest praktyczne - jak ten moment rozpoznać? Bo nie ma chyba żadnego sygnału, który mówi 'stop, wystarczy otwarcia, teraz balansuj'.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Anusia, ten sygnał to chyba nie jest jeden moment, tylko raczej zmiana jakości objawów. Kiedy pracowałem z Muladharą, najpierw były intensywne reakcje - dużo ciepła pod dłonią, wahadło kręciło się chaotycznie, zdarzały się nagłe wybuchy emocji podczas medytacji. A potem to się... uspokoiło. Nie zniknęło, tylko zaczęło być bardziej spokojne i regularne. Może właśnie to jest sygnał zmiany fazy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Zdzichu57 to co opisujesz bardzo do mnie trafia. Ta zmiana z 'intensywne' na 'spokojne' to dla mnie właśnie marker przejścia z fazy odblokowywania do fazy stabilizacji. Ale mam pytanie - czy ta spokojność pojawiła się sama, czy zrobiłeś coś inaczej? Bo zastanawiam się, czy to była naturalna ewolucja, czy zmiana metody.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Piolunka szczerze? Nie wiem. Zmieniałem dużo rzeczy w tym samym czasie - dodałem granaty do pracy z korzeniową, zacząłem chodzić boso po trawie rano, zmieniłem też sposób medytacji z wizualizacyjnej na bardziej oddechową. Nie mam pojęcia, co zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Zdzichu, ale właśnie to jest problem z rozpoznaniem momentu zmiany - jak tyle zmieniacie jednocześnie, to nie wiadomo, czy to efekt pracy z czakrą, czy po prostu lepszy sezon, mniej stresu, zmiana diety. Jak wy w ogóle od siebie oddzielacie te zmienne?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, tego też nie rozumiem. Jak mam wiedzieć, że Manipura jest lepiej, a nie że po prostu minął mi gorszy okres w pracy? Przecież samopoczucie zmienia się z mnóstwo innych powodów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Magus50 a czy musisz to od siebie oddzielać? Serio pytam. Bo może lepszy sezon w pracy też częściowo wynika z tego, że Manipura zaczęła przepływać sprawniej, bo na tym poziomie właśnie siedzi pewność siebie i decyzyjność. Nie wszystko musi być albo-albo.


Odpowiedz
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Piolunka ale to brzmi jak coś, czego nie da się obalić żadnym kontrprzykładem. Wszystko dobre jest zasługą pracy z czakrami, wszystko złe to 'jeszcze nie skończyłeś'. Jak to w ogóle zweryfikować?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Magus zadaje dobre pytanie, choć pewnie nie zamierzał iść w tę stronę. Ale naprawdę - skąd wiemy, że jakakolwiek metoda działa, skoro nie możemy izolować zmiennych? To samo dotyczy leków ziołowych, suplementów i połowy rzeczy, które ludzie robią dla zdrowia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Kacperek98 tylko że my tutaj chyba nie robimy badań klinicznych, tylko próbujemy rozumieć własne doświadczenie. Zdzichu opisał coś konkretnego - zmianę jakości reakcji ciała. Możemy to odrzucić jako 'niesprawdzalne', ale to trochę jak odrzucanie wszystkiego, czego nie da się zmierzyć spektrometrem.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej zastanawia to, co mówiła Piolunka o tej pułapce zatrzymania się na etapie otwierania. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie z bliska - że ktoś przez długi czas intensywnie otwierał jedną czakrę i potem miał z tego problem? Jakiś konkretny przykład?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Jowitka79 miałam taką sytuację przy Anahata - kilka tygodni bardzo intensywnej pracy, dziennie mantry YAM, wizualizacje, krysztoł górski na sercu podczas medytacji. Efekt był taki, że zaczęłam chłonąć emocje innych jak gąbka i przez jakiś czas nie potrafiłam odróżnić, co jest moje, a co jest przejęte z otoczenia. Fizycznie miałam ścisk w klatce. To nie był dobry stan.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Piolunka i co wtedy zrobiłaś? Bo to brzmi jak coś, czego się boję przy pracy z sercem - że za bardzo otworzę i potem nie będę umiała tego okiełznać.


Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Selenka przeniosłam uwagę na Muladharę i Manipurę - uziemienie i granice. Zrezygnowałam całkowicie z pracy z Anahata na kilka tygodni i skupiłam się na tym, żeby mieć pod nią stabilny fundament. Pomogło, ale zajęło czas. I od tego momentu widzę pracę z czakrami jako system, nie jako pojedyncze punkty.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@anusia_h)
Połączone: 4 miesiące temu

Piolunka, to co opisujesz chyba najlepiej ilustruje odpowiedź na moje pytanie z tytułu. Że cel 'otwarcie' bez kontekstu pozostałych czakr jest nie tylko bez sensu, ale może wręcz destabilizować. Czyli prawdziwy cel to coś więcej niż suma otwartych czakr?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, przepraszam, że znowu wchodzę z boku, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Piolunka, mówisz, że przez pracę z sercem miałaś ścisk w klatce - czyli fizyczny objaw. Ale skąd wiedziałaś, że to przez nadczynność Anahata, a nie że po prostu byłaś wtedy zestresowana lub coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Elzunia bo ten ścisk pojawiał się konkretnie podczas kontaktu z innymi ludźmi, nie w samotności. I towarzyszyło mu silne przejmowanie cudzych nastrojów - wchodziłam do pokoju i wiedziałam, co ktoś czuje, zanim cokolwiek powiedział. To nie był stres, to był zupełnie inny mechanizm. Choć rozumiem, że z zewnątrz trudno to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zenek63)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam, bo czytam ten wątek od początku i dopiero teraz decyduję się napisać. Ja nigdy nie robiłem żadnej pracy z czakrami świadomie, ale jak czytam co Piolunka opisuje - to chłonięcie emocji innych - to jakbym czytał o sobie. Czy to możliwe, żeby Anahata była nadaktywna bez żadnej pracy z nią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Zenek63 jak najbardziej. Czakry nie są neutralne od urodzenia - kształtuje je całe życie, relacje, przeżycia, wzorce z dzieciństwa. Nadaktywna Anahata bez świadomej pracy zdarza się u osób, które od małego musiały być bardzo wyczulone na emocje innych, na przykład w niestabilnym domu. To nie jest rzadkie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam pytanie, które pewnie brzmi naiwnie, ale wolę zapytać. Mówicie o czakrach jak o czymś, co można 'przymknąć' albo 'otworzyć' świadomie. Ale czy to nie jest trochę tak, jakbyśmy myśleli, że możemy świadomie kontrolować bicie serca? Skąd pewność, że w ogóle mamy na to wpływ?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Jagienka_J to wcale nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. I właściwie tradycja jogiczna odpowiada na nie wprost - masz rację, że bezpośredniej kontroli nie ma. Ale masz pośrednią - przez oddech, ruch, uwagę, intencję. Dokładnie tak samo jak możesz wpłynąć na tętno przez pranajamę, nie wydając mu polecenia. Metafora bicia serca jest tu całkiem trafna.


Odpowiedz
(@jagienka_j)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Wieslaw okej, to rozumiem - pośrednia kontrola przez oddech i ruch. Ale to mi rodzi kolejne pytanie: skoro kontrola jest tylko pośrednia, to jak w ogóle wiecie, że 'pracujecie z czakrą', a nie że po prostu dobrze oddychacie i się ruszacie? Gdzie tu jest ten element energetyczny, a nie czysto fizyczny?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Jagienka_J i właśnie to jest miejsce, gdzie nie dam ci pewnej odpowiedzi, bo sam jej nie mam. Mogę powiedzieć, że w tradycji jogicznej te dwa poziomy - fizyczny i energetyczny - nie są rozdzielone. Oddech to prana, ruch to prana. Ale czy to tłumaczenie cię satysfakcjonuje, czy wolisz szukać czegoś bardziej weryfikowalnego?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: