A wracając do konkretów dla Lunaki - co ona może robić sama, tu i teraz, żeby coś z tym ruszył? Bo ta rozmowa jest ciekawa, ale chyba jej potrzeba czegoś praktycznego, nie?
Justi, tak! Właśnie. Chętnie wysłucham teorii, ale szukam też czegoś co mogę dziś spróbować. Czy jest jakaś praktyka od Vishuddhy która jest bezpieczna nawet jeśli nie wiem jeszcze na sto procent czy to ona?
Lew z jogi. Serio. Wiem że brzmi głupio, ale ta pozycja fizycznie otwiera obszar gardła i uwalnia napięcie w mięśniach które blokują dźwięk. Nie wymaga wiedzy o czakrach, działa na poziomie ciała. Do tego proste humming - nucenie zamkniętymi ustami, poczucie wibracji w klatce piersiowej i gardle. HAM możesz dodać kiedy poczujesz się gotowa.
Humming robiłam przez jakiś czas i faktycznie coś się we mnie rozluźniało, choć nie wiedziałam że to może mieć związek z Visuddhą. Ale mam pytanie do Lunaki - próbowałaś kiedykolwiek pisać to co chcesz powiedzieć, zanim powiesz to na głos? Czasem to pomaga obejść ten moment blokady w gardle i w końcu słowa wychodzą.
