przez ostatnie lata przydarzyło ci się naprawdę dużo ciężkich rzeczy, jedno po drugim. brat, tato, poronienie, dziadek, do tego praca i rozstanie... to by każdego złamało, szczerze. nie dziwię się że czujesz się jakbyś stała w miejscu albo wręcz cofała.
ten ból którego nie możesz odpuścić, to chyba właśnie dlatego że żałoba się po prostu nałożyła na kolejną żałobę i nie zdążyłaś przepracować jednej, a przychodziła następna. do tego facet który wyrzekł się własnego dziecka i cię oskarżał... no, to nie jest prosta historia do zamknięcia.
co do karmy, to myślę że oczyszczanie jej zaczyna się od tego co w środku. nie od rytuałów, tylko od pozwolenia sobie na naprawdę szczere przeżycie tych strat. brzmi banalnie, wiem, ale naprawde trudno isc do przodu kiedy wciąż obciążasz siebie czymś z czego jeszcze nie wyszłaś.
jeśli czujesz że coś cię trzyma i wciąga w przeszłość, czasem warto porozmawiać z kimś kto umie przeprowadzić przez taką blokadę, czy to w sensie duchowym, czy zwykłego wsparcia. nie musisz przez to przechodzić sama.
jeszcze jedna rzecz, bo myslę że to istotne.
cokolwiek się nie dzieje, wszystkie emocje czuję w czakrze serca. zawsze to samo - gorąco i taki jakby fizyczny ból w tym miejscu
rozumienie i wybaczanie, rozumienie i wybaczanie... i tak w kółko. Wszystkim wokół, ale też sobie samej, bo o tym się często zapomina.
Bez przepracowania tego naprawdę trudno będzie cokolwiek zmienić i ruszyć do przodu.
Trzymam kciuki 🙂
Każdy ma w sobie jakąś wewnętrzną energię. Jak jest ona słaba, to przyciągamy do siebie same złe rzeczy, tak jak wirusy i bakterie lgną do osłabionego organizmu. Takie negatywy się czepią i już nie chcą odejść 🙁 Ale można się przed tym bronić i zapobiegać temu na co dzień! Ja sam jestem zadowolony, stosuję pewne metody od jakiegoś czasu i naprawdę widze róznicę, opisze chętnie tutaj na forum jeśli ktoś jest zainteresowany
Śmierć bliskich to nie jest żadne fatum. Każdy człowiek ma swój moment odejścia, zapisany gdzieś na długo przed naszym rozumieniem tego.
Mojej żonie w ciągu pięciu lat odeszła babcia, dziadek, ojciec i matka. Boleśnie, jedno po drugim. I wiem, jak to wygląda z zewnątrz, jak bardzo kusi taka interpretacja, że coś tu jest „nie tak”. Ale to po prostu bywa tak, że życie układa nam te straty w grupy.
Jeśli chodzi o poronienia, przyczyny są zwykle zupełnie prozaiczne: stres, sposób odżywiania, ogólny stan zdrowia. Warto najpierw poszukać odpowiedzi w medycynie, zanim zaczniemy szukać klątw.
Co do partnera który odszedł... no, jeśli cię zostawił, to znaczy że po prostu nie był ciebie wart. Naprawdę. Wybaczenie mu, szczere wewnętrzne wybaczenie, to nie jest nagroda dla niego, to jest uwolnienie dla ciebie. I wtedy znacznie łatwiej otwierasz sie na kogoś, kto naprawde będzie potrafił cię pokochać.
Błagam, żadnych karm i tym podobnych rzeczy. Serio, te objawy które opisujesz to klasyczna nerwica lękowa, powinnaś sie zgłosić do neurologa albo psychiatry. Brak panowania nad emocjami, ciagły lęk, to nie jest żadne fatum ani przekleństwo, to jest konkretna jednostka chorobowa którą da się leczyć.
