Mam konkretny problem i nie wiem od czego zacząć. Od lat mam lęk przed prowadzeniem samochodu, szczególnie na autostradzie. Nie chodzi o to, że nie umiem jeździć, po prostu w pewnym momencie ogarnia mnie taki paraliż, że muszę zjechać. Słyszałam gdzieś, że czakry mogą mieć z tym coś wspólnego i że można nad tym pracować energetycznie. Czy ktoś miał podobnie i próbował to przepracować przez czakry? Nie wiem nawet od której zacząć.
To co opisujesz brzmi bardzo typowo dla zablokowanej czakry podstawy, czyli muladhary. Ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, uziemienie, przetrwanie. Kiedy jest zablokowana albo rozchwiana, dokładnie tak to działa - w sytuacjach, które mózg interpretuje jako zagrożenie, wszystko się blokuje. Ale zanim powiem więcej, mam pytanie: czy ten lęk pojawia się tylko w aucie, czy w innych sytuacjach też czujesz coś podobnego?
Zanim ktokolwiek powie, że to na pewno muladhara, chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Lęk przed prowadzeniem na autostradzie to nie to samo co bazowy lęk o przetrwanie. To może być manipura, czyli trzecia czakra, związana z poczuciem sprawczości i kontroli. Kiedy czujesz, że sytuacja cię przerasta i nie masz władzy nad tym, co się dzieje, to manipura też może tu grać rolę. Nie zakładajmy od razu, że to zawsze podstawa.
Mam inne zdanie niż Taurus i Shangie, ale nie w sensie, że jedno z nich ma rację, a drugie nie. Po prostu w pracy z lękami rzadko kiedy można wskazać jedną czakrę palcem i powiedzieć "tu jest problem". Miałam kiedyś znajomą, która pracowała z czakrami w kontekście agorafobii i okazało się, że jej największy blok był w anahata, czakrze serca, bo lęk był zakorzeniony w relacji z matką, a nie w samym poczuciu zagrożenia. Więc pytanie do Kenta_88: czy wiesz skąd ten lęk mógł się wziąć?
A jak w ogóle rozpoznać, która czakra jest zablokowana? Bo czytałam różne rzeczy i każde źródło inaczej to opisuje. Raz mówią o objawach fizycznych, raz o emocjonalnych, raz o snach. Jak wy to sprawdzacie u siebie?
Ja niedawno próbowałam skanowania wahadełkiem i kompletnie nie wiedziałam jak interpretować wyniki. Wahadło kręciło się raz w lewo raz w prawo nad tą samą czakrą i każde źródło mówiło co innego co to oznacza. Czy jest jakiś standard czy każdy robi to po swojemu?
A czy do tej pracy z czakrami potrzebne są jakieś kryształy i świeczki i takie tam, czy można to zrobić bez żadnych akcesoriów? Bo jakby trzeba kupować specjalne kamienie to od razu wiem, że tego nie zrobię.
Jedna z prostszych praktyk na muladharę to uziemienie przez ciało. Stań boso na ziemi, jeśli możesz to na trawie albo na podłodze, i skieruj uwagę na stopy. Oddychaj spokojnie i wyobrażaj sobie, że z podeszew stóp rosną korzenie głęboko w dół. Żadnych skomplikowanych wizualizacji. Chodzi o to, żeby przywrócić połączenie z ziemią, które przy lęku jest zerwane. To nie jest nic wielkiego, ale regularność robi różnicę.
Zastanawiam się nad czymś. Czy te praktyki czakrowe na lęk to coś do stosowania w momencie ataku, czy raczej profilaktycznie? Bo wyobrażam sobie, że w aucie na autostradzie w trakcie paniki raczej nie ma jak stanąć boso i wizualizować korzenie.
Chcę dodać coś do tego co mówi Shangie. Pracując z muladharą przy lękach, warto też zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie ma nadaktywności tej czakry zamiast blokady. Czasem to co wygląda jak lęk z deficytu bezpieczeństwa, jest tak naprawdę nadmierną czujnością, czyli czakra pracuje za mocno na trybie przetrwania. Wtedy sama stymulacja muladhary może nasilić objawy zamiast je złagodzić. Czy ktoś z was to rozróżnia w praktyce?
Niedoczynność to zazwyczaj ten rodzaj lęku, który jest rozlany, ciągły, trudny do uchwycenia. Człowiek czuje się jakby nie miał gruntu pod nogami, boi się przyszłości, ma problem z poczuciem że ma prawo tu być. Nadczynność to coś innego, bardziej jak hiperczujność, przesadna kontrola otoczenia, gromadzenie zasobów z lęku przed utratą, przywiązanie do rutyny graniczące z obsesją. Ale Taurus, jak ty to widzisz, bo właśnie próbuję sprawdzić czy mam to dobrze?
Zdecydowanie bardziej brak kontroli. Jak jestem pasażerem to jest lepiej, chociaż też nie świetnie. Ale kiedy ja prowadzę i np. wjeżdżam na autostradę, to mam wrażenie jakby coś mi odbierało oddech. Nie wiem czy to pomaga w ustaleniu czy to muladhara czy manipura.
to co opisujesz z oddechem, czyli ta ściskająca reakcja, to może wskazywać też na splot słoneczny. Manipura fizycznie siedzi właśnie tam, w okolicach brzucha i przepony. Jak masz napięcie w klatce piersiowej albo przeponie w trakcie tego lęku, to dla mnie byłby sygnał że manipura jest w to zaangażowana.
Mnie też ciekawi jedna rzecz, którą Fraida wspomniała wcześniej o nadaktywności. Czy w przypadku Kenty, skoro lęk jest konkretny i sytuacyjny, a nie rozlany, to bardziej pasuje model nadczynności czy niedoczynności? Lęk rozlany brzmi jak coś innego niż lęk fobiczny, który odpala się tylko w jednej konkretnej sytuacji.
Kurde, to teraz nie wiem co mam robić. Przez chwilę wydawało mi się, że mam jakiś plan, a teraz wychodzi, że może robiłabym coś odwrotnego do potrzebnego. Jak w ogóle mam to sprawdzić u siebie?
Nie panikuj, to nie jest aż tak skomplikowane w praktyce jak wygląda w tej dyskusji. Kiedy robiłam podobną pracę u siebie, to po prostu próbowałam jednej techniki przez jakiś czas i obserwowałam, czy coś się zmienia. Jeśli medytacja uziemiająca po kilku sesjach daje ci poczucie spokoju i stabilności, to znaczy że to był właściwy kierunek. Jeśli po każdej sesji czujesz się bardziej niespokojna, to sygnał, żeby zmienić podejście.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale ja jestem trochę zagubiony. Mówimy o muladharze, manipurze, nadczynności, niedoczynności i nie jestem pewien czy rozumiem jak to wszystko się łączy z tym konkretnym lękiem w aucie. Czy ktoś mógłby to jakoś podsumować?
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś innego. Czy ktoś z was miał osobiste doświadczenie z pracą z czakrami właśnie przy lęku, nie teoretycznie, tylko naprawdę to robił i widział efekt? Bo dyskutujemy dosyć abstrakcyjnie i ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce.
To interesujące, bo właśnie oddech jest pierwszą rzeczą która u mnie zanika w trakcie tego lęku. Jakby przepona się blokowała. Może od tego powinnam zacząć, od samego oddechu, jeszcze zanim zacznę myśleć o czakrach?
Oddech to naprawdę dobre miejsce do zaczęcia i nie chodzi tylko o to, że jest prostszy. Przepona fizycznie łączy to co "dolne" z tym co "górne" w ciele, więc praca z oddechem działa trochę na wszystko naraz. Nie musisz od razu wiedzieć czy masz problem z muladharą czy manipurą, żeby zacząć od czegoś co ewidentnie reaguje.
To mi trochę ulżyło. Ostatnio miałam wrażenie, że zanim zacznę cokolwiek robić, muszę najpierw rozwiązać zagadkę teoretyczną, która przerasta moje możliwości. A tu wychodzi, że mogę po prostu zacząć od oddechu i obserwować co się dzieje. Czy to tak działa w praktyce, że obserwacja daje odpowiedź?
Tak, obserwacja jest naprawdę kluczowa, ale chcę doprecyzować jedną rzecz. Nie chodzi o obserwację podczas ćwiczenia, tylko po nim i między sesjami. Czy w ciągu kilku dni po praktyce coś się zmienia w tym jak reagujesz na sytuacje lękowe? To jest ten sygnał, którego szukasz.
Przy okazji tego co mówi Fraida, chcę wrócić do pytania Kenty o to jak sprawdzić u siebie, czy to nadczynność czy niedoczynność. Bo myślę, że notatki mogą tu pomóc nie tylko przy ocenie postępów, ale przy samej diagnostyce. Jak opisujesz swój lęk przed wejściem na autostradę, to co dokładnie czujesz najpierw?
to napięcie anticipacyjne, które zaczyna się dużo wcześniej niż bodźiec, to dla mnie wskazuje raczej na nadczynność niż blokadę. Ciało jest w trybie gotowości zanim jeszcze cokolwiek się dzieje. Blokada to częściej takie zamrożenie, odcięcie, niemożność działania. Ale to moja interpretacja, ciekaw jestem co Fraida o tym myśli.
Narasta. Nie odpuszcza. Przez cały czas jazdy autostradą jestem w tym napięciu. Chyba nie byłam nigdy w stanie sprawdzić, czy by w końcu odpuściło, bo zazwyczaj szukam możliwości zjazdu.
To jest ważna informacja. Szukanie wyjścia podtrzymuje ten sygnał zagrożenia, bo ciało nigdy nie dostaje potwierdzenia, że było bezpiecznie. To trochę utrudnia pracę energetyczną, bo układ nerwowy jest cały czas w tym samym trybie. Czy próbowałaś kiedykolwiek zostać na autostradzie dłużej, nawet jeśli było bardzo nieprzyjemnie?
To co opisujesz z tym jednym bardzo złym doświadczeniem i potem utrwaleniem się lęku, to brzmi jak coś co mogło dosłownie zapisać się w ciele. Nie tylko jako wspomnienie. Czytałam, że traumatyczne momenty mogą zostawić takie ślady napięcia w obszarze przepony i splotu słonecznego. Czy miałaś kiedyś okazję robić cokolwiek skupionego na uwolnieniu tego napięcia, niekoniecznie przez czakry?
