Forum

Asystent AI
Czakry w pracy emoc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry w pracy emocjonalnej nad lękami i fobiami

Strona 1 / 2

Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Mam konkretny problem i nie wiem od czego zacząć. Od lat mam lęk przed prowadzeniem samochodu, szczególnie na autostradzie. Nie chodzi o to, że nie umiem jeździć, po prostu w pewnym momencie ogarnia mnie taki paraliż, że muszę zjechać. Słyszałam gdzieś, że czakry mogą mieć z tym coś wspólnego i że można nad tym pracować energetycznie. Czy ktoś miał podobnie i próbował to przepracować przez czakry? Nie wiem nawet od której zacząć.


Odpowiedz
106 odpowiedzi
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz brzmi bardzo typowo dla zablokowanej czakry podstawy, czyli muladhary. Ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, uziemienie, przetrwanie. Kiedy jest zablokowana albo rozchwiana, dokładnie tak to działa - w sytuacjach, które mózg interpretuje jako zagrożenie, wszystko się blokuje. Ale zanim powiem więcej, mam pytanie: czy ten lęk pojawia się tylko w aucie, czy w innych sytuacjach też czujesz coś podobnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Shangie tak, właściwie to w kilku innych sytuacjach też. Na przykład w windzie, no i generalnie kiedy nie mam poczucia kontroli. Ale najsilniej w tym aucie. Czy praca z muladharą mogłaby mi faktycznie pomóc, czy to bardziej tak teoretycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zanim ktokolwiek powie, że to na pewno muladhara, chciałbym doprecyzować jedną rzecz. Lęk przed prowadzeniem na autostradzie to nie to samo co bazowy lęk o przetrwanie. To może być manipura, czyli trzecia czakra, związana z poczuciem sprawczości i kontroli. Kiedy czujesz, że sytuacja cię przerasta i nie masz władzy nad tym, co się dzieje, to manipura też może tu grać rolę. Nie zakładajmy od razu, że to zawsze podstawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Taurus dobra uwaga, ale to nie jest albo-albo. One są ze sobą połączone. Jeśli muladhara jest niestabilna, manipura nie ma na czym stać i też zaczyna szwankować. Myślę, że w takich przypadkach lęku fobicznego zazwyczaj zaczyna się od dołu i dopiero potem idzie wyżej.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne zdanie niż Taurus i Shangie, ale nie w sensie, że jedno z nich ma rację, a drugie nie. Po prostu w pracy z lękami rzadko kiedy można wskazać jedną czakrę palcem i powiedzieć "tu jest problem". Miałam kiedyś znajomą, która pracowała z czakrami w kontekście agorafobii i okazało się, że jej największy blok był w anahata, czakrze serca, bo lęk był zakorzeniony w relacji z matką, a nie w samym poczuciu zagrożenia. Więc pytanie do Kenta_88: czy wiesz skąd ten lęk mógł się wziąć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Klaudia05 szczerze to nie wiem. Nie pamiętam żadnego konkretnego wypadku ani traumy. Po prostu kiedyś zaczęło się pojawiać i z czasem narastało. Czy to w ogóle możliwe, że blokada energetyczna może powstać bez konkretnego zdarzenia?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Kenta_88 wracając do Kenta_88, bo myślę, że ważna rzecz gdzieś nam uciekła. Zapytałaś czy blokada może powstać bez konkretnego zdarzenia i odpowiedź brzmi: tak, jak najbardziej. Blokady mogą być dziedziczone, mogą wynikać z długotrwałego stresu, z przekonań wpajanych w dzieciństwie, z tego jak środowisko definiowało bezpieczeństwo. Nie musisz szukać jednego dramatycznego momentu, żeby mieć podstawę do pracy.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Agatha.1 to trochę ulga, bo naprawdę się zastanawiałam czy może coś wyparłam. Ale skoro tak, to jak w ogóle zacząć? Czy jest jakaś konkretna praktyka na muladharę, którą mogłabym spróbować samodzielnie?


Odpowiedz
Wpisy: 211
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

A jak w ogóle rozpoznać, która czakra jest zablokowana? Bo czytałam różne rzeczy i każde źródło inaczej to opisuje. Raz mówią o objawach fizycznych, raz o emocjonalnych, raz o snach. Jak wy to sprawdzacie u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Liki to zależy od tego, jaką metodę preferujesz. Jedni używają wahadełka do skanowania, inni robią medytację skanującą, jeszcze inni obserwują ciało. Ale żeby nie komplikować, najprostsza metoda to taka: weź kartkę i napisz, w jakich sytuacjach czujesz się kompletnie bez zasobów, sparaliżowany, bez gruntu pod nogami. Te sytuacje dość dobrze wskazują, które centrum jest niestabilne.


Odpowiedz
Wpisy: 952
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ja niedawno próbowałam skanowania wahadełkiem i kompletnie nie wiedziałam jak interpretować wyniki. Wahadło kręciło się raz w lewo raz w prawo nad tą samą czakrą i każde źródło mówiło co innego co to oznacza. Czy jest jakiś standard czy każdy robi to po swojemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Larkis nie ma jednego standardu, dlatego wahadełko jest kontrowersyjne jako metoda diagnostyczna. Część praktykujących ustala własny kod przed skanowaniem, czyli pyta wahadło "pokaż mi tak" i obserwuje ruch, potem pyta "pokaż nie". Ale naprawdę, jeśli chcesz zacząć pracę z konkretnym lękiem jak Kenta_88, wahadełko to nie jest najlepszy punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A czy do tej pracy z czakrami potrzebne są jakieś kryształy i świeczki i takie tam, czy można to zrobić bez żadnych akcesoriów? Bo jakby trzeba kupować specjalne kamienie to od razu wiem, że tego nie zrobię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Kanko można bez absolutnie czegokolwiek. Sama medytacja z intencją i świadoma praca z ciałem to podstawa. Kryształy i inne akcesoria to wzmocnienia, ale nie warunki konieczne. Czerwone kamienie jak czerwony jaspis czy czarny turmalin są przypisywane muladharze, ale serio, to tylko wspomagacze dla tych, którzy lubią pracować też z fizycznym przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Jedna z prostszych praktyk na muladharę to uziemienie przez ciało. Stań boso na ziemi, jeśli możesz to na trawie albo na podłodze, i skieruj uwagę na stopy. Oddychaj spokojnie i wyobrażaj sobie, że z podeszew stóp rosną korzenie głęboko w dół. Żadnych skomplikowanych wizualizacji. Chodzi o to, żeby przywrócić połączenie z ziemią, które przy lęku jest zerwane. To nie jest nic wielkiego, ale regularność robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś. Czy te praktyki czakrowe na lęk to coś do stosowania w momencie ataku, czy raczej profilaktycznie? Bo wyobrażam sobie, że w aucie na autostradzie w trakcie paniki raczej nie ma jak stanąć boso i wizualizować korzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Elfin dobre pytanie. To zdecydowanie praca profilaktyczna, długoterminowa. W trakcie ostrego napadu lęku to nie jest moment na pracę energetyczną. Wtedy działa coś innego, np. oddech, uziemienie przez dotyk, ale te techniki to osobna rozmowa. Praca z czakrami to bardziej regulowanie układu na co dzień, żeby te napady były rzadsze albo słabsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1228
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dodać coś do tego co mówi Shangie. Pracując z muladharą przy lękach, warto też zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie ma nadaktywności tej czakry zamiast blokady. Czasem to co wygląda jak lęk z deficytu bezpieczeństwa, jest tak naprawdę nadmierną czujnością, czyli czakra pracuje za mocno na trybie przetrwania. Wtedy sama stymulacja muladhary może nasilić objawy zamiast je złagodzić. Czy ktoś z was to rozróżnia w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Fraida to ważne rozróżnienie. Jak praktycznie odróżnić niedoczynność od nadczynności muladhary? Mam wrażenie, że większość opisów skupia się na blokadzie i mało mówi o tym drugim scenariuszu.


Odpowiedz
Wpisy: 1228
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Niedoczynność to zazwyczaj ten rodzaj lęku, który jest rozlany, ciągły, trudny do uchwycenia. Człowiek czuje się jakby nie miał gruntu pod nogami, boi się przyszłości, ma problem z poczuciem że ma prawo tu być. Nadczynność to coś innego, bardziej jak hiperczujność, przesadna kontrola otoczenia, gromadzenie zasobów z lęku przed utratą, przywiązanie do rutyny graniczące z obsesją. Ale Taurus, jak ty to widzisz, bo właśnie próbuję sprawdzić czy mam to dobrze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Fraida szczerze mówiąc, twój opis brzmi spójnie. Moje rozumienie jest podobne, tylko dodałbym, że przy nadczynności muladhary często pojawia się też tendencja do materializmu i niezdolności do odpuszczenia. Ale wracam do Kenty, bo chciałem zapytać, czy ten lęk w aucie wiąże się u ciebie z poczuciem braku kontroli, czy raczej z czymś bardziej fizycznym, takim jak np. poczucie zagrożenia ciała?


Odpowiedz
Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Zdecydowanie bardziej brak kontroli. Jak jestem pasażerem to jest lepiej, chociaż też nie świetnie. Ale kiedy ja prowadzę i np. wjeżdżam na autostradę, to mam wrażenie jakby coś mi odbierało oddech. Nie wiem czy to pomaga w ustaleniu czy to muladhara czy manipura.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

to co opisujesz z oddechem, czyli ta ściskająca reakcja, to może wskazywać też na splot słoneczny. Manipura fizycznie siedzi właśnie tam, w okolicach brzucha i przepony. Jak masz napięcie w klatce piersiowej albo przeponie w trakcie tego lęku, to dla mnie byłby sygnał że manipura jest w to zaangażowana.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Shangie a jak rozróżnić fizyczne napięcie wynikające z samej fizjologii strachu, bo to jest reakcja ciała, od czegoś co jest rzeczywiście sygnałem energetycznym? Bo mam wrażenie, że każdy kto się boi będzie miał napięcie w brzuchu i przeponie.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Liki to jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jeden sposób patrzenia na to jest taki, że nie musisz tego rozróżniać. Ciało i energia nie są oddzielnymi bytami, one się nakładają. Napięcie fizyczne jest jednocześnie napięciem energetycznym. Pytanie raczej brzmi, czy ten wzorzec napięcia powtarza się zawsze w tej samej okolicy ciała i w podobnych kontekstach.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Seid okej, rozumiem ten argument. Ale to trochę utrudnia diagnostykę, nie? Jeśli wszystko jest jednocześnie fizyczne i energetyczne, to jak wiadomo gdzie pracować?


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mnie też ciekawi jedna rzecz, którą Fraida wspomniała wcześniej o nadaktywności. Czy w przypadku Kenty, skoro lęk jest konkretny i sytuacyjny, a nie rozlany, to bardziej pasuje model nadczynności czy niedoczynności? Lęk rozlany brzmi jak coś innego niż lęk fobiczny, który odpala się tylko w jednej konkretnej sytuacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Elfin właśnie o to mi chodziło kiedy to pisałam. Lęk sytuacyjny, czyli fobiczny, może być paradoksalnie wynikiem nadczynności, a nie blokady. Muladhara w trybie "za dużo" produkuje nadmierną czujność na zagrożenie, i wtedy układ nerwowy włącza alarm przy bardzo konkretnych wyzwalaczach. Blokada raczej daje ten rozlany brak gruntu. Ale to nie jest reguła żelazna.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Fraida to by oznaczało, że praca z tą nadczynnością wyglądałaby zupełnie inaczej niż uziemienie, które Shangie opisywała. Bo uziemienie dodaje energii korzeni, a przy nadczynności to chyba ostatnia rzecz której potrzeba?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Taurus tak, to jest ważne rozróżnienie. Przy nadczynności nie chodzi o dodawanie energii do muladhary, tylko o jej rozluźnienie i przepływ w górę. Inne techniki, inny cel. Dlatego sama medytacja uziemiająca może w niektórych przypadkach wzmocnić lęk zamiast go ukoić. Dlatego właśnie pisałam wcześniej, żeby obserwować reakcje i nie traktować jednej metody jak remedium na wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Kurde, to teraz nie wiem co mam robić. Przez chwilę wydawało mi się, że mam jakiś plan, a teraz wychodzi, że może robiłabym coś odwrotnego do potrzebnego. Jak w ogóle mam to sprawdzić u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Nie panikuj, to nie jest aż tak skomplikowane w praktyce jak wygląda w tej dyskusji. Kiedy robiłam podobną pracę u siebie, to po prostu próbowałam jednej techniki przez jakiś czas i obserwowałam, czy coś się zmienia. Jeśli medytacja uziemiająca po kilku sesjach daje ci poczucie spokoju i stabilności, to znaczy że to był właściwy kierunek. Jeśli po każdej sesji czujesz się bardziej niespokojna, to sygnał, żeby zmienić podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale ja jestem trochę zagubiony. Mówimy o muladharze, manipurze, nadczynności, niedoczynności i nie jestem pewien czy rozumiem jak to wszystko się łączy z tym konkretnym lękiem w aucie. Czy ktoś mógłby to jakoś podsumować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Kanko najprościej mówiąc, trwa dyskusja o tym, która czakra jest odpowiedzialna za lęk Kenty i w jakim kierunku jest zaburzona. Muladhara to bezpieczeństwo i grunt, manipura to sprawczość i kontrola. Obydwie mogą być zaangażowane w lęk fobiczny, ale wymagają innej pracy. I to jest właśnie sedno problemu, bo zły kierunek działania może nie pomagać albo nawet przeszkadzać. To chyba dobry punkt wyjścia?


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś innego. Czy ktoś z was miał osobiste doświadczenie z pracą z czakrami właśnie przy lęku, nie teoretycznie, tylko naprawdę to robił i widział efekt? Bo dyskutujemy dosyć abstrakcyjnie i ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Arkania u mnie praca z solarnym splotem przy lęku społecznym dała efekty, ale dopiero po kilku tygodniach regularnej praktyki. Nie powiem że to była jakaś spektakularna transformacja, ale zauważyłam że w sytuacjach gdzie wcześniej dostawałam silnego tremora, zaczęłam reagować spokojniej. Nie wiem czy to było wyłącznie dzięki pracy z czakrami, bo robiłam też inne rzeczy, ale coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Agatha.1 a co konkretnie robiłaś z tym splotem słonecznym? Jakieś konkretne ćwiczenia czy tylko medytacja?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Larkis głównie medytacja z wizualizacją, gdzie wyobrażałam sobie w tym obszarze żółte światło, które staje się coraz spokojniejsze i bardziej stabilne. Nie coraz jaśniejsze, bo to by była nadczynność, właśnie spokojniejsze. Plus do tego oddech przeponowy, który sam w sobie robi dużo jeśli chodzi o rozluźnienie tej okolicy.


Odpowiedz
Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

To interesujące, bo właśnie oddech jest pierwszą rzeczą która u mnie zanika w trakcie tego lęku. Jakby przepona się blokowała. Może od tego powinnam zacząć, od samego oddechu, jeszcze zanim zacznę myśleć o czakrach?


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Oddech to naprawdę dobre miejsce do zaczęcia i nie chodzi tylko o to, że jest prostszy. Przepona fizycznie łączy to co "dolne" z tym co "górne" w ciele, więc praca z oddechem działa trochę na wszystko naraz. Nie musisz od razu wiedzieć czy masz problem z muladharą czy manipurą, żeby zacząć od czegoś co ewidentnie reaguje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Shangie ale czy to nie jest trochę ominięcie problemu? Jeśli Kenta ma konkretną blokadę w jakiejś czakrze, a zamiast tego skupi się tylko na oddechu, to czy to cokolwiek zmieni na poziomie energetycznym, czy tylko na poziomie objawów?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Taurus nie uważam, że to omijanie. Oddech przeponowy bezpośrednio aktywuje nerw błędny, który reguluje układ parasympatyczny. To nie jest metafora, to fizjologia. I jeśli przyjmiesz założenie że ciało i energia są sprzężone, to praca z oddechem jest pracą z energią, po prostu wchodzimy od innej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę ulżyło. Ostatnio miałam wrażenie, że zanim zacznę cokolwiek robić, muszę najpierw rozwiązać zagadkę teoretyczną, która przerasta moje możliwości. A tu wychodzi, że mogę po prostu zacząć od oddechu i obserwować co się dzieje. Czy to tak działa w praktyce, że obserwacja daje odpowiedź?


Odpowiedz
Wpisy: 1228
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Tak, obserwacja jest naprawdę kluczowa, ale chcę doprecyzować jedną rzecz. Nie chodzi o obserwację podczas ćwiczenia, tylko po nim i między sesjami. Czy w ciągu kilku dni po praktyce coś się zmienia w tym jak reagujesz na sytuacje lękowe? To jest ten sygnał, którego szukasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Fraida a czy masz jakiś sposób na to, żeby ta obserwacja była rzetelna? Bo mnie się wydaje, że bardzo łatwo jest ulec sugestii. Zrobię ćwiczenie, będę chciała zobaczyć efekt i znajdę go, nawet jeśli go nie ma. Albo odwrotnie, będę sceptyczna i nie zauważę realnej zmiany.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Liki to jest naprawdę uczciwe pytanie. Jedyne co mi tu przychodzi do głowy to prowadzenie notatek, najlepiej przed ćwiczeniem, nie po. Zapisujesz jak się czujesz, co się dzieje w ciele, a potem po kilku dniach porównujesz. To nie eliminuje błędu obserwacji, ale go zmniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji tego co mówi Fraida, chcę wrócić do pytania Kenty o to jak sprawdzić u siebie, czy to nadczynność czy niedoczynność. Bo myślę, że notatki mogą tu pomóc nie tylko przy ocenie postępów, ale przy samej diagnostyce. Jak opisujesz swój lęk przed wejściem na autostradę, to co dokładnie czujesz najpierw?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Seid najpierw chyba takie napięcie anticipacyjne, jeszcze zanim dotrę do wjazdu. Już jak wiem, że będę jechała, to zaczyna coś ściskać w żołądku. A potem przy samym wjeździe to ten oddech o którym mówiłam, przepona się blokuje i czuję jakby wszystko przyspieszyło naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

to napięcie anticipacyjne, które zaczyna się dużo wcześniej niż bodźiec, to dla mnie wskazuje raczej na nadczynność niż blokadę. Ciało jest w trybie gotowości zanim jeszcze cokolwiek się dzieje. Blokada to częściej takie zamrożenie, odcięcie, niemożność działania. Ale to moja interpretacja, ciekaw jestem co Fraida o tym myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Seid zgadzam się z tym rozróżnieniem. To anticipacyjne napięcie bardzo pasuje do wzorca nadczynności. Ciało uczy się reagować zanim zagrożenie jest realne, co jest klasycznym mechanizmem przy fobiach. Pytanie do Kenty, czy w samej sytuacji na autostradzie, kiedy już jesteś na niej, to napięcie narasta czy może po chwili trochę odpuszcza?


Odpowiedz
Wpisy: 462
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Narasta. Nie odpuszcza. Przez cały czas jazdy autostradą jestem w tym napięciu. Chyba nie byłam nigdy w stanie sprawdzić, czy by w końcu odpuściło, bo zazwyczaj szukam możliwości zjazdu.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest ważna informacja. Szukanie wyjścia podtrzymuje ten sygnał zagrożenia, bo ciało nigdy nie dostaje potwierdzenia, że było bezpiecznie. To trochę utrudnia pracę energetyczną, bo układ nerwowy jest cały czas w tym samym trybie. Czy próbowałaś kiedykolwiek zostać na autostradzie dłużej, nawet jeśli było bardzo nieprzyjemnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Taurus raz, dawno temu, i skończyło się atakiem paniki na poboczu. Od tego czasu raczej nie ryzykuję. To był chyba moment kiedy ten lęk się naprawdę zakorzenił.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tym jednym bardzo złym doświadczeniem i potem utrwaleniem się lęku, to brzmi jak coś co mogło dosłownie zapisać się w ciele. Nie tylko jako wspomnienie. Czytałam, że traumatyczne momenty mogą zostawić takie ślady napięcia w obszarze przepony i splotu słonecznego. Czy miałaś kiedyś okazję robić cokolwiek skupionego na uwolnieniu tego napięcia, niekoniecznie przez czakry?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 952

@Agatha.1 a co masz na myśli? Jakieś ćwiczenia fizyczne, czy coś innego?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Larkis myślałam raczej o somatic experiencing albo podobnych metodach, gdzie pracuje się z tym co czuje ciało, a nie tylko z głową. Nie znam się na tym super dobrze, ale słyszałam że przy lęku zakorzenonym w konkretnym zdarzeniu może to iść szybciej niż sama medytacja.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Agatha.1 to prawda, że przy lęku z wyraźnym punktem zakorzenienia, czyli jakimś konkretnym zdarzeniem które go zapoczątkowało, praca czysto energetyczna może być wolniejsza. Ale nie wykluczam, że obie ścieżki mogą iść równolegle. Pytanie do Kenty, czy pracujesz z czymkolwiek innym przy tym lęku, czy to forum i te rozmowy to twój główny kontakt z tematem?


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 462

@Shangie nie, nic innego. Jakiś czas temu byłam u psychologa, ale po kilku spotkaniach przestałam, bo miałam wrażenie że rozmawiamy dużo, a nic się nie zmienia. Może powinnam do tego wrócić równolegle? Tylko nie wiem czy psycholog będzie chciał słyszeć o czakrach.


Odpowiedz
 Liki
(@liki)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Kenta_88 to co napisała Klaudia05 ma sens, ale mam jedno pytanie do Kenty. Mówiłaś, że po kilku spotkaniach u psychologa przestałaś, bo dużo rozmów, mało zmian. Czy to był ktoś, kto pracował tylko przez rozmowę, czy może próbował czegoś bardziej ukierunkowanego na ciało? Bo mam wrażenie, że przy tym co opisujesz, sama rozmowa o lęku może faktycznie nie wystarczać.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: