Tylko że to znowu wraca do problemu który poruszałem wcześniej. Jeśli twój stan po rozmowie z koleżanką wpłynął na to jak trzymasz wahadło i jak interpretujesz ruch, to skąd wiesz że to nie jest efekt samopoczucia a nie czakr? Nie mówię że się mylisz, mówię że skąd wiadomo.
ja mam pytanie może głupie ale - czy jak jesteś w szoku to w ogóle można robić te ćwiczenia z wahadłem czy z dłonią? Bo jak mi się coś złego przydarzyło to ostatnia rzecz o której myślę to jest skanowanie siebie. Czy to ma sens robić jak emocje jeszcze są gorące?
Klimcia ma rację co do zasady. Bezpośrednio po szoku ciało jest w trybie przetrwania i wahadło albo nie zadziała w ogóle albo pokaże tylko chaos. To nie jest dobry moment na odczyt. Ale jest jeden wyjątek który obserwowałam - jeśli ktoś ma bardzo ugruntowaną praktykę i używa wahadła latami to może to działać nawet w ostrym stanie. U osób mniej doświadczonych raczej nie polecam.
ok rozumiem to z wahadłem. ale wróćmy do tej dłoni bo mi nie odpowiedzieliście - jak konkretnie to ćwiczyć żeby wiedzieć że to nie jest wyobraźnia? bo Klimcia mówiła żeby sprawdzać na kimś innym, ale powiedzmy że nie mam nikogo chętnego do takich eksperymentów
wracajac do tego tematu watkowego - jak ktoś mówi że czakry sie zamykają w szoku, to jak dlugo to trwa normalnie? bo czytałam że niektorzy mowia o godzinach a inni o tygodniach i nie wiem czy to indywidulane czy zalezy od rodzaju szoku
wracajac do tego tematu watkowego - jak ktoś mówi że czakry sie zamykają w szoku, to jak dlugo to trwa normalnie? bo czytałam że niektorzy mowia o godzinach a inni o tygodniach i nie wiem czy to indywidulane czy zalezy od rodzaju szoku
Ja z mojej strony powiem że u mnie to zawsze inaczej - raz po ciężkiej sytuacji wszystko wróciło do w miarę normalnego stanu po kilku godzinach, innym razem czułem że coś jest nie tak przez kilka tygodni i dopiero konkretna praca z kamieniami pomogła ruszyć. Więc z mojego doświadczenia to naprawdę indywidualne.
Wracając do czasu zamknięcia - u mnie po tej sytuacji którą opisywałam na początku wątku, przez pierwsze dni w ogóle nie czułam żeby wahadło wskazywało cokolwiek sensownego. Jakby całe pole było płaskie. Dopiero po jakimś czasie zaczęło reagować i wtedy zobaczyłam że sploty - słoneczny i sercowa - są wyraźnie inne niż zwykle. To może potwierdzać to co mówi Mistralka o różnych czakrach.
To co opisuje Runomiraa z tym 'płaskim polem' jest ciekawe. Ja miałam podobne odczucie raz po naprawdę silnym stresie - jakby nic nie działało, ani wahadło, ani skanowanie dłonią. Czy to może oznaczać że ciało po prostu blokuje dostęp do tych informacji? Albo że sama jesteś tak zamknięta że nie możesz odczytać własnego stanu?
dobra ale wciąż nie dostałem odpowiedzi jak ćwiczyć tę dłoń bez partnera. Rafalek napisał żeby skanować siebie kilka razy - ale po czym poznać że to nie jest zawsze to samo odczucie bo znam swoje ciało i mam te same oczekiwania? bo mi się wydaje że będę nieświadomie 'znajdował' to czego szukam
ja wrocę do pytania o te czakry w szoku bo mnie to bardziej interesuje niż cwiczenia - czy ktoś miał tak ze np po złej wiadomości przez długi czas nie mógł normalnie jeść albo czuł ucisk w klatce? bo mi sie wydaje ze to może byc właśnie to zamkniecie ale nie jestem pewien
Idzi, dokładnie tak to u mnie wyglądało. Ucisk w klatce i coś w okolicach żołądka, jakby ktoś ścisnął. Przez pierwsze dni nie miałam apetytu i dopiero jak zaczęłam pracować z oddechem i trochę z kamieniami to zaczęło odpuszczać. Myślę że to właśnie fizyczny objaw tego zamknięcia w czakrze serca i splotu.
Ale poczekajcie - ten ucisk w klatce i brak apetytu po złej wiadomości to chyba po prostu reakcja nerwicowa albo żałoba? To jest znane z psychologii. Czy wy mówicie że to jest DODATKOWO też zamknięcie czakry, czy że to jest to samo zjawisko ale opisane innym językiem?
Anielka zadała dobre pytanie i Esoterica ładnie to ujęła. Dodam tylko że z mojej praktyki - kiedy podchodzę do kogoś po szoku i skanam energetycznie, to te miejsca fizycznego dyskomfortu które opisuje osoba, zazwyczaj pokrywają się z tym co widzę w polu. To mi daje trochę zaufania do tej korespondencji. Ale nie twierdzę że rozumiem mechanizm.
To co Mistralka opisuje to dobra metodologia szczerze mówiąc. Sprawdzenie przed uzyskaniem informacji to właśnie sposób na eliminację efektu sugestii. Ciekaw jestem jak często się to zgadza - czy masz jakieś własne szacunki, nie musisz być precyzyjna co do liczb
ale wróćmy do Runomiraej - bo na początku wątku opisywała że po szoku pole się zamknęło. i teraz się pytam - czy to zamknięcie to zawsze jest złe? bo czytałam gdzieś że ciało czasem się zamyka żeby się chronić i że to może być mądra reakcja, nie błąd do naprawy
lilka, to jest właśnie pytanie które sama sobie zadawałam przez długi czas. Czy to zamknięcie to ochrona czy blokada? U mnie po tej sytuacji z początku wątku doszłam do wniosku że na początku to była ochrona - ciało wiedziało że nie jestem gotowa na pełny przepływ. Ale w pewnym momencie ta ochrona przestała służyć i zaczęła przeszkadzać. Problem w tym że nie wiem jak rozpoznać tę granicę. Czy ktoś ma jakiś sposób?
To bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale z tego co obserwuję - zamknięcie ochronne zwykle odpuszcza samo, stopniowo, jak sytuacja się stabilizuje. Natomiast kiedy ciało 'utknęło' w tej blokadzie to zaczynają się pojawiać inne sygnały - napięcia w konkretnych miejscach, problemy ze snem, irytacja bez wyraźnego powodu. To taki moment kiedy warto zacząć pracę, ale delikatnie.
Ale chwilę - Mistralka mówisz 'kilka tygodni' jako sygnał alarmowy. Ja rozumiem że jesteście tu żeby rozmawiać o czakrach, ale martwi mnie kiedy słyszę że ktoś przez kilka tygodni ma problemy ze snem i napięcia i pierwszą reakcją jest praca z kamieniami, a nie lekarz. Nie mówię że jedno jest złe. Tylko kolejność.
Ja mam takie własne kryterium - sprawdzam czy jestem w stanie w ogóle wejść w spokojny oddech. Jak jestem w środku szoku to nie mogę, ciało nie współpracuje. Jak mija kilka dni i zaczynam być w stanie skupić się na oddechu chociaż przez chwilę, to dla mnie sygnał że ochronna faza zaczyna się kończyć i można zacząć delikatną pracę. Wahadło w tej fazie u mnie zaczyna znowu reagować, choć słabo.
a ja mam pytanie bo trochę sie zgubiłem - mówimy o tym kiedy zacząć pracę po szoku, ale czy w momencie samego szoku cokolwiek mozna zrobic? czy jest coś co pomaag od razu, jakaś konkretna czakra na którą się skupić?
Idzi, to zależy od rodzaju szoku moim zdaniem. Jak to był szok emocjonalny, zła wiadomość, strata, to u mnie zawsze pierwsze zamykała się czakra serca i splot słoneczny. Jak to był strach nagły, fizyczny, to bardziej korzeniowa. Ale odpowiadając na twoje pytanie - w samym momencie szoku chyba jedyne co mi pomagało to po prostu ziemienie, poczucie kontaktu z ziemią. Czy to wystarczy jako odpowiedź?
tak, dzieki. a co to znaczy ziemienie praktycznie? stanie boso czy coś innego?
Ziemienie to może być stanie boso, ale też po prostu siedzenie z wyprostowanym kręgosłupem i wyobrażenie sobie korzenia schodzącego w dół, albo trzymanie ciemnego kamienia jak czarny turmalin czy obsydian. Ja po silnym stresie często po prostu kładę się na podłodze na plecach na kilka minut i to już robi różnicę.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie laickie pytanie - skąd wiecie które kamienie są do czego? Czytacie to gdzieś czy to jest doświadczenie własne? Bo mi się wydaje że to jest ważne rozróżnienie.
Wracając do głównego tematu bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś próbował sprawdzać wahadłem stan czakr bezpośrednio po szoku, zaraz potem? Runomiraa mówiła że pole było płaskie przez kilka dni. A co jeśli ktoś by sprawdził dosłownie godzinę po zdarzeniu?
No właśnie, mnie ciekawi czy to byłoby absolutne zero ruchu, czy może jakiś chaotyczny, nieregularny ruch. Bo to by mówiło coś innego. Zero = zamknięcie, chaos = może jakieś przeładowanie systemu? Nie wiem, spekuluję.
