Chciałam poruszyć temat, który ostatnio daje mi dużo do myślenia. Mam wrażenie, że w sytuacjach nagłego stresu albo szoku moje czakry po prostu się zatrzaskują - czuję to fizycznie, jakby coś zaciskało się w okolicach splotu słonecznego i gardła jednocześnie. Znacie to uczucie? Zastanawiam się, czy to jest jakiś mechanizm obronny energetyczny, czy raczej sygnał, że coś nie jest w porządku z moim polem. Ostatnio miałam taką sytuację przy nieoczekiwanej kłótni i potem przez kilka godzin czułam się zablokowana, jakby energetycznie zamrożona. Czy ktoś z was pracuje z tym świadomie i wie, jak szybko wrócić do równowagi po takim zdarzeniu?
To co opisujesz to klasyczna reakcja układu energetycznego na przeciążenie. Czakra splotu słonecznego i gardłowa są szczególnie podatne na nagłe zamknięcia, bo splot odpowiada za poczucie kontroli, a gardłowa za możliwość wyrażenia siebie. Jak dochodzi do sytuacji, w której czujesz się zaatakowana albo nie możesz nic powiedzieć, obie reagują niemal natychmiast. Pytanie do ciebie - czy po tej kłótni próbowałaś coś robić żeby je otworzyć, czy po prostu czekałaś aż samo przejdzie?
Też to znam, choć u mnie to bardziej okolice serca i splotu. Ale mam pytanie do Mistralka - piszesz, że to klasyczna reakcja, ale czy zawsze zamknięcie jest złe? Bo ja gdzieś czytałam, że to może być właśnie ochrona i że ciało energetyczne wie, co robi. Może czasem lepiej nie próbować siłą otwierać czegoś co się zamknęło z jakiegoś powodu?
Ja miałem podobną sytuację - nagłe zdarzenie, kompletne zamrożenie energetyczne i jeszcze przez kilka dni czułem tę blokadę. Wtedy zacząłem pracować z turmalinem czarnym i obsydianem przy splecie. Nie wiem czy to kamienie pomogły, czy czas, ale coś się ruszyło. Runomiraa, a jak ty w ogóle pracujesz na co dzień ze swoimi czakrami? Bo mi się wydaje, że to zamknięcie po szoku jest mniejsze u osób, które mają regularną praktykę.
Przepraszam że wchodzę, bo ja się na tym nie znam za bardzo, ale to z tym wahadłem to mnie zainteresowało. Czyli wahadło może pokazać że czakra jest zamknięta? Jak to wygląda w praktyce, bo nigdy nie próbowałam tego robić w ten sposób?
Tak, to jedna z podstawowych metod diagnostyki energetycznej. Trzymasz wahadło nad poszczególnymi punktami na ciele (można leżeć albo ktoś sprawdza twoje pole gdy leżysz) i obserwujesz ruch. Okrągły, duży ruch to zazwyczaj sygnał otwartej, aktywnej czakry. Słaby, eliptyczny albo żaden to może wskazywać na blokadę. Ale muszę dodać, że czułość wahadła to osobna kwestia i nie każdy od razu dostaje wyraźne sygnały. Sama doszłam do tego po kilku miesiącach ćwiczeń.
ojej, właśnie przeczytałam cały watek i mam pytanie - czy to wahadło mozna kalibrować jakoś? bo jak trenować tą czulosc zeby sygnaly byly wyrazniejsze? pytam bo sama mam wachaldo od jakiegos czasu ale jakoś nie czuje ze to co pokazuje jest prawdziwe
Dokładnie tak jak pisze Azalia_D. Wahadło wzmacnia mikroruchy mięśniowe, które są wynikiem twojej percepcji - świadomej albo nie. Dlatego trening czułości to tak naprawdę trening skupienia i wyciszenia umysłu. Im spokojniejszy stan, tym czystszy sygnał. Problem ze szkowym zamknięciem czakr jest taki, że w takim stanie nawet doświadczona osoba może dostać mylne odczyty, bo sama jest roztrzęsiona.
a propos trenowania - czy są jakieś konktretne ćwiczenia do tego? bo brzmi to tak jakby to była kwestia lat praktyki a nie czegoś co można faktycznie trenowac celowo
Wróćmy na chwilę do głównego tematu bo mnie interesuje coś innego - Runomiraa, piszesz o szokowym zamknięciu i kilku godzinach blokady. Ale zastanawiam się czy to nie była też reakcja ciała fizycznego? Bo zaciskanie w okolicach gardła i splotu to może być po prostu napięcie mięśniowe po stresie. Jak odróżniasz jedno od drugiego?
Ja mam może głupie pytanie, ale co to znaczy że czakra jest zamknięta? Czy to boli? Bo jak czytam wasze opisy to brzmi to jakby coś fizycznie się działo, a z tego co kojarzę czakry to coś duchowego
a jak długo trwa to wracanie do siebie normalnie po takim szoku energetycznym? bo z tego co tu piszecie to brzmi jakby to były godziny albo dni a ja jak miałem stresującą sytuację to czułem coś podobnego przez jakiś tydzień. czy to normalne czy coś jest nie tak
no to zdarzenie było dość poważne, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale było to coś co mnie kompletnie zaskoczyło i poczułem jakby ktoś wyłączył mi prąd. Przez ten tydzień byłem jakiś otępiały, bez energii, wszystko mnie drażniło. I teraz jak czytam wasze opisy to zastanawiam się czy to nie było właśnie to o czym mówicie z tymi czakrami, a nie tylko zwykły stres
Dokładnie tak jak pisze Mistralka. Ja po tej kłótni też trochę po prostu siedziałam z tym, zanim w ogóle sięgnęłam po wahadło. I dopiero jak sprawdziłam i zobaczyłam te słabe ruchy to zrozumiałam że trzeba coś zrobić aktywnie. Ale nadal jestem ciekawa tego wątku z trenowaniem czułości, bo właśnie wtedy moje wahadło było bardzo niewyraźne i zastanawiam się czy to był stan moich czakr, czy moja zdolność do odczytu była wtedy też zaburzona
To jest właściwie ciekawy problem metodologiczny. Jeśli twój stan energetyczny wpływa na czułość odczytu wahadłem, to jak odróżnić sytuację w której czakra faktycznie jest zamknięta od sytuacji w której po prostu gorzej odczytujesz? Nie twierdzę że nie ma różnicy, ale zastanawiam się czy ktoś próbował to jakoś weryfikować
a wracajac do tego co pytalam wczesniej o trenowanie czulosci - czy jak ktoś mówi żeby zaczynac od pytan z odpowiedzia tak albo nie, to jak dlugo coś takiego cwicyc zanim sie przejdzie do czegos trudniejszego? bo troche nie wiem jak ocenic czy juz jestem gotowa
przepraszam że znowu się wtrącam ale to co pisze Mistralka o tym przestawieniu uwagi - to brzmi trochę jak coś z psychologii, nie? Jakby to ciało reagowało na koncentrację a nie na energię jako taką. Nie chcę podważać, po prostu to przyszło mi do głowy
Mam wrażenie że trochę odeszliśmy od głównego tematu, a szkoda bo Runomiraa poruszyła coś ważnego. To zamknięcie energetyczne w szoku - czy ktoś z was miał doświadczenie z sytuacjami nie tylko kłótniami ale np. wypadkami, bardzo złymi wiadomościami? Bo wydaje mi się że skala tego zamknięcia i czas powrotu mogą być bardzo różne w zależności od rodzaju szoku
Właśnie, to jest coś co mnie interesuje. Moja kłótnia była emocjonalnie trudna ale jednak to był kontakt z żywą osobą, była jakaś interakcja. Zastanawiam się czy np. nagła zła wiadomość, kiedy jesteś sam, działa inaczej na pole energetyczne. Czy ktoś ma porównanie takich doświadczeń?
Miałem jedno i drugie w swoim życiu. I moje odczucie jest takie że zamknięcie po złej wiadomości kiedy byłem sam było jakieś głębsze, trudniejsze do przepracowania. Przy kłótni jest jakiś kontakt energetyczny z drugą osobą, nawet jeśli negatywny, a jak siedzisz sam z czymś trudnym to jakby nie ma żadnego odprowadzenia. Ale to tylko moje obserwacje, nie wiem czy ktoś to potwierdzi
dobra to teraz mam konkretne pytanie - jeśli ktoś jest po takim tygodniu blokady i w sumie nie wie czy to już minęło czy jeszcze jest jakiś ślad, to jak to sprawdzić bez wahadła? Bo nie mam wahadła i nie chcę teraz kupować żeby potem się okazało że i tak nie umiem używać
dobra to to skanowanie dłonią brzmi interesująco ale szczerze to nie wiem jak odróżnić czy czuję coś prawdziwego czy po prostu sugeruję sobie że coś czuję. bo jak mam skupić się na mrowienie które może być albo nie być to skąd wiem że nie wymyślam?
Ja bym powiedział że z dłonią to jednak trzeba trochę poczasu zanim zaczyna to mieć sens. Na początku wszystko wydaje się takie samo, ciepło, chłód, mrowienie - to mogą być po prostu termiczne różnice skóry. Dopiero jak ćwiczysz dłużej to zaczyna się to różnicować w coś, co faktycznie informuje. Ale wracając do tego o czym mówił Rafalek wcześniej o samotnym przeżywaniu szoku - mam podobne obserwacje i zastanawiam się czy to nie jest kwestia braku jakiegoś odprowadzenia tej energii. Jak jesteś z kimś nawet w kłótni to coś się między wami przepływa, a jak siedzisz sam z tą wiadomością to ona zostaje w ciele bez wyjścia.
To co mówi Rafalek i Wincentyna bardzo do mnie trafia. Moja kłótnia była głośna, było dużo słów, nawet krzyku, i mimo że byłam po tym zmęczona to jakoś pole energetyczne wróciło do ruchu relatywnie szybko. Zastanawiam się teraz czy to właśnie ten kontakt był tym czynnikiem. Ale mam pytanie - czy ktoś próbował po samotnym szoku celowo szukać kontaktu z kimś, żeby właśnie to przyspieszyć? Czy to ma sens energetycznie?
To jest coś o czym warto mówić ostrożnie, bo kontakt kontaktowi nierówny. Jeśli po szoku szukasz kogoś kto jest spokojny i ugruntowany, to tak, może to pomóc w przepływie. Ale jeśli wpadniesz do kogoś kto też jest w chaosie albo wyciągnie cię na kolejną emocjonalną rozmowę, to możesz tylko dołożyć kolejną warstwę. Masz jakieś konkretne sytuacje kiedy to próbowałaś?
A ja mam pytanie do Mistralki - to jak rozpoznać czy ktoś jest tym ugruntowanym kontaktem czy nie? Bo mam w życiu kilka osób i intuicyjnie czuję że przy jednych mi lżej a przy innych ciężej, ale nie wiem czy to jest właśnie o tym czy po prostu o chemii między ludźmi.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie - ale to chyba jest coś co wszyscy wiemy intuicyjnie? Że do jednych ludzi się idzie po wsparcie a do innych nie. Tylko że tutaj mówicie o tym jako o czymś energetycznym a nie psychologicznym. Czy to jest faktycznie inna rzecz czy tylko inny język na to samo?
