Ostatnio próbuję świadomie wchodzić w chwilę obecną podczas medytacji i mam wrażenie, że mój umysł po prostu odmawia współpracy. Siedzę, próbuję skupić się na oddechu, a myśli lecą bez końca - listy zakupów, jakieś stare rozmowy, plany na weekend. Zastanawiam się, czy to może być kwestia konkretnej zablokowanej czakry, czy raczej ogólny problem z energetyką? Czytałam, że Ajna odpowiada za percepcję i skupienie, ale czy rozproszony umysł to zawsze jej blokada? Albo może chodzi o Sahasrarę? Nie jestem pewna, bo jedno i drugie źródło mówi co innego.
To ciekawy trop, ale zanim ktoś wskaże konkretną czakrę, chciałbym się dowiedzieć więcej o samym rozproszeniu. Czy to są myśli, które się po prostu kręcą w kółko i nie możesz ich zatrzymać, czy raczej skaczą chaotycznie z tematu na temat? Bo to dwa różne wzorce energetyczne i mogą wskazywać na różne obszary.
Ja mam dokładnie ten sam problem i jestem ciekawa odpowiedzi. Ale mam jeszcze jedno pytanie do wątku - czy to rozproszenie działa tylko podczas medytacji, czy też w ciągu dnia ciężko ci się skupić na zwykłych rzeczach? Bo u mnie jest tak samo poza medytacją i zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle jest kwestia czakr, czy może po prostu żyjemy w za bardzo rozpraszającym świecie.
Chaotyczne skakanie wskazuje mi raczej na Manipurę albo Swadhiszthanę niż na Ajnę. Ajna przy blokadzie daje bardziej uczucie mgły, trudności z intuicją, brak klarowności - ale nie tę szarpaną ruchliwość. To co opisujesz brzmi jak coś, co siedzi niżej w ciele, bliżej centrum. Ale zanim cokolwiek powiem pewniej - czy masz też fizycznie coś w okolicach brzucha? Napięcia, problemy trawienne, niepokój czuty 'w żołądku'?
Przepraszam, że wchodzę z innym tematem, ale chcę tylko szybko zapytać - czy jeśli mam blokadę w Manipurze, to medytacja w ogóle ma sens czy najpierw trzeba tę czakrę odblokować? Bo czytam to i zastanawiam się, czy nie tracę czasu medytując.
U mnie był podobny wzorzec i przez długi czas myślałam to samo - że tak po prostu mam. Dopiero jak zaczęłam pracować z energetyką ciała to zobaczyłam, że to nie jest po prostu 'charakter'. Ale Karinka, masz jeszcze jedną rzecz - piszesz, że zapisujesz w notatkach. Czy to ci faktycznie pomaga zatrzymać się przy jednej rzeczy, czy raczej notatki też się rozrastają i nigdy nie wracasz do nich żeby coś skończyć?
To co opisujecie ty i Karinka to jest klasyczny wzorzec Swadhiszthany w trybie nadaktywnym. Nie blokada, ale przeciążenie. Blokada daje spowolnienie, odrętwienie, brak przepływu. Przeciążenie daje właśnie tę chaotyczną ruchliwość - energii jest dużo, ale nie ma kanału. I tu mam pytanie do ciebie Karinka - czy masz działkę, dom z ogrodem, jakieś miejsce gdzie regularnie bywasz na ziemi? Dosłownie na ziemi, boso albo siedząc?
No właśnie mam działkę i to był drugi wątek, który chciałam poruszyć - właściwie główny. Mam większą działkę i zastanawiam się jak systematycznie zmapować jej energetyczne strefy. Czytałam trochę o tym, że różne miejsca na działce mogą mieć różny potencjał energetyczny i chciałabym to jakoś zbadać. Ale nie wiedziałam od czego zacząć, więc zaczęłam od pytania o umysł, bo myślę, że jak się nie skupię, to i tak nic nie zauważę.
Zaraz, zaraz. Mapowanie energetyczne działki? Jak to w ogóle miałoby wyglądać w praktyce? Pytam bez złośliwości, naprawdę jestem ciekawa co to znaczy 'zmapować energetycznie'. Czy to jest coś, co można potem zweryfikować, porównać z poprzednim badaniem?
Właśnie dlatego chyba najpierw trzeba zadbać o tę czakrę, o której mówił Antek? Jeśli dobrze rozumiem, to rozproszony umysł jest objawem, a nie przyczyną. Czy tak?
To uczucie zwolnienia czasu w zarosłej części - czy to jest dla ciebie przyjemne, takie spokojne, czy raczej ciężkie, jakbyś wchodziła w gęstą materię?
To zależy od miejsca i pory dnia, szczerze mówiąc. Kiedy wchodzę rano, to jest spokojne, takie jakby czas był gęstszy, ale nie ciężki. Wieczorem bywa inaczej - bardziej przytłaczające. Nie wiem czy to ma znaczenie przy tym mapowaniu.
Ma bardzo duże znaczenie. To co opisujesz - różnica między poranną a wieczorną energią w tym samym miejscu - to jeden z pierwszych sygnałów, że miejsce ma jakąś warstwowość. Mam pytanie: czy ta zarosła część jest bardziej zacieniona, czy to kwestia roślinności, która ją oddziela od reszty działki?
Właśnie chciałam zapytać o to samo co Serafinka, bo to ważne dla metodologii mapowania. Oczko wodne, drzewa liściaste, część otwarta, zarosłe - każda z tych stref naturalnie wygeneruje inne odczucia ze względu na mikroklimat, wilgotność, nasłonecznienie. Zanim zaczniemy mówić o energii, trzeba to odfiltrować. Jak planujesz to rozdzielić w swoich notatkach, żeby nie mylić fizycznych warunków z tym, czego szukasz?
To jest właśnie moje pytanie od początku tej dyskusji o mapowaniu. Jak odróżnić 'czuję energię miejsca' od 'czuję, że jest tu chłodniej i ciszej, bo drzewa tłumią dźwięki'. Pytam bez złośliwości naprawdę, bo chcę zrozumieć czy jest jakaś metoda, która to rozróżnia.
Ale skąd wiadomo ile tych wizyt potrzeba żeby mieć wiarygodny wzorzec? Pytam bo działka to nie jest coś, gdzie się chodzi co dzień. Czy kilka razy wystarczy, czy to musi być miesiącami?
A wracając do tej zarosłej części - czy ta 'gęstość' czasu, o której pisze Karinka, nie może być właśnie sygnałem z Muladhary? Czytałam gdzieś, że miejsca z silną energią ziemską mają ten efekt spowolnienia. Ale nie wiem czy to ma sens w tym kontekście.
O, dobre pytanie. Chyba oba naraz, ale najpierw ciało. Jakby oddech sam się wyrównuje, zanim jeszcze zdążę pomyśleć że jest spokojniej. Dopiero potem umysł zwalnia. Czy to coś mówi?
Mówi całkiem sporo. Odpowiedź somatyczna jako pierwsza sugeruje, że to nie jest interpretacja, tylko reakcja. Twój układ nerwowy na coś odpowiada, zanim umysł zdąży to skomentować. Przy pracy z Muladharą to jest jeden z ważniejszych sygnałów do szukania - właśnie taka kolejność: ciało, potem głowa.
Przepraszam, że wchodzę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli jeśli w jakimś miejscu ciało samo reaguje przed myślami, to to miejsce jest szczególne energetycznie? Czy to dotyczy tylko spokojnych reakcji, czy też na przykład niepokoju?
To mi przypomina coś co kiedyś czytałam o radiestezji - tam też chodzi o reakcje ciała na coś, czego umysł nie przetwarza świadomie. Czy mapowanie energetyczne jest spokrewnione z radiestezją, czy to inne rzeczy? Bo nie chcę mieszać metod.
Czy do tej pracy z miejscem potrzeba mieć wcześniej swoje czakry w jakimś porządku? Bo wracam do tego co pisał Antek o Swadhisztanie - jeśli Karinka ma przeciążony ten ośrodek i chaotyczne myśli, to czy jej mapowanie będzie wiarygodne? Może będzie czuła chaos zamiast energii miejsca?
A to jest ciekawe, bo właśnie tak robię nieświadomie - jak wchodzę na działkę, to zawsze stoję chwilę przy furtce i patrzę. Myślałam że to taki mój dziwny nawyk, a nie że to ma jakiś sens energetyczny. Chociaż teraz jak myślę o mapowaniu, to właśnie od tej furtki bym zaczęła i szła metodycznie. Tylko nie wiem w jakiej kolejności - od zewnątrz do środka, od środka, czy od strefy która najbardziej przyciąga?
Zaczęłabym od obejścia całego obwodu - najpierw granica, potem środek. To daje poczucie całości zanim zaczniesz wchodzić w szczegóły. Ale to moje podejście z pracy z runami - zakreślasz przestrzeń zanim ją czytasz. Nie wiem czy to jest 'metoda' czy po prostu tak mi pasuje.
Ten nawyk przy furtce - to właśnie jest to. Zatrzymujesz się, zanim wejdziesz w przestrzeń. Nie wiem czy to ma nazwę w jakiejś tradycji, ale działa jak reset przed percepcją. Pytanie do Karin - ile czasu tam stoisz? Bo jeśli to są trzy sekundy, to co innego niż stanie przez minutę.
Dobre pytanie, nigdy nie mierzyłam. Chyba ze dwie minuty, może więcej. I patrzę zwykle na tę samą stronę - w lewo, gdzie jest oczko wodne. Ciekawe że o tym nie myślałam, po prostu tak robię.
To że patrzysz zawsze w lewo jest interesujące. Lewa strona ciała jest tradycyjnie kojarzona z odbiorem, prawa z działaniem. Nie twierdzę że to wyjaśnienie wyczerpuje sprawę, ale warto to zanotować do wzorca. Czy tam stojąc czujesz coś konkretnego, czy to jest raczej puste patrzenie?
