Mam pytanie, bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czytałem różne rzeczy o czakrach i zaczęło mnie zastanawiać, czy narcystyczne cechy osobowości mają jakiś konkretny związek z określonymi czakrami. Bo znam kilka osób, u których podejrzewam takie cechy i zastanawiam się, czy to widać energetycznie. Poza tym kupiłem ostatnio spirale do neutralizacji i nie bardzo wiem, gdzie je umieścić. Czy ktoś miał doświadczenie z takimi spiralami akurat w kontekście czakr i osobowości narcystycznej?
Zanim odpowiem o spiralach, chciałabym się upewnić co do samego pytania. Czy chodzi ci o to, że chcesz ochronić siebie przed kimś z takimi cechami, czy raczej o to, że sam u siebie coś obserwujesz? Bo to dość istotna różnica, jeśli chodzi o podejście do czakr.
Z mojego doświadczenia z bioenergoterapią powiem, że narcyzm energetycznie widać przede wszystkim w obszarze czakry splotu słonecznego, czyli manipury. To tam siedzi potrzeba dominacji, kontroli, poczucia wyższości. Ale też czakra serca bywa zablokowana albo skrzywiona, bo empatia nie działa tak jak powinna. A spirale to osobna kwestia.
To ważne pytanie. Czakra może być zablokowana, ale może też być nadaktywna albo działać w sposób zniekształcony, co jest czymś innym. Przy cechach narcystycznych często widzę nadaktywną manipurę i jednocześnie zablokowaną anahatę. Taka kombinacja sprawia, że ktoś ma ogromną energię do działania i walki o swoje, ale brakuje mu tego miękkie centrum, które pozwala naprawdę kontaktować się z innymi.
A czy da się to odróżnić od kogoś, kto po prostu ma silną manipurę z natury? Bo znam ludzi bardzo pewnych siebie, ale wcale nie narcystycznych. Skąd wiadomo, że to już ta granica?
Słuchajcie, a co z czakrą czołową? Przy silnych ego-wzorcach często też jest tam jakieś zaburzenie, bo taka osoba ma bardzo sztywny obraz siebie i nie wpuszcza żadnej innej perspektywy. Ajna odpowiada za wgląd i intuicję, ale też za to, jak postrzegamy siebie w relacji do innych.
Niesamowite, że to tak działa. Nigdy bym nie pomyślał, że narcyzm ma aż tak konkretny odcisk w polach energetycznych. A czy da się coś z tym zrobić od strony energetycznej, jeśli kogoś takiego mamy blisko siebie? Pytam bo mam w rodzinie osobę, z którą kontakt jest bardzo trudny.
A wracając do moich spiral, bo nadal nie wiem co z nimi zrobić. Zakupiłem dwie, sprzedawca mówił że są do neutralizacji energii, ale nie powiedział dokładnie jak ich używać. Czy ktoś w ogóle zna takie spirale? Jakie to są właściwie obiekty?
Też chciałabym wiedzieć bo myślałam o kupieniu czegoś podobnego. Czy to są te miedziane spirale, co się je kładzie na czakry podczas medytacji leżącej?
Zanim pójdziemy dalej ze spiralami, chciałabym dopytać jedno. Skąd się wzął pomysł, że spirale pomogą w kontekście narcystycznej osoby? Bo to trochę inne zastosowanie niż neutralizacja ogólna. Jak to sobie wyobrażasz, że to ma działać?
Rozumiem tę logikę, ale powiem wprost, bo mnie to bardziej niepokoi niż spirale. To uczucie wyciśnięcia po kontakcie z kimś to klasyczny objaw osłabionej aury i braku własnych granic energetycznych. Spirale mogą pomóc pomocniczo, ale bez pracy z pierwszą i drugą czakrą, czyli muladhara i swadhiszthana, to trochę jak przyklejanie plastra bez czyszczenia rany.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam inne zdanie niż Henio co do spiral. Używam ich od dłuższego czasu i akurat do ochrony przed energią konkretnych osób sprawdzają się nieźle, jeśli się wie co się robi. Ale rzeczywiście, sposób umieszczenia jest kluczowy. Więc może wróćmy do tego pytania, gdzie je położyć.
Dobra, to opiszę jak to robię, bo nie ma sensu owijać w bawełnę. Kładę jedną spiralę na splocie słonecznym, drugą na sercu. Ale zanim to zrobię, trzymam je chwilę w dłoniach i wyobrażam sobie, że mają odprowadzać wszystko co cudze, co nie należy do mnie. To nie jest skomplikowane, ale ten zamiar jest kluczowy. Bez intencji to po prostu kawałek miedzi.
Okej, rozumiem, że manipura i serce to priorytety. Ale mam pytanie, czy te spirale kładę na siebie, czy na zewnątrz? Bo widziałem na tym webinarze że prowadząca kładła je obok ciała, nie bezpośrednio na nim. Czy to robi różnicę?
Robi różnicę i to dużą. Na ciele spirala działa bezpośrednio na pole energetyczne danej czakry. Obok ciała to bardziej praca z polem auralnym, co jest innym podejściem. Do ochrony przed wpływem innej osoby ja bym polecał jednak kontakt bezpośredni z ciałem, przynajmniej na początku. Ale tu wchodzi pytanie, jak długo ty masz zamiar z nimi leżeć?
Ja może wejdę z boku bo mam podobne doświadczenie. Próbowałam różnych rzeczy do ochrony energetycznej i czas naprawdę jest istotny. Za krótko to prawie nic nie czuć, za długo i wychodzi się z tego dziwnie rozkojarzona. Ile zazwyczaj ty Niedziela zostajesz z tymi spiralami?
Niesamowite, że tak małe przedmioty mogą mieć aż taki wpływ. Ale wracając do samego narcyzmu, bo mnie to bardzo ciekawi. Ta osoba z mojej rodziny, o której pisałem wcześniej, zawsze zostawia mnie z poczuciem że zrobiłem coś nie tak, chociaż nic złego nie zrobiłem. Czy to jest właśnie ten efekt tej skrzywionej manipury, o której pisaliście? Że ona jakoś wysysa pewność siebie?
To ważne pytanie i mam tu swoje zdanie. Praca przed kontaktem jest moim zdaniem ważniejsza niż po. Jeśli wychodzisz na spotkanie z mocno aktywną muladharą i anahatą, masz jakiś bufor. Ale to nie jest coś co się robi jeden raz, to musi być codzienna praktyka, żeby miało efekt. Czy ty w ogóle masz jakąś regularną praktykę?
Wtrącę się bo mam tu inną perspektywę. Mówicie dużo o ochronie energetycznej i to jest ok, ale zastanawiam się czy przy kontakcie z kimś o silnych narcystycznych wzorcach praca z czakrami to wystarczy jako jedyne podejście. Bo to jest też kwestia psychologiczna i emocjonalna. Energia i psyche idą razem, nie osobno.
Słucham tej dyskusji i zaczynam rozumieć że kupno spiral to był tylko wierzchołek problemu. Ta osoba to mój ojciec i kontakty z nim zawsze kończą się tym, że zaczynam wątpić w swoje decyzje, nawet te które były słuszne. Ale wróćmy do spiral bo nadal nie wiem gdzie dokładnie je położyć i czy je w ogóle jakoś czyścić przed użyciem.
O, oczyszczanie, to dobra kwestia. Czy spirale w ogóle się czyści tak jak kamienie? Bo kamienie się czyści w soli albo na słońcu, ale nie wiem czy z miedzią to tak samo działa.
Też tak myślę jak Domicela. Lucia_62, czy jak mówisz że wątpisz w swoje decyzje po kontakcie z nim, to te wątpliwości mijają same po czasie, czy zostają długo? To ważne, bo to mówi coś o tym jak głęboko sięga ten wpływ.
Lucia_62, kilka dni to sporo. To nie jest kwestia spiral ani placebo, to mówi o tym, że twoje pole energetyczne po takim kontakcie potrzebuje dużo czasu na regenerację. Spirale mogą skrócić ten czas, ale nie wyeliminują źródła. Mam pytanie, czy te wątpliwości dotyczą konkretnych rzeczy, które ojciec mówi, czy to bardziej ogólne rozmycie poczucia siebie?
Bardziej to drugie. Nie chodzi o to, że mówi coś konkretnego, co mnie przekonuje. Chodzi o to, że po rozmowie z nim mam wrażenie, jakby coś ze mnie wyciekło. Trudno to inaczej opisać.
To co opisujesz to dosłownie opis wycieku energii z anahaty i manipury jednocześnie. Kiedy obie są osłabione po kontakcie, człowiek traci i poczucie własnej wartości i zdolność do oceny sytuacji. Henio, czy spotkałeś się z tym, że przy takich relacjach z rodzicem warto pracować też z czakrą gardła? Bo mnie się wydaje, że blokada tam też jest częsta, skoro Lucia_62 nie mówi ojcu wprost co myśli.
Lucia_62, to co mówisz ma sens w kontekście wzorców wyniesionych z domu. Czakra gardła uczy się reagować w relacji z rodzicami, zanim jeszcze wiemy że coś takiego istnieje. Jeśli od dziecka przekaz był że twoje zdanie się nie liczy, to wisudda po prostu nauczyła się chować. Spirale do tego konkretnego wzorca to za mało, ale mogą być punktem wejścia do większej pracy.
Mam podobne zdanie. Lucia_62, jeśli chodzi o ułożenie spiral przy pracy z relacją z ojcem i tym poczuciem wycieku, to ja bym proponowała jedną na splot słoneczny, a drugą na mostek. Trzecią zostawiłabym na potem albo daj ją na muladharę jeśli czujesz ogólne rozbicie i brak zakorzenienia po spotkaniu z nim.
