A czy wy w ogóle mówicie swoim dzieciom albo dzieciom z rodziny wprost słowo "czakra"? Zastanawiam się czy to słowo coś zmienia, czy jest neutralne.
Ja użyłam i mój syn od razu zapytał czy to jest ze szkoły czy z religii. Musiałam mu tłumaczyć że ani jedno ani drugie, co go trochę zdziwiło, bo dla niego wszystko co poważne pochodzi albo z jednego albo z drugiego źródła.
To całkiem sprytne podejście. Zamiast legitymizować przez autorytety które dziecko zna, dajesz mu nowy kontekst - starożytna mądrość. To ma swoją wagę dla dzieci które lubią "skąd to pochodzi". Ale co z dziećmi które kompletnie nie obchodzi historia, tylko co z tym zrobić teraz?
Mam pytanie bo trochę zgubiłam wątek - czy my tu mówimy o tym żeby uczyć dzieci systemu czakr jako takiego, czy o tym żeby im pomóc zrozumieć to co same czują? Bo to są dwa zupełnie różne cele i chyba często je mieszamy w tej rozmowie.
Ale czy to jest problem? Może właśnie to ciekawość jest tym sygnałem o którym wcześniej rozmawialiśmy - że dziecko jest gotowe na więcej?
I tu wracamy do pytania z tytułu, bo znowu od niego uciekliśmy. Wiek ma znaczenie właśnie w tym kontekście - ośmiolatek może pytać z ciekawości, ale nie przetworzy tego tak jak dwunastolatek. Nie chodzi o to czy mówić, ale co i jak mówić zależnie od etapu rozwoju.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś co mnie nurtuje. Czy te czakry u dzieci są podobno bardziej otwarte czy bardziej niestabilne? Bo gdzieś czytałam że u dzieci energia przepływa inaczej niż u dorosłych, ale nie wiem na ile to jest wiarygodne źródło.
Ja bym powiedziała że to "bardziej otwarte" nie znaczy że lepiej działające. To trochę jak z dziecięcą odpornością - jest inna, nie gorsza ani lepsza, po prostu na innym etapie. Praca z czakrami u dziecka wymaga innego podejścia właśnie dlatego że ten system jeszcze się kształtuje.
Nie powiedziałam że można zaszkodzić, tylko że trzeba być uważną. To różnica. Prosta wizualizacja z kolorem i oddechem to nie jest intensywna praca z czakrami, to bardziej relaksacja z elementem wyobraźni. Twoja córka ile ma lat?
Dziewięć. I jest bardzo wrażliwa emocjonalnie, co z jednej strony myślę że ją otwiera na takie rzeczy, ale z drugiej właśnie dlatego się waham.
Dziewięciolatka wrażliwa emocjonalnie to według mnie bardzo dobry kandydat do prostych ćwiczeń uważności, które tylko zahaczają o czakry. Słowo "praca z czakrami" brzmi poważnie, ale jeśli to jest pięć minut wizualizacji zielonego światła w klatce piersiowej gdy jest smutna, to chyba nie ma tu wielkiego ryzyka.
To podejście które opisuje Sauwak brzmi zdroworozsądkowo, ale wymaga od rodzica żeby najpierw sam umiał to pytanie zadać w sposób naturalny. Jak wy pytacie swoje dzieci o to gdzie czują emocje? Mnie to wychodzi sztucznie i syn od razu czuje że coś kombinuję.
Dzieci bardzo naturalnie wskazują na ciało gdy mówią o emocjach, tylko my jako dorośli przestajemy to zauważać bo już to sami zatraciliśmy. Mój syn mówi "mam ciężko w środku" na smutek i "gorąco w głowie" na złość. To gotowy materiał do rozmowy o czakrach, tylko trzeba nie przegapić momentu.
Moja córka też tak robi! Mówi że jak się boi to czuje że jej "ucieka ziemia spod nóg". Nigdy nie pomyślałam że to może mieć związek z muladharą, ale teraz gdy patrzę na to co tu piszecie... to chyba nie przypadek.
Uważałbym z zbyt szybkim mapowaniem dziecięcych metafor na konkretne czakry. To może być ciekawy trop, ale też może być po prostu przejęte z języka dorosłych w otoczeniu. Dzieci przejmują metafory środowiskowe bardzo sprawnie. Pytanie brzmi czy to jej autentyczne odczucie energetyczne, czy powtórzony frazeologizm.
Wracając do KiraK i tej wizualizacji - myślę że możesz jej zaproponować i zobaczyć jak zareaguje. Nie ustalaj z góry że to będzie praca z czakrą, po prostu zrób z niej wspólne ćwiczenie na wieczór. Jeśli ona sama zacznie pytać co to jest i dlaczego, to masz otwartą furtkę do rozmowy. Jeśli nie, to miałyście miły wieczór i spokojną noc.
To brzmi rozsądnie. Chyba za bardzo to intelektualizuję zamiast po prostu spróbować. Tylko mam jeszcze jedno pytanie - czy robić to wieczorem przed snem czy w ciągu dnia? Czytałam że wieczorem dzieci są bardziej podatne i nie wiem czy to dobrze czy źle.
Ta "podatność" wieczorna to trochę niejednoznaczny termin. Podatność na spokój i wyciszenie to jedno. Podatność na mocniejsze obrazy czy intensywne doznania to drugie. Przy zwykłej wizualizacji koloru to raczej bez znaczenia, ale warto mieć to z tyłu głowy na przyszłość gdy ćwiczenia będą głębsze.
Mnie bardziej niepokoi coś innego niż techniki, mianowicie ton rozmowy. Jeśli mówimy dziecku o czakrach w sposób który je przestrasza, że może być "zablokowana" albo że coś z nią "nie działa", to niezależnie od wieku i ćwiczenia to jest zły pomysł. Widziałam jak jedno dziecko przez tydzień martwiło się że jej czakra serca jest chora.
To bardzo ważna uwaga, KiraK. Słowo "blokada" naprawdę może zabrzmieć jak diagnoza choroby, szczególnie dla dziecka które jeszcze nie ma kontekstu do tego pojęcia. Ja w ogóle omijam to słowo przy dzieciach i zastępuję czymś w stylu "czasem nasze wnętrze potrzebuje trochę ruchu" albo po prostu nie tłumaczę mechanizmu, tylko proponuję ćwiczenie jako coś przyjemnego.
Kwestia języka to chyba jeden z najważniejszych tematów w tej całej rozmowie. Cały system czakr jest opisany w tradycji przez metafory kwitnięcia, płynięcia, otwierania się - nie przez metafory usterek. "Blokada" to stosunkowo nowe, zachodnie uproszczenie. Więc cofając się do źródeł, język dla dzieci mógłby być nawet bliższy tradycji niż to czego my jako dorośli używamy na co dzień.
Też się zastanawiałam nad tym co powiedział Sauwak i faktycznie - jak próbuję sobie przypomnieć skąd w ogóle wzięłam to słowo "blokada", to chyba z jakiegoś popularnego bloga, nie z żadnego poważniejszego źródła. Czyli de facto przekazujemy dzieciom coś co sami przejęliśmy z internetu, a nie z tradycji.
Ma znaczenie, bo dziecko może zapytać "mamo, skąd to wiesz?" i co wtedy? Można oczywiście powiedzieć "tak czuję" albo "tak mówią mądrzy ludzie", ale to różne odpowiedzi budują różne relacje z wiedzą. Pierwsze uczy że wiedza może płynąć z wewnątrz, drugie buduje autorytet zewnętrzny. Przy dzieciach te niuanse naprawdę mają znaczenie na dłuższą metę.
Właśnie mi wpadło coś do głowy przy tym wątku o języku - czy ktoś z was w ogóle używał słowa "czakra" wprost z dzieckiem, czy zastępował je czymś? Bo ja wyobrażam sobie że moje hipotetyczne dziecko zapytałoby "co to jest czakra" i nie wiem czy miałabym dobrą odpowiedź.
Ta metafora z akumulatorem jest świetna, muszę to zapamiętać. Ale Krysztal dotknął czegoś co mnie też niepokoi - jak tłumaczyć dziecku skąd to wszystko pochodzi? Córka jest w wieku kiedy pyta o wszystko i odpowiedź "tak czuję" jej nie wystarczy. Czy wy mówicie skąd pochodzi ta wiedza?
Mam inną strategię - mówię że to jest stara wiedza z krajów takich jak Indie, gdzie ludzie przez bardzo długo obserwowali jak ciało reaguje na emocje. To jej wystarcza jako źródło i nie musi tego sprawdzać w Google. Ale moja córka ma osiem lat, więc jeszcze nie weryfikuje wszystkiego.
To co mówi Magicwoman wydaje mi się bardzo dojrzałym podejściem. Ale mam pytanie do reszty - czy ktoś miał sytuację w której dziecko samo sceptycznie podeszło do czakr i jak to zareagowało? Bo podejrzewam że dzieci mają różny próg akceptacji dla takich koncepcji.
