Hej, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio nurtuje bo troszkę czytałam o czakrach i zastanawiam sie czy jak człowiek przeżywa załamanie psychiczne to ta konkretna czakra to splotowi słonecznemu czy sercowej odpowiada? Bo u mnie ostatnio było bardzo ciężko, dosłownie mialam wrażenie jakby coś ściskało mnie w klatce piersiowej i w brzuchu jednocześnie i nie mogłam normalnie oddychać ani funkcjonować. Mama myślała ze to jakieś coś z żołądkiem ale ja mam wrażenie że to było energetyczne. Czy ktoś miał coś podobnego? I jak sobie z tym radziłaś/radziłeś?
Ojej, to brzmi jakby naprawdę dużo przeżywałaś. Ja też miałam taki okres i jak teraz o tym myślę to wydaje mi się że to była czakra serca po prostu, bo to uczucie ściskania w klatce - u mnie było dokładnie tak samo. Czytałam gdzieś że przy silnym stresie emocjonalnym to właśne czakra serca i splot słoneczny (manipura) blokują się razem, jakby na raz. Ale szczerze to nie jestem ekspertką i chętnie bym się czegoś więcej dowiedziała od kogoś kto zna się lepiej 🙂
No dobrze ale zanim zaczniemy przypisywać wszystko do czakr - to uczucie ściskania w klatce i w brzuchu podczas silnego stresu to jest reakcja układu nerwowego. Przepona się napina, mięśnie brzucha też. To fizjologia. 🙁 Nie mówię, że energetyka nie istnieje, ale niewiem czy warto od razu lecieć do czakr zamiast do lekarza, zwłaszcza jeśli to był naprawdę poważny kryzys. Co było przyczyną tego załamania, jeśli mogę zapytać?
To że lekarz nic nie znalazł nie oznacza od razu energetyki, ale rozumiem skąd takie myślenie. Żeby odpowiedzieć na twoje pytanie z początku - podczas kryzysów psychicznych najbardziej oberwa zwykle anahata, czyli czakra serca, i manipura, czyli splot słoneczny. Ale jest jeszcze jedna, o której rzadko się mówi w takich sytuacjach i uważam że niesłusznie - muladhara, czakra korzenia. Przy załamaniu człowiek dosłownie traci grunt pod nogami, poczucie bezpieczeństwa, stabilności. I ta czakra to sygnalizuje jako pierwsza, zanim wogóle poczujesz to ściskanie gdzieś wyżej.
ech, tak, muladhara! Zgadzam sie z Elwirką. Jak miałam swój trudny czas to pracowałam właśnie z korzeniem i to naprawdę pomogło mi się ustabilizować. Robiłam afirmacje, siedzenie na ziemi boso, medytacje z wizualizacją czerwonego światła przy podstawie kręgosłupa. Nie powiem że to zrobiło cuda od razu ale po jakimś czasie poczułam że się jakby... przytwierdzam do rzeczywistości z powrotem 🙂
Hm, ja bym jednak stawiała na czakrę serca jako tę główną przy załamaniach. Muladhara to bardziej jak ktoś zmienia pracę albo mieszkanie i się boi, takie lęki egzystencjalne. 😀 A jak ktoś przeżywa coś naprawde głębokiego emocjonalnie, zdradę, stratę, to serce dostaje najwięcej. Przynajmniej takie mam obserwacje.
Ciekawy wątek. Ja bym dodal jeszcze viśuddha, czyli gardło, bo przy kryzysach bardzo często ludzie przestają mówić o tym co czują, zamykają sie, nie mogą powiedzieć co im dolega nawet bliskim. I ta niemożność wyrażenia siebie to klasyczny sygnał zablokowanej czakry gardła. Czesto to idzie razem z blokadą serca. Macie swoje obserwacje co do tej kolejności - co odpada jako pierwsze?
O, o gardło to wogole nie myślałam ale teraz jak piszesz to... właśnie tak miałam! Nie umiałam nikomu powiedzieć co mi jest, nawet jak mama pytała to milczałam albo mówiłam "nic". To ma sens że one mogą blokować sie razem.
No wlasnie, ja tez zawsze uwazam ze przi kryzysach to idzie falami - najpirw korzeń puszcza, potem serce sie zamika, a na końcu gardło. 🙁 Jakby kaskada od dołu do gury. Nie wim czy wszyscy tak mają ale u osob ktore obserwuję (i u siebie) to sie potwierdza. Choć każdy jest inny i nie ma jednego wzoru
Ta "kaskada" brzmi sensownie intuicyjnie ale bym była ostrozna z generalizowaniem. Sama pracuję z czakrami jakiś czas i widziałam że u różnych ludzi blokuje sie zupełnie co innego jako pierwsze. Ktoś kto ma wyjściowo słabą podstawę zaczyna od korzenia. Ktoś kto miał sercowe traumy wcześniej - zaczyna od serca. Nie ma jednego schematu który pasuje do wszystkich. To co Gruszanka opisuje moze być prawdziwe dla jej wzorca, ale nie bym tego uogólniała.
A jak w ogole rozpoznać która czakra jest zablokowana? Tzn. czy jest jakiś sposób samemu to sprawdzić, bo nie zawsze mam dostęp do bioenergetyka ani nic z tych rzeczy. Czytałam że podobno przez intuicję ale to trochę mgliste.
Hmm, a czy to nie jest przypadkiem tak że jak nam źle to po prostu nam źle i tyle? Znaczy, pytam bo jestem ciekawa, ale czy na prawdę czakry to jest coś co można zmierzyć albo sprawdzić czy to raczej metafora na nasze stany? Bo jak czytam tę rozmowę to raz brzmi to bardzo konkretnie a raz bardzo... poetycko.
mhm, wracając do tematu czakr przy kryzysie, bo mnie to bardzo interesuje - czy ktoś wie jakie kamienie pomagają przy tej pracy? pytam bo Elwirka wspominała że zna się na litoterapii. Szczególnie chodzi mi o muladhare bo po tej dyskusji chcę spróbować właśne z korzeniem.
Wracam do tego co Elwirka pisała o obserwacji ciala i emocji jako sposobie rozpoznawania blokad - to brzmi sensownie ale jakos trudno mi to przełożyć na praktykę. Tzn. ok, mam napięcie w klatce, ale skąd wiem że to anahata a nie poprostu stres z pracy? Gdzie jest granica między "to fizyczne" a "to energetyczne"? Bo mi się te rzeczy mieszają i nie wiem od czego zacząć
Mam pytanie bo troche zgubiłam sie w tym wszystkim. Na początku pytałam o to co czuć PODCZAS załamania, a rozmowa poszła w kierunku jak leczyć i jakie kamienie. To też ważne! Ale mnie najbardziej ciekawi sama ta chwila kryzysu, co wtedy dzieje sie z energią? Czy czakry się w ogole "wyłączają" czy raczej kręcą za szybko albo za wolno?
No dobra pytanie, ja to widziałam (u siebie i u innych), że to nie jest jedno albo drugie. W ostrym kryzysie to jakby jedne są w hiperaktywności a inne sie wyłączają. Serce często "krzyczy", muladhara zamiera. Jakby ciało robiło triage - nie wim czy to dobry wyraz - co ważne teraz a co moze poczekać. Piszę z wrażenia, nie z podręcznika.
Właśnie ta różnica między nad- i niedoaktywnością czakry jest kluczowa i często pomijana w takich rozmowach. Zablokowana czakra to nie zawsze "za mało", czasem to "za dużo" i to paradoksalnie bywa trudniejsze do rozpoznania. Przy kryzysach emocjonalnych anahata często wchodzi w nadaktywność - człowiek dosłownie wszystko czuje za mocno, każda drobnostka boli, nie ma filtru. To też jest przejaw zaburzenia, nie tylko zamknięcia.
O, wlasnie! Ja miałam to co Luboslawa opisuje z tą nadaktywnością i to było straszne. Dosłownie płakałam nad reklamą, nie mogłam patrzeć na cudze smutki, wszystko mnie dotykało. Wtedy ktoś mi polecił właśnie zielony awenturyn i powiem że po kilku tygodniach coś sie zmieniło. Nie wiem czy to kamień czy czas, ale fakt że lepiej. 🙂
Hm okej ale to trochę jak z horoskopami - jak opis jest wystarczająco ogólny to każdy się w nim znajdzie. Bo kto nigdy nie płakał nad reklamą i kto nie był raz za wrażliwy? :)) Nie mówię złośliwie, po prostu zastanawiam się jak to odróżnić od zwykłego kiepskiego dnia.
Wracając do tej nadaktywności - mam pytanie do Lubostawy. Mówisz że przy nadaktywnej anahacie "nie otwierasz, tylko uspokajasz". Ale jak to wygląda w praktyce tej medytacji oddechowej? Bo słyszałam różne wersje - raz że skupiamy się na wydechu, raz że na wizualizacji zielonego światła opadającego, raz coś innego. Co konkretnie robisz?
Ja mam takie pytanie może głupie ale, a co z czakrą trzeciego oka podczas kryzysu? Bo nie słyszałam żeby ktoś o tym wspominał w tym wątku a przecież ona odpowiada za myślenie i intuicję, a przy załamaniu myśli szaleją, te wszystkie ruminacje i kręcenie się w kółko. Czy to nie jest właśnie znak że ta czakra tez jest rozregulowana?
Ale zaraz, to znaczy że jak mam ciągłe myśli w kółko podczas kryzysu to nie powinam w ogóle pracować z trzecim okiem? A te medytacje z adzna które gdzieś czytałam że pomagają na klarowność myślenia? Teraz niewiem co jest prawdą bo różne źródła mówią różne rzeczy i nie wiem od czego zacząć 🙁
Czyli jak dobrze rozumiem, podczas samego kryzysu powinnam głównie pracować z korzeniem i splotem słonecznym, a nie od razu z sercem czy wyżej? Bo trochę intuicyjnie szłam w stronę serca bo to tam czułam ból, ale moze to nie jest najlepsza kolejność?
Ja bym powiedziała ze serce mozna, ale nie jako pierwsze. Korzeń daje podstawę, bez niego praca z sercem jest jak stawianie ścian bez fundamentów. Przynajmniej w moim doświadczeniu jak probowalem od razu z sercem bez uziemienia to po medytacji miałam gorzel a nie lepiej, jakby rozruszałam cos bez stabilizacji. Może u innych jest inaczej.
Ok wiec wracajac do tego co Gosposiaa pytała na początku - co się dzieje Z ENERGIĄ w tej konkretnej chwili. Gruszanka napisała o tym triage i to mnie uderzyło. Jakby ciało samo decyduje które centrum najpierw wyłącza a które nakręca. Ale mam pytanie - czy ktoś to czuł fizycznie? Tzn. nie jako myśl "aha mam zablokowaną muladhare" tylko realnie, w ciele, coś co można by opisać?
Ja czułam. Przy moim najgorszym kryzysie miałam nogi jak z waty, dosłownie, i jakby ziemia uciekała spod stop. Potem ktoś mi powiedział ze to wlasnie muladhara sie "zamknela" i wtedy kliknelo. Natomiast w klatce piersiowej bylo cos jakby za duzo - nie bol, ale... pelnosc? Ucisk ale nie fizyczny. Trudno opisac.
A ja mam takie głupie pytanie moze, ale jak to jest że jedne czakry sie nakrecają a inne wyłączają w tym samym momencie? To brzmi jakby ciało nie wiedzialo co robi, nie? Tzn. jak system to nie powinien działać razem a nie połowa hiper a połowa zero
