ech, cześć, chciałam zapytać bo siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie mogę dojść do ładu. Mam taki problem że cały czas boję sie odrzucenia - dosłownie paraliżuje mnie to w relacjach, w pracy, wszędzie. Czytałam że to może być zablokowana czakra serca albo gardła, ale też gdzieś widziałam że to bardziej czakra podstawy bo chodzi o poczucie bezpieczeństwa. I nie wiem co o tym myśleć. ktoś się zajmował tym konkretnie? Bo chciałabym zacząć jakąś pracę z tym ale nie wiem od której czakry zacząć.
Hmm, to nie jest takie proste jak "ta czakra albo tamta". Strach przed odrzuceniem zazwyczaj siedzi jednoczesnie w kilku miejscach. Czakra serca jasne, ale moim zdaniem korzenie są w muladharze - czakrze podstawy. Jak nie masz poczucia ze jestes bezpieczny na tym swiecie, ze masz prawo być, to cala reszta sie sypie. Czakra serca reaguje juz potem, na poziomie relacji. Ale to moje zdanie, moze ktos inny widzi to inaczej.
No właśnie, i to jest kluczowe pytanie - czy da się wogóle mówić o jednej czakrze odpowiedzialnej za ten konkretny lęk, czy to zawze jest system naczyń połączonych. Bo jak ktoś zacznie pracować np. tylko z sercem i pominie podstawę, to może nie dostać żadnego efektu albo co gorsza otworzyć coś czego nie jest gotowy nieść. :))
Właśnie, to co pisze Tanzanit ma sens. Sama miałam podobne doświadczenie - przez długi czas pracowałam z czakrą serca (medytacje, kamienie, afirmacje) i niby coś się ruszało, ale ten konkretny strach przed odrzuceniem siedział sobie spokojnie dalej. Dopiero jak ktoś mi wskazał żebym zajrzała do solarnej i podstawy, to jakby coś kliknęło. Nie znikło od razu, ale zaczęłam rozumieć skąd to w ogóle pochodzi.
głównie medytacje z wizualizacją ognia, żółtego płomienia w okolicach splotu. Używałam cytrynu i tygrysiego oka. Ale szczerze powiem - tyle samo dało mi samo siedzenie z tym i zadawanie sobie pytania "kiedy po raz pierwszy poczułam że moje istnienie jest nieakceptowane". To brzmi strasznie poważnie ale to naprawdę pomaga dotrzeć do korzenia.
O, to ciekawe co Irga mówi o tym pytaniu. Bo właśnie przy pracy z afirmacjami często sie trafi na to że afirmacja działa powierzchownie dopóki nie wiesz skąd coś pochodzi. Jakby samo "jestem kochana i akceptowana" sto razy powtorzone nie dociera do miejsca gdzie siedzi blokada. A jak już wiesz że np. jako dziecko dostałaś sygnał że musisz zasługiwać na miłość, to nagle wszysko nabiera innego sensu i praca idzie głębiej.
Słuchajcie, nie chcę być nie wiadomo kim, ale troche mnie niepokoi jak to dyskutujecie. 😉 Mówicie o "pracy z czakrami" jakby to była sprawdzona metoda kliniczna na konkretne zaburzenia emocjonalne. Strach przed odrzuceniem to poważna sprawa psychologiczna, często zakorzeniona w dzieciństwie, i naprawdę warto równolegle rozmawiać z psychologiem, a nie tylko ściągać cytrynem. Nie mówię że to się wyklucza, ale trochę ostrożności.
oj, no i ma rację Trzmielinaa, niestety. Sama przez lata robiłam dokładnie to co opisuje - zamiast pójść do specjalisty od trudnych rzeczy z dzieciństwa, siedziałam z kamieniami i medytowałam. I powiem wam szczerze, kamienie mi pomagały na sen i ogólny spokój, ale lęk przed odrzuceniem nie ruszył sie przez długi czas bo był zakorzeniony bardzo głęboko i wymagał realnej pracy z psychiką. Te dwa podejścia dla mnie teraz idą razem i jeden bez drugiego był niepełny.
Jest coś w tym co mówi Kachna ale ja bym jesze dodała jeden wymiar. Ten strach przed odrzuceniem, jak siedzę z nim w ciszy, to on ma swój konkretny "adres" w ciele. U mnie siedział w klatce piersiowej i w gardle jednocześnie. Jakby dwa ośrodki naraz. I mam wrażenie że ciało samo wie gdzie jest blokada zanim jakikolwiek system to nazwie. Czy wy też tak macie, że zanim gdzieś przeczytacie o czakrach to ciało wam już pokazuje?
Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale mam pytanie - jak właściwe "czuć" te czakry? bo słyszę, że ciało pokazuje, ale ja np. nic nie czuje w konkretnych miejscach jak się skupiam. Może po prostu nie mam wyczulonej tej wrażliwości?
O dzięki za ten wątek, bo dokladnie mi o to chodziło kiedy kilka dni temu szukałem informacji o czakrach i strach przed odrzuceniem to coś co mnie mocno dotyczy. Nie wiedziałem w ogóle że można to powiązać z energetyką. Bardzo mi to otworzyło oczy, serio wam dziękuję za tę rozmowę. A powiedźcie, ten strach przed odrzuceniem to moze też być powiązany z problemami ze snem? Bo jak mam gorszy okres z tym lękiem to i sny mam bardzo dziwne i nie mogę normalnie zasnąć.
kurde, to co Twilighta pisze, mam identycznie. Te sny z wykluczeniem to u mnie klasyk. I właśnie dlatego zaczęłam drążyć ten temat, bo nie tylko w ciągu dnia czuje ten strach, ale on mi się przenosi dosłownie na nocne życie i przez to często rano jestem bardziej zmęczona niż przed snem. Ktoś wie czy praca z czakrami przed snem ma sens? Czy to w ogóle bezpieczne żeby np. robić medytację na czakrę tuż przed zaśnięciem?
matko, zatrzymajmy sie chwilę na tym pytaniu o sen, bo to akurat ważna kwestia praktyczna. medytacje aktywizujące - szczególnie te na czakry dolne jak muladhara i manipura - przed snem mogą być niezbyt mądrym pomysłem bo pobudzają zamiast wyciszać. Jeśli już coś robić wieczorem to raczej skierowane na czakrę serca w trybie zamykania, oddawania napięcia, nie otwierania. Pytanie do tych co mają doświadczenie - jak to u was wygląda w praktyce?
ojejku, mam pytanie bo hyba troche odbiega ale nie za bardzo - ten strach przed odrzuceniem to u mnie najsilniej sie pojawia wlasnie w nocy, jak leże i zaczynam sie zastanawiac nad różnymi relacjami. W dzień jakos funkcjonuje. To znaczy ze ten strach jest bardziej związany ze snem czy to tylko moment kiedy sie ujawnia bo nie ma rozpraszaczy?
Coś w tym pytaniu Gniewko siedzi głęboko. Noc to czas kiedy maska opada, nie ma pracy, social mediów, rozmów i ten strach nie ma gdzie uciec. Jakby wychodził z cienia sam z siebie. Nie wiem czy to kwestia samej czakry w nocy, czy bardziej cisza daje mu przestrzeń.
boże, ok, czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że mieszacie ze sobą dwie rzeczy. Jedno to gdzie ten strach siedzi w ciele i energetycznie, drugie to kiedy sie pojawia, czyli wieczór, brak rozpraszaczy itp. To sa różne pytania chyba? Bo odpowiedz na "gdzie" to moze być muladhara albo serce, ale "kiedy" to już zwykła psychologia. Czy sie mylę?
a jak wogole sprawdzić która czakra jest "problem"? Bo ja czytam ten wątek i rozumiem że np. muladhara przy bazowym strachu, serce przy odrzuceniu w relacjach, ale jak to rozróżnić u siebie w praktyce? Czy to sie robi przez medytację, czy jest jakiś inny sposób?
Dobra, ale właśnie o to mi chodzi jak słyszę o "skanowaniu ciała" - co to konkretnie znaczy? Bo jak ktoś powie żebym poczuła energie w brzuchu to szczerze, nic nie czuje. I nie wiem czy to kwestia praktyki, czy może po prostu ta metoda nie działa tak samo u każdego. Nie mówię że to bzdura, pytam serio. :))
wchodzę tu z boku, bo to co mówi Brzozka to świetne pytanie i sama długo się nad tym głowiłam. Moja praktyczna obserwacja jest taka, ze lokalizacja napięcia to wskazówka ale nie wyrok. Jakby mapa a nie adres. Napięcie przy sercu to moze być serce, może gardło które zablokowane wysyła sygnał niżej, może stres z dnia. Dopiero jak obserwujesz to przez kilka dni czy tygodni i widzisz wzorzec, zaczyna to coś znaczyć.
to co Pentaklia pisze z tym wzorcem to mi sie podoba. Bo sama zauważyłam że moje napięcie przy gardle jest prawie zawsze kiedy mam coś ważnego powiedzieć albo kiedy czuje ze mogę być oceniona. To już nie jest przypadkowe. Pytanie tylko czy to jest gardłowa czakra, czy serce które "ucieka" do góry, nie wiem jak to interpretować.
ludzie, czakra gardła i czakra serca przy strachu przed odrzuceniem to bardzo często chodzą razem, i to co Nashira opisuje to klasyczny wzorzec. Serce czuje zagrożenie emocjonalne, gardło blokuje ekspresję bo "jeśli powiem co czuję, zostanę odrzucona". To jest prawie zawsze tandem. Sama praca z jedną bez drugiej często kręci w kółko.
no ale to jest trochę frustrujące, "pracuj nie wiadomo ile i moze coś poczujesz". Czy nie ma jakiegoś bardziej konkretnego sygnału że ta praca działa? Bo nie wiem jak odróżnić że idę do przodu od tego że poprostu czas mija.
o, Ludwinia pisze o śnie i to mnie bardzo ciekawi! Właśnie o to mi chodziło kiedy czytałem wcześniej w tym wątku, że Nashira pisała o tych snach z wykluczeniem i zmęczeniu rano. Mam identycznie i zawze myślałem że to po prostu stres, a tu wychodzi że może to jest ten lęk który przenosi się na sen. Czy to znaczy że jak zaczne pracować z czakrami to te sny się zmienią?
Sen to bardzo czuły barometr tego co dzieje sie głębiej. Jak zaczęłam poważniej pracować z czakrą serca to sny z odrzuceniem stopniowo zmieniały sie w sny gdzie jestem odrzucana ale nie niszczona, a potem zaczęły pojawiać sie sny gdzie ktoś zostaje. To nie był jeden moment, to był taki długi, powolny ruch. Czy to przez czakry, czy przez ogólną zmianę w sobie, niewiem - pewnie jedno i drugie.
ja wchodzę bo sny to mój temat i to co Ewelinka opisuje jest niesamowite. Słyszałam że sny przy pracy z czakrą serca faktycznie się zmieniają, ale nie wiedziałam że aż tak konkretnie. Mam pytanie do wszystkich, czy można pracować z czakrą przez kamienie i też widzieć takie efekty w snach? Bo ja mam różowy kwarc i kładę go wieczorem przy łóżku.
to ciekawe z tym dworcem, bo mój powtarzający sie sen jest prawie identyczny. Jestem na jakims spotkaniu i wszyscy nagle wychodzą i zostaje sam. Czy to klasyczny sen przy zablokowanej czakrze serca. Bo zaczyna mi sie wydawac ze to nie jest przypadek.
właśnie o to chodzi! Te sny to jak termometr a nie diagnoza. Sama miałam faze takich snów i jak zaczełam pracę z afirmacjami przy sercu to się uspokoiły. Nie zniknęły od razu ale przychodziły rzadziej. Nie wiem czy to serce czy coś innego ale coś sie ruszało na pewno 🙂
