matko, hej, mam takie pytanie bo siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie mogę tego ogarnąć. Chodzi mi o czakrę gardła, vishuddha, i o to ze mam totalny problem z wyrażaniem złości. Tzn. czuję ją - w środku dosłownie wrze, ale jak przychodzi co do czego to się zacinam, głos mi się łamie albo wogóle nic nie wychodzi. Ktoś inny tak miał? Bo czytałam że to może być zablokowana piąta czakra ale nie wiem czy to dosłownie chodzi o mówienie czy też o cos szerszego - o samo wyrażanie siebie. I jeszcze bardziej mnie zastanawia, czy można cos z tym zrobić bez wychodzenia z domu, no bo nie mam jak pojechać do żadnego terapeuty energetycznego czy coś. Więc pytanie: czy da się jakoś przepracować tę blokadę na odległość, np. przez medytację albo... nie wiem, jakieś połączenie energetyczne z kimś kto mógłby pomóc?
To co opisujesz to klasyczny objaw zablokowanej vishuddhy. Nie pierwsze i nie ostatnie. Ale zanim przejdziemy do odległościowych cudów - powiedz mi jedno: od kiedy masz ten problem? Bo to ważne czy to jest cos nabytego w dzieciństwie, czy może pojawilo sie po jakims konkretnym zdarzeniu. To robi dużą różnicę jeśli chodzi o podejście.
no wiecie, ee, vishuddha to nie tylko mówienie, to wogole cała sfera komunikacji i wyrażania prawdy o sobie. Złość która nie może wyjść trafia gdzieś - albo w dół do czakry splotu słonecznego gdzie zamienia sie w stres i napięcie, albo właśnie blokuje gardło. Widziałem takie przypadki gdzie ludzie mieli chroniczne anginy i gardła przez lata i to wszystko siedziało właśnie w tej czakrze. Jeśli chodzi o połączenie energetyczne bez kontaktu - tak, da się, zrobiłem to kilka razy z osobami ktore były w innych miastach. Trzeba tylko mieć odpowiednią intencję i czas.
Ja tam wierzę Runologowi, bo sama kiedyś miałam podobną sytuację gdzie ktoś pracował na moją czakrę serca i naprawde to czułam, takie mrowienie i ciepło. 🙂 Z gardłem to jest w ogóle najtrudniejsza czakra do pracy, bo większość z nas jest wychowywana w trybie "nie krzycz, nie hałasuj, siedź cicho". Potem to lata tych zakazów sie odkładają i blokada gotowa. Danka_F, powiedz mi - czy w dzieciństwie domu mowiono Ci żebyś sie nie wyrażała, że za dużo gadasz albo coś takiego?
ojejej, to co opisujesz - płakanie zamiast wyrażenia złości - to w ogóle może wskazywać na coś głębszego niż tylko gardło. Czasem płakanie to reakcja ciała kiedy piąta czakra jest zablokowana, a emocja szuka ujścia przez inne kanały. Ale to może tez siedzieć w czakrze sacrum, bo sacrum to właśnie emocje w ruchu. Mam pytanie do Ciebie: czy ten problem z wyrażeniem złości dotyczy wszystkich, czy konkretnych osób albo sytuacji?
To dość istotna informacja. Jeśli tylko z konkretnymi osobami, to znaczy ze prawdopodobnie nie masz stricte zablokowanej vishuddhy jako takiej, tylko masz wzorzec energetyczny który uruchamia sie w określonych relacjach. To troszke inne podejście do pracy. Mogą tu wchodzić kwestie czakry korzenia - poczucia bezpieczeństwa, albo w ogóle splotów energetycznych między osobami. Runolog69, bo widzę że masz doświadczenie z pracą na odległość - w takich przypadkach relacyjnych też to robisz?
kurde, hej, nie chcę być nieuprzejma ale... na prawdę można na kogoś pracować energetycznie bez jego wiedzy? Tzn. to brzmi trochę jak... no nie wiem jak to ująć, może brzmi dziwnie z mojej strony. Czy to na pewno jest w porządku? Nie wiem za dużo o tych tematach ale intuicja mi mówi że tu jest jakiś problem.
OK ale wróćmy do meritum bo trochę odeszliśmy od tego co Danka_F pytała. Pytała konkretnie o połączenie energetyczne jako pomoc dla siebie, bez wychodzenia z domu. Czy ktoś może powiedzieć jakie sa realistyczne opcje, żeby nie musieć jechać do kogoś osobiście? Czy to wogóle działa i czy są jakieś techniki które można samemu spróbować?
Dobra to ja powiem co wiem. Samodzielnie do pracy z czakrą gardła: po pierwsze dźwięk. Serio, śpiewanie, nucenie, nawet mówienie na głos do siebie kiedy nikt nie słyszy. Czakra gardła kocha wibracje dźwiękowe. Manta "HAM" to klasyk dla vishuddhy. Po drugie kryształy - akwamaryn albo błękitny kwarc. Po trzecie i tu wracam do pytania o odległość - jest sporo energoterapeutów którzy robią sesje zdalnie przez telefon albo skype, i wbrew temu co myślicie to naprawde nie jest gorsze od kontaktu bezpośredniego.
ojejku, o właśnie, ja tez słyszałam o tej mantrze HAM! Moja znajoma robiła sobie takie sesje gdzie po prostu siada i śpiewa na różnych tonach i mówi że po paru tygodniach naprawdę poczuła różnicę. Nie wiem czy to akurat czakra gardła czy co ale jej sie poprawiło jakos to wyrażanei siebie. Danka_F spróbuj może sama najpierw zanim bedziesz szukac kogoś do pracy energetycznej?
przepraszam że się wtrącam ale mam głupie pytanie - co to znaczy że czakra jest zablokowana. Znaczy to fizyczne coś czy... 🙁 nie rozumiem jak można zablokować cos czego nie można dotknąć. Serio pytam, nie ironicznie.
Ja bym dodała jesze jedną rzecz, bo widzę że nikt nie wspomniał - praca z czakrą gardła to jest też praca z prawdą. Vishuddha to nie tylko mówienie, to jest prawda którą wypowiadasz. Jeśli Danka_F masz problem z wyrażeniem złości to może nie chodzi tylko o to że "nie możesz mówić" ale o to że gdzieś w środku nie dajesz sobie prawa do tej złości? Jakby część ciebie uważała że to złość jest nieakceptowalna i dlatego gardło blokuje?
Hej, i tu mam pytanie bo to brzmi dla mnie już bardziej jak psychologia niż ezoteryka. Czy to nie jest poprostu niska samoocena albo coś w tym stylu? Nie atakuję, naprawdę pytam - gdzie jest granica między blokadą energetyczną a zwykłym problemem psychologicznym. Bo może i jedno i drugie jest tym samym tylko inaczej nazywane?
no i wlasnie to co Stefcia napisała to jest klucz. energetyka i psychologia to nie są dwie różne szafy z ubraniami, to jest jeden organizm opisywany różnymi słowami. ja to widzę tak: ciało trzyma pamięć wzorców, i ta pamięć siedzi dosłownie w tkankach, w gardle, w klatce. dlatego praca na vishuddhe działa nawet jeśli nie "wierzysz" w czakry, bo pracujesz na ciało.
ok ale czekajcie, bo to co Runolog mowi to juz troche za daleko. "ciało trzyma pamięć wzorców" - to brzmi jak trauma therapy, nie jak praca energetyczna. i zaraz ktoś powie ze można to samo osiągnąć oddychaniem i terapeutą, i będzie miał rację. gdzie tu wogóle jest miejsce na coś co jest czysto energetyczne a nie fizjologiczne?
oj, ja tu czytam te wasze dyskusje i troszke mi się kręci głowa, ale w dobrym sensie. bo z jednej strony to co Halszeczka napisała o prawdzie - że vishuddha to nie tylko mówienie ale prawda którą mówisz - to siedzi we mnie dalej. bo naprawdę, jak się złoszczę na kogoś bliskiego to pierwsza myśl jest "nie przesadzaj". to jest ta blokada, tak? że siebie samą zagłuszam zanim jeszcze otworzę usta?
no właśnie! i to jest hyba najważniejsza rzecz w tym wątku. Danka, ten mechanizm który opisujesz - "nie przesadzaj" - to jest cenzura wewnętrzna która działa szybciej niż mówienie. vishuddha dostaje sygnał do blokady zanim jeszcze ciało zdąży cokolwiek powiedzieć. dlatego sam głos i śpiewanie to nie wystarczy, bo blokada jest głębiej, w przekonaniu o sobie.
hm, ale poczekajcie bo mam pytanie do Halszeczki - skąd wiadomo że to siedzi konkretnie w vishuddhy, a nie np. w manipurze? bo złość to przecież ogień, brzuch, trzecia czakra. i może gardło jest tylko miejscem gdzie się objawia, a nie gdzie siedzi problem?
przepraszam że znowu wchodzę z głupim pytaniem ale... manipura to ta od brzucha, tak? i ona ma coś wspólnego ze złością? nie wiedziałam że czakry ze sobą gadają w ten sposób. myślałam że każda działa osobno.
ale to brzmi jakby nie dało sie nic zrobić bez pełnego przeglądu wszystkich czakr. 🙁 to ile ta praca ma trwać w ogóle? bo czytam i czytam i wychodzi że zawsze jest coś jeszcze i coś jeszcze. czy nie można po prostu skupić się na tym gardle i tyle?
no właśnie, mi to gardło dosłownie boli. znaczy nie cały czas, ale kiedy coś duszę to czuje taki ucisk. i teraz mam pytanie praktyczne bo trochę tu odeszliśmy - Sagea wcześniej napisała o mantrze HAM i o krysztale, ale czy to można robić w nocy? bo w dzień mieszkam z rodziną i śpiewanie na głos to raczej nie wchodzi w grę haha.
oo! ten trick z łazienką to genialne, sama teraz bedę probowac 😀 a co z tym kryształem który Sagea wspominała? który konkretnie jest dobry dla gardła? bo słyszałam o akwamaryniee ale niewiem czy dobrze pamiętam
właściwie to Bard ma tu rację, kamienie i czakry to jeden z tych obszarów gdzie każda szkoła ma swoje przypisania i potrafią się różnić dość mocno. najlepsza metoda to chyba wziąć do ręki kilka kamieni i zobaczyć ktury "ciągnie" w okolice gardła. subiektywne ale działa lepiej niż ślepe trzymanie się listy.
hej, czytam wątek od początku i nie mogę przestać, to jest mega temat! chciałam zapytać - czy jest jakiś rytuał albo coś konkretnego do zrobienia kiedy sie czuje tę blokadę na żywo, tzn. w środku kłótni albo trudnej rozmowy? bo to co tu opisujecie brzmi jak praca na spokojnie, a co jeśli ta sytuacja dzieje się teraz i nie mam czasu na kryształy i mantry?
okej ten trick z oddechem przez usta brzmi super ale mam pytanie - bo to co Stefcia napisała to jest na taką chwilę kryzysową, tak? a co jeśli blokada jest głębsza i te chwilowe techniki nie wystarczą? bo Danka pisze że czuje ucisk dosłownie fizycznie, i mnie to zastanawia czy to sie da "oddychać" albo "wyśpiewać" jak problem siedzi głębiej
no właśne, to jest pytanie które mnie tez nurtuje w tym wątku. bo mamy dużo o tym co robić z gardłem, ale Kamilka wcześniej napisała że manipura generuje energię złości, vishuddha ma ją wyrazić - i to brzmi logicznie, ale to też oznacza że możesz pracować z gardłem w kółko i nic się nie zmieni jeśli źródło jest w brzuchu. nie?
hmm, ale to znowu wychodzi, że trzeba robić wszystko naraz i nie wiadomo od czego zacząć. przepraszam że marudzę ale serio, czytam ten wątek już bardzo długo i wciąż nie mam jednej konkretnej odpowiedzi co Danka ma teraz zrobić. lapis lazuli, HAM, oddech, manipura, vishuddha... to sie nakłada i nakłada
