no ale właśnie Polaryska.x, to trochę jakbyś mówiła że każda zmiana psychiczna to tylko nastrój albo przypadek. ja czytałam że kiedy regularnie pracujesz z energią to mózg dosłownie tworzy nowe ścieżki neuronowe i to już jest potwierdzone naukowo, więc granica między psychiką a energią jest bardzo płynna. przy czym akurat tego konkretnego badania teraz nie znajdę ale gdzieś to było
okej, moze za szybko rzuciłam tym słowem, masz rację. ale chodzi mi o to że granica między umysłem a ciałem jest płynna i to jest potwierdzone, reszta to kwestia interpretacji
wracajac do Oluski i tej kwestii czy to sie cofa czy nie, ja z własnego doswiadczenia powiem ze mi tez na poczatku bylo tak ze raz łatwiej raz trudniej i to bylo jak sinusoida. i dopiero po dłuższym czasie te dobre okresy zaczęły być dłuższe. wiec moze to nie wróci, albo wróci ale slabiej, zobaczysz
o matko, ten wątek jest taki pomocny, na prawdę dziękuję wszystkim za te odpowiedzi! mam pytanie może trochę z innej beczki bo ostatnio śniło mi sie że stałam na skraju lasu i nie mogłam wejść do środka, i zastanawiam się czy to nie ma jakiegoś związku z blokadą granic? bo las to natura i granica wejścia...
no, ale sny i czakry to nie sa tak odlegle od siebie, ja tez miałem sen ktory interpretowalem przez prymat energetyczny i to ma sens. choć przyznam ze ta konkretna scena z lasem brzmi bardziej jak coś o dostepie i kontroli niż o czakrach wprost 😀
dobra to wracam do tego co pisał Augur o lesie i dostępie, bo myśle że on ma rację że to jest coś innego niż czakry wprost. ale czy ktoś może mi powiedzieć jak to jest z tą pracą z naturą i manipurą? bo Hela84 wspomniała o tym wcześniej i teraz Pogodnica mówiła o chodzeniu boso, ale nikt nie powiedział wprost czy ta praca na zewnątrz jakoś szczególnie wzmacnia właśnie tę czakrę. czy ona jest bardziej ziemska czy solarna? bo słyszałam różnie
manipura jest solarna, ognista, więc praca z naturą działa na nią inaczej niż na muladarę. chodzenie boso to bardziej zakorzenienie, muladara. dla manipury polecałabym raczej siedzenie na słońcu, dosłownie, i czucie ciepła w okolicy splotu słonecznego. to nie jest skomplikowane ćwiczenie ale naprawdę działa na kontakt z tą energią. ja to robię latem na balkonie i to jest bardzo inne odczucie niż zwykłe siedzenie w słońcu bez intencji
boże, no właśnie to mi zawsze trochę nie gra, ta kwestia intencji. bo jak powiesz sobie "daję sobie prawo do zajęcia miejsca" i potem siedzisz na słońcu, to skąd wiesz że ta poprawa samopoczucia pochodzi z manipury a nie z tego że poprostu miło siedzieć na słońcu i mieć chwilę dla siebie? słońce obiektywnie poprawia nastrój, witamina D, serotonina. nie twierdzę że praca z czakrami to bzdura, ale serio pytam jak to rozróżnić
to co Ulcia mowi jest fair, ale chcialbym zobaczyc jakis sposob na to zeby to weryfikowac w czasie a nie tylko "czuje że działa". bo rozumiem że nie da się zrobic ślepej próby na czakry, ale moze chociaż jakas dłuższa obserwacja, zapisywanie, cokolwiek. Olusia, ty to w ogóle gdzies notujesz te swoje obserwacje czy to na czucie?
oj, Swarog, to jest dobre pytanie i trochę mnie wstydzi że odpowiedź brzmi: nie, nie notuję. znaczy przez jakiś czas pisałam w zeszycie ale potem zaczęłam pisać coraz rzadziej i w końcu zeszyt wylądował gdzieś pod lozkiem. może właśne to jest mój problem, bo nie mam czym porównać? jak zaczęłam ten wątek to głównie chciałam się podzielić tym co czuję, ale może powinnam to bardziej systematycznie śledzić
o, ja też nie notuję i teraz myślę że powinnam. ale wracając do tej pracy na zewnątrz, bo to mnie bardziej ciekawi niż metodologia, he he. czy ktoś robił wizualizację z manipurą na dworze, w lesie albo gdzieś na łące? mnie jakos intuicyjnie ciągnie do tego żeby to robić przy wodzie, ale nie wiem czy to ma sens przy tej konkretnej czakrze bo woda to chyba bardziej svadhisthana?
a ja mam takie glupie pytanie moze, ale czy praca z manipura na zewnatrz to mozna robic w parku w miescie? bo ja nie mam dostępu do lasu ani lacki, mieszkam w bloku i wokol mnie jest tylko park miejski z psami i dzieci. czy to w ogole dziala tak samo czy ta energia miejska jakos przeszkadza?
o matko, to co Pogodnica napisala to jest naprawdę mądre, dziękuję! ja zawsze myślałam że do medytacji potrzebna jest totalna cisza i dla tego nigdy mi to dobrze nie wychodziło. to znaczy że ten park przy moim domu nadaje sie? jest tam taki zakątek przy fontannie gdzie prawie nie ma ludzi rano
Jadzia, ale właśnie to co piszesz jest ciekawe, bo mówisz że u ciebie to się stało przez terapię bez wizualizacji. czy myślisz że efekt jest inny czy taki sam? bo mi się wydaje że zmiany granic osobistych można osiągnąć różnymi drogami i pytanie czy czakry to osobny mechanizm czy po prostu jeden z języków opisu czegoś co i tak się dzieje kiedy nad tym pracujesz
to jest dobra obserwacja, ta kwestia "języka opisu". ja myślę że dla różnych ludzi różne metody są wejściem do tego samego miejsca. czakry, terapia, afirmacje, praca z runami, nawet po prostu dojrzewanie i nabieranie doświadczeń życiowych. efekt może być podobny, droga różna. ważne pytanie do Oluski: czy ta zmiana którą opisujesz poczułaś tez cieleśnie, tzn. w ciele, a nie tylko mentalnie?
dobra przepraszam, że wchodzę z takim przyziemnym pytaniem ale ile czasu konkretnie zajmuje ta zmiana? bo tu wszyscy piszą że miesiące i sinusoidy i nie wiedzieć czy to czakra czy nastrój, a mnie interesuje czy jest jakiś moment kiedy można powiedzieć "ok, to działa na stałe". bo jestem raczej typem który chce wiedzieć co i kiedy, a nie czekać i zobaczyć
dwa tygodnie to zdecydowanie za mało żeby oceniać, sorki. :)) sama zaczynałam i myślałam po trzech tygodniach że nic nie działa i prawie rzuciłam, a potem coś kliknęło gdzieś w piątym tygodniu. ale niewiem czy to kwestia czasu czy tego że zmieniłam technikę
Umbra, rozumiem tę niecierpliwość bo sama tak miałam. ale też muszę być uczciwa: jeśli po dwóch tygodniach absolutnie nic nie czujesz, to moze warto sprawdzić czy robisz wizualizację aktywnie czy tylko siadasz i czekasz. to jest duża różnica. sama wizualizacja bez żadnego skupienia na oddechu i ciele to troche jak siedzenie przy wygasłym kominku i czekanie na ciepło
a jak sie w ogole robi tę wizualizacje aktywnie? 😉 bo hyba to jest moj problem ze po prostu zamykam oczy i mysle "zolty plomien" i po minucie zaczynam myslec o zakupach :/ czy to znaczy ze moja manipura jest mocno zablokowana czy po prostu jestem rozkjarzona
o, ja mam dokładnie ten sam problem co Obsydianka! zakupy, lista rzeczy do zrobienia, jakiś fragment piosenki, wszysko tylko nie żółty płomień. myślałam że jestem wyjątkowo beznadziejna 😀 czy jest jakiś trick żeby to ugryźć?
na rozproszenie podczas wizualizacji - jedno ćwiczenie ktore naprawdę pomaga: zamiast tworzyć obraz w głowie, połóż rękę na brzuchu i skup sie na cieple dłoni. ciepło jest fizyczne, rzeczywiste, łatwiej się do niego zakotwić niż do wyobrażonego płomienia. możesz dodać wizualizację potem ale najpierw znajdź punkt wyjścia w ciele, nie w głowie
dziękuję za ten tip Ulcia, zapisuję! to znaczy dosłownie zapisuję w notatniku przy komputerze bo inaczej zapomnę. to jest coś co mogę zrobić sama w domu bez żadnych specjalnych rzeczy? nie potrzebuję kamieni ani czegoś?
hmm, a skąd wiadomo że cytryń "wzmacnia" a nie że po prostu lubisz mieć w ręku coś ciepłego i żółtego, co ci przypomina o intencji? 🙂 pytam serio, bo mam cytryn i lubię go, ale niewiem czy robię z nim cokolwiek "energetycznie" czy po prostu mam ładny kamień
mam wrażenie że ten wątek troche odjeżdża od tego czym zaczęła Olusia, a mianowicie od konkretnego doświadczenia z granicami w relacji. kamienie i rozproszenie podczas medytacji to inna rozmowa. wróćmy do tej koleżanki i tego "jasne" zanim zdążysz pomyśleć, bo to jest meritum 😀
dobra, to jest miłe i cieszę sie za Oluię ale chcę zapytac jedno: czy gdyby nie robila tych wizualizacji, tylko po prostu postanowiła ze bedzie mowic "zaraz sprawdze" zamiast od razu odpowiadac, to efekt bylby inny? bo podejrzewam ze nie. i wtedy co, to zasługa manipury czy zasługa decyzji?
