Hej, mam takie trochę dziwne pytanie i nie wiem czy to tutaj, ale chyba tak. tak czy siak, otóż moja mama ostatnio sporządzała testament i poprosiła mnie żebym przy tym była. Niby nic, formalność, notariusz, papiery - ale to uderzenie z tą śmiercią było jakieś bardzo konkretne. Jakby ktoś przyklepał pieczęcią że śmierć jest prawdziwa i czeka. I zaczęłam się zastanawiać czy coś wtedy dzieje się z czakrami? Mnie dosłownie ścisnęło w klatce piersiowej przez parę godzin po tym. Czy to była czakra serca czy może muladhara która odpowiada za bezpieczeństwo i przetrwanie? Bo strach przed śmiercią to chyba muladhara, nie?
To co opisujesz - to ściskanie w klatce - mogło być i serce i muladhara jednocześnie. jak by nie patrzeć, często działają razem przy takich konfrontacjach. Testament to nie jest zwykły papier, to jest dosłowne zaproszenie do rozmowy ze swoją skończonością. Sama miałam coś podobnego kiedy moja ciocia robiła przepisanie mieszkania i atmosfera była podobna. Czułam jakby coś ciężkiego usiadło na mostku.
Zatrzymajmy się chwilę bo to jest naprawdę ciekawy przypadek z punktu widzenia pracy z polami energetycznymi. w każdym razie, muladhara odpowiada za przetrwanie, tak, ale anahat - czakra serca - odpowiada za straty, żałobę i lęk przed rozstaniem. W chwili kiedy stoisz przy sporządzaniu testamentu aktywują się oba centra jednocześnie, bo to jest i zagrożenie egzystencjalne i temat miłości/straty. To nie jest albo-albo. Basieńko, a czy to ściskanie pojawiło się w momencie podpisywania, czytania treści, czy już wcześniej przy samym wchodzeniu do notariusza?
Słuchajcie no, sceptycznie powiem - może po prostu byłaś zestresowana tą sytuacją i ciało zareagowało stresem? Nie wszystko musi być od razu o czakrach. Ale z drugiej strony mnie też ciekawi ten temat bo siostra ostatnio miała podobną sytuację i pytała mnie czy to normalne że po wizycie u notariusza przy takich sprawach człowiek czuje się jakby ktoś chodził po nim. Hm.
Jaroslawa, no ale stres to jest właśnie reakcja energetyczna w polu, to nie są oddzielne sprawy. Ciało fizyczne i pole to jedno. Jak stres, to blokada, jak blokada to stres. Ja długo myślałam że to są dwie różne rzeczy i dopiero praca z bioenergoterapeutką pokazała mi że... właściwie wszystko jest tym samym tylko na różnych poziomach gęstości.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale siedzę nad tym wątkiem mam pytanie - czy ta czakra serca reaguje na cudzy strach czy tylko własny? Bo jeśli stoisz przy mamie i ona się boi, czy ty to czujesz w swoim polu? Czy to jest tak że pole się "zaraża" od drugiej osoby?
hej, może jestem nie na miejscu w tym temacie ale chciałem zapytać - macie jakieś sposoby żeby sprawdzić czy to co się czuje w klatce to faktycznie czakra a nie po prostu że. u mnie tak jest, .. nie wiem, mięśnie, napięcie? Pytam serio, nie ironicznie. bo jak to odróżnić?
a ja dodam że jak już jesteśmy przy temacie czakry serca i śmierci, to starożytni Egipcjanie mieli swoje centrum energii właśnie w sercu, to było "ib" i oni wiedzieli że konfrontacja z przejściem jest zawsze kwestią serca, to jest absolutnie to samo co anahat, tylko inna tradycja. więc to co Basieńka czuje ma bardzo głęboki rodowód 😛
ja mam takie swoje doświadczenie z tym tematem, nie z testamentem ale z pogrzebem dziadka. tak myślę, byłam przy całej tej sytuacji od początku i naprawdę wyraźnie czułam że moje pole jest jakoś... rozciągnięte? Jakby się rozszerzało żeby pomieścić coś dużego. To nie był ból, bardziej taki ucisk od środka. Potem przez parę dni miałam bardzo dziwne sny i bardzo intensywne. Nie wiem czy to czakra serca, może trzecie oko też? Bo te sny były bardzo wyraźne.
matko, basieńko, trafiasz w sedno. to jest włanie to co nazywam transformacją przez konfrontację. Zamiast zablokować wrażenie i powiedzieć sobie że to tylko stres i minie, można z nim usiąść, poczuć gdzie dokładnie jest w ciele, i zapytać co ono wnosi. Testament to jest w gruncie rzeczy bardzo odważny akt - powiedzenie wprost: wiem że umrę, chcę żeby po mnie zostało coś wartościowego. Osoby które potrafią być z tym bez ucieczki często opisują że po takiej pracy czakra podstawy jest mocniejsza, bardziej zakorzeniona. Bo zamiast wypierać lęk, przepracowały go 😀
no dobra, tu mnie trochę przekonałaś Zdzislawa. tak przy okazji, bo rozumiem to co mówisz - że nie uciekać tylko siedzieć z tym. To ma sens nawet poza kontekstem czakr, zwykła psychologia mówi podobnie. Ale czy jest jakiś konkretny sposób żeby to robić? Medytacja? Coś z oddechem? Bo moja siostra pyta mnie a ja nie wiem co jej powiedzieć.
Jaroslawa, odech jest bardzo dobry bo muladhara i oddech dolny przeponowy są ze sobą powiązane. Jak czujesz ten lęk egzystencjalny, to zazwyczaj oddech robi się płytki i wysoki, w klatce. Jeśli świadomie przeniesiesz go na brzuch, głęboko, to dosłownie sygnalizujesz korzeniowej czakrze że jest bezpiecznie. Może nie od razu, ale to pomaga 🙂
a czemu mowic muladhara a nie po prostu czakra podstawy? pytam bo czytam i czasem jest jedno a czasy drugie i nie wiem cz yto jest to samo
to co piszesz Zawilec o tym oddechu brzusznym - właściwie próbowałam tego wieczoru po powrocie od notariusza i coś w tym jest. przynajmniej tak to widze, siedziałam i starałam się oddychać nisko i nagle po kilku minutach poczułam takie... rozluźnienie gdzieś pod żebrami. Nie wiem czy to czakra czy nie ale coś się zmieniło fizycznie. Może rzeczywiście ciało wie 🙂
no właśnie, i to jest ta odpowiedź której szukałaś 🙂 ciało samo pokazuje gdzie jest blokada i samo potrafi zacząć ją rozluźniać jeśli mu na to pozwolisz. Pytanie tylko - co potem poczułaś? Bo ten moment po rozluźnieniu jest ważny, co się pojawia? 🙁
no proszę, nie zgodzę się. to jest bardzo normalny efekt i właściwie to dobry znak. Płacz który przychodzi bez wyraźnej przyczyny przy tej pracy to często uwolnienie czegoś co siedziało zablokowane. Nie musisz wiedzieć skąd, nie musisz tego analizować. Ważne żebyś nie uciskała tego w sobie. Dałaś sobie na to pozwolenie? 😛
ojej, no i tu mnie ciekawi jedno - bo rozumiem że płakanie to uwalnianie, ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu... smutek? Zwykły, ludzki smutek bo mama robiła testament? Bo to jest smutne samo w sobie, nie? Nie trzeba czakr żeby coś poczuć w takiej chwili
hej wtrace się - mam pytanie do Zdzislawy wlasnie o tę mapę. jeśli o mnie chodzi bo skąd ta mapa pochodzi? Kto ustalił że gardło to ta konkretna czakra i odpowiada za tłumienie? Pytam bo zawsze mnie to zastanawia, czy to jest jakaś obserwacja czy ktoś to po prostu wymyślił
ojej rety, no dobrze, dzięki za szczerość, tego się nie spodziewałem 🙂 to jest fair odpowiedź
wracając do Basieńki i tego płaczu po oddechu - to jest ciekawe, bo w tarocie jak wyciągam karty związane ze śmiercią albo transformacją to też często pojawia się właśnie taka emocja bez uchwytnej przyczyny. Jakby coś głębiej wiedziało zanim głowa to przetworzy. Nie wiem jak to nazwać ale powtarza mi się to za często żeby to ignorować 🙂
właśnie i to jest ta kwestia przeczucia pola, nie intellektu! Jak starożytni mówili że wiedza serca wyprzedza wiedzę umysłu to mieli na myśli dokładnie to. pole przetwarza szybciej. Dlatego ciało reaguje wcześniej niż zdążysz to pomyśleć
ojoj, doczytałam się tutaj do końca o mapach i tradycjach i mam jedno praktyczne pytanie - czy jak ktoś nigdy nie słyszał o czakrach i nie ma pojęcia o żadnej tradycji, to te blokady go też dotyczą? Czy trzeba wiedzieć że coś istnieje żeby to działało na człowieka?
moja bioenergoterapeutka powiedziała mi kiedyś coś podobnego, że dzieci i zwierzęta też mają pole energetyczne i czakry i one nic nie wiedzą o żadnej tradycji. Więc to raczej nie jest kwestia wiedzy tylko istnienia
no wlasnie chcilaem sie zapytac wlasnie o to - jak to jesy ze cos dziala niezalezenie czy wierzysz. co prawda, to dziala jak grawitacja? bo grawitacja tez dziala jak nie wierzysz
