Chciałem sie podzielić czymś co mnie ostatnio bardzo zastanowiło. Jechałem samochodem i jakiś typ wymusił mi pierwszeństwo, niemal doszło do stłuczki. Serce waliło jak szalone, ręce się trzęsły, ta cała adrenalina. I nagle poczułem jakieś silne pulsowanie w okolicach brzucha, dosłownie jakby coś tam biło mocniej niż normalnie. Moja znajoma która zajmuje się czakrami powiedziała że to pewnie manipura zareagowała na zagrożenie. Ale mnie ciekawi coś innego - czy w stanach ekstremalnego stresu/zagrożenia czakry w ogóle działają inaczej? Jakby się aktywują mocniej, czy wręcz przeciwnie blokują? Bo to uczucie było na prawdę wyraźne, nie wymyśliłem go sobie
To co opisujesz to klasyczna reakcja manipury i muladhary jednocześnie. Muladhara to czakra korzenia, odpowiada za przetrwanie, więc przy realnym zagrożeniu życia aktywuje sie błyskawicznie - to instynkt. Manipura dorzuca energię do działania, stąd to pulsowanie w brzuchu ktore poczułeś. Nie mylić z tym że czakry "blokują się" w stresie, to popularny mit. W nagłym zagrożeniu one raczej przechodzą w tryb awaryjny i pompują energię tam gdzie akurat potrzeba
O, super, że ktoś porusza ten temat! Ja miałam podobne doświadczenie ale trochę z innej strony - podczas jednej z medytacji skupiałam się wlasnie na muladharze i wizualizowałam sytuację zagrożenia (takie ćwiczenie które gdzies wyczytałam). I to uczucie w dolnych czakrach było naprawdę wyraźne, takie ciepło i jakby wibracja. Więc że przy prawdziwym zagrożeniu to działa podobnie ale ostrzej, całkiem wierzę!
Mam trochę inną teorię na to. prowadzę notatki od jakichs 2 lat i kilka razy miałem sytuacje stresowe i zawze próbowałem potem zanalizować co czułem i gdzie. Nie zawsze to był brzuch. Raz przy mocnym stresie czułem przede wszystkim jakiś ucisk w klatce, innym razem coś w gardle. Więc pytanie czy to mówi coś o moich czakrach, czy po prostu różne sytuacje stresowe dają różne objawy somatyczne. Nie neguję czakr, ale wolę się nie spieszyć z wnioskami
Aleksy ma ciekawy punkt ale ja bym to widziała inaczej. To że różne sytuacje aktywują różne miejsca w ciele wcale nie przeczy koncepcji czakr, wręcz przeciwnie! Zagrożenie fizyczne, realne niebezpieczeństwo jak ten wypadek Walentego, to muladhara i manipura. Stres emocjonalny, np. kłótnia z kimś bliskim, to już anahata albo vishuddha (stąd właśnie ten ucisk w gardle o którym piszesz). To jest logiczne w ramach systemu czakr
Aleksy dobrze pyta i to jest właśne centralny problem całej tej dyskusji. System czakr to koncepcja wywodząca się z tradycji wedyjskiej i jogicznej, tam jednak nie przypisywano czakrom takich funkcji obronnych jak tu się sugeruje. To co opisuje Walenty to z neurobiologicznego punktu widzenia reakcja osi podwzgórze-przysadka-nadnercza plus układ współczulny. Splot słoneczny faktycznie jest gęsto unerwiony i w stanie zagrożenia bywa silnie aktywowany, co daje te wrażenia w brzuchu. Niekoniecznie musi to być manipura
Mnie w tym temacie bardziej interesuje co dzieje się z czakrami po takim zdarzeniu, nie tylko w jego trakcie. 🙁 Bo okej, wyobraźmy sobie że muladhara i manipura się aktywują. Ale co jak ktoś przeżywa coś naprawdę traumatycznego i te czakry zostają po tym jakby "przestymulowane" albo przeciwnie, zatrzaśnięte? Znam osoby po wypadkach i one latami skarżą się na problemy z dolnymi partiami ciała i z poczuciem bezpieczeństwa. To nie moze być przypadek
przepraszam, że wchodzę ale mam pytanie bo nie do końca rozumiem jak to sie ma do pola energetycznego człowieka. znaczy, czy jak ktoś ma silne pole energetyczne to te czakry podczas zagrożenia reagują inaczej niż u kogoś kto ma słabsze pole? bo gdzieś czytałem że silne pole to taka jakby ochrona i może amortyzować te ekstremalne stany
no wlasnie to pojęcie "silnego pola energetycznego" mnie zawsze troche niepokoi, bo jest super nieostre. co to znaczy silne pole? jak je zmierzyć? na co sie objawia? bo jedni mówią że silne pole to aura wielkich rozmiarów, inni że intensywne wibracje, inni że po prostu charyzma albo dobre zdrowie. czy ktoś tu mógłby sprecyzować o czym mówi kiedy używa tego określenia?
wracając do początku bo trochę odpłynęliśmy, Walenty pytał o ten konkretny moment zagrożenia a my już piszemy o aurach i polach w ogólności. mam pytanie do tych którzy mają większe doświadczenie z czakrami: czy jest jakiś sposób żeby podczas takiego ostrego stanu po fakcie, kiedy adrenalina opada, sprawdzić co się stało z czakrami? bo to by było naprawde interesujące gdyby dało się to jakoś zweryfikować na sobie
Czytam ten wątek od początku i właściwie nikt nie poruszył jednej rzeczy. Podczas stanu zagrożenia mamy do czynienia z bardzo konkretnym zjawiskiem, adrenalina dosłownie przestawia organizm w tryb walki lub ucieczki. Z punktu widzenia energetyki ciała to nie jest neutralne. To jest drastyczne i nagłe przesunięcie energii z ośrodków wyższych do niższych, bo ciało potrzebuje energii do mięśni i zmysłów, nie do refleksji i empatii. Dlatego w ekstremalnym zagrożeniu ludzie są bardziej prymitywni w reakcjach. Czakry wyższe dosłownie schodzą na dalszy plan 😉
właśnie o tym myślałem., bo ta sytuacja na drodze trwala może 2 sekundy i to była czysta fizyczność, fright, zero myślenia. ale znam kogoś kto był w wypadku i mówił że czas sie rozciągnął i widział wszysko bardzo wyraźnie i spokojnie. to chyba coś innego niż to co ja poczułem, to co to wtedy było.
czytam i mam pytanie bo to mnie zastanawia - ten ktos kto mial wypadek i mowil ze czas sie rozciagnal, to czy on moze mial silniejsze pole energetyczne niz Walenty? bo moze wlasnie o to chodzi, ze reakcja jest inna zaleznie od tego jaka ktos ma energie?
ojej no, no ale Jacek, to co ty mówisz i to co ja sugerowałem nie wyklucza sie. właśnie to jest ciekawe. moze tachypsychia na poziomie neurologicznym MA swój odpowiednik energetyczny i to jest właśnie ten moment otwarcia ajna czy sahasrary o którym pisała Seraphina
to możliwe, ale ostrożnie z tym. tachypsychia jest dobrze zbadana i wiąże sie z konkretnymi mechanizmami w ciele migdałowatym. można to przyjąć jako punkt wyjścia do rozmowy o czakrach, ale nie jako dowód że czakra wywołuje to zjawisko. związek to nie to samo co przyczynowość.
jest coś bardzo głębokiego w tym co opisuje Walenty i ten znajomy. te dwa scenariusze, panika kontra rozszerzenie, to są dwa zupełnie różne sposoby w jakie ciało energetyczne odpowiada na śmiertelne zagrożenie. pierwsze to reakcja instynktu, drugie to reakcja duszy. 😉 muladhara versus sahasrara. i obie są prawdziwe, obie są możliwe, tylko człowiek jest w różnym miejscu swojej drogi
wlasnie to jest troszke nieproduktywne jak dyskutujemy czy neurobiologia lepsza czy czakry lepsze, zamiast zapytać czy ktokolwiek tu miał to konkretne doświadczenie rozszerzenia podczas realnego zagrożenia, nie ćwiczenia, nie medytacji ale prawdziwego zagrożenia życia. bo Walenty ma jedno doświadczenie, ten znajomy ma drugie, ale czy ktoś tu na forum to przeżył?
ojejku, ja miałam coś takiego kiedyś, przy dość poważnym wypadku rowerowym. pamiętam że zanim upadłam był ułamek sekundy który trwał strasznie długo i byłam bardzo... przytomna? to nie było ani zimno ani panika, raczej absolutna klarowność. potem już normalny strach i adrenalinowy drżenie. nie wiem jak to tłumaczyć w kategoriach czakr, ale coś sie wtedy wyraźnie przestawiło
dokładnie to miałem na myśli. ta opóźniona reakcja to klasyczny objaw przeciążenia muladhary po ekstremalnym zdarzeniu. ciało wydaje całe zasoby podczas zdarzenia, potem potrzebuje czasu żeby wrócić do homeostazy. u niektórych to trwa dni, u innych tygodnie. stąd po traumach często wychodzi to znacznie później
przepraszam że znowu sie wtrącam ale nie rozumiem jednej rzeczy. skoro ta klarowność podczas zagrożenia to otwarcie górnych czakr, to czemu większość ludzi jej nie doświadcza? tzn. Walenty miał panikę i wirowanie w brzuchu, Frania86 miała klarowność. co zdecydowało?
hmm, to by tłumaczyło dlaczego żołnierze w walce opisują zupełnie inne stany niż np. ofiary wypadków samochodowych. w walce działasz, więc adrenalina idzie do ciała, do mięśni. w wypadku nie możesz działać więc coś innego się otwiera?
ha, to jest ciekawy trop Judytka, choć ostrożnie z generalizowaniem. żołnierze opisują i jedno i drugie, zależy od sytuacji. 😉 ale ta obserwacja, że możliwość działania fizycznego zmienia charakter reakcji, ma sens zarówno z punktu widzenia neurobiologii jak i energetyki. walka i ucieczka idą przez inne tory niż zamrożenie
no, tu warto wrzucić konkretny termin bo mówimy o tym dookoła: Porges opisał to jako teoria poliwagalna. trzy stany, mobilizacja, unieruchomienie z zaangażowaniem i bez, i każdy z nich daje zupełnie inny profil psychofizjologiczny. 🙁 to co opisujecie jako różne reakcje czakrowe może być po prostu trzema różnymi trybami układu nerwowego
ja osobiście widze w tym dwa języki opisujące to samo, naprawdę. teoria poliwagalna mówi o stanach układu nerwowego, tradycja wedyjska mówi o stanach energetycznych ale te stany są izomorficzne, odpowiadają sobie. układ współczulny w trybie walki i ucieczki to aktywna manipura, układ przywspółczulny brzuszno-błędny to serce i wyższe centra, zamrożenie bez zaangażowania to zablokowana muladhara. to nie jest sprzeczność
ojej, ale tu jest problem z takim podejściem. jeśli każdy termin z tradycji wedyjskiej można przepisać na neuronaukę, to po co nam termin wedyjski? co wnosi oprócz ładniejszej nazwy? i odwrotnie, jeśli neurobiologia to wystarczy, to po co mapa czakr? chyba że ta mapa daje coś czego neurobiologia nie daje, to co?
ok to właśnie jest to pytanie które mnie nurtuje od początku. halny77 słusznie zauważył, że za dużo gadamy o tym co jest lepsze, neurobiologia czy czakry, a za mało o tym co ludzie faktycznie przeżywają. ale ta rozmowa z Halnym i to co wrzuciła Irga o teorii poliwagalnej jakoś mi to wszystko układa. bo ta mapa trzech stanów Porgesa, to jest chyba klucz do zrozumienia dlaczego jedni mają panikę a inni to rozszerzenie. tylko nadal niewiem jak to sie przekłada na konkretną pracę z czakrami po takim zdarzeniu
kurde, to co opisuje Walenty i ta dyskusja o izomorfizmie, mam wrażenie że gdzieś gubimy praktyczny wymiar tego tematu. ok, mamy teorię poliwagalną, mamy mapę czakr, te języki mogą opisywać to samo, ale co z tego wynika dla kogoś kto przeżył silne zagrożenie i teraz ma te dziwne stany? bo ani neurobiologia ani mapa czakr sama w sobie nie mówi co teraz zrobić
