Wyłączyć na stałe to bym odradzała, bo to jest informacja którą twoje ciało wysyła i ma cel. Raczej chodzi o nauczenie sie zarządzania tą wrażliwością, żeby nie była obciążeniem tylko zasobem. ale rozumiem to zmęczenie. Jeżeli przez całe życie nie masz granic energetycznych to to jest naprawdę wyczerpujące.
Nawiązując do tego co Rajmunda wcześniej poruszyła o tv, mam wrażenie że to jest jeszcze osobna kwestia. Bo przy telewizji jest ta warstwa przefiltrowanego obrazu, ktoś wybrał co pokazać, pod jakim kątem sfilmować, kiedy zrobić zbliżenie na twarz. Czyli to nie jest surowa energia informacyjna tylko już przetworzona przez cudzą intencję. Czy to zmienia jak nasze czakry to przetwarzają?
hmm, czytałam i zastanawiam się nad czymś troszke innym. Czy to co opisujecie to nie jest jakoś bliskie temu co się mówi w chrześcijańskiej mistyce o współcierpieniu? tam jest takie pojęcie "compassio" które jest wlasnie o doznawaniu razem, uczestniczeniu w bólu drugiego. Może różne tradycje opisują to samo doświadczenie różnymi słowami i czakry to po prostu jeden z tych języków.
To co napisałam o compassio to nie był przypadkowy wątek bo naprawdę zastanawiam sie czy te tradycje mówią o tym samym zjawisku tylko innymi słowami. Nie twierdzę że mam odpowiedź, raczej pytam. Bo może to ważne żeby wiedzieć czy empatia energetyczna to coś czego należy się pozbyć i zarządzać nią jak problemem, czy może to jest coś co ma być rozwijane i z czym trzeba się jakos... pogodzić. Jak wy na to patrzycie?
A można zapytać - bo zostałam tu wywołana tym ściskiem w gardle i ta rozmowa o wiszy otworzyła mi jakieś drzwi - czy jest jakaś różnica między tym kiedy czujesz to przy kimś bliskim a przy kimś obcym? Bo mam wrażenie że u mnie to jest mocniejsze paradoksalnie przy nieznajomych, np. na ulicy jak widze kogoś płaczącego. przy kimś bliskim jakos to tłumię albo wchodzę w tryb działania, a przy obcym stoję i nic nie mogę zrobić i to chyba dlatego tak to czuję fizycznie.
Wchodzę bo ta rozmowa jest niesamowita. Mam takie własne przemyślenie, trochę z boku może, ale mi się łączy. Runy opisują takie pojęcie współodczuwania bez utraty siebie, jest coś w Ehwaz o tym połączeniu ktore nie jest zlaniem się w jedno. 😛 I właśnie myślę że to o czym wy mówicie z czakrami to jest to samo - chodzi o kontakt, nie o fuzję. Kiedy czakra jest za bardzo otwarta to jest właśnie ta fuzja i wtedy boli i wyczerpuje. Jak jest zdrowo to jest kontakt i wtedy możesz towarzyszyć i wyjść całą.
Sabcia, rozumiem skąd łączysz z runami ale uważałabym z mieszaniem języków symbolicznych bo można łatwo zgubić precyzję. To nie jest zarzut, poprostu każdy system ma własną logikę i kiedy przekładamy jeden na drugi to coś zawsze ucieka. Co do samej obserwacji - tak, to rozróżnienie między kontaktem a fuzją jest bardzo trafne i to jest właśnie to czego uczymy sie przy pracy z anahata. Ale skąd wiesz że to "Ehwaz" a nie po prostu wasza ludzka potrzeba metafory?
Mam pytanie do Konstancji bo jakos to moje pierwotne pytanie o blokowanie się poszlo w bok. Napisałaś że używasz tarczy na poziomie manipury, ale manipura to czakra słoneczna, wola, moc osobista - czemu akurat tam a nie na poziomie serca? Bo intuicyjnie wydawałoby mi się że jeśli cierpi ktoś i ty to czujesz to anahata jest bardziej "wejściem", nie manipura.
