właśnie, nikt mi konkretnie nie odpowiedział. rydwan powiedział że do terapeuty, ale terapeuta mówi że może, ona sie waha. pytam o wasze doswiadczenia z podobnymi sytuacjami, nie o diagnoze
to co Olesia pisze to dobra lista, ale dodam jedno. zaufaj intuicji po pierwszym kontakcie. serio. jeśli coś ci zgrzyta, jeśli czujesz że ta osoba cię nie słucha albo od razu wie wszystko lepiej, to bez względu na dyplomy, idź dalej. przy tak wrażliwej sytuacji jak opisujesz to naprawde ważne
przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanie ogólne do wątku. dużo tu mówicie o tym żeby nie robić za dużo podczas wyczerpania. ale co jeśli to wyczerpanie trwa już bardzo długo, np. kilka lat? czy wtedy reguły są inne czy takie same? bo mam wrażenie że u mnie to nie jest ostra faza tylko takie permanentne zmęczenie od bardzo dawna
ok ale Rydwan51 napisała że będą intensywniejsze reakcje zanim coś się uspokoi i teraz się troche boję. bo jeśli mam kilka lat wyczerpania i tak działa... to znaczy że zanim mi lepiej to najpierw będzie gorzej? jak mocno gorzej? bo niewiem czy dam radę
intensywniejsze nie znaczy nie do zniesienia. znaczy że ciało zaczyna coś czuć po długim czasie drętwoty. to może być płacz, zmęczenie, sny które wcześniej nie przychodziły. ale to nie jest napad paniki ani rozsypanie sie. i właśnie dla tego przy chronicznym stanie jeszcze bardziej stawia się na wolne tempo
eh, właśnie, i tu jest coś ważnego co chcę powiedzieć do tego wątku w ogóle. to "najpierw gorzej" to nie jest żelazna zasada. to bardziej zależy od podejścia terapeuty i tempa pracy. przy naprawdę delikatnej sesji ukierunkowanej na samo uziemienie, nie na "otwieranie" czegokolwiek, czasem nie ma żadnej gwałtownej fazy. poprostu zaczyna być spokojniej. stopniowo.
ojejej, hej ale przepraszam, wrócę do swojego pytania bo chyba zostało trochę z boku. Morion napisała że to co dzieje się kiedy się "nie dzieje" jest ważne i rozumiem to teoretycznie, ale jak ja mam wiedzieć że cokolwiek idzie w dobrą stronę jeśli przez kilka tygodni nic nie czuję? serio pytam, jak to monitorować
dobry trop z tym snem, serio. w stanie wyczerpania regulacja snu jest jednym z pierwszych rzeczy które się rozregulowują i jednych z pierwszych które wracają jeśli coś w ogóle idzie w dobrą stronę. poza tym poziom drażliwości w ciągu dnia, apetyt, to czy wieczorem możesz poprostu usiąść i nie robić stu rzeczy naraz. to są lepsze wskaźniki niż "czy czuję przepływ energii"
przepraszam ale muszę sie wtrącić, bo mam wrażenie że ta rozmowa zaczyna krążyć wokół pytania "jak zmierzyć efekty" i to jest w porządku, ale chcę zapytać czy ktoś zastanawia się dlaczego w ogóle chcemy mierzyć. przy wyczerpaniu to obsesyjne sprawdzanie czy już lepiej może samo w sobie podtrzymywać napięcie. to jest taka pułapka.
a to jest ciekawe co Wierzbina mówi, bo u mnie tak właśnie jest, że jak zaczynam bardzo śledzić czy mi lepiej to potem jest gorzej haha. 🙂 jakbym patrzyła na garnek z wodą żeby się zagotowała
kurcze, mam pytanie trochę z innej beczki, ale o tym samym. co z czakrą serca przy wyczerpaniu? bo czytałam że emocjonalne wyczerpanie szczególnie tam się odkłada i zastanawiam się czy powinno się na niej skupiać czy omijać. bo z jednej strony to tam jest problem, z drugiej może to za wrażliwe miejsce
potwierdzam to co Elwirka mowi. miałam raz sesję skupioną na sercu kiedy byłam mocno na dole i skończyłam z płaczem ktory trwał dobre dwie godziny i potem poczulam sie gorzej a nie lepiej. terapeuta był ok ale chyba nie ocenił dobrze gdzie jestem. od tamtej pory zawsze najpierw mowię o uziemieniu
ale chwilę, to znaczy że kolejność czakr ma znaczenie nie tylko filozoficznie ale dosłownie w sensie praktycznym? bo to by zmienilo jak patrzę na całe te sesje, zawze myślałam że to trochę umowne
to nie jest tak, że to "zmienia" czakrę - bo nikt tak na prawdę nie zbadał tych mechanizmów w sensie naukowym i nie będę twierdzić że wiem jak to działa. ale praktycznie, z obserwacji, skupianie sie na konkretnym obszarze ciała i skojarzonych z nim emocjach ma realny wpływ na to co się pojawia w czasie sesji. to jest fakt nawet bez teorii czakr
właśnie, to co Chalcedonka mówi to jest coś w czym sie mogę odnaleźć. bo jak skupiam się na klatce piersiowej i mysle o relacjach to w naturalny sposób wyciągam inne rzeczy niż jak myślę o czymś innym. to nie musi być magia żeby działało
jest jeszcze jeden aspekt który pominęliście i który przy wyczerpaniu jest bardzo ważny. księżyc. robienie jakiejkolwiek głębszej pracy czakrowej w trakcie pełni kiedy jesteś już na wyczerpaniu to proszenie sie o kłopoty. energia jest wtedy bardziej ruchliwa i wszystko działa mocniej, a jeśli jesteś już na krawędzi...
o matko, ja nie wiedziałam w ogóle że faza księżyca ma tu znaczenie. to ile w ogóle jest rzeczy ktore trzeba śledzić? księżyc, czas sesji, kolejność czakr, jak długo... czuje że zanim zacznę to się jeszcze bardziej wyczerpię od samego przygotowywania 🙂
no ale serio, bo to mnie trochę przytłacza. czytam ten wątek od początku i jest tu tyle rzeczy do ogarnięcia że głowa boli. Morion, jak ty to wszystko ogarniałaś kiedy zaczynałaś. bo ja patrzę na to i myślę że moze po prostu jesze nie jestem gotowa na żadne sesje jeśli muszę najpierw wiedzieć o księżycu, kolejności, czasie, tempie... to jest jak nauka jazdy samochodem gdzie wszystko naraz
a ja mam pytanie ktore mnie nurtuje od jakichś paru postów. wszyscy mówią żeby zaczynać od uziemienia i dolnych czakr przy wyczerpaniu, ale co jeśli ktoś ma akurat problem z czakrą podstawy? bo znam kilka osób które mają tam chroniczne bloki i dla nich praca z tym obszarem tez nie jest prosta. czy wtedy w ogóle jest jakieś wyjście?
to ciekawe co Elwirka mówi o pracy przez ciało, bo ja zawze myślałam o czakrach jako o czymś... nie wiem, oderwanym od fizyczności? a tu nagle chodzenie boso ma działać tak samo jak sesja? albo podobnie? naprawdę?
matko, haha ja na to mówię że to jest filozofia dla tych co nie są wyczerpani 😀 jak jestem zmęczona to mnie już nie interesuje dlaczego coś działa tylko czy działa. 🙂 a chodzenie boso po trawie to serio działa, przynajmniej u mnie, nawet jak nic innego nie pomaga
ojejku, wracając do pytania Teofilki - mam wrażenie że ten wątek trochę mimowolnie stworzył w niej poczucie że sesja czakrowa to skomplikowana procedura medyczna. a nie o to chodzi. te wszystkie zastrzeżenia które tu padały dotyczą GŁĘBOKIEJ pracy, nie każdego zatrzymania sie i skupienia na oddechu. dla kogoś kto zaczyna i jest wyczerpany, prosta wizualizacja uziemienia przez kwadrans to nie jest coś co wymaga wcześniejszego sprawdzenia fazy księżyca
