to spinanie o którym piszesz to klasyczna reakcja układu nerwowego na zagrożenie, i z perspektywy energetycznej może być problematyczna właśnie dlatego że napięcie w ciele zamyka przepływ w czakrach. Szczególnie splot słoneczny - on się dosłownie "zaciska" przy reakcji stresowej. Po zdarzeniu to może zostać jako resztkowe napięcie które Bogumil opisywał wcześniej jako poświata.
no właśnie czekajcie, bo ja to słyszę i myślę sobie - okej, oddech, uziemienie, tarcza, wizualizacja. w sumie, .. to dużo tych rzeczy naraz. jakby ktoś mi powiedział "w sytuacji stresowej zrób jednocześnie A, B, C i D" to bym chyba nic nie zrobiła z nerwów. jest jakaś jedna rzecz od której zacząć? bo to zaczyna brzmieć jak pełny rytuał a nie szybka ochrona
okej więc tarcza rano, a jeśli ktoś nie robi tego rano bo o tym nie wiedział albo nie zdążył - to co? jest jakiś odpowiednik "awaryjny" na szybko? pytam bo to mi się wydaje bardziej praktyczne dla osób które dopiero zaczynają
zaraz zaraz - "wyobraź sobie bańkę" to teraz jest energetyczna ochrona? przepraszam ale trochę mi to trudno wziąć na poważnie. u mnie tak jest, to brzmi jak coś co powiesz dziecku żeby się nie bało. jak to ma działać na pole energetyczne?
Tu się zdenerwuję. a to ciekawe pytanie Szeptun05 i nie takie głupie jak mogłoby się wydawać. ale jeśli sugestia zmienia fizjologię - a zmienia, to udowodnione - to czy naprawdę ma znaczenie czy za tym stoi "prawdziwa energia"? efekt końcowy jest ten sam. to trochę jak dyskusja o tym czy akupunktura działa bo ch'i czy bo pobudza nerwy - wynik mierzalny jest.
czytam to i się zastanawiam - bo ja miałam tę jednorazową sytuację w autobusie o której pisałam wcześniej, i wtedy nic nie wiedziałam o żadnych technikach. i jakoś mi przeszło. może wolniej niż gdybym coś robiła świadomie ale przeszło. czy to znaczy że ciało ma swoje własne mechanizmy naprawcze i te techniki to tylko przyspieszenie czegoś co stałoby się samo? 🙂
to jest naprawdę dobry trop Sagea05 i Julitka. w tradycji ajurwedyjskiej jest coś takiego jak prakriti - naturalna konstytucja energetyczna człowieka, i ona decyduje między innymi o tym jak szybko wracamy do stanu bazowego po dysbalansie. Jedni mają naturalnie większą odporność na zakłócenia pola, inni mniej - i to nie jest wada, to jest po prostu inna konfiguracja.
Kubus75 to jak mięsień - nie zmienisz genetyki ale możesz ją wytrenować. to samo z czakrami, nie zmienisz swojej bazowej konfiguracji ale możesz podnieść ogólny poziom i elastyczność pola. przynajmniej tak to rozumiem, Lila89 może mnie poprawić jesli upraszczam
słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego co Kaczeniec pisała o splocie słonecznym bo to mi coś kliknęło. Ja właśnie tam najsilniej czuję te awantury - takie ściśnięcie w brzuchu, niemal mdłości. I zastanawiam się teraz czy to oznacza że akurat ta czakra u mnie jest słabsza albo bardziej podatna, czy to normalna reakcja dla każdego?
zostają, zdecydowanie zostają. czasem godzinę, czasem kilka godzin. przynajmiej tak to widzę, raz chyba do następnego ranka. i nie chodzi o to ze się boję bo wiem ze to nie mnie dotyczy bezpośrednio, ale to napięcie w brzuchu jakoś nie odpuszcza samo z siebie. to normalne?
to z tymi mdlosciami po fakcie to ja tez mialem, przy zupelnie innym typie stresu ale podobnie. tak czy siak, wiec nie sadze zeby to bylo nienormalne samo w sobie. ale kilka godzin to jedno, do rana to juz brzmi jak cos co warto rozladowac zamiast czekac az samo minie
okej to wróćmy do konkretu bo pytanie Auric79 jest naprawdę praktyczne. splot słoneczny po takim zdarzeniu - co działa? z mojego doświadczenia: ciepło. dosłownie ciepła dłoń na brzuchu, nic specjalnego. ciało to lubi, i te napięcie szybciej odpuszcza niż po samym oddechu. ktoś jeszcze próbował czegoś podobnego?
ciepła dłoń? serio? to tak prosto? bo czytam ten wątek już dobre kilkadziesiąt postów i jak nie tarcza to wizualizacja, jak nie wizualizacja to ajurweda i prakriti, a tu nagle wychodzi że wystarczy położyć rękę na brzuchu. to trochę jakby ktoś przez godzinę tłumaczył skomplikowany przepis na ciasto i na końcu powiedział że można też kupić gotowe 🙂
Może i nie w porę, ale się odezwę, bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i jestem trochę zagubiona - czy to że splot słoneczny tak reaguje u Auric79 na awantury SĄSIADÓW (nie jej własne) to znaczy że ona jest empatką w sensie energetycznym? bo gdzieś czytałam że empatki właśnie tak to odczuwają, że cudze emocje wchodzą przez tę czakrę
a mam pytanie z trochę innej strony - wszyscy zakładamy że ta reakcja Auric79 to jest problem do rozwiązania. a co jeśli to jest zwykła, normalna, zdrowa reakcja ciała na stres w pobliżu? i że samo to że "czakra reaguje" niekoniecznie znaczy że coś jest nie tak? nie mówię że jest no tak i nie warto nic robić, ale może niepotrzebnie patologizujemy?
no właśnie, to nie jest jednorazowe. to jest regularnie, bo oni regularnie mają te awantury. i za każdym razem to samo. i faktycznie mam wrażenie że te progi są... niższe? znaczy kiedyś musiała być naprawdę głośna kłótnia żeby to poczuć a teraz wystarczy że usłyszę ich głosy przez ścianę i już jest to napięcie. to jest to o czym Lila89 pisze?
to co Auric79 opisuje to brzmi jak klasyczne uwrażliwienie pola po powtarzających się bodźcach. coraz niższy próg to jest sygnał że pole się nie regeneruje w pełni między epizodami. Lila89 albo Kaczeniec - czy to jest odwracalne w takiej sytuacji gdy bodźce dalej są? bo ona nie może tak po prostu zniknąć od tych sąsiadów
serio ciekawy wątek bo to rodzi pytanie które mnie interesuje niezależnie od tej konkretnej sytuacji - jak w ogóle chronić pole gdy nie można zmienić środowiska? bo to jest chyba częstszy problem niż myślimy, ludzie mieszkają gdzie mieszkają, pracują gdzie pracują
auć, przepraszam że pytam może głupio ale - jak ta regeneracja wygląda w praktyce? bo rozumiem oddech, rozumiem dłoń na brzuchu, ale to co Lila89 mówi o "aktywnym odbudowywaniu" brzmi jak coś więcej. czy jest jakiś konkretny rytuał na to, czy to bardziej kwestia codziennych nawyków? 🙁
Przykro mi, ale się mylisz. mnie ciekawi trochę inny aspekt tej całej sprawy - Auric79, czy zauważyłaś czy te awantury wpływają na ciebie inaczej zależnie od godziny albo od tego jak się czujesz tego dnia? pytam bo zastanawiam się czy jest jakiś wzorzec kiedy to "wchodzi" mocniej a kiedy słabiej
ma sens i to bardzo. zmęczenie dosłownie rozrzedza pole, to jest jedna z tych rzeczy które mają sens zarówno energetycznie jak i czysto fizjologicznie - obniżona odporność, mniejsze zasoby, gorsze granice. jak dla mnie, auric79 właśnie sama odkryła swój wzorzec i to jest już połowa roboty, bo wiesz kiedy jesteś bardziej narażona i możesz się bardziej pilnować właśnie wtedy 🙂
no dobra, ale jeśli "zmęczenie rozrzedza pole" i "sen regeneruje" to... to jest po prostu biologia? odpoczęty organizm lepiej radzi sobie ze stresem. nie potrzeba tu metafory pola energetycznego żeby to wyjaśnić, nie
