mhm, wracając do tego co Leonek pisał o godzinach - to 2-4 to jest właśne ten czas kiedy u mnie jest najgorzej. pytanie które mnie nurtuje: czy to znaczy że mój organizm próbuje robić jakieś oczyszczanie i dlatego jest ta aktywność, czy raczej że coś jest zablokowane i energia nie może przepłynąć dalej?
oo, dokładnie tak to czułem u siebie jak pracowałem w ochronie na nocki! to nie było bolesne, bardziej jakby ktoś przykrecil śrubę w środku klatki piersiowej. I się nie ruszała. Teraz już rozumiem skąd to mogło być. Zlata, a jak długo mniej wiecej trwa zanim te rytmy sie normalizują po powrocie do dziennego trybu
hej ale czy ktoś tu poza Forsycją wogóle pracuje na stałe na nocki i może powiedzieć jak to wygląda na dłuższą metę? Bo mam wrażenie że gadamy troszke hipotetycznie. Ryszard, ty wspomniałeś o ochronie, ale rozumiem że już nie pracujesz w nocy?
prawie rok. zaczęłam w lutym. z czego pierwsze kilka miesięcy było w miarę okej, a to co opisuję to zaczęło się moze cztery miesiące temu. nie wiem czy to ma znaczenie że jest jakaś granica czasowa po której zaczyna sie dziać.
słuchajcie, a wracając do tego co Erazm pytał o placebo wcześniej - ja to bym powiedziała że u mnie najpierw zaczęłam od sceptycyzmu podobnego do jego, próbowałam hematyt przez tydzień z nastawieniem "no dobra zobaczymy" i coś jednak było. czy to był kamień czy to że w końcu zadbałam o jakiś rytuał przed snem? szczerze niewiem. ale Forsycja, czy ty w ogóle masz jakiś rytuał zasypiania po nocce? bo moze też o to chodzi
nie mam żadnego rytuału w zasadzie. wracam, jem coś, kładę się. może w tym problem. Mniszek, co ty robisz?
oj u mnie to dluuuga historia 🙂 ale w skrocie: najpierw goraca herbata bez kofeiny i chwila siedzenia bez telefonu, potem krotka medytacja albo chociaz kilka glebokich oddechow przy otwartym oknie, i dopiero wtedy lozko. to nie musi byc godzina, wystarczy moze pietrnaście minut ale swiadomych. odkad to robie to zasypianie jest duzo latwiejsze. wiem ze w nocy ciezko sie do tego zmotywowac ale jednak pomaga
ja tez mam pytnaie troche z boku ale powiazne - czy ktos sprawdzal numerologicnzie czy sa jakies liczby ktore w rytmie nocnym sa trudnjsze? bo numerologia tez uwzglednia cykle czasowe i ciekawe czy godziny 2-4 maja jakis numerologiczny odpowidnik... moze to glupie ale mnie sie tak skojarzylo czytajac ten watek
Nie psujcie Ines, pytanie nie było głupie, jest nawet tradycja kabalistyczna gdzie godziny doby mają swoje przypisania. Ale w kontekscie pytania Forsycji to jednak TCM i czakry dają bardziej operacyjne odpowiedzi. Forsycja, wracam do twojego pytania - mam jeszce jedno do ciebie: czy ta energia jest bardziej w górnej czy dolnej części ciała? 🙂 bo to by dużo powiedziało o tym gdzie jest korek.
hmm, to bardziej to drugie. myśli nie mogę zatrzymać. jakby ktoś włączył wentylator w głowie. ciepło tez jest ale głównie w brzuchu nie w klatce.
Ok, to ważne. Brzuch to manipura, splot słoneczny. To czakra odpowiedzialna za wolę i aktywność, i u osób na nocnych zmianach ona jest często nadmiernie pobudzona wlasnie w srodku nocy, bo ciało próbuje utrzymać czujność w godzinach kiedy normalnie powinno zwalniać. Masz wtedy energię którą nie masz gdzie rozładować
o właśnie! manipura! ja miałem dokładnie to samo! ta czakra to jest strasznie podstępna bo jak ona sie nakręca to człowiek czuje się prawie normalnie, jakby miał siłę, a potem wallop - rano pada. mi się to zdarzało że o 4 w nocy czułem się świetnie a na ósmą już byłem wrakiem
a ja mam pytanie które może być głupie, ale - Forsycja, czy ta aktywność w nocy zmieniła sie jakos od kiedy zaczęłaś robić te wieczorne rytuały co pisałam, tę herbatę i oddychanie przed snem? Bo mi się wydaje że nawet mały rytuał zamknięcia dnia coś robi, jakby sygnalizuje ciału "hej, czas na zatrzymanie"
szczerze - jeszcze za krótko, próbuję od niedawna. ale już raz czy dwa miałam że zasnęłam w miarę spokojnie. może sie trochę zmienia, nie wiem czy to placebo czy nie.
no i wlasnie tyle na razie wystarczy. nie oczekuj, że po tygodniu wszystko się odwróci. to trwa, u mnie tez trwało. ale ten jeden spokojny sen to już coś 🙂
chcę tu wrócić do tego co Leonek pisał o manipurze bo myślę że to jest klucz do całej tej rozmowy. Jeśli splot słoneczny jest nadmiernie aktywny, to żadne kamienie ani rytuały zamykające dzień nie wystarczą jeśli nie zrobi się czegoś żeby go wyciszyć PRZED snem. Forsycja, czy próbowałaś kiedyś ćwiczeń oddechowych nacelowanych na ten obszar? nie medytacji ogólnie, tylko konkretnie na brzuch?
W skrócie: wydech który jest dłuższy niż wdech aktywuje układ przywspółczulny, czyli dosłownie wycisza ciało. Jeśli robisz to z uwagą na brzuchu, ręka na pępku i czujesz jak opada, to wysyłasz bezpośredni sygnał do tej okolicy. Brzmi prosto bo jest proste, ale na prawdę działa na tę nadruchliwość w okolicach splotu.
no i to jest piękne w tej dyskusji, że ta zbieżność się pojawia. Leonek, masz może coś do dodania jeśli chodzi o kamienie które mogłyby wspierać wyciszenie manipury? wiem że to twój obszar. Amethyst czy jest coś bardziej celowanego na tę czakrę?
Przy manipurze typowo mówi się o tygrysim oku i cytryno na aktywowanie, ale Forsycja ma odwrotny problem - za dużo aktywności. tu bym patrzył na malachit albo karneol w kontekście harmonizowania, nie wyciszania przez stłumienie. Albo poprostu chłodny lapis lazuli jako kamień ktury ogólnie przyciaga w dół i spowalnia. Ale uwaga - to wspieranie, nie rozwiązanie samo w sobie
a ja mam pytanie bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie bardzo rozumiem - skoro manipura jest nadaktywna to kładzenie na niej kamienia ktury ma harmonizować, czy to nie jest tak że kamień trzeba trzymać długo? bo słyszałam że parę minut to za mało żeby cokolwiek zadziałało
hej, wczytałam się w ten wątek i mam pytanko - czy ktoś probował z lapis lazuli ktory Leonek wspomniał? bo mi sie kojarzy z gardłową czakrą, a nie ze splotem słonecznym, i troche sie gubie. czy on działą na kilka czakr naraz czy jak? 🙁
aaaa okej, to troche inaczej niż myślałam. dzięki za wyjaśnienie! a czy można go połączyc z malachitem czy to za dużo naraz? 🙁
ja bym ostrożnie z łączeniem kilku kamieni naraz przy stanach nadaktywności, serio. Lepiej jeden ale dobrze dobrany niż trzy na raz i potem nie wiadomo co na co zadziałało. Szczególnie że Forsycja dopiero zaczyna z tymi technikami i wgl nie wie jeszcze jak jej ciało reaguje. 😉
właśnie, i to jest mój problem trochę - nie wiem jak odróżnić że coś działa od tego że mi się wydaje że działa. jak wy to rozróżnialiście na początku?
ten zeszyt to naprawdę dobry pomysł, przyznam że sama tak robiłam i to nie tylko przy kamieniach. Forsycja, możesz też zapisywać jakość snu w skali 1-5, żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Wtedy łatwiej zobaczyć czy te nocne zmiany mają w ogóle wpływ i czy któraś technika cokolwiek zmienia.
a propos zeszytów i wzorców, ciekawa sprawa jest taka że Księżyc w swoich fazach tez potrafi mocno modyfikować tę całą energię czakrową w nocy. Jak jesteś na zmianie w pełnię to zupełnie inaczej niż w nowiu. Forsycja, warto by było notować też fazę Księżyca przy tych swoich obserwacjach, serio polecam
kurcze, przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanie trohe z boku - Forsycja piszesz że pracujesz na nocną zmiane, ale czy ta nadaktywnosc to czujesz PODCZAS zmiany czy juz po, kiedy wracasz do domu i probujesz zasnac? bo mi sie wydaje że to moze byc wazne rozróznienie dla tych wszystkich technik o których tu piszecie
