Hej, chciałam zapytać bo sama pracuję na nocki od jakichś dwóch lat i coraz bardziej czuję że coś jest nie tak z moją energią. Konkretnie chodzi mi o to że w środku nocy, gdzies między 2 a 4, mam takie nagłe przypływy energii że nie mogę usiedzieć w miejscu, serce bije szybciej, myśli się kręcą w kółko. Czytałam że to może być kwestia czakr i że nocna praca miesza przepływ energii w ciele. Czy ktoś z was miał podobnie? I jeśli tak to o którą czakrę chodzi najbardziej? 🙂
To co opisujesz brzmi jak nadaktywna czakra splotu słonecznego, czyli manipura. Ona odpowiada za wolę, siłę działania i taki wewnętrzny ogień. Przy nocnej pracy rytm dobowy jest odwrócony i manipura zamiast odpoczywać zaczyna "palić" kiedy powinna wygasać. Godziny 2-4 w nocy to w tradycji ajurwedyjskiej czas pitta - czyli ognia właśnie. Więc to się nakłada.
Ja bym dodał że to nie tylko manipura. Czakra korzenia, muladhara, tez mocno reaguje na rozregulowanie rytmu dobowego bo ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienie. Jak śpisz w dzień a jesteś aktywny w nocy to dosłownie tracisz kontakt z naturalnym rytmem ziemi i muladhara tego nie lubi. Możliwe że ta nadaktywna energia to właśnie efekt tego że muladhara próbuje się "złapać" czegoś
No dobra, ale skąd wiecie które czakry "reagują" a które nie? To troszke tak jakby powiedzieć, że wątroba reaguje na fazy księżyca. Skąd ta pewność? Pytam serio, nie złośliwie.
Dodam jedno sprostowanie do tego co Ryszard napisał. Muladhara to owszem zakorzenienie ale problem z nocną pracą to raczej desynchornizacja czakry sakralnej (svadhisthana) z naturalnym cyklem wody i księżyca. Svadhisthana rządzi rytmami, płynami, cyklami. Jak przestajesz żyć w rytmie słońca i księżyca to właśne ona dostaje po głowie pierwsza. A manipura dopiero wtedy zaczyna kompensować i masz to co opisujesz, taki sztuczny przypływ energii.
Kurcze, nie spodziewałam się że tyle czakr może być zaangażowanych naraz. Leonek, pytanie do ciebie - jak w praktyce wygląda ta desynchornizacja svadhisthany? Bo u mnie te napady energii są naprawdę nieprzyjemne, nie euforyczne tylko takie... nerwowe jakby.
Właśnie to jest kluczowe że piszesz "nerwowe". Czysta nadaktywna manipura daje raczej poczucie siły i sprawczości. Nerwowa, nieprzyjemna energia to sygnał że svadhisthana jest zdestabilizowana i manipura próbuje ją wyrównać ale bez sukcesu. Jakbyś miała auto na wolnych obrotach a nagle wrzuciła piątkę, silnik sie trzęsie. Czy miewasz tez problemy ze snem w ciągu dnia mimo zmeczenia.
O rany, a ja wlasnie zaczęłam pracę zmianową dwa miesiące temu i mam dokładnie to samo co Forsycja! Nie wiązałam tego z czakrami, myślałam, że to kawa albo stres. Ale teraz jak czytam to wszysko... Macie może jakies ćwiczenia albo coś co pomaga na tę nerwową energię w nocy? Próbowałam głębokiego oddychania ale nie za bardzo.
Ja powiem wam że przy nocnej pracy bardzo ważna jest astrologia, konkretnie pozycja księżyca. Jak księżyc jest w znakach ognistych (baran, lew, strzelec) to ta nocna hiperaktywność jest dużo silniejsza i trudniej ją okiełznać. Warto sprawdzać codzienny tranzyt i jak jest ogień to lepiej nie brać zmian nocnych albo przynajmniej mieć przy sobie kamień wyciszający.
Wracając do sedna, bo rozmowa trochę poszła w bok. To co Leonek napisał o svadhisthanie jest trafne, ale chcę dodać jeszcze jeden aspekt. U osób na nocnych zmianach widzę często też przeładowanie czakry gardła, wishuddhy. Dlaczego? Bo w nocy normalnie wszystko zwalnia, komunikacja, aktywność społeczna, a tu nagle trzeba być czujnym, rozmawiać, reagować. Gardło jest jakby zmuszone do pracy w czasie swojego odpoczynku. Przy długotrwałej nocnej pracy może sie to objawiac nawracajacymi bólami gardła, suchoscią albo chwilami kiedy głos po prostu siada po nocy.
To szarpnięcie przy zasypianiu to może być tzw. zryw miokloniczny i nie ma nic wspólnego z czakrami, to neurologiczne. Ale ten brak możliwości zaśnięcia mimo zmęczenia - to już może być kwestia nadaktywnej ajny, czakry trzeciego oka. Ajnia jest aktywna intensywnie w nocy u osób które pracują umysłowo i ona potrafi "nie chcieć" się wyłączyć. Szczególnie jeśli w pracy robisz coś wymagającego skupienia.
Interesujace że nikt nie wspomniał jeszcze o rytmie numerologicznym osobistego roku. Jeśli ktoś jest w roku 9 albo w roku 4, desynchornizacja rytmu dobowego uderza mocniej właśnie dlatego że rok 9 to zamknięcie cyklu i cialo i tak już jest w trybie oczyszczania, a rok 4 to rok struktury i porządku, który nocne zmiany dosłownie rozbijają. Warto sprawdzić swój rok zanim sie oceni czy to czakrowa sprawa czy szerzej energetyczna.
Dobra pytanie praktyczne, bo dyskusja robi się rozległa. Forsycja, czy ta nadmierna energia w nocy pojawia się zawze o tej samej porze czy raczej losowo. Bo jesli zawsze 2-4 to jeden scenariusz, jeśli losowo to inny. I drugie pytanie, czy pracujesz cały czas na nocki czy masz rotację?
Przy stałych nockach bez rotacji to organizm i pole energetyczne w końcu jakoś próbuje się przestawić ale nie do końca. To jest ten problem, że ciało biologicznie się adapatuje częściowo, ale czakry i pole aury to nie biologiczny mechanizm, one trzymają pamieć pierwotnego rytmu. Stąd ten konflikt. Ciekawe byłoby gdybyś Forsycja spróbowała na kilka dni wrócić do normalnego trybu i zobaczyła czy te napady odpuszczają.
wizualizacja, że energia schodzi w dół przez stopy w autobusie 304 o szóstej rano. ok, to zdecydowanie nie dla mnie 😀 ale serio, Pelagiusza, mam pytanie - czy to uziemienie faktycznie coś zmienia czy to raczej efekt placebo przez to że się zatrzymujesz i oddychasz spokojnie? Bo to drugie tez ma wartość, tylko z innych powodów.
Erazm, efekt placebo to tez efekt, nie? 🙂 Ale poza żartami - ja jestem zdania że mechanizm nie jest najważniejszy, ważne czy pomaga. Mnie osobiście po nocce bardziej pomaga wyjście na kilka minut na zewnątrz i stanie boso na trawie jeśli jest lato. To ma bardzo namacalny efekt i trudno mi to zwalić na placebo bo nie spodziewałem się niczego gdy to pierwszy raz robiłem.
Tak, chętnie posłucham. 🙁 Bo te godziny mnie mocno zastanawiają, to jest bardzo regularne u mnie.
Okej, więc godziny 2-4 w nocy to w tradycji TCM czas meridianu wątroby, a bezpośrednio przed tym, 1-3, to pęcherzyk żółciowy. Oba te organy w systemie czakrowym korespondują z manipurą i częściowo ze svadhisthaną. Wątroba w TCM to tez siedlisko emocji takich jak gniew, frustracja, ale też twórczość i planowanie. jeśli ta energia nie ma gdzie odpłynąć bo nie śpisz o tej porze tylko jesteś aktywna, ona się kumuluje właśne w tych ośrodkach. Stąd ten nieprzyjemny, nerwowy charakter o którym pisałaś, to nie jest czysta witalność tylko zablokowana energia emocjonalna
No wlasnie, to moze wróćmy do konkretów. Mamy godziny 2-4, nerwowa energia, Forsycja pracuje w stalym trybie nocnym. Czy ktoś ma sprawdzone ćwiczenie konkretnie na ten problem z nadaktywną energią w środku nocy, nie po pracy ale w trakcie? Bo nie zawze można wyjść i stanąć na trawie o trzeciej w nocy na nocnej zmianie w szpitalu.
Ja nie jestem ekspertem w czakrach ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie moze głupie - czy ta nadmierna energia w nocy nie mogłaby być poprostu efektem zbyt dużej ilości kofeiny. Forsycja pisałaś gdzieś że to nerwowe, napięte uczucie, to brzmi troche jak pobudzenie kofeinowe. Nie mówię że to NIE są czakry, ale czy to wykluczyłaś?
ojejku, groszek83, tak, myślałam o tym. Ale ta energia pojawia się nawet jak nie piję kawy w ogóle na zmianie. Próbowałam przez dwa tygodnie pić tylko wodę i herbatę ziołową i nadal o tej samej porze miałam to samo. Więc raczej nie kawa. 🙂
boże, okej, to faktycznie wyklucza tę teorię. Ciekawe. Przepraszam że byłam taka przyziemna 🙂
Akurat z tym kamieniami to mam doświadczenie bo dużo się tym zajmuję. Leonek, pytanie do ciebie - co byś polecił do pracy z nadaktywną manipurą i świadomym uziemianiem? Bo ja zawze polecam turmalin czarny i obsydian ale słyszałem że przy nocnej pracy obsydian moze być zbyt intensywny i nie powinno się z nim spać.
Oooo hematyt! ja go uwielbim 🙂 mam go przy łóżku od dawna i śpię dużo lepiej od kiedy go tam położyłam. Nie wiedzałam że to może mieć związek z czakrami, myślałam że poprostu ma dobre wibracje. A czarny turmalin to tez działa podobnie do hematytu czy raczej inaczej?
okej to mam pytanie do ogółu a nie złośliwe serio. Skąd wiecie że hematyt uziemia a nie na przykład że człowiek lepiej śpi bo się uspokoił kładąc się z intencją? bo tu jest ten sam problem co z placebo. Akwamaryna, nie mówię że u ciebie to nieprawda, mówię że skąd wiadomo CO konkretnie działa.
no i wlasnie o to mi chodzi, to samo pytanie do Leonka i Ryszarda, skad wiecie ze akurat hematyt a nie na przyklad szary kamien z rzeki? bo serio ciekawi mnie ta logika. chyba ze jest jakis system według ktorego to jest przypisane i po prostu sie go uzywa - ale wtedy pytanie do kogo ten system wrocil i czy ktokolwiek to weryfikowal empirycznie
Erazm, szczera odpowiedź: nie ma podwójnie ślepej próby z hematytem. Nikt tego nie weryfikował w ten sposób. Natomiast hematyt ma bardzo wysoką zawartość żelaza i jest ciężki, co w systemach energetycznych przekłada sie na jakości ziemskie, dense, stabilizujące. Czy to mechanizm fizyczny czy symboliczny - niewiem. Ale ten system korespondencji działa spójnie i powtarzalnie u wielu praktykujących. To nie jest random.
