Hej, mam takie dziwne pytanie i nie wiem czy tu pasuje, ale chyba tak. Zauważyłam ostatnio że mam ogromny problem z kończeniem rozmów. Dosłownie nie umiem się pożegnać, zawze muszę dorzucić coś jesze, jeszcze jedno zdanie, jeszcze jedna myśl i tak w kółko. Znajomi już się śmieją że rozmowa ze mną to maraton. Gdzieś czytałam że to może mieć związek z czakrą gardła albo czakrą serca, że energia nie odpływa tylko krąży i człowiek nie umie zamknąć pętli. Czy ktoś się z tym spotkał? Bo trochę czuję że to nie jest tylko kwestia charakteru, jest w tym coś głębszego.
To co opisujesz brzmi dla mnie znajomo. Nie do końca tak samo, ale coś podobnego przeżywałam kiedy mialam bardzo zablokowaną czakrę serca. Nie chodzi o to że lubisz gadać, raczej o to że jest jakieś poczucie niedokończenia, jakby rozmowa nie dała ci tego czego potrzebowałaś. I wtedy ciągniesz, bo energetycznie czujesz że coś zostało otwarte a nie zamknięte. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.
ojej ja dokladnie tak samo!!! tylko ze u mnie to bardziej telefonicznie, dzwonie i potem co 5 minut jesze jedno a wiesz co, a jeszcze zapomnialam powiedziec. moja corka mowi ze powinnam byc politykiem haha. ale serio to moze byc czakra gardla? bo czytalam ze ona odpowiada za komunikacje i jesli jest nadaktywna to czlowiek poprostu nie umie sie zatrzymac?
Poczekajcie, bo widzę że od razu lecicie w czakrę gardła, a to nie jest takie proste. Nadaktywna czakra gardła to jedno, ale to co opisuje autorka wątku może równie dobrze wynikać z czakry splotu słonecznego, czyli kwestia kontroli i poczucia bezpieczeństwa. Jak ktoś boi się że rozmowa się skończy i coś straci, albo że nie zostanie zrozumiany, to też będzie ją przeciągał. Czakra gardła to raczej jak ktoś nie może przestać mówić ogólnie, nie specyficznie przy pożegnaniach.
No słuchajcie, ja bym do tego podszedł inaczej. Moim zdaniem to jest kwestia czakry korony i nadmiernego przepływu energii w górę. Jak ktoś jest bardzo aktywny mentalnie i duchowo, to ta energia nie chce opadać po rozmowie, cały czas unosi sie do góry i stąd to poczucie, że chce się jeszce mówić, jeszcze przekazywać. Znam kilka osób ktore medytują i mają dokładnie ten problem, za dużo energii w górnych czakrach. Polecam uziemienie, spacer boso, kontakt z ziemią, żeby ta energia mogła zejść
no, ja bym tu chciała zapytać, bo pracuję z bioenergią i to jest ważna kwestia, czy ta niemożność zakończenia rozmowy dotyczy wszystkich rozmów i wszystkich ludzi, czy konkretnych osób? Bo to by bardzo dużo mówiło o tym gdzie szukać przyczyny. Jeśli to jest z każdym to wygląda bardziej na kwestię samej czakry, ale jeśli to tylko z niektórymi osobami to może być kord energetyczny między wami i nie chodzi o czakrę jako taką tylko o wiązkę energii która was łączy.
Kordyla energetyczne to jest coś o czym też ostatnio dużo czytałam! Ale jak je rozpoznać, bo to chyba nie jest takie oczywiste? Tzn. jak odróżnić ze mam z kimś kord od tego ze poprostu bardzo lubię tę osobę i dla tego nie chcę kończyć rozmowy? Serio pytam, bo mam podobny problem jak autorka i też głównie z bliskimi osobami.
Kord energetyczny to czujesz troche inaczej niż zwykłe przywiązanie. Przynajmniej u mnie było tak że po rozmowie z tą osobą czułam się dziwnie zmęczona albo odwrotnie, jakbym nie mogła się uspokoić. Natomiast sama miłość do kogoś bliskiego daje raczej spokój po rozmowie, nawet jeśli tęsknisz. Trudno to opisać słowami, to bardziej sprawa wyczucia.
oj, a ja powiem że to moze być też coś całkowicie innego - energia uniesienia o której jest w tytule! To jest stan kiedy po dobrej, głębokiej rozmowie twoja energia jest po prostu wysoko i nie może opaść bo twoje ciało energetyczne jest jeszcze w tym stanie rezonansu z drugą osobą. To nie jest patologia ani blokada, to normalna rzecz kiedy rozmowa była wartościowa. Problem tylko że nie wiesz jak tę energię świadomie zamknąć i stąd to przeciąganie.
Dobra, ale skąd wiadomo że to wogole energia a nie zwykły nawyk albo lęk przed samotnością? Pytam serio, bo to co opisujecie da sie wytłumaczyć normalną psychologią bez odwoływania się do czakr. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale moze najpierw warto sprawdzić prostsze wyjaśnienia?
Dodam perspektywę astrologiczną bo może komuś pomoże, choć wiem że tu głównie o czakrach. Wenus i Merkury w pewnych aspektach mogą dawać dokładnie taką tendencję, szczególnie kiedy Merkury jest w znakach wodnych. Człowiek komunikuje się przez emocje i intuicję, nie przez logikę, i naturalnie nie chce urywać połączenia bo to jest dla niego jak przerywanie czegoś żywego. Energetycznie ta sama historia, czakra serca i gardła działają razem i żadna z nich nie wie kiedy powiedzieć stop. Ale to tylko uzupełnienie, nie zamiast czakrowego patrzenia.
Tygrysica, a powiedz mi to coś, bo mam podobny przypadek wśród znajomych i zastanawiam sie. Jak Merkury jest w Pisces to to jesze bardziej nasilone? Bo ta osoba to dosłownie nie kończy żadnej rozmowy, zawze wyjście od kogoś trwa z pół godziny.
Przepraszam że się wtrącam, bo jestem tu raczej zielona jeśli chodzi o czakry, ale czy kamienie mogą tu pomóc? 🙂 Gdzieś czytałam że niebieski kyanit albo lapisz lazuli pomagają na czakrę gardła i poprawia komunikację, ale nie wiem czy to znaczy że pomogą też z tym zamykaniem rozmów?
A ja właśnie chciałam zapytać o coś związanego z tym co powiedziała Akacja o kordach. Czy da się te kordy przeciąć jakoś samodzielnie czy trzeba do kogoś iść? Pytam dlatego że też mam tę sytuację z jedną konkretną osobą i po każdej rozmowie czuję się dziwnie, jakby coś zostało zawieszone w powietrzu. I zawze ja dzwonię jeszcze raz żeby coś dopowiedzieć.
hej, może glupio zapytam ale co to jest kord energetyczny? bo tu wszyscy wiedza o co chodzi a ja kompletnie nie. i jak sie to czuje fizycznie? bo jakos nie moge tego sobie wyobrazic
ok wiec nadal nie rozumiem co to jest ten kord. ktos moze napisac normalnie bez tych wszystkich slow bo serio nie kumam o czym mowicie
aha czyli to jak taka zaleznosc energetyczna? i to sie czuje fizycznie? bo jak?
tylko, że ciecie kordów na własną rękę to na prawdę trzeba wiedzieć co się robi! nie zawze przecięcie jest najlepszym rozwiązaniem, czasem lepiej jest kord transformować a nie ucinać, bo inaczej możesz poczuć dziwną pustkę albo nagłe pogorszenie relacji z tą osobą. Ja wiem że to brzmi dziwnie ale serio tak bywa.
hej, wracając do mojego pierwotnego pytania bo troche tu nam zeszło na same kordy, mam wrażenie że u mnie to nie jest kwestia ciężkości czy zmęczenia po rozmowie. wręcz odwrotnie, jestem pobudzona, taka naładowana i nie chce kończyć właśnie dla tego że jest dobrze, nie dlatego że jest źle. więc to co Ostrozenka pisała o tej energii uniesienia chyba bardziej do mnie trafia. tylko nie wiem jak sobie z tym radzić?
o właśne! ja też chciałam zapytać Ostrozenkę o tę energie uniesienia, bo to pojecie mnie zaciekawiło. i zgadzam się z Galaktyką że u mnie tez tak bywa, ze po super rozmowie jest mega pobudzenie i jakby szkoda mi kończyć, i wtedy te pożegnania sie ciągną. czy to znaczy że to nie problem a raczej dar jakiś?
no właśnie, dla tego od razu tytył wątku mówi o energii uniesienia! to nie musi być coś złego, to może być znak że twoja czakra serca i gardła są bardzo aktywne i po prostu ta energia nie opada momentalnie. problem jest tylko wtedy kiedy to przeszkadza w codziennym życiu, np. potem nie możesz spać albo masz z tego powodu konflikty.
mhm, a wracając do tych kamieni bo nikt mi nie odpowiedział do końca, to czy różaniec czy lapisz lazuli pomógłby nie tyle na komunikację samą w sobie, ale właśnie na to wyciszenie po rozmowie? bo może to jest inne zastosowanie niż myślałam. gdzies czytałam że lapis lazuli uspokaja umysł ale nie jestem pewna czy to dotyczy też czakry serca czy tylko gardła? :))
Judytka, lapis lazuli jest głównie kamieniem czakry gardła i trzeciego oka, więc działa raczej na klarowność komunikacji i percepcję, niekoniecznie na wyciszenie po głębokiej, emocjonalnej rozmowie. Do tego co opisujesz, to znaczy do uspokojenia energii po kontakcie z kimś bliskim, ja bym raczej sięgnęła po ametyst albo błękitny kyanit, ale kyanit akurat dobrze balansuje obie te czakry. Kamienie to jednak sposób wspomagające a nie rozwiązanie samo w sobie, no ale to chyba wiesz.
kyanit można nosić przy sobie albo trzymać w dłoni podczas medytacji, ale szczerze powiem wam że do tego co opisuje Galaktyka ja bym raczej zaproponował coś innego. sugilite albo charoit, bo to są kamienie które pomagają integrować doświadczenia duchowe i emocjonalne po głębokim kontakcie z drugim człowiekiem. kyanit jest spoko ale to bardziej do oczyszczania i balansowania a nie do "lądowania" po wysokiej energii.
przepraszam, że znowu wchodzę z tym samym ale mam pytanie do ogółu. powiedzcie mi szczerze, ktoś z was widział wyraźny, mierzalny efekt po którymś z tych kamieni albo po cięciu kordu? nie mówię że to nieprawda, serio pytam, bo chcialbym zrozumieć jak to działa.
słuchajcie, a czy ktoś wie jak praktycznie wygląda to "lądowanie"? bo okej, mam tę energię uniesienia po rozmowie z mamą albo z przyjaciółką i co ja z tym robię? czy to jest kwestia oddechu, jakiegoś rytuału, uziemienia? bo teoria jest fajnie ale chciałabym wiedzieć co konkretnie robić jak wracam do domu i nie mogę przestać myśleć o rozmowie i chce od razu dzwonić znowu
no wlasnie Galaktyka, to jest super pytanie bo ja tez dlugo nie wiedzialam co robic z tą nadwyżką energii po rozmowie. dla mnie najlepiej dziala po prostu chodzenie boso po podlodze, serio, brzmi banalnie ale dosłownie czujesz jak ta energia schodzi. albo mycie rak zimna woda do łokci. to takie fizyczne lądowanie, nie wiem jak to inaczej nazwac
