To co Romcia opisuje - ulga jako pierwsza reakcja - to jest coś, co pojawia się w wielu historiach o uświadomieniu sobie własnej tożsamości, niekoniecznie przez czakry. Ale pytanie Wikusi jest bardzo celne. Ulga zwykle sygnalizuje że coś przestało być tłumione. Czy Swadhisthana pracuje wtedy jako 'otwieracz' czy raczej jako 'lustro'? Tzn. czy ona coś tworzy, czy tylko pokazuje?
Wracam do tego co Celestyna opisała o 'rozchybotaniu' - bo to jest coś, o czym rzadko się mówi. Że praca z dolnymi czakrami bez stabilizacji fundamentu może dać efekty, których się nie spodziewamy. I w kontekście tematu tego wątku - jeśli ktoś zaczyna taką pracę właśnie dlatego, że czuje mglistość w kwestii orientacji, to może się okazać że ta mglistość chwilowo się pogłębia zanim cokolwiek stanie się jaśniejsze. Czy to was nie niepokoi?
Dobra, ale czy to nie jest prawda o każdej zmianie w ogóle? Że jest nielinowo i niepryjemnie po drodze? Nawet zmiana pracy albo końcenie związku - to tez jest chaotyczne. Nie rozumiem dlaczego akurat przy czakrach trzeba to podkreślać bardziej niz przy innych procesach.
Myślę że Gizelka ma rację w kwestii braku punktu odniesienia. I to wróciło mnie do tego, co pytała Wikusia wcześniej - skąd wiemy że to działa. Dla mnie wewnętrznym punktem odniesienia jest właśnie to poczucie ulgi, o którym mówiłam. Ale to jest subiektywne i rozumiem że kogoś to nie wystarczy. Chyba każdy musi znaleźć swój sposób weryfikacji.
Romcia, to co napisałaś o uldze jako pierwszej reakcji - to mnie bardzo zastanawia. Bo skoro to była ulga, to czy myślisz, że praca z czakrą sakralną to 'wywołała', czy raczej po prostu dała ci na tyle spokoju i wyciszenia wewnętrznego, żebyś to w ogóle usłyszała? To dla mnie kluczowe pytanie w tym wątku.
Szczerze? Nie wiem. I chyba tego nie da się wiedzieć na pewno. Ale mam intuicję, że to drugie - że nie 'wywołała', tylko stworzyła przestrzeń. Choć jak Franciszka mówiła, to też może być interpretacja, której nie da się zweryfikować.
Ta przestrzeń to jest bardzo ważne słowo. Bo Swadhisthana w tradycji tantrycznej nie jest tylko o seksualności - ona jest o wodzie, o płynności, o tym co przepływa zamiast stać. Może właśnie dlatego ta ulga? Że coś przestało być zablokowane, stłoczone? Ale pytam - czy przed tą pracą czułaś jakiś rodzaj napięcia, którego nie umiałaś nazwać?
Trochę się gubię - czy wy mówicie teraz o tym, że czakra sakralna wprost wpływa na orientację, czy że bardziej ogólnie otwiera człowieka na siebie? Bo to są dla mnie dwie dość różne rzeczy i chciałabym wiedzieć co właściwie przyjmujecie za prawdziwe.
Wikusia zadała dobre pytanie i myślę że warto przy nim zostać. Bo jeśli mówimy tylko o 'otwieraniu się na siebie' - to po co w ogóle tu czakry? To samo można powiedzieć o terapii, medytacji, nawet o spokojnym urlopie. Co konkretnie ma robić Swadhisthana, czego nie robi cokolwiek innego, co obniża napięcie?
Ale Eleonorka - 'efekty które widzę są inne' to nie jest jeszcze dowód że to czakra robi robotę a nie ogólna uwaga skierowana na ciało. Bo nawet samo skanowanie ciała w body scanie daje inaczej niż ogólna medytacja. Nie trzeba koncepcji czakr żeby uważność działała różnie zależnie od tego na co patrzysz.
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Romcia, czy ty w ogóle myślisz o tym co się stało jako o zmianie orientacji? Czy raczej jako o odkryciu czegoś co było? Bo przez cały wątek używamy słowa 'zmiana', ale ty sama wcześniej mówiłaś 'byłam hetero, bo tak myślałam'. To brzmi bardziej jak odkrycie niż zmiana.
To co Tadek zauważył jest dla mnie ważne. Bo jeśli to odkrycie, a nie zmiana, to pytanie 'czy czakra sakralna reaguje na zmieniającą się orientację' z tytułu wątku jest może źle postawione? Może powinniśmy pytać czy reaguje na odkrywanie tożsamości. I to jest inne pytanie, z innymi odpowiedziami.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno proste pytanie - czy ktokolwiek zna kogoś, kto pracował z czakrą sakralną i NIC szczególnego nie odkrył ani nie poczuł? Pytam bo zastanawiam się czy to nie jest trochę tak, że skoro szukamy, to i tak coś znajdziemy.
To co Gizelka mówi o gardle - to mi się bardzo klei z tym co sama przeżywałam. Zanim zaczęłam pracę z czakrą sakralną, długo siedziałam przy Anajhcie i tam było u mnie dużo. Ale dopiero Swadhisthana dała ten efekt o którym mówiłam. Jakby każda z nich miała inne 'drzwi'. Nie wszystkie otwierają to samo.
No to wychodzi że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie z tytułu - czy czakra sakralna reaguje na orientację. Bo u Romci tak, u Gizelki nie albo inaczej. Może to nie jest pytanie o czakrę, tylko o człowieka - gdzie u kogo siedzi coś co jest nierozwiązane.
Majka, ale jak to 'gdzie u kogo siedzi coś nierozwiązanego' - to jest właśnie moje pytanie od kilku postów. Skąd wiadomo gdzie szukać? Bo jeśli u Romci było w sakralnej, u Gizelki w gardle, to jak ktoś w ogóle ma wiedzieć od czego zacząć?
U mnie to nie było zaplanowane. Zaczęłam od sakralnej bo ktoś na tym forum kiedyś polecił konkretną medytację na Swadhisthanę i po prostu spróbowałam. Nie miałam teorii że 'tu mam problem'. To ciało jakoś dało znać, że trafiłam.
To co Romcia opisuje jako 'ciało dało znać' - to jest dla mnie bardzo znajomy opis. Ale chcę dopytać - jak to wyglądało praktycznie? Coś bólowego, ciepło, płacz, a może po prostu nagłe myśli których się nie spodziewałaś?
To ciekawe, bo opisujesz coś, co można by równie dobrze przypisać zwykłemu wyciszeniu i temu, że myśl dostała przestrzeń żeby się pojawić. Nie mówię że tak było - mówię że nie wiemy czy to czakra 'uruchomiła' te myśli, czy po prostu cisza to zrobiła. Czy rozróżniasz te dwie możliwości z perspektywy czasu?
Mam trochę inne pytanie do całego wątku - czy ktokolwiek z was próbował podejść do tego odwrotnie? Czyli najpierw świadome odkrycie czegoś o sobie, a potem sprawdzenie co się dzieje z czakrą sakralną? Romcia szła jakby od czakry ku odkryciu, ale czy da się to odwrócić?
Ja chyba szłam tą odwróconą drogą, choć nie planowałam. Najpierw dość długo rozkminiałam pewne rzeczy o sobie poza jakąkolwiek praktyką energetyczną - w rozmowach, w dzienniku. I dopiero potem, kiedy zaczęłam pracę z ciałem, poczułam że w okolicach sakralnej coś jest inaczej. Jakby cieplej, otwarciej. Nie wiem czy to czakra 'potwierdzała' czy po prostu ciało się rozluźniło. Ale ta kolejność była odwrotna niż u Romci.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że cały czas krążymy wokół pytania 'czy to działa' zamiast pytać 'jak to działa, jeśli działa'. Bo może to jest ważniejsze dla kogoś kto chce to praktycznie zastosować?
W tej konkretnej medytacji którą wtedy robiłam był oddech skierowany na okolice podbrzusza - świadome wdechy i wydechy z uwagą na ten obszar. I wizualizacja pomarańczowego światła. To dość standardowe. Ale nie chcę żebyś szła z nastawieniem że coś 'powinno się wydarzyć', bo u mnie nie było dramatycznie.
Dobra, ale wracając do tytułu wątku - bo trochę odpłynęłyśmy. Celestyna wcześniej mówiła że lepsze pytanie to czy czakra sakralna reaguje na odkrywanie tożsamości, nie na 'zmianę orientacji'. Czy możemy to jakoś rozwinąć? Bo mi to wydaje się ważniejsze niż techniki.
Mnie też to zdanie Celestyny zostało. Jeśli czakra jest 'zwierciadłem' jak mówiła Ulcia - to może ona nie reaguje na orientację jako taką, tylko na to że człowiek przestaje zaprzeczać czemuś co jest? Że to nie jest o seksualności per se, tylko o autentyczności?
Ulcia, ale tu się zatrzymuję - bo to 'prawda w odczuwaniu' to jest piękna fraza, ale co ona znaczy operacyjnie? Bo jeśli ktoś żył przez lata i subiektywnie czuł się hetero, a potem czuje inaczej - to która z tych prawd jest 'prawdziwsza'? I co czakra z tym robi?
Bo jeśli obydwie były prawdziwe w swoim czasie - to może czakra nie mierzy 'prawdziwości' uczucia, tylko jego aktualną blokadę albo przepływ? Że nie chodzi o to czy wcześniej kłamałaś sobie, tylko o to co teraz blokujesz albo co teraz puszczasz?
