Zastanawiam się nad czymś, co obserwuję od dłuższego czasu. Mam kilka znajomości, które mimo że trwają latami, jakoś nie wchodzą głębiej. Rozmawiamy, spotykamy się, ale zawsze zostaje jakiś mur. Zaczęłam się zastanawiać, czy to może mieć związek z czakrami. Konkretnie myślę o czakrze serca i o tym, jak blokady w niej mogą wpływać na relacje. Ale też słyszałam, że chodzi o czakrę sakralną, bo ona odpowiada za więzi z ludźmi. Czy ktoś miał podobną sytuację i próbował to rozgryźć od strony energetycznej?
Też mam tak z kilkoma osobami i nigdy nie pomyślałam, żeby to powiązać z czakrami. A która czakra tak właściwie odpowiada za przyjaźnie? Bo wydawało mi się, że sercowa to bardziej miłość romantyczna, nie? Czy sakralna obejmuje też przyjaźnie, czy tylko relacje partnerskie?
Ja bym jeszcze dodała gardłową do tej układanki. Bo powierzchowne przyjaźnie często biorą się z tego, że nie mówimy tego, co naprawdę czujemy, tylko utrzymujemy bezpieczny poziom rozmowy. A gardłowa to przecież wyrażanie siebie, autentyczność w komunikacji. Jak ona jest zablokowana, to możesz chcieć się otworzyć, ale słowa po prostu nie wychodzą albo wychodzą nie te.
Jest w tym coś, co warto rozróżnić. Blokada czakry to nie to samo co jej nadaktywność i obie mogą dawać podobne objawy na zewnątrz, czyli właśnie tę powierzchowność relacji. Przy zablokowanej sercowej człowiek się po prostu nie otwiera, trzyma dystans. Ale przy nadaktywnej sercowej jest odwrotny problem: otwiera się za szybko, za mocno, a potem dostaje po łapach i wycofuje się, co wygląda tak samo jak blokada, tylko z zewnątrz. Zanim zaczniemy pracować z czakrą, warto wiedzieć, z czym konkretnie mamy do czynienia. Skąd wiecie, że to blokada, a nie nadaktywność?
obojętność to dobry trop, ale niejedyny. Przy blokadzie sercowej często pojawia się też pewna mechaniczność w kontaktach, człowiek niby uczestniczy w rozmowie, ale jakby z dystansu obserwował siebie samego. Przy nadaktywności jest intensywność emocjonalna, przywiązanie zbyt szybkie, a potem właśnie ten ból. Ale to nie są ostre granice, bo czakry nie działają w izolacji. Mogę zapytać, czy macie jakieś fizyczne sygnały towarzyszące tym relacjom? Ucisk w klatce piersiowej, napięcie w gardle?
Jak już jesteśmy przy fizycznych sygnałach, to ja mam zawsze napięcie w okolicach żołądka przy tych płytkich znajomościach. Ale to chyba raczej splot słoneczny, nie sercowa, prawda? Czy to znaczy, że u mnie problem jest gdzie indziej?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jeszcze nie bardzo rozumiem tej zależności. Czy to znaczy, że dwie osoby mogą mieć zdrowe czakry i nadal ich przyjaźń będzie powierzchowna? Czy to zawsze musi wynikać z jakiejś blokady po jednej lub drugiej stronie?
Słyszałam gdzieś, że krzyżowania sieci są szczególnie niebezpieczne dla czakr i że mogą blokować relacje. Ktoś wie, o co dokładnie chodzi? Próbowałam szukać, ale trafiałam na różne sprzeczne informacje.
Wracając do sedna tematu, bo trochę odpłynęłyśmy. Mam wrażenie, że przy tych powierzchownych przyjaźniach jest jeszcze jeden element, który rzadko się omawia: czakra podstawy. Jak ktoś nie czuje się bezpieczny sam ze sobą, to nie będzie bezpieczny w relacji. I ta powierzchowność może być w gruncie rzeczy mechanizmem ochronnym, nie brakiem chęci bliskości. Pracowałaś kiedyś Celestyna_B z czakrą podstawy właśnie pod kątem relacji, a nie tylko poczucia stabilności?
pracowałam, ale głównie przez medytacje uziemiające i przez pracę z ciałem, bo to ona według mnie najlepiej trafia do podstawy. I faktycznie, po kilku tygodniach zauważyłam zmianę, nie tyle że relacje stały się głębsze od razu, ale że sama przestałam uciekać od momentów, w których mogłam być bardziej szczera. Więc chyba coś w tym jest. Ale powiedz mi, jak ty to pracujesz, bo mam wrażenie, że masz jakieś bardziej systematyczne podejście do tego.
Ja się nie wypowiadam często w tematach czakrowych, ale zapisałam sobie ten wątek, bo dużo tu pada ciekawych rzeczy. Chciałam zapytać, czy ktoś próbował łączyć pracę z czakrami z tarotem, bo w kartach też widać blokady komunikacyjne i emocjonalne. Szczególnie w rozłożeniu na relację. Ciekawi mnie, czy informacje z jednego źródła pokrywają się z tym, co wynika z energetycznej pracy.
Wracając do tego, co mówiła Apolonia o tarotu jako punkcie wyjścia, to właśnie tak to u mnie działa. Karta daje mi kierunek, gdzie popatrzeć, a potem już sama praca z czakrami daje odpowiedź, co z tym robić. Ale mam pytanie do Was wszystkich, bo mnie ciekawi, czy ktoś próbował sprawdzić, po której stronie jest problem w relacji, u siebie czy u drugiej osoby? Bo w tarocie mogę zrobić rozkład na relację, ale w czakrach chyba nie ma takiego czytelnego narzędzia.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym etycznym aspekcie, bo to nie jest sprawa oczywista. Praca intencyjna z relacją to jedno, ale są metody, które już wyraźnie ingerują w pole drugiej osoby bez jej wiedzy. I tu bym postawiła granicę. W kontekście powierzchownych przyjaźni pytanie jest też inne, czy naprawdę chcemy tę relację pogłębiać, czy może ta płytkość jest naturalną granicą zgodności, o której wcześniej mówiłam?
Dokładnie to miałam na myśli z tą obojętnością. I właściwie praca z czakrami pomogła mi to lepiej odróżnić. Bo przedtem myślałam, że ze wszystkimi warto próbować. Teraz lepiej czuję, które relacje są po prostu nie moje, a które są zablokowane przez coś konkretnego. Tylko jak to coś konkretnego zlokalizować w ciele, to już inna historia.
A ja chcę wrócić na chwilę do pytania Oksanki o tarot, bo to mnie tknęło. Mam wrażenie, że tarot jest świetny do diagnozy, ale sama praca z czakrami to leczenie, nazwijmy to tak umownie. I że połączenie obu może dawać coś, czego żadne z nich osobno nie daje. Czy ktoś próbował robić to regularnie, nie jednorazowo?
Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam jedno niepokojące pytanie. Nie jestem ekspertem i nie pracuję świadomie z czakrami, ale mam kilka przyjaźni, które przez lata utknęły na tym samym poziomie. Zawsze zakładałam, że to po prostu tacy ludzie. A teraz zastanawiam się, czy może to ja coś blokuję i nigdy na to nie spojrzałam. Jak w ogóle zacząć to sprawdzać?
To jest właśnie ten moment, kiedy warto mieć jakiś kolejny krok, bo samo poczucie to dopiero diagnoza. Mnie to zajęło trochę czasu, żeby zrozumieć, że napięcie w klatce to nie to samo co napięcie w brzuchu i że każde z nich ciągnie w inną stronę. Przy relacjach głównie śledziłam klatkę i gardło, bo tam u mnie wszystko się rozgrywa.
Może to głupie pytanie, ale ile to wszystko trwa? Czytam ten wątek i widzę, że to jest praca na miesiące albo lata, a mnie interesuje konkretna sytuacja, bo mam znajomą, z którą od dawna jest ten dziwny dystans i nie mogę zrozumieć, skąd. Czy jest jakiś szybszy sposób, żeby zobaczyć, gdzie jest blokada?
I to jest chyba kluczowe spostrzeżenie w tym wątku, że ta 'szyba' działa w obie strony. Zastanawiam się tylko, czy zawsze chodzi o blokadę sercową, czy może czasem to jest po prostu niezgodność energetyczna bez żadnego blokowania. Bo to byłoby ważne rozróżnienie, zanim zacznie się cokolwiek przepracowywać.
To jest właśnie to, przy czym ja długo nie umiałam się zatrzymać. Przez chwilę myślałam, że każda relacja, gdzie jest ta szyba, wymaga pracy. A potem zrozumiałam, że część z nich jest po prostu... nie do pogłębienia, bo nie ma tam wspólnego gruntu energetycznego. I żadna praca tego nie zmieni. Trudno to zaakceptować, ale jest jakiś spokój po drugiej stronie tej akceptacji.
a jak Ty to rozróżniałaś w praktyce? Bo czytam i rozumiem w głowie, ale nie wiem, jak to odczuć w ciele. To znaczy, skąd wiesz, że to jest 'nie nasze', a nie po prostu blokada, której jeszcze nie rozpoznałaś?
To, co Apolonia opisuje z tą pustką kontra napięciem, to dla mnie pierwsze konkretne rozróżnienie w tym wątku. Ale mam pytanie do osób, które pracują z czakrami dłużej, czy to da się wytrenować, czy trzeba po prostu czekać, aż samo przyjdzie?
Wracając do pytania Ezoteryk63 o czas, bo mnie to też zastanawia w kontekście powierzchownych relacji. Czy jest jakaś różnica w tym, jak długo trwa praca z czakrą sercową, kiedy chodzi o konkretną relację, a kiedy o ogólną otwartość? Bo mam wrażenie, że skupianie się na jednej osobie może paradoksalnie utrudniać.
Ale to rodzi pytanie, które mnie nurtuje. Jeśli pracujemy na ogólną otwartość, to skąd wiemy, że cokolwiek się zmieniło akurat w tej jednej konkretnej relacji? Może zmieniamy się my, a ta relacja i tak zostaje taka sama, bo ta druga osoba jest po swojej stronie i nic nie robi?
Selenka, to co mówisz ma sens, ale mam wątpliwość. Jak robiłam rozkłady tarota przy konkretnych przyjaźniach, kilka razy wychodziło mi, że blokada jest obopólna. To znaczy, że obie strony coś wnoszą do tego zacięcia. W takim razie zmiana po jednej stronie powinna jakoś poruszyć tę drugą, nawet jeśli nieświadomie. Czy ktoś miał doświadczenie, że coś drgnęło w relacji po pracy z własną czakrą?
Ale jak rozpoznać, czy ta druga osoba odpowiedziała na to zaproszenie, czy po prostu był to zbieg okoliczności? Pytam serio, bo nie chcę przypisywać swojej medytacji zasługi czegoś, co by się i tak wydarzyło.
Czytam ten wątek i mam pytanie z zupełnie innej strony. Czy te blokady w relacjach mogą się jakoś manifestować w snach? Bo mi od jakiegoś czasu śni się konkretna osoba, z którą na jawie mamy właśnie taki dziwny dystans, i zastanawiam się, czy to coś znaczy, czy to tylko głowa.
