Miałem ostatnio bardzo ciężki okres w pracy, kompletna klapę z projektem na który poświęciłem kilka miesięcy. I co ciekawe, niemal natychmiast zacząłem czuć dziwny ucisk w okolicach splotu słonecznego i ogólne zobojętnienie, jakby ktoś wyłączył światło. Zacząłem się zastanawiać czy to nie jest właśnie fizyczny przejaw zamknięcia czakry manipura. Czy ktoś miał coś podobnego po jakiejś swojej porażce? Nie mówię o zwykłym zmęczeniu, ale o tym specyficznym uczuciu jakby coś w środku po prostu zgasło.
To co opisujesz brzmi jak klasyczna blokada manipury, ale chciałabym dopytać - czy to uczucie pojawiło się od razu po tej sytuacji w pracy, czy narastało stopniowo przez kilka dni? Bo to ma znaczenie przy diagnozowaniu czy mamy do czynienia z ostrą blokadą czy raczej z powolnym zamykaniem się czakry pod wpływem długotrwałego stresu.
Przepraszam że wchodzę od razu z pytaniem, ale czy czakry w ogóle mogą się tak szybko zamknąć? Myślałam że to jest jakiś długi proces. Skąd wiadomo że to akurat czakra a nie po prostu zwykłe napięcie mięśniowe od stresu?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w tej całej energetyce. Skąd w ogóle pewność że to czakra a nie psychosomatyka? Nikodem, nie mówię że kłamiesz w tej sprawie bo rozumiem że to czułeś, ale jak to rozróżniasz u siebie?
Eustachy pyta o ważną rzecz i nie ma co tego zbyć. Przez lata praktyki zauważyłam że granica między psychosomatyką a energetyką jest rzeczywiście płynna. Ale wiesz co? Dla mnie to nie jest powód żeby w ogóle nie używać tej perspektywy. Natomiast co do samego tematu, chciałabym żebyśmy porozmawiali szerzej, bo porażka uderza różnie w różne czakry u różnych ludzi. Nikodem, a co z gardłem, anahata? Bo często blokada manipury ciągnie za sobą zamknięcie wyżej.
Słucham tej rozmowy i mam taką refleksję. Opisany schemat, czyli porażka zewnętrzna która uderza w splot słoneczny i potem pełznie w górę, jest bardzo spójny z tym jak w wielu tradycjach opisuje się reakcję na upokorzenie. Manipura to przecież centrum woli i tożsamości. Jeśli coś ją rozbija, to anahata się zamyka jakby odruchowo, żeby nie dopuścić bólu. Czy ktoś z was doświadczał tego że po jakiejś porażce przestał czuć kontakt z innymi ludźmi? Bo to byłby właśnie sygnał z anahaty.
Czytam i muszę powiedzieć że to opis do mnie trafia. Po tym jak kilka lat temu rozpadło się moje małżeństwo, miałam dokładnie takie poczucie jak Nikodem opisuje, ale ja to czułam bardziej w klatce piersiowej. Izolacja od ludzi, o której Iwetka pisze, to było u mnie bardzo wyraźne. Tylko nie wiedziałam wtedy że to może być czakra, myślałam po prostu że jestem w depresji.
Też to miałam, to co Luiza opisuje. Tylko zastanawiam się czy sama medytacja to wystarczy, czy trzeba jednak czegoś więcej żeby tę blokadę naprawdę rozładować.
Wracając do tego co Kometka pytała o gardło i anahata, to rzeczywiście, po tej sytuacji w pracy miałem też problem z mówieniem o tym co czuję. Dosłownie nie mogłem tego wypowiedzieć, urywało mi w połowie zdania. Myślałem że to wstyd, ale teraz myślę że to mogło być właśnie vishuddha.
No właśnie, i to jest bardzo charakterystyczne. To urwanie w połowie zdania to może być wyraźny sygnał zablokowanej vishuddhy. Pytanie do ciebie, czy to było tylko przy rozmowach o tej konkretnej sprawie, czy generalnie zrobiłeś się małomówny?
Mam trochę inne zdanie w tej kwestii. Moim zdaniem przy porażce pierwsza zamyka się muladhara, bo chwieje się poczucie bezpieczeństwa i fundamentu. Dopiero potem idzie w górę do manipury. Czy ktoś to sprawdzał w praktyce, bo mnie się wydaje że Nikodem mógł coś przeoczyć na poziomie korzenia.
Ale czekajcie, jak w ogóle można stwierdzić u siebie że muladhara jest zamknięta? Jakie to daje konkretne objawy? Bo wydaje mi się że nigdy tego u siebie nie rozpoznałam a pewnie nie raz przechodziłam trudne okresy.
Słucham tej dyskusji i mam takie podstawowe pytanie, może głupie. Czy te czakry zamykają się na stałe po jakiejś porażce, czy to jest tymczasowe? Bo jeśli każda zła rzecz je blokuje, to czy w ogóle można je utrzymać otwarte przez dłuższy czas?
Dobra, ale nikt mi nie odpowiedział na pytanie o muladhara. Jakie konkretne objawy? Bo czytam ten wątek i nie wiem czy u mnie to też nie jest zablokowane. Co to w ogóle daje w ciele, poza tym ogólnym 'brak poczucia bezpieczeństwa'?
Właśnie to co Cyrkonia opisuje jest podobne do tego co ja miałem, tylko u mnie bardziej w środku tułowia a nie w nogach. I to pytanie Iwetki jest trafne bo myślę że sama obserwacja ciała już coś daje. Ja przez długi czas ignorowałem sygnały i dopiero jak się złożyło kilka rzeczy naraz, zobaczyłem wzorzec.
Właśnie i dlatego mówiłam że muladhara idzie pierwsza, bo ona jest podstawą. Jak ona nie trzyma, to wyższe czakry też zaczynają się chwiać. Nikodem, czy jak miałeś ten problem po tej pracy, to miałeś też problemy z nogami albo z pieniędzmi naraz?
No dobrze, ale to jest wtedy nieweryfikowalne. Jeśli każdy objaw fizyczny można przypisać czakrze, to skąd wiesz kiedy to NIE jest czakra? Kometka, serio pytam, nie ironicznie.
A co to są te interwencje energetyczne? Bo czytam i nie do końca wiem co konkretnie można zrobić jak czakra jest zamknięta. Medytacja to rozumiem, ale co jeszcze?
To ciekawe co piszesz o głosie. Ja po bardzo trudnym czasie też przestałam śpiewać, nawet sama dla siebie w domu, i wtedy w ogóle nie kojarzyłam tego z czymkolwiek. Teraz to widzę inaczej.
Kamienie też mogą pomóc przy tej pracy, zwłaszcza przy manipurze. Cytryn albo karneol, najlepiej noszony przy ciele. Przy vishuddhy akwamaryn. Nie zastąpią głębszej pracy, ale mogą wspierać. Nikodem, próbowałeś kiedyś z litoterapią przy takich blokadach?
Tygrysie oko to dobry wybór do manipury, ale przy gardłowej blokadzie bym sięgnęła po coś niebieskiego. To nie jest przypadkowe skojarzenie kolorów, te częstotliwości naprawdę inaczej się czują. Chociaż rozumiem sceptycyzm, bo to jest trudne do udowodnienia.
A skąd w ogóle wiadomo który kamień na którą czakrę? To jest jakiś ustalony system czy każdy to inaczej przypisuje? Bo widzę różne informacje w różnych miejscach i nie wiem co jest bardziej wiarygodne.
Wracając do tego co Nikodem mówił o niemożności wypowiedzenia, to mnie to bardzo uderzyło. Bo ja też miałam taki moment że siadałam żeby napisać do kogoś co czuję i nie mogłam. Nie tylko mówiłam, ale nawet pisać nie mogłam. Czy to też może być vishuddha, nie tylko mówiony głos?
To co Luiza napisała o pisaniu mnie uderzyło. Bo ja jak miałam zły okres to też przestałam odpisywać na wiadomości, i myślałam że to lenistwo albo depresja. A może to było właśnie to? Tylko jak odróżnić blokadę czakry od zwykłej depresji? Bo objawy brzmią identycznie.
Ja w tym najtrudniejszym momencie po tamtej pracy naprawdę nie wiedziałem co jest czym. Dopiero z perspektywy czasu widzę że pewne rzeczy się grupowały. To gardło i niemożność mówienia, i te finanse, i fizyczne rzeczy, wszystko miało swój rytm. W trakcie tego byłem po prostu rozbity.
Właśnie i dlatego ja zawsze mówię żeby prowadzić dziennik. Nawet trzy zdania dziennie. Bo jak to czytasz po miesiącu to wzorce wychodzą same, bez żadnej analizy. Nikodem, a ty w tamtym czasie w ogóle cokolwiek zapisywałeś?
To bardzo uczciwa obserwacja. Pamięć jest rekonstruktywna, to nie jest nagranie. Szczególnie przy silnym stresie emocjonalnym wspomnienia się reorganizują. Więc tak, możliwe że teraz interpretujesz przeszłość przez nową ramę pojęciową.
