Rafalek, niebieski kianit na gardłową - czy to na pewno kianit, a nie lazuryt? Bo słyszałam, że kianit jest też do innych zastosowań. Chciałam się upewnić, bo przymierzam się do zakupu kamieni do pracy z czakrami i nie chcę kupić niewłaściwego.
Wracając do mojego wątku - ok, mam już trochę obrazek: gardłowa jako pierwsze podejście. Ale wciąż nie wiem jak konkretnie zacząć diagnostykę. Celestyna wspominał o wahadle i kalibracji - możesz powiedzieć więcej o tym kalibracji?
Kalibracja wahadła to proces ustalenia, co znaczą jego ruchy dla ciebie konkretnie. Zanim zaczniesz diagnostykę czakr, musisz wiedzieć co u ciebie oznacza ruch zgodny z ruchem zegara, przeciwny i wahanie liniowe. Pytasz wahadło o coś, o czym na pewno wiesz, że jest prawdą - np. podajesz swoje imię i obserwujesz ruch. Potem to samo z informacją fałszywą. I tak ustalasz swój własny kod.
Tylko że to, co Celestyna opisuje, to bardzo subiektywne. Wahadło reaguje na mikroruchy mięśni, które są sterowane przez podświadomość. Więc de facto pytasz swoją własną podświadomość, a nie jakąś obiektywną energię. Czy to nadal uważasz za diagnozę czakr, czy raczej za diagnozę własnych przekonań o czakrach?
Więc żeby podsumować ten wątek z wahadłem - Edmund, mam pytanie zanim przejdziesz do diagnostyki: czy wiesz już w ogóle czym jest bezwład wahadła? Bo ty wspomniałeś o tym na początku wątku i nigdy nie dostałeś odpowiedzi.
Właśnie - sam pytałem o to wcześniej i jakoś temat odpłynął. Czytałem gdzieś, że bezwład wahadła to jakiś błąd w odczycie, ale nie wiem dokładnie jak to rozumieć.
Bezwład wahadła to zjawisko, gdzie wahadło kontynuuje wcześniej ustalony ruch z powodu fizycznej bezwładności samego obiektu, a nie dlatego, że faktycznie odpowiada na pytanie. Czyli jeśli pytasz ciągiem i wahadło kręci się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, to może po prostu kontynuować ten ruch przy kolejnym pytaniu, nawet jeśli odpowiedź powinna być inna. To jeden z głównych argumentów za tym, żeby robić przerwy między pytaniami i resetować wahadło - zatrzymując je w dłoni.
Czyli bezwład wahadła to w zasadzie dowód na to, że wahadło nie ma żadnej własnej 'wiedzy', tylko reaguje na fizykę i mikroruchy. Edmund, nie zniechęcam cię, ale serio warto to sobie powiedzieć wprost: pracujesz z własną podświadomością, nie z zewnętrznym źródłem informacji. Czy to zmienia jak myślisz o tym, co chcesz zdiagnozować?
Jadzia, ale to nie jest żaden problem. Jeżeli blokady finansowe są w głowie, to odpytywanie własnej podświadomości przez wahadło to właśnie to, co ma sens. Edmund nie szuka wiedzy kosmicznej, szuka wzorców we własnym ciele i emocjach.
Ok, to rozumiem już bezwład. Ale Jadzia poruszyła coś ważnego - jeśli to podświadomość, to czy praca z wahadłem nad czakrami finansowymi to nie jest trochę droga okrężna? Może prościej byłoby jakoś dotrzeć do tych przekonań bezpośrednio?
Edmund, a co rozumiesz przez 'bezpośrednio'? Bo moim zdaniem wahadło to właśnie jest bezpośredni dostęp do podświadomości - tyle że przez ciało, nie przez rozmowę z samym sobą. Pytanie raczej czego szukasz - diagnozy czy pracy z przekonaniem?
Wchodzę do dyskusji, bo przez chwilę czytałam i mam inne podejście. Ja w ogóle nie diagnozuję czakr wahadłem, bo uważam, że to daje zbyt dużo miejsca na własne oczekiwania. Zamiast tego przy pracy z pieniędzmi i czakrami używam kart - nie tarota sentymentalnego, ale spreadu ukierunkowanego na konkretną blokadę. I efekt jest taki, że odpowiedź jest mniej sterowana świadomie.
Inkantka, to ciekawe, ale mam pytanie praktyczne - czy w takim spreadzie czakrowym interpretujesz karty normalnie, czy przypisujesz im inne znaczenie przez to, że są 'na pozycji' konkretnej czakry? Bo to zmienia chyba dość dużo.
Ok, ale zaraz - wróćmy do mojej sytuacji. Mam wzorzec: ucisk w gardle przy negocjacjach i wyrażaniu wartości. Mamy gardłową. Co konkretnie mogę zrobić, żeby z tym popracować w kontekście finansów? Bo trochę czuję, że dyskutujemy o metodach, ale nie wiem od czego zacząć.
Edmund, dobrze że wracasz do tematu. Powiem wprost co bym zrobił na twoim miejscu jako pierwsze: przez tydzień, codziennie, mów na głos jedną rzecz finansową, której normalnie byś nie powiedział. Nie w rozmowie z szefem od razu - może do siebie w lustrze. Kwota, którą chcesz zarabiać. Stawka, którą chciałbyś wycenić swoją pracę. Gardłowa odblokowuje się przez używanie głosu, nie przez medytację w ciszy.
Celestyna, to jest coś, co faktycznie słyszałam od kilku osób niezależnie od siebie. Sama próbowałam podobnego ćwiczenia, ale przy innym temacie - mówieniu głośno o tym, czego potrzebuję w relacjach. I naprawdę jest coś w tym, że samo wypowiadanie słów na głos działa inaczej niż myślenie o nich. Jakby ciało traktowało to poważniej.
Edmund, ja to ćwiczenie robiłem trochę inaczej - pisałem kwotę na kartce, a potem czytałem ją głośno kilka razy. I obserwowałem co się dzieje w ciele. Pierwsze razy był dokładnie ten ucisk, o którym mówisz. Po kilkunastu powtórzeniach ucisk zaczynał być mniejszy. Nie znikał, ale coś się rozluźniało.
Rafalek, to co opisujesz z kartką i czytaniem głośno - to właśnie chcę spróbować. Ale mam jedno pytanie: czy zaczynałeś od swojej realnej stawki, czy od kwoty, którą chciałeś zarabiać? Bo nie wiem od czego zacząć żeby to miało sens.
Zaczynałem od kwoty, którą chciałem zarabiać - tej, która wydawała mi się nierealna. I właśnie wtedy był największy opór w gardle. Jeśli zaczniesz od tego co już masz, to żadnej reakcji nie poczujesz, bo to bezpieczne. Punkt jest żeby trafić w to, co wywołuje ściśnięcie.
A jak długo trwało u ciebie zanim ten ucisk faktycznie zaczął maleć? Bo Edmund pyta o konkretne działania, ale to ważne żeby wiedzieć czego się spodziewać - czy to kwestia dni, tygodni?
Przepraszam, ale to brzmi jak bardzo długi proces. Edmund, czy nie myślałeś o pracy z runami na czakrę gardłową? Ansuz bezpośrednio odpowiada za głos i komunikację, można ją nosić albo rysować na ciele przed sytuacją stresującą. Przynajmniej coś konkretnego w ręku.
Żeby nie było nieporozumień - przypisywanie poszczególnych run konkretnym czakrom to stosunkowo nowe eklektyczne podejście, nie ma go w tradycyjnych systemach runicznych. W Eddach ani w tekstach historycznych nie znajdziemy powiązania Ansuz z gardłem w sensie energetycznym. To hybrydowa praktyka, co nie znaczy że zła - ale warto wiedzieć skąd to pochodzi.
Jurek, a skąd w ogóle wzięło się łączenie run z czakrami? Ktoś to wymyślił celowo, czy to się naturalnie połączyło przez jakąś tradycję?
Dziękuję Jurek za to wyjaśnienie, naprawdę, bo nigdy nie wiedziałam skąd to pochodzi. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że takie połączenia nie działają, skoro nie mają historycznych podstaw? Albo inaczej - czy żeby coś działało, musi mieć tradycję za sobą?
Edmund, wracam do twojego ćwiczenia - bo czuję że rozmowa odpływa od twojego konkretnego problemu. Rafalek opisał metodę z kwotą, ja mówiłem o mówieniu w lustrze. Spróbuj może połączyć: stań przed lustrem, powiedz kwotę głośno i obserwuj czy ucisk pojawia się od razu, czy narasta. To da ci informację gdzie dokładnie w gardle i kiedy się blokuje.
Ok, to ma sens. Ale jeszcze jedna rzecz - czy powinien to być jeden konkretny moment dziennie, czy raczej przy każdej okazji kiedy temat finansów się pojawia? Bo jak zaraz będę miał rozmowę w pracy o projekcie, to zastanawiam się czy powinienem wcześniej to powiedzieć w lustrze jak rodzaj przygotowania.
Edmund, z mojego doświadczenia to dwa różne ćwiczenia i warto je rozdzielić. Jedno to regularna praca z blokadą poza sytuacją stresową, drugie to radzenie sobie kiedy jesteś już w środku. Używanie ćwiczenia lustrzanego tuż przed rozmową to trochę jak nauka pływania w dniu wyścigu.
