Forum

Asystent AI
Czakry a zaniedbywa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a zaniedbywanie siebie - kiedy rezygnujemy z pracy nad własną energią


Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co obserwuję u siebie i u osób, z którymi rozmawiam. Kiedy wpadamy w jakiś nałóg albo destrukcyjny schemat - alkohol, przejadanie się, obsesyjne scrollowanie, cokolwiek - to jednocześnie całkowicie odpuszczamy pracę nad energią. Jakby te dwie rzeczy szły ze sobą w parze. Zaczyna się od drobnych zaniedbań: nie medytuję dziś, bo jestem zmęczony. Nie czyszczę czakr, bo nie mam czasu. A potem mija miesiąc i orientujesz się, że tak naprawdę te zaniedbania były objawem, nie przyczyną. Czy ktoś miał podobnie? Ciekawi mnie, czy to w ogóle ma jakiś wzorzec w kontekście konkretnych ośrodków energetycznych, bo moje przeczucie mówi, że nie chodzi tu tylko o czakrę korzenia.


Odpowiedz
77 odpowiedzi
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz bardzo do mnie trafia, bo sama przez długi czas zaniedbywałam wszystko i teraz próbuję wracać. Ale mam pytanie - skąd wiesz, że to zaniedbanie było objawem, a nie po prostu lenistwem czy brakiem motywacji? Pytam szczerze, bo sama siebie o to oskarżałam przez długi czas i nie wiem, gdzie jest ta granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Jolanta_M Dobre pytanie i szczerze - nie wiem, czy ta granica jest ostra. Ale u mnie wyglądało to tak, że "lenistwo" pojawiało się zawsze przy konkretnych emocjach. Przy poczuciu bezsensu, przy lęku, przy takim wewnętrznym chaosie. Leniwym byłem wtedy, kiedy coś uciekało. Czakra splotu słonecznego? Może. Ale to tylko moje obserwacje, nie mam pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tym wzorcem zaniedbań przy emocjonalnym chaosie - to klasyczny schemat blokady manipury. Ale powiem szczerze, że przy uzależnieniach rzadko kiedy mamy do czynienia z jedną czakrą. Najczęściej widzę kombinację: muladhara totalnie rozchwiana, bo brakuje poczucia bezpieczeństwa i zakorzenienia, do tego swadhiszthana pracująca na pełnych obrotach w złym kierunku - szukanie przyjemności jako ucieczki. Ciekawe jest to, że ludzie w nałogach często mają bardzo aktywną swadhisthanę, ale ta energia idzie w kierunku zastępczym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Shangie A co rozumiesz przez "kierunek zastępczy" w tej czakrze? Nie do końca rozumiem, jak energia może iść w złym kierunku - myślałem, że albo czakra jest zablokowana albo nie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Young Nie, to nie jest tak zero-jedynkowe. Czakra może być nadaktywna - czyli pracuje, ale jej energia jest skierowana w sposób, który nie służy człowiekowi. Swadhiszthana odpowiada za przyjemność, kreatywność, emocje, relacje. Przy uzależnieniu ta potrzeba przyjemności jest bardzo silna, ale zamiast iść przez zdrowe kanały, jedzie cały czas w jedno miejsce. To trochę jak rzeka, która zamiast nawadniać pola, zalewa jeden kąt i tworzy bagno.


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że pominęłyście coś ważnego - anahata. Przy uzależnieniach, z tego co czytałam i czuję u siebie, jest ogromna dziura właśnie w tej czakrze. Jakiś deficyt miłości własnej, brak relacji z sobą. Nałóg wypełnia tę pustkę, nie? Czy to nie jest punkt wyjścia dla całej reszty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Lena_77 To ciekawe spostrzeżenie, ale zastanawiam się - czy anahata jest przyczyną czy skutkiem? Bo można to rozumieć w dwie strony. Człowiek ma zamkniętą anahate, więc szuka substytutów. Albo - nałóg z czasem zamyka anahate, bo izoluje, niszczy relacje. Jak to u Ciebie wyglądało, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

U mnie chyba jednocześnie, to było takie nakręcanie się. Najpierw ta pustka była, potem zachowanie ją pogłębiało. Nie umiałabym powiedzieć, co było pierwsze. Ale to jest właśnie ta pętla, którą tak trudno przerwać, bo pracujesz nad jednym i drugie cię wciąga z powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Czytam tę rozmowę z uwagą. Jedno mnie zastanawia - mówimy o czakrach jako o przyczynie albo skutku, ale może warto spojrzeć na to inaczej. W pracy z energią przy nałogach nie chodzi o to, żeby "naprawić" konkretną czakrę i czekać na efekty. Chodzi o to, że praca nad energią daje człowiekowi punkt zakotwiczenia. Jakiś rytuał, jakiś powrót do siebie. To samo w sobie ma wartość, niezależnie od tego, która czakra jest "winna".


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Rasphul Mówisz o rytuale jako zakotwiczeniu - to rozumiem. Ale jak to wygląda w praktyce przy uzależnieniu? Bo wyobrażam sobie, że jak ktoś jest w środku nałogu, to ta motywacja do rytuału jest na poziomie zera. Co wtedy? Od czego zacząć, kiedy energia jest dosłownie na dnie?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Jolanta_M Od najprostszych rzeczy. Dosłownie. Trzy głębokie oddechy z intencją. Kamień trzymany w dłoni. Zapalona świeca. Nie dlatego, że to magicznie uzdrowi czakry, ale dlatego, że daje chwilę zatrzymania. To jest taki mały most między chaosem a powrotem do siebie. Z mojego doświadczenia - właśnie przy pracy z osobami w trudnych momentach widzę, że najpierw potrzeba minimalnej formy, a dopiero potem można budować coś większego.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Rasphul zgadzam się z tym co mówi Rasphul o minimalnych formach, ale chcę dodać coś do tej dyskusji o czakrach. Często się słyszy, że uzależnienie to sprawa muladhary i swadhiszthany, ale w mojej praktyce widzę, że wiszudha jest mocno zaangażowana i bardzo rzadko o tym się mówi. Wiszudha to wyrażanie siebie, prawda o sobie. Uzależnienie często idzie w parze z milczeniem - ukrywasz, kłamiesz, nie mówisz co czujesz. To długotrwałe blokowanie tej czakry ma ogromne znaczenie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Ballen To co mówisz o wiszudzie bardzo mi się zgadza. Ale mam pytanie - jak pracujesz z tą czakrą, kiedy ktoś jest jeszcze w środku problemu i nie jest gotowy mówić prawdy nawet sobie? Bo to chyba kurczak i jajko - żeby otworzyć wiszudhę, trzeba trochę przyznać przed sobą, co się dzieje, a żeby to zrobić, wiszudha musi trochę działać.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Zorka Dokładnie to masz rację, że to jest kolisty problem. U mnie działa to przez pisanie - dziennik bez cenzury, tylko dla siebie. Nawet trzy zdania dziennie. Nie musi być pięknie, nie musi być logicznie. To taki minimalny ruch w kierunku własnej prawdy, który nie wymaga jeszcze mówienia czegokolwiek na głos. Z czasem coś się otwiera.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Interesująca rozmowa, ale mam wątpliwość. Mówimy o czakrach jak o oddzielnych bytach - ta jest zablokowana, tamta nadaktywna. Tymczasem z tego co wiem, system czakr działa jako całość i zablokowanie w jednym miejscu automatycznie kompensuje lub destabilizuje inne. Czy przy uzależnieniach nie lepiej patrzeć na cały system niż szukać "winnej" czakry?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Whisper Zgadzam się z tym podejściem systemowym, ale z drugiej strony - skądś trzeba zacząć. Nie każdy jest w stanie ogarnąć cały system naraz, szczególnie kiedy jest w trudnym miejscu. Czasem wejście przez konkretną czakrę, nawet jeśli uproszczone, daje ten pierwszy krok. Co myślisz - czy jest jakaś czakra, od której warto zacząć jako punktu wejścia, właśnie przy tym temacie zaniedbywania siebie?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lurisk no właśnie, to dobre pytanie. Moje przeczucie mówi, że muladhara jest takim naturalnym punktem wejścia, bo to fundament. Bez minimalnego poczucia stabilności i bezpieczeństwa trudno pracować z czymkolwiek wyżej. Ale słyszałem też inne podejście - że przy osobach, które bardzo uciekają od ciała, lepiej zacząć od swadhiszthany, bo jest trochę bliżej emocji i łatwiej do niej dotrzeć. Ktoś tu ma doświadczenie z jednym i drugim?


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałam zacząć od muladhary - medytacje przy korzeniu, afirmacje o bezpieczeństwie, kryształy. I szczerze? Czułam taki opór, że byłam w stanie siedzieć z tym może minutę. Za to kiedy ktoś zaproponował mi pracę z wodą - kąpiele, wizualizacje wody, to jakoś łatwiej mi się otwierało. Może właśnie przez tę swadhiszthanę. Nie wiem czy to ma sens jako obserwacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Jolanta_M Jak najbardziej ma sens. To co opisujesz - ten opór przy mulhadharze - jest bardzo charakterystyczny. Kiedy ktoś przez długi czas żył w trybie przetrwania albo nałogu, ciało i poczucie zakorzenienia są często miejscem bólu, nie bezpieczeństwa. Wejście przez wodę i swadhiszthanę omija ten opór i działa miękcej. To nie jest gorsze podejście, po prostu inne.


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tematu zaniedbywania siebie, bo trochę schodzi nam na techniczne szczegóły - co wy myślicie o tym, że samo zaniedbanie pracy energetycznej jest już sygnałem? Nie objawem, tylko sygnałem? Jakby ciało i energia mówiły: coś tu jest nie tak, nie mam zasobów na wzrost, muszę teraz tylko przetrwać. Może to jest coś, o czym warto rozmawiać, bo ja długo się za to biłam po głowie zamiast posłuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Lena mówi o sygnale, a nie objawie - to mnie zatrzymało. Bo jeśli tak, to zaniedbanie nie jest problemem do rozwiązania, tylko informacją do odczytania. I tu wracamy do tytułu wątku - kiedy rezygnujemy z pracy nad własną energią, może to nie jest słabość ani lenistwo, tylko komunikat systemu, że coś ważniejszego domaga się uwagi? Albo odwrotnie - że nie ma już z czego czerpać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Lurisk właśnie to drugie mnie niepokoi bardziej. Bo "domaga się uwagi" brzmi jeszcze jako coś aktywnego - system walczy. Ale jest taki punkt, gdzie energia jest tak niska, że nie ma już żadnego sygnału. Cisza. I to jest chyba najtrudniejszy moment, bo nic nie boli wystarczająco, żeby działać.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Shangie A jak rozpoznać ten punkt? Mówisz, że cisza - ale dla kogoś z zewnątrz? Bo zakładam, że od środka to się może czuć jak spokój albo po prostu normalność.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Young Dokładnie tak. Właśnie to jest pułapka. Od środka to wygląda jak stabilizacja - "wreszcie mnie nic nie ciągnie, wreszcie spokój". A z zewnątrz - apatia, wycofanie, brak jakiejkolwiek chęci do czegokolwiek. Trudno to odróżnić bez kogoś bliskiego albo bez własnej wcześniejszej historii porównania.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

U mnie ten stan wyglądał jak zmęczenie. Myślałam, że po prostu muszę odpocząć i za jakiś czas wróci motywacja. Mijały tygodnie i nic. Czy to może być taka blokada całego systemu naraz, nie jednej czakry?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Jolanta_M To co opisujesz - brzmi jak zamrożenie, nie blokada. Blokada to jakiś ruch wstrzymany. Zamrożenie to jakby prąd w ogóle nie płynął. Skąd ten moment zmęczenia? Czy był jakiś konkretny czas albo zdarzenie, po którym to się zaczęło?


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Rasphul Był. Długa historia z relacją, która się rozpadła. Ale to nie było nagłe - narastało. I w którymś momencie przestałam nawet płakać, przestałam złościć się - po prostu nic. Myślisz, że tu jest anahata?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Jolanta_M Też tak miałam. I też myślałam, że to spokój. Dopiero potem zrozumiałam, że to był taki emocjonalny wyłącznik. Ciało broni się przed dalszym bólem i po prostu odcina. Nie wiem czy to tylko anahata - mi się wydaje, że to idzie głębiej, do swadhiszthany.


Odpowiedz
Wpisy: 1378
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i mam wrażenie, że opisujecie dwa różne mechanizmy. To co Jolanta opisuje - jako zamrożenie po stracie - i to co Lena mówi o uzależnieniu jako wyłączniku. Pytanie: czy to ten sam rodzaj blokady energetycznej, tylko inaczej wywołany? Bo jeśli tak, to praca z czakrami powinna być podobna. Jeśli nie - to może szukamy różnych wejść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Ballen Właśnie na to chciałem zwrócić uwagę. Mam wrażenie, że wrzucamy do jednego wora bardzo różne stany. Zamrożenie po traumie, wyczerpanie po nałogu, chroniczne zaniedbanie siebie przez latami - to mogą wyglądać podobnie z zewnątrz, ale energetycznie to chyba kompletnie różne rzeczy, nie?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Whisper Masz rację, że to różne źródła. Ale z mojego doświadczenia - i w pracy z ludźmi, i u siebie - to co się dzieje w ciele energetycznym po czasie wygląda podobnie niezależnie od źródła. Jakby ciało stosowało te same mechanizmy obronne. Więc może wejście jest inne, ale metody pracy mogą być zbliżone.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mam inne pytanie do tej dyskusji. Mówimy o sygnałach i blokadach, ale co z tym, że część ludzi świadomie rezygnuje z pracy energetycznej i czuje się z tym dobrze? Znam osoby, które miały intensywny czas z czakrami, medytacjami, rytuałami - i celowo odpuściły. Czy to też jest zaniedbanie, czy może po prostu inna faza?


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest świetne pytanie i myślę, że tu jest sedno. Jak odróżnić świadomą przerwę od ucieczki zamaskowanej jako przerwa? Bo intuicja mi mówi, że sama chęć do odpoczęcia od pracy energetycznej jest normalna - cykl, nie zaniedbanie. Ale możemy sami siebie okłamywać, że "potrzebujemy przerwy", kiedy de facto unikamy czegoś trudnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Lurisk właśnie to mnie zastanawia. Mam wrażenie, że uczciwa odpowiedź na to pytanie wymaga... dokładnie tej pracy, od której uciekamy. Żeby zobaczyć, czy to spokój czy ucieczka, trzeba stanąć z tym w ciszy. A to jest trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Jest jeden marker, który mi pomaga to odróżniać - czy myśl o powrocie do praktyki wywołuje obojętność, czy niepokój. Obojętność to często po prostu zmęczenie albo naturalna pauza. Niepokój, opór, odwlekanie - to już mi mówi, że coś jest, czego wolelibyśmy nie dotykać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Rasphul A co jeśli ktoś nie wie, co czuje przy tej myśli? Nie obojętność, nie niepokój - po prostu nic nie rozpoznaje. Pytam serio, bo sama mam z tym problem.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Vinta To samo w sobie jest informacją. Ta niemożność rozpoznania własnego stanu - to też jest coś do pracy, nie powód żeby nie zaczynać. I tu właśnie wracamy do tych najprostszych rzeczy - trzy oddechy, chwila ciszy. Nie po to żeby "naprawić", tylko żeby zacząć słyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam inne zdanie niż większość. Martwi mnie trochę tendencja, żeby każdy stan - zamrożenie, zmęczenie, apatia - tłumaczyć czakrami i szukać tam rozwiązania. Czasem to są stany, które wymagają psychologa albo psychiatry, nie pracy energetycznej. Czy ktoś z was stawiał sobie kiedyś pytanie, kiedy czakry nie wystarczą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Indaphoros To ważne co mówisz i zgadzam się, że granica istnieje. Ale mam wrażenie, że to nie jest "albo - albo". Praca energetyczna i wsparcie psychologiczne mogą iść równolegle. Pytanie brzmi inaczej - nie "kiedy czakry nie wystarczą", tylko "do czego czakry w ogóle są?". Bo jeśli są tylko do samopoczucia, to masz rację. Ale jeśli to język opisu wewnętrznych stanów - to może być pomocny nawet obok terapii.


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Muszę powiedzieć, że sama łączyłam jedno i drugie. Terapia i praca z energią. I te dwa podejścia mówiły o tym samym, tylko innym językiem. Terapeutka mówiła o "regulacji emocjonalnej", ja myślałam sobie "swadhiszthana". Dla mnie to pomagało, nie przeszkadzało. Ale rozumiem, że ktoś może się pogubić, jeśli jedno zastępuje drugie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Lena_77 To ciekawe, że te dwa języki mówiły u ciebie o tym samym. Mam podobne obserwacje. Ale chcę wrócić do czegoś co powiedziała Zorka wcześniej - o osobach, które świadomie odpuszczają i dobrze im z tym. Bo może to jest klucz do tego wątku. Nie każde zaniedbanie to zaniedbanie. Jak wy to w praktyce odróżniacie?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Ballen właśnie nad tym siedzę od jakiegoś czasu. I mam wrażenie, że to rozróżnienie - przerwa kontra ucieczka - zależy od tego, co się dzieje z ciałem w tym czasie. Jeśli ciało jest spokojne, oddycha swobodnie, śpi - to przerwa. Jeśli ciało jest napięte, sny ciężkie, bóle bez powodu - to ucieczka. Ale to może być za proste.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Whisper A co z kimś, kto jest tak zamrożony jak ja opisywałam? Bo ciało też nie wysyłało sygnałów. Ani napięcia, ani spokoju. Po prostu nic. Czy to jeszcze trzecia kategoria?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Jolanta_M Właśnie. To zamrożenie, które opisujesz, to mi się kojarzy ze stanem, w którym manipura wygasła. Nie jest zablokowana - jest po prostu wygaszona. Czujesz to jako brak woli, brak kierunku, brak ognia. I tu jest problem, bo bez tego centrum bardzo trudno w ogóle zacząć cokolwiek robić ze sobą, łącznie z pracą z innymi czakrami.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Shangie Jeśli manipura jest wygaszona, to jak w ogóle zacząć? Bo to trochę jak kółko bez wyjścia - żeby coś robić, potrzebujesz energii, a energii nie masz, bo właśnie tego brakuje.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Young Dokładnie to kółko. I tu właśnie jest argument za tym, żeby nie zaczynać od manipury w takim stanie. Ja zawsze w takich przypadkach zaczynam od muladhary. Najpierw zakorzenić, dać sobie poczucie, że ziemia jest pod nogami. Dopiero potem można próbować wzniecić ogień wyżej. Czy próbowałaś kiedyś czegoś tak prostego jak chodzenie boso po trawie albo ziemi?


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Rasphul nie myślałam o tym tak. Zakładałam, że skoro problem jest w sercu to tam właśnie trzeba pracować. A ty mówisz - zacznij od dołu. To w ogóle jak to działa, że praca przy podstawie pomaga czemuś wyżej?


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Ja to rozumiałam przez analogię do budynku. Jak fundament jest słaby, to nie remontuje się dachu. Chociaż nie wiem, czy to jest poprawna analogia energetycznie - mówię jak to sama sobie tłumaczyłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Lena_77 Analogia trafia w sedno i tak, energetycznie też to ma sens. Ale chcę dodać coś, co mi się wydaje ważne w kontekście całego wątku - bo tu rozmawiamy o zaniedbaniu i uzależnieniach też. Przy nałogu często jest odwrócona kolejność - ktoś szuka stymulacji w górnych czakrach, ajna, korona, szuka przeżyć, doznań, a podstawa jest kompletnie zaniedbana. I to jest właśnie ta destabilizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się tu wtrącić z pytaniem, które mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Czy mamy jakiś sposób, żeby weryfikować te rzeczy poza własnym odczuciem? Bo słyszę teraz, że muladhara, manipura, ajna - i każdy to czuje inaczej, każdy tłumaczy inaczej. Nie mówię, że to bez wartości. Mówię, że zastanawiam się, jak nie wpaść w pułapkę tłumaczenia wszystkiego czakrami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Indaphoros To jest uczciwe pytanie. Ja sobie radzę z tym tak, że nie traktuję czakr jako diagnozy, tylko jako język opisu. Nie mówię "mam zablokowaną anahatę" jak lekarz mówi "masz zapalenie". Mówię "coś w okolicach serca wydaje się zamknięte i ten język mi pomaga to eksplorować". Czy to wystarczy?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Zorka To jest dla mnie sensowne podejście. Język opisu, nie diagnoza. Ale widzę na forach, że nie wszyscy tak to traktują. I wtedy właśnie mam obawy.


Odpowiedz
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Zorka słucham tej wymiany i mam pytanie do Zorki. Mówisz "język opisu" - ale czy nie jest tak, że kiedy używasz tego języka wystarczająco długo, zaczyna on kształtować to co czujesz? Że samo nazywanie czegoś "blokadą swadhiszthany" zmienia sposób, w jaki to przeżywasz?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Vinta Tak. I uważam, że to jest zaleta, nie wada. Język, który mam na coś, wpływa na to, jak to przeżywam i jak mogę z tym pracować. Psychologowie też mają swój język i on też kształtuje przeżycie. Pytanie czy ten język mi służy.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do sedna tematu, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy. Rozmawiamy o zaniedbaniu siebie i pytaniu o uzależnienia. I jest coś, co chcę powiedzieć wprost - w moim doświadczeniu uzależnienie to nie jest blokada jednej czakry. To jest strategia zarządzania brakiem spójności w całym systemie. Nałóg daje chwilowe poczucie integracji - wszystko przez chwilę gra. A potem system znowu się rozsypuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Lurisk mówi coś ważnego. To "chwilowe granie" - to jest klucz. Uzależnienie daje złudzenie otwartej czakry. Na przykład alkohol może dawać chwilowe poczucie ciepła w anahata, otwarcia, bliskości. A potem to zamknięcie jest jeszcze głębsze. Czy ktoś z was miał doświadczenie pracy z kimś, kto wychodził z nałogu i jednocześnie zaczynał pracę z energią?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Shangie Ja to mam z pierwszej ręki, własne. I tak jak mówiłam - terapia i praca z energią szły równolegle. Ale chcę powiedzieć jedno: na początku praca z czakrami była trudniejsza niż terapia. Bo terapia daje słowa, strukturę, plan. A medytacja nad swadhiaszthaną wymagała ode mnie bycia z rzeczami, od których uciekałam. Bez żadnego bufora.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Lena_77 I jak sobie z tym poradziłaś? Bo to brzmi jak coś, co mogło pogorszyć stan zamiast pomóc.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Young Powoli. I z pomocą. Nie robiłam tego sama. Miałam kogoś, kto prowadził mnie przez te praktyki i wiedział, kiedy trzeba zwolnić. Myślę, że to jest ważne - nie każdą pracę energetyczną powinno się robić samotnie, szczególnie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Lena jest ważne i niedoceniane w dyskusjach o czakrach. Że praca energetyczna może otworzyć coś, z czym sami nie jesteśmy w stanie pracować. I wtedy potrzeba kogoś - czy to terapeuty, czy prowadzącego, czy choćby zaufanej osoby. Samotna praca ma swoje granice. Czy zgadzacie się z tym, czy ktoś ma inne zdanie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Whisper A jak rozpoznać, że to jest ten moment, kiedy potrzeba kogoś z zewnątrz? Bo sama nie wiem, czy to co czuję podczas medytacji to jest "za dużo" czy po prostu trudność, przez którą trzeba przejść.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Jolanta_M Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia - jeśli po sesji czujesz się gorzej przez kilka dni, nie lepiej, to jest sygnał. Praca energetyczna powinna zostawiać cię zmęczoną, nie rozklejoną.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Rasphul Czym się różni "zmęczona" od "rozklejonej" w praktyce? Bo to brzmi jak ważna różnica, ale nie bardzo wiem jak ją rozpoznać w sobie.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Young Zmęczenie to spokojne wyczerpanie - jakbyś porządnie popracował fizycznie. Rozklejenie to coś, co się sypie, płaczliwość bez powodu, lęk, który nie odpuszcza. Albo wręcz przeciwnie - dziwna euforia, która też jest niepokojąca.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Rasphul właśnie ta euforia po medytacji jest często mylona z postępem. A to może być znak, że coś się otworzyło za szybko. Szczególnie przy pracy z anahata albo ajna - te dwa ośrodki potrafią dawać bardzo intensywne stany. I tu wracam do wątku uzależnień - bo ten mechanizm jest podobny. Szukanie intensywnego stanu zamiast stabilnego.


Odpowiedz
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Shangie Czyli mówisz, że praca z czakrami może sama w sobie stać się rodzajem uzależnienia od intensywnych przeżyć? To jest coś, o czym nie myślałam.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Vinta Tak, to jest realne zjawisko. Szczególnie u osób, które są wrażliwe energetycznie. Sesja za sesją, coraz głębiej, coraz intensywniej - i to też jest forma ucieczki, tylko w innym opakowaniu. Piszę o tym, bo sama przez to przechodziłam.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Shangie dotknęła czegoś, co jest moim zdaniem fundamentalne dla całego tematu tego wątku. Zaniedbanie siebie nie wygląda zawsze jak bierność. Czasem wygląda jak nadmierna aktywność - ciągłe praktyki, ciągłe szukanie odpowiedzi, ciągłe otwieranie się na kolejne doświadczenia. To też jest ucieczka od sedna.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

I to jest coś, czego nikt nie powie początkującemu wprost. Że można zaniedbywać siebie przez nadgorliwość. Myślę, że wiele osób trafia do pracy z czakrami właśnie z tego miejsca - dużo robię, dużo szukam, byle nie siedzieć z tym co jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Zorka To mnie uderzyło. Bo ja właśnie tak zaczęłam - od poczucia, że muszę coś zrobić, coś naprawić, zająć się sobą. I nagle mam plan, medytacje, kryształy, afirmacje. A teraz zastanawiam się, czy to wszystko nie było po prostu innym rodzajem zajęcia się czymkolwiek, żeby nie siedzieć w ciszy.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Jolanta_M Ja miałam dokładnie to samo. I powiem ci szczerze - odkryłam to dopiero w terapii. Sama bym tego nie zobaczyła, bo z zewnątrz to wyglądało jak "praca nad sobą". Nikt nie powie ci, że za dużo medytujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się na tym co mówi Lena. Bo to pokazuje coś, co mnie niepokoi w całym dyskursie o pracy energetycznej - brak zewnętrznych punktów odniesienia. Jak ktoś "za dużo ćwiczy" to bolą mięśnie. Jak ktoś za bardzo zagłębia się w praktyki energetyczne, to skąd wiadomo, że idzie w złą stronę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Indaphoros I tu jest właśnie argument za tym, żeby nie robić tego w izolacji. Nie dlatego, że potrzeba guru albo autorytetu - ale dlatego, że drugi człowiek widzi cię inaczej niż ty siebie. Nie musi to być mistrz. Może być zaufana osoba, która po prostu powie: coś się z tobą dzieje od tygodnia.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Ballen Dokładnie. I wracając do uzależnień - to jest ten sam mechanizm. Izolacja jest częścią nałogu. Robisz coś w ukryciu, coraz samotniej, coraz bardziej zamknięty. I praca energetyczna w pełnej izolacji może nieświadomie odtwarzać ten sam schemat, tylko z inną treścią.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 431

@Whisper To jest mocne. Czyli schemat ważniejszy od treści? Że nieważne co robisz, ważne w jaki sposób?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Young Nie do końca - treść też ma znaczenie. Ale schemat jest pierwszą rzeczą, którą warto zobaczyć. I w kontekście zaniedbania siebie - zanim zapytasz którą czakrę otwierać, zapytaj jak pracujesz. Z kim, kiedy, w jakim stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna pytania z tematu - które czakry są zaangażowane w uzależnienia. Myślę, że po tej całej rozmowie mam wrażenie, że nie ma jednej odpowiedzi. Zależy od osoby, od nałogu, od etapu. I to chyba jest lepsza odpowiedź niż lista czakr do przepracowania.


Odpowiedz
Udostępnij: