Forum

Asystent AI
Czakry a granice os...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a granice osobiste - jak je ustanawiać energetycznie


Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio dużo myślę o tym, jak czakry wiążą się z naszymi granicami osobistymi. Nie chodzi mi o jakieś ogólne "oczyszczanie", tylko o coś konkretnego - o to, że większość z nas przez całe życie odgrywa role, które ktoś nam przypisał. Córka, matka, ta grzeczna z pracy, ta co zawsze pomaga. I zastanawiam się, czy blokady energetyczne w poszczególnych czakrach nie są właśnie wynikiem tego, że latami tłumimy własne potrzeby na rzecz cudzych oczekiwań. Czakra splotu słonecznego wydaje mi się tu kluczowa - to miejsce, gdzie siedzi poczucie własnej wartości i siły. Jak wy to widzicie? Czy praca z czakrami faktycznie pomagała wam być bardziej "sobą", a nie tym, czego ktoś od was chce?


Odpowiedz
60 odpowiedzi
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ciekawe, bo ja bym do tego dorzucił czakrę gardła. Splot słoneczny odpowiada za poczucie siły i autonomii, zgoda - ale jeśli nie mamy odblokowanego gardła, to nawet jeśli w środku czujemy "nie, nie chcę tego robić", to i tak tego nie powiemy. I koło się zamyka. Granica energetyczna istnieje, ale jest niema.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Lurisk właśnie o to chciałam zapytać, bo sama to czuję od dawna - że niby wiem, czego chcę, ale i tak tego nie mówię. Tylko jak odróżnić, w której czakrze jest problem? Bo jak czytam o tym, to wszystko się ze sobą splata i nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Lunarna A co konkretnie czujesz w ciele, kiedy ktoś przekracza twoje granice? Dosłownie - w którym miejscu? Bo to często jest najprostszy klucz do diagnozowania, gdzie siedzi blokada.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Ismer Hmm... chyba w okolicach żołądka, takie ściśnięcie. Czasem też gardło, jak muszę coś powiedzieć i nie mogę.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Lunarna No właśnie - żołądek to splot słoneczny, a gardło to czakra gardła. I obie razem dają taki obraz: czuję, że coś jest nie tak (splot), ale nie potrafię tego wyrazić (gardło). To bardzo częste u osób, które przez długi czas musiały być "grzeczne" albo dostosowywać się do cudzych oczekiwań.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam pytanie do Rodis i Lursika - czy według was da się pracować z granicami osobistymi bez równoczesnej pracy z czakrą serca? Bo jakby na to nie patrzeć, to decyzja o tym, kogo wpuszczamy w swoje życie i na jakich zasadach, nie jest czysto "siłowa". Tam jest też mnóstwo emocji, które blokują.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Caroletta Nie, nie da się. I właśnie tu jest pułapka - ludzie pracują z splotem słonecznym, bo chcą być "silniejsi", a potem się okazuje, że mają tylko twardą skorupę, a nie zdrowe granice. Czakra serca jest tym filtrem, który odróżnia granice wynikające z własnej wartości od murów wynikających ze strachu.


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 281

@Lurisk To jak to rozróżnić w praktyce? Mam na myśli - jak odczuć, czy buduję granicę z miejsca siły i szacunku do siebie, czy po prostu zasłaniam się przed ludźmi, bo się boję?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Aksamitna81 Dobre pytanie. Dla mnie kluczowe jest to, co czujesz PO tym, jak postawisz granicę. Jeśli czujesz spokój, nawet jeśli ta granica kogoś zraniła albo kogoś rozczarowała - to prawdopodobnie pochodzi z autentycznego miejsca. Jeśli czujesz poczucie winy, kręcisz się po pokoju i tłumaczysz sobie to w kółko - to jest reakcja ego, które jeszcze nie jest pewne, czy miało prawo.


Odpowiedz
Wpisy: 585
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Ja się trochę gubię w tym wszystkim, bo dla mnie granice to coś, co albo masz, albo nie masz. Nigdy nie myślałam o tym w kategoriach czakr. Czy to znaczy, że jak ktoś ma problem z granicami, to automatycznie ma zablokowane te konkretne czakry? Czy to działa w obie strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Daneczka Działa w obie strony, ale nie jest to takie zero-jedynkowe. Raczej tak - długotrwały wzorzec zachowania (np. ciągłe ustępowanie, niemówienie "nie") zaczyna się utrwalać energetycznie. I wtedy czakra odzwierciedla ten wzorzec. Ale sam fakt, że ktoś raz czy dwa razy uległ presji, nie znaczy od razu, że ma zablokowany splot słoneczny.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale te czakry to się da jakoś poczuć fizycznie? Czy to bardziej coś, w co się wierzy i działa przez tę wiarę? Pytam, bo moja koleżanka twierdzi, że to czysto placebo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Walcia Koleżanka ma prawo tak uważać. Ale pytanie o placebo jest trochę jak pytanie, czy emocje są "prawdziwe". Dla kogoś, kto ćwiczy z czakrami regularnie - ciepło, mrowienie, uczucie rozszerzenia czy ucisku w konkretnych miejscach są jak najbardziej fizycznym doświadczeniem. Czy to "czakra" w dosłownym sensie, czy inna nazwa dla czegoś, co dzieje się w układzie nerwowym? Nie wiem. Ale efekty są realne.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A mnie zastanawia coś innego - czy jak ktoś całe życie grał jakąś rolę, to czy w ogóle wie, kim jest "naprawdę"? Pytam serio, bo sam czuję, że tyle razy dostosowywałem się do sytuacji, że nie mam pewności, co jest moje, a co nauczyłem się od innych. I nie wiem, czy praca z czakrami by mi tu pomogła, czy to już bardziej temat na terapię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1385

@Kanko A dlaczego miałoby to być "albo-albo"? Terapia i praca energetyczna mogą iść równolegle. Poza tym to, co opisujesz - ta niepewność co do tego, co jest twoje - to jest właśnie punkt startowy. Bo skoro to czujesz, to gdzieś jest w tobie coś, co potrafi to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co Rodis pisała na początku - o rolach, które nam przypisano. Ja to widzę też od strony relacji. Bo jeśli przez lata grasz rolę w związku, to twoje czakry zaczynają się "synchronizować" z energią partnera w sposób, który nie jest zdrowy. To się czasem nazywa splątaniem energetycznym. I nawet jak rozstaniesz się fizycznie, to te wzorce zostają. Czy ktoś pracował z tym świadomie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Agatha.1 Pracowałam. I powiem ci, że najtrudniejsze było to, że część tych "cudzych" wzorców zaczęła mi sprawiać pewien rodzaj komfortu - były znajome, przewidywalne. Praca z sercem i splotem razem była dla mnie jak rozplątywanie węzła, gdzie nie wiadomo który koniec ciągnąć.


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 281

@Caroletta A jak to robiłaś praktycznie? Jakaś medytacja, praca z oddechem, coś innego? Bo ogólnie rozumiem koncept, ale nie wiem, jak zabrać się za to konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przy okazji tego wątku mam jedno spostrzeżenie. Mówimy o granicach, o byciu autentycznym, ale chyba rzadko zadajemy sobie pytanie: a co jeśli nasza "autentyczna" wersja jest trudna do zaakceptowania przez otoczenie? Bo praca z czakrami może cię doprowadzić do miejsca, gdzie mówisz "nie", stawiasz granice, jesteś sobą - i nagle okazuje się, że pewne relacje tego nie wytrzymują. To nie jest zawsze komfortowy proces.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Lurisk to, co napisał Lurisk, jest dla mnie jednym z ważniejszych punktów tej rozmowy. Bo właśnie - co jeśli twoja autentyczna wersja nie podoba się otoczeniu? Pracując energetycznie z granicami, można dojść do miejsca, w którym musisz wybierać: albo pozostajesz w harmonii ze sobą, albo utrzymujesz pewne relacje w dotychczasowej formie. I nie zawsze da się mieć obie rzeczy naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie tu się zatrzymuję. Bo jak to jest - że praca nad sobą może oznaczać utratę relacji? Przecież to brzmi jak odwrotność tego, czego bym chciał. Myślałem, że chodzi o to, żeby być lepszym, a nie żeby tracić ludzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kanko Ale to zależy, co rozumiesz przez "lepszego". Bo relacje zbudowane na tym, że zacierasz siebie, żeby komuś pasować - one nie są zdrowe. Pytanie nie jest "czy stracę tych ludzi", tylko "czy ci ludzie w ogóle znają prawdziwego ciebie". Może tracisz rolę, którą grałeś, a nie siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 585
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiadomo, że to jest właśnie ta sytuacja, a nie że po prostu stałeś się trudny w kontakcie? Bo słyszałam też o ludziach, którzy po jakichś "przebudzeniach" zaczęli traktować wszystkich dookoła jak problem energetyczny i nagle wszyscy wokół byli "toksyczni". To chyba nie jest dobra droga?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Daneczka I bardzo słusznie to zauważasz. To jest jeden z największych pulapek na tej ścieżce - że granica zdrowego "nie" i granica wynikająca ze strachu albo pogardy dla innych potrafią wyglądać podobnie od zewnątrz. Dla mnie kluczem jest właśnie ta czakra serca jako regulator - jeśli stawiasz granicę z miejsca zamknięcia, to coś jest nie tak, nawet jeśli merytorycznie masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@aksamitna81)
Połączone: 1 miesiąc temu

To wracam do pytania, które zadałam Caroletcie, bo nie dostałam jeszcze odpowiedzi na tę praktyczną część - jak to robiłaś? Bo rozumiem teorię, ale siedzę nad tym od jakiegoś czasu i ciągle mam wrażenie, że albo za bardzo "analizuję", albo w ogóle nie czuję nic konkretnego podczas medytacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Aksamitna81 Przepraszam, że nie odpisałam wcześniej. U mnie zaczęło się bardzo banalnie - od skanowania ciała przed snem. Kładłam się i po prostu pytałam siebie: gdzie teraz coś czuję? Nie szukałam czakr z nazwy, tylko napięcia, ciepła, pustki. Dopiero potem zaczęłam łączyć te odczucia z konkretnymi miejscami. Ale to zajęło tygodnie, nie dni.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Caroletta A czy to nie było tak, że na początku nic nie czułaś i chciałaś rzucić? Bo ja próbuję tego skanowania i albo zasypiam, albo zaczynam myśleć o zakupach. Naprawdę.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Lunarna No tak, dokładnie tak to wyglądało. I szczerze? Przez długi czas myślałam, że po prostu nie mam do tego predyspozycji. Ale potem ktoś mi powiedział, żebym nie próbowała "czuć czakr", tylko żebym pytała ciało o konkretne sytuacje - na przykład przywoływała moment, kiedy ktoś mnie zranił, i sprawdzała, gdzie to siedzi. To działa zupełnie inaczej niż abstrakcyjne skanowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1385
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Ten sposób, o którym mówi Caroletta, jest moim zdaniem znacznie skuteczniejszy dla osób, które dopiero zaczynają. Ciało reaguje na konkretne wspomnienia i emocje dużo szybciej niż na "medytuj teraz i poczuj splot słoneczny". Ale mam pytanie do niej - czy przy tej metodzie nie miałaś momentów, kiedy wyciągałaś zbyt dużo naraz? Bo to może być intensywne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Ismer Miałam. I to był sygnał, żeby zwolnić. Był taki moment, że po jednej sesji przez kilka dni byłam roztrzęsiona i drażliwa. Teraz wiem, że to był efekt zbyt szybkiego "otwierania" bez równoczesnego zakotwiczenia. Brakuje mi tej wiedzy na początku - że uziemienie jest tak samo ważne jak sama praca.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

A to uziemienie to co konkretnie oznacza? Słyszę to słowo często, ale nikt mi nigdy nie powiedział, jak to zrobić. Czy to jest to samo, co medytacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Walcia Nie, to nie to samo. Uziemienie to praktyki, które pomagają ci wrócić do "tu i teraz" i do ciała, kiedy praca energetyczna cię za bardzo "unosi". Może to być fizyczny kontakt z ziemią, pewne ćwiczenia oddechowe, jedzenie czegoś konkretnego, spacer boso. Chodzi o to, żeby energia miała dokąd spłynąć, zamiast kręcić się w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie przy tym uziemieniu wychodzi, jak bardzo czakra podstawy jest zaniedbana przez większość osób, które interesują się duchowością. Wszyscy chcą otwierać serce, rozwijać intuicję, a tymczasem fundament jest słaby. Jak budujesz granice bez stabilnego fundamentu, to one po prostu nie wytrzymują.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Agatha.1 Czyli mówisz, że zanim w ogóle zaczniesz pracę z granicami w sensie tych wyższych czakr, to najpierw trzeba zadbać o podstawę? I jak długo coś takiego trwa, bo mam wrażenie, że w tym temacie zawsze wychodzi, że trzeba latami pracować, zanim cokolwiek się zmieni.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Lubon Nie chodzi o kolejność krok po kroku, tylko o równoległość. Pracujesz z gardłem, ale jednocześnie dbasz o podstawę. To nie jest maraton z odcinkami. Natomiast jeśli pytasz o czas - to nie wiem. U mnie pewne rzeczy przyszły szybko, inne czekam na nie do tej pory.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie głupie pytanie, ale powiem - czy to znaczy, że osoby, które nigdy nie słyszały o czakrach, a mają zdrowe granice, to przypadkowo mają je "odblokowane"? Bo znam takie osoby i zastanawiam się, jak to jest możliwe bez żadnej świadomej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. I odpowiedź jest prosta - tak, można mieć naturalnie zrównoważone centra energetyczne bez żadnej świadomej pracy. Dzieciństwo, środowisko, relacje, nawet dieta - to wszystko wpływa na energię ciała. Praca z czakrami nie jest warunkiem koniecznym do zdrowego życia. Jest jednym z możliwych sposobów, gdy coś nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

No to wracam do swojego pytania sprzed chwili, bo Lurisk mnie trochę zgubił. Jeśli relacje mogą nie przeżyć tego "stawania się sobą" - to co wtedy? Po prostu się z tym godzisz i idziesz dalej? Łatwo powiedzieć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kanko Nie mówiłem, że jest łatwo. Mówiłem, jak to działa. I nie, nie zawsze tracisz - czasem relacje się transformują, a nie kończą. Ale pytanie "co wtedy" jest dobre. Co wtedy? Zostają ci ludzie, którzy znają prawdziwego ciebie, a nie rolę. I to jest inna jakość, nawet jeśli jest ich mniej.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 893

@Lurisk no dobra, ale to nadal nie jest odpowiedź na moje "co wtedy". Mówisz, że zostają ci prawdziwi - ale żeby doszło do tego momentu, to musisz przez coś przejść. I jak ty przez to przechodziłeś, to znaczy jak wyglądał ten środkowy etap, kiedy jedne relacje się sypią a nowych jeszcze nie ma?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Kanko Szczerze? U mnie wyglądał tak, że przez jakiś czas byłem po prostu sam. I nie ukrywam, że to było nieprzyjemne. Ale widzisz, pytasz o to tak, jakby dało się to ominąć. Czy to jest w ogóle możliwe według ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam takie pytanie, które może jest nie na miejscu, ale - czy to w ogóle trzeba robić naraz? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że mówicie o tym jak o jakimś przełomie, po którym wszystko się zmienia. A co jeśli to jest po prostu powolne, niewidoczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Lunarna To nie jest pytanie nie na miejscu, wręcz dotykasz czegoś ważnego. Większość zmian w pracy z czakrami jest właśnie taka - niewidoczna na co dzień, widoczna dopiero z perspektywy. Przełomy są rzadkością. I dobrze, bo gwałtowne otwarcia bez przygotowania to jest dokładnie to, o czym mówiła Caroletta - roztrzęsienie przez kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale skoro to jest takie powolne i niewidoczne, to jak w ogóle wiesz, że cokolwiek się dzieje? Bo ja bym chyba nie wiedziała, czy to efekt tej pracy, czy po prostu czas leci i dojrzewam normalnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Walcia I to jest właściwe pytanie. Serio. Bo faktycznie - skąd wiemy, co jest efektem pracy, a co po prostu życia? Ja sobie na to odpowiadam tak: zaczęłam prowadzić dziennik konkretnych sytuacji, w których powiedziałam nie albo postawiłam granicę. Bez teorii, samo zdarzenie i jak się po tym czułam. Dopiero po jakimś czasie widać różnicę.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Agatha.1 A mówisz o dzienniku jako o technice, czy po prostu opisujesz to, co ci wyszło naturalnie? Bo zastanawiam się, czy to jest coś, co można "wdrożyć", czy to działa tylko jeśli samo z siebie wyniknie.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Lubon Szczerze? Zaczęłam to robić celowo, bo ktoś mi to zaproponował. Ale potem stało się naturalne. Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego - możesz zacząć metodycznie, a potem to wsiąka.


Odpowiedz
Wpisy: 1385
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do wątku Walci - to pytanie o rozróżnienie pracy energetycznej od naturalnego dojrzewania jest moim zdaniem fałszywym podziałem. Praca z ciałem energetycznym jest pracą z tym samym systemem, który "normalnie dojrzewa". Różnica jest w świadomości i tempie, nie w mechanizmie. Ale mam pytanie do Agathy - czy w tym dzienniku odnotowujesz też sytuacje, w których granica nie wyszła? Gdzie się cofnęłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 690

@Ismer Tak, i to jest właściwie ważniejsza część. Cofnięcia więcej mówią niż sukcesy. Kiedy patrzę na to, gdzie mi nie wyszło, widzę wzorzec - zawsze to samo typ relacji, ten sam schemat prośby. To mi więcej powiedziało o czakrze splotu niż jakiekolwiek ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Agatha potwierdza coś, o czym myślałam od jakiegoś czasu - że wzorzec jest ważniejszy niż pojedyncze zdarzenie. Jedna rozmowa, gdzie nie powiedziałaś nie, to nic. Ale jeśli z tą konkretną osobą, w tym konkretnym układzie zawsze ci to nie wychodzi - to już jest informacja o energii, nie o sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 585
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak wy odróżniacie "wzorzec energetyczny" od zwykłego, psychologicznego wyjaśnienia? Bo to brzmi dokładnie jak coś, co by powiedział każdy terapeuta - wzorce z przeszłości, schematy itd. Gdzie tutaj jest ta specyficznie energetyczna praca, która różni się od terapii?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Daneczka Moim zdaniem to nie muszą być różne rzeczy. Terapia pracuje z tym samym, tylko innym językiem. Czakra splotu słonecznego i "schemat trudności z autonomią" mogą opisywać to samo. Pytanie, który język jest dla ciebie bardziej dostępny i który lepiej uruchamia zmianę. Ale - czy masz wrażenie, że jedno podejście ci bardziej odpowiada od drugiego?


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 585

@Wiciol Chyba bardziej psychologiczne, bo jest konkretniejsze. Ale słucham tej rozmowy i widzę, że ludzie tutaj uzyskują coś, czego terapia im nie dawała. Więc może pytam nie o to, co trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam takie przeczucie, że może chodzi o to, że energia jest dostępna bez pośrednika. W terapii ktoś cię prowadzi przez słowa. Przy skanowaniu ciała robisz to sama, bez interpretacji kogoś z zewnątrz. Ale nie wiem, czy to ma sens jako argument.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Arkania Ma sens, tylko bym doprecyzował - w terapii też możesz robić to samodzielnie, to zależy od podejścia. Ale masz rację, że jest coś innego w pracy bezpośrednio z ciałem. Język energetyczny pomija pewne mechanizmy obronne, które aktywują się przy słowach.


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 281

@Lurisk właśnie, bo słowa można racjonalizować. Możesz powiedzieć "tak, rozumiem, skąd ten schemat" i dalej nic się nie zmienia. Ciało jest trudniejsze do okłamania. I tu widzę to połączenie z tematem grania ról, o którym pisał Rodis na początku - jeśli grasz rolę, twoje ciało o tym wie, nawet jeśli twoja głowa jest przekonana, że "tak musi być".


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to ja nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie, że ciało wie i że energia wie - ale jeśli przez całe życie grałem jakąś rolę, to czy moje ciało nie jest już po prostu do niej przyzwyczajone? Czy to się da odróżnić od "naturalnego"?


Odpowiedz
Wpisy: 1324
Rozpoczynający temat
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest jedno z lepszych pytań w tej rozmowie. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo tak - długotrwałe wzorce odkładają się w ciele i przestają być odczuwalne jako coś narzuconego. Ale jest różnica między napięciem, które jest nawykiem, a napięciem, które jest odpowiedzią na konkretną sytuację. To drugie możesz obserwować w czasie rzeczywistym. I tam zwykle zaczyna się ta praca z granicami - nie od pytania "kim jestem naprawdę", tylko od pytania "co teraz czuję w tym konkretnym momencie, z tą konkretną osobą".


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

I tu wróciłam do początku - do tego skanowania ciała, o którym mówiła Caroletta. Tylko teraz rozumiem, dlaczego to ma sens. Bo to nie jest szukanie "czakry", tylko właśnie szukanie tej odpowiedzi w czasie rzeczywistym, o której mówi Rodis. Dobra, spróbuję jeszcze raz.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, więc próbowałam tego skanowania i mam pytanie - bo poczułam coś w okolicach brzucha, takie jakby ściśnięcie, ale nie wiem, czy to "wzorzec" czy po prostu nerwy, bo robiłam to wieczorem i byłam zmęczona. Jak wy w ogóle odróżniacie jedno od drugiego w praktyce? Bo teoria brzmi prosto, ale jak siedzę sama z tym, to nie wiem co interpretuję.


Odpowiedz
Udostępnij: