Forum

Asystent AI
Czakry a wstyd - kt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a wstyd - który ośrodek odpowiada za to uczucie

Strona 2 / 3

Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

O poczuciu prawa do bycia nigdy tak nie myślałam. Ale jak to teraz czytam, to coś mi uderza. Bo wstyd który znam z domu, to nie był wstyd za coś co zrobiłam, ale wstyd za to jaką jestem. I to chyba jest właśnie ta różnica o której mówisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Habba to co napisałaś na końcu, Habba, to jest klucz do całej tej rozmowy. Wstyd za to jaką jestem, nie za to co zrobiłam. To jest właśnie materiał muladhary, nie sakralnej. Sakralna przechowuje wstyd za działanie, za pragnienia, za ciało. Ale to głębsze, egzystencjalne, to korzeniowe. Mam pytanie, czy pamiętasz kiedy po raz pierwszy poczułaś że musisz być inna żeby zasłużyć na miejsce w domu?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Kapturek nie pamiętam konkretnego momentu. To było zawsze, jakby ustawione zanim zaczęłam pamiętać. Jakby reguła, którą już znałam przychodząc na świat.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Habba, to w pracy z ciałem nazywamy wzorcem przedwerbalnym. Coś co zostało wchłonięte zanim pojawił się język, zanim można było cokolwiek rozumieć i się bronić. I właśnie dlatego muladhara jest tak trudna w pracy, bo nie ma obrazu, nie ma historii, jest tylko uczucie, które po prostu istnieje. Nie ma czego przepracowywać narracyjnie, bo nie ma narracji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Czulu a jak w takim razie w ogóle do tego dotrzeć? Jeśli nie ma historii, nie ma obrazu, to co jest punktem wejścia?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Larkis ciało. Zawsze ciało. Jeśli nie ma narracji, to zostaje doznanie fizyczne. Gdzie siedzisz, jak oddychasz, co się dzieje z nogami kiedy coś cię przestrasza. Muladhara to nie jest metafora, to jest dosłownie podstawa, ziemia pod stopami, kontakt z podłożem. Praca zaczyna się od sprawdzenia, czy w ogóle czujesz że stoisz.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

To jest coś, przez co właśnie przeszłam podczas ostatniej wizyty u rodziny. Dosłownie miałam wrażenie że odpływam, że moje nogi przestają istnieć. Nie rozumiałam tego wtedy, ale teraz jak czytam, to chyba właśnie o to chodziło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Sura tak, to bardzo charakterystyczne. To co opisujesz, odpływanie, zanik nóg, to jest dysocjacja połączona z rozłączeniem od korzenia. Ciało dosłownie próbuje zniknąć, bo to był kiedyś sposób na przeżycie sytuacji w której bycie w pełni obecnym było niebezpieczne. Czy to się dzieje tylko przy rodzinie, czy też w innych momentach?


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Kapturek głównie przy rodzinie, ale czasem też jak ktoś mnie krytykuje w pracy. Rzadziej, ale zdarza się.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To co opisuje Sura brzmi jak reakcja warunkowa. Ciało nauczyło się, że obecność pewnego typu bodźca, krytyki, oceny, spojrzenia, oznacza zagrożenie. I odpala ten sam protokół niezależnie od kontekstu. Pytanie jest takie, czy praca z muladharą jest wtedy wystarczająca, czy też trzeba jednocześnie pracować z układem nerwowym? Bo to nie są rozdzielne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Rasphul to jest właśnie ta granica, przy której ja zawsze zatrzymuję się z ostrożnością. Praca z czakrami może być świetnym wglądem, mapą jak mówiłam wcześniej, ale jeśli to są reakcje dysocjacyjne, to naprawdę warto mieć kogoś, terapeutę, specjalistę od traumy, obok tej pracy. Jedna nie zastępuje drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wróćmy do sedna, bo mam wrażenie że odpłynęliśmy. Tytuł wątku jest o wstydzie i czakrach. I rozumiem że muladhara, że sakralna, ale które to jest konkretnie? Bo mam wrażenie że powiedzieliście że obie i to nie jest odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Golta to nie jest unik, naprawdę nie da się wskazać jednej. Ale mogę powiedzieć tak: wstyd jako emocja pierwotna, jako przekonanie że nie mam prawa być sobą, to muladhara. Wstyd jako reakcja na to co czuję, czego pragnę, jak wyraźam się w relacjach, to svadhisthana. W praktyce wstyd rodzinny zazwyczaj działa na obu poziomach jednocześnie, bo dotyka i bycia i odczuwania.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie bardzo mi pomaga. Bo kiedy myślę o wstydzie jaki znałam w domu, to czuję jakby dwie warstwy. Jedna taka głęboka, lodowata, dotycząca tego kim jestem. I druga bardziej ruchliwa, gorąca, za to że chciałam czegoś co było nieakceptowane. To chyba właśnie to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kasieczka to bardzo precyzyjne spostrzeżenie i tak, to brzmi dokładnie jak praca na dwóch poziomach. Warto zobaczyć, która z tych warstw jest starsza, głębsza, bo to ona zwykle rządzi tą drugą.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Kasieczki i do wszystkich w zasadzie. Czy ta gorąca warstwa, ta z pragnieniami, czy ją łatwiej przepracować niż tę zimną? Bo mam wrażenie że emocje ruchliwe są jakoś bardziej dostępne niż te zamrożone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper dobrze czujesz. Zamrożone jest trudniejsze właśnie dlatego, że nie ma jak go złapać. Z gorącym jest kontakt, jest ruch, możesz coś z nim zrobić, podążyć, oddychać, wypowiedzieć. Zamrożone po prostu jest i nie reaguje na standardowe podejścia. Dlatego przy pracy z muladharą i tym pierwotnym wstydem, tempo musi być bardzo wolne i bardzo ostrożne.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A czy w tarot istnieje karta, która wprost opisuje ten pierwotny wstyd, o którym mówicie? Zastanawiam się czy Księżyc albo coś z mieczyków mógłby na to wskazać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Elfin to nie jest zły trop, Księżyc pokazuje właśnie to co ukryte, co nie ma kształtu, co działa spod świadomości. Ale w kontekście wstydu korzeniowego powiedziałbym że cała piątka mieczyków ma ten ładunek, upokorzenie, przegrana w relacji, poczucie że jesteś mniejszy. Czwórka kielichów też może to sygnalizować przez wycofanie i odcięcie. Nie ma jednej karty, tak jak nie ma jednej czakry.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i coraz bardziej rozumiem, ale też coraz bardziej czuję, że to co noszę, to nie jest tylko moje. To znaczy, jakby to był wstyd przekazany, nie tylko przeżyty. Moja mama miała dokładnie to samo wobec swojej mamy. Czy to w ogóle ma sens w kontekście czakr?


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ma sens i to bardzo duży. W pracy z czakrami mówimy czasem o wzorcach transgeneracyjnych, czyli energii która przechodzi przez linie rodzinne. Muladhara jest do tego szczególnie podatna, bo to jest właśnie centrum przynależności i korzeni. Jeśli babcia miała wstyd za bycie sobą, a mama go przejęła i wzmocniła, to ty wchodzisz w ten wzorzec jako gotową strukturę. Czy wiesz coś o tym, jak twoja mama przeżywała relację z jej mamą?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co napisała Zorka o wzorcach transgeneracyjnych... to mnie zatrzymało. Bo ja dosłownie pamiętam jak moja mama mówiła te same zdania, którymi mówiła do niej jej mama. Słowo w słowo. Jakby wstyd był jakimś tekstem, który się odczytuje z pokolenia na pokolenie. Czy to znaczy że moja muladhara nosi też ich ciężar, nie tylko mój?


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

to jest bardzo ważne pytanie i chcę odpowiedzieć ostrożnie, bo to nie jest proste tak/nie. W tradycji pracy z czakrami często mówi się o tym, że muladhara przechowuje nie tylko nasze własne doświadczenie przynależności, ale też to, co wzięliśmy od rodziny jako warunek tej przynależności. Jeśli warunkiem było: nie czuj, nie chciej, nie pytaj, to to jest zakodowane głęboko. I tak, może to być dosłownie wzorzec po babci.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Bylica ale tutaj ważne jest rozróżnienie, prawda? Bo jedno to jest wzorzec zachowania i przekonania, które się przenosi przez modelowanie, przez język, przez relacje. A drugie to jest pytanie o to, czy energia dosłownie przechodzi z ciała do ciała przez linie biologiczne. Mam wrażenie że te dwie rzeczy się miesza w tej dyskusji.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Czulu masz rację że to inne rzeczy, ale nie wiem czy jedno wyklucza drugie. Psychologia też coraz więcej mówi o epigenetyce, o tym że traumy zostawiają ślady biochemiczne przekazywane potomstwu. Więc może to jest właśnie ten punkt przecięcia, gdzie ezoteria i nauka mówią o podobnym zjawisku, tylko innym językiem?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Zorka epigenetyka to ciekawy argument, ale ostrożnie, bo to nie jest to samo co dziedziczenie wzorca energetycznego w sensie czakr. Epigenetyka mówi o ekspresji genów pod wpływem środowiska, a nie o tym że babcina blokada muladhary przechodzi bezpośrednio na wnuczkę. Żeby nie mieszać porządków.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale mam pytanie praktyczne bo trochę się gubię. Jeśli ten wstyd jest po części mój, po części mamy, po części babci, to jak w ogóle zacząć go przepracowywać? Od czego? Nie wiem jak odróżnić co jest moje a co jest wzięte.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Golta to jest może najważniejsze pytanie w całym wątku. I powiem ci tak, że to rozróżnienie często nie jest możliwe na początku pracy. Zaczyna się od tego co czujesz teraz, w swoim ciele, w swoich reakcjach. Skąd to pochodzi, to wychodzi później, często dopiero po jakimś czasie pracy.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Kapturek a jak wygląda taka praca w praktyce? Bo mam wrażenie że wszyscy mówią zacznij od ciała, ale nikt nie mówi jak konkretnie. Co robisz z tym ciałem?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Larkis to zależy od podejścia, ale na przykład prosta rzecz: kiedy czujesz wstyd albo coś co go przypomina, zatrzymujesz się i pytasz, gdzie to jest w ciele. Nie co to znaczy, nie skąd pochodzi, tylko gdzie. Klatka piersiowa, brzuch, gardło? I po prostu zostajesz z tym odczuciem. Nie tłumaczysz, nie analizujesz, tylko jesteś. To jest podstawa pracy z muladharą, uziemienie przez obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Próbowałam czegoś podobnego sama, nie formalnie, ale po prostu siedzieć z tym co czuję kiedy wrócę od rodziny. I zazwyczaj to jest taki kamień gdzieś między żołądkiem a klatką. Nie ból, ale jakiś ciężar. Czy to może być właśnie to?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Sura to co opisujesz, to kamień między żołądkiem a klatką, to jest bardzo konkretna lokalizacja. W mapie czakr to jest gdzieś między manipurą a anahata. Czy ten ciężar pojawia się też kiedy coś mówisz i czujesz że zostałaś oceniona? Albo kiedy coś ukrywasz?


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Whisper raczej kiedy coś ukrywam, tak. Albo kiedy coś mówię i widzę że to nie jest dobrze odebrane. Wtedy jakby ten kamień rośnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Sura to mi przypomina coś ważnego w kontekście wstydu. Manipura to nie tylko siła i wola, to też miejsce gdzie siedzi poczucie własnej wartości w oczach innych. Kiedy ten ośrodek jest ściśnięty, to pojawia się właśnie ta reakcja, kurczę się bo mnie widzą i to widzenie jest niebezpieczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Bylica czyli wstyd może siedzieć w trzech różnych miejscach jednocześnie? Muladhara, svadhishthana i manipura? Bo wcześniej mówiłaś o dwóch warstwach, a teraz jakby wychodzi trzecia.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kasieczka tak naprawdę tak. Mówiłam wcześniej o dwóch najważniejszych, ale ciało nie jest podzielone sztywno. Wstyd jako wzorzec może być obecny na wielu poziomach jednocześnie, a często najsilniej czuć go tam, gdzie akurat jest największy nacisk z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tarota, bo to mnie nie opuszcza, to mi się nasuwa że może Hierofant też ma tu coś do powiedzenia? Bo to jest karta systemu, reguł, tego co dostałeś od rodziny jako prawdę. I jak pomyślę o tym wstydzie przekazywanym przez pokolenia, to czuję że to jest właśnie ten archetyp.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Elfin to jest naprawdę niezły trop. Hierofant jako karta systemu przekonań odziedziczonych, tego co ci powiedziano że jest właściwe i godne, a co hańbiące. W kontekście wstydu rodzinnego ma sens. Chociaż ja bym też patrzył na trójkę kielichów odwróconą, taki rozpad wspólnoty, gdzie przynależność jest warunkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ta karta Hierofanta, to mnie bardzo uderzyło. Bo mam wrażenie że w mojej rodzinie były absolutnie niepisane zasady czego się nie robi, o czym się nie mówi, co jest hańbą. I nikt tego nigdy nie wypowiedział głośno, ale wszyscy wiedzieli. I ten wstyd chodził właśnie wokół tego niepisanego.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To co Habba opisuje, te niepisane zasady, to jest coś co w pracy z ciałem nazywa się regułami systemowymi. I one są może najtrudniejsze, bo nie masz czemu zaprzeczyć, nie masz co zakwestionować, bo to nigdy nie zostało powiedziane. Jak pracujesz z muladharą w takim systemie, to czasem pierwszym krokiem jest właśnie nazwanie tych zasad. Głośno, słowami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Czulu i tu się pojawia pytanie, które mnie zawsze zatrzymuje. Czy to nazwanie można zrobić samodzielnie, czy potrzeba kogoś, kto to z tobą zrobi? Bo mam wrażenie że część ludzi może to zrobić przez pisanie, przez medytację, przez pracę z kartami nawet. Ale część potrzebuje żywej obecności drugiej osoby, żeby to w ogóle stało się realne.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Zorka dobre pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Część pracy można zrobić samodzielnie, szczególnie tę bardziej powierzchowną, nazewniczą. Ale kiedy reguły systemowe siedzą bardzo głęboko, to jest ryzyko że sam ze sobą będziesz gadał w kółko tym samym językiem, którego nauczyła cię rodzina. I wtedy potrzebujesz kogoś z zewnątrz, żeby wyszczególnił ci to co ty sam nie widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

To co Rasphul mówi o języku jest kluczowe. Często pracuję z ludźmi, którzy opisują swój wstyd słowami swoich rodziców, dosłownie. I dopiero kiedy to wskazuję, widzą że to nie jest ich definicja, to jest cudza. Pytanie do Zorki: a ty kiedy opisujesz ten wstyd do siebie, to czyimi słowami to robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kapturek o. Tego się nie spodziewałam. Muszę to przemyśleć, bo nie wiem czy w ogóle umiałabym powiedzieć czyimi. Chyba mama, ale nie jestem pewna. A czy to że nie wiem, to też jest jakiś sygnał?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To pytanie Kapturka mnie trafiło też, bo jak zaczęłam się zastanawiać, to to są słowa babci. Ona używała jednego konkretnego słowa kiedy coś było nie tak i ja do tej pory słyszę to słowo w głowie kiedy coś robię źle. Nie powiem tutaj co to słowo, ale samo uświadomienie sobie że to jej głos, a nie mój, to było coś.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam ciarki, bo u mnie jest podobnie. Jedno słowo, jedna fraza, i od razu ten kamień w środku. Habba, nie musisz mówić co to słowo, ale powiedz czy jak teraz to opisujesz to czujesz to fizycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Sura tak, właśnie tak. Jak o tym piszę to mam ten skurcz gdzieś pod żebrami. Nie wiem jak to nazwać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Ten skurcz pod żebrami który opisujecie i Habba i Sura, to bardzo konkretna lokalizacja. To jest dolna część anahaty i górna manipury, trochę jak szczelina między dwiema czakrami. Kiedy wstyd jest i relacyjny, i egotyczny jednocześnie, to właśnie tam możesz poczuć napięcie. Ale mam pytanie: czy ten skurcz jest permanentny czy pojawia się w konkretnych momentach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Bylica a co by ta różnica oznaczała? Bo ja na przykład mam coś stałego, takie tło. Nie wiem czy to ważne.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Golta to ważne, bo jeśli to jest stałe tło, to mówimy raczej o chronicznie zablokowanej czakrze, o wzorcu który jest tak wbudowany że stał się niewidoczny. Jeśli pojawia się sytuacyjnie, to blokada jest bardziej reaktywna i często łatwiej z nią pracować, bo masz wyraźny wyzwalacz.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Czy to znaczy że to stałe tło jest gorsze? Bo mnie też to pasuje, to co Golta mówi, mam cały czas i tyle. Nie potrzebuję sytuacji żeby to poczuć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Larkis nie powiedziałabym gorsze, to jest po prostu inny rodzaj pracy. Kiedy coś jest ciągłe, często oznacza że ciało się z tym już nie kłóci, po prostu zaadaptowało to jako normę. I pierwszym krokiem jest właśnie zauważenie tego jako czegoś, co nie musi tam być. Czy byłaś kiedyś w sytuacji gdzie tego tła nie było?


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Kapturek szczerze? Nie potrafię przypomnieć sobie takiej sytuacji. Co to oznacza?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To co Larkis opisuje, brak punktu odniesienia dla stanu bez wstydu, to jest według mnie jeden z najtrudniejszych aspektów pracy z muladharą. Jeśli nigdy nie doświadczyłaś stanu bez tego ciężaru, to jak masz dążyć do czegoś czego nie znasz? To trochę jak próba wyobrażenia sobie koloru którego nigdy nie widziałaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu ale czy to nie jest właśnie argument za tym, żeby nie zaczynać od muladhary? Jeśli brakuje fundamentu bezpieczeństwa, to może praca przez svadhishthanę, przez kontakt z ciałem jako źródłem przyjemności a nie tylko bólu, daje jakiś punkt zaczepienia zanim wejdziesz w głębszy wstyd egzystencjalny?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Whisper to jest logiczne i zgadzam się częściowo. Ale mam wątpliwość: czy przyjemność ciała jest dostępna kiedy muladhara jest mocno zablokowana? Bo jeśli podstawowe poczucie bezpieczeństwa nie istnieje, to ciało jest w trybie czuwania i przyjemność w svadhisthanie też może być niedostępna.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę ale się zgubiłam. Muladhara to ta pierwsza, czerwona, tak? I ona odpowiada za bezpieczeństwo? Bo słyszałam różne opisy i nie wiem co jest czym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kasieczka tak, muladhara to pierwsza czakra, u podstawy kręgosłupa, kojarzona z kolorem czerwonym i właśnie z poczuciem bezpieczeństwa, zakorzenienia, przynależności do grupy, do rodziny. Stąd jej związek z wstydami przekazywanymi przez linię rodzinną, bo to jest poziom na którym w ogóle definiujesz czy jesteś tu bezpieczna.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i chciałam zapytać o coś praktycznego. Czy jest jakaś konkretna medytacja albo coś co można zrobić żeby sprawdzić w której czakrze siedzi ten wstyd? Bo ja w ogóle nie czuję swojego ciała tak jak Sura czy Habba to opisują i nie wiem jak zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Karia.0 to że nie czujesz ciała tak jak one opisują, to też jest informacja. Dysocjacja od ciała, czyli takie odcięcie od czucia, sama w sobie często jest objawem blokady, zazwyczaj w muladharze albo svadhisthanie. Możesz zacząć od bardzo prostego ćwiczenia: połóż ręce na brzuchu i oddychaj tam przez minutę. Co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do tarota na chwilę bo mi się nasuwa Księżyc jako karta wstydu rodzinnego. To jest karta tego co ukryte, co działa z cienia, tego co nie zostało powiedziane głośno. Hierofant to reguły, ale Księżyc to ta warstwa poniżej reguł, to co się czuje ale się nie wypowiada. I może to jest właśnie ta przestrzeń między muladharą a svadhishthaną o której tu mówiliście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Elfin Księżyc i wstyd rodzinny, to mi bardzo pasuje. Ale zastanawiam się czy nie lepiej do tej warstwy ukrytego wstydu pasuje Kapłanka? Ona też siedzi na tym co nie zostało powiedziane, na tym co jest między wierszami. Księżyc jest bardziej o iluzji i strachu, a Kapłanka o tym co celowo zachowane w milczeniu. A to chyba różnica, nie?


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Dobema nie myślałem o tym przez Kapłankę, ale ma to sens. Chyba zależy od tego czy ten wstyd był aktywnie ukrywany przez rodzinę, czy po prostu nigdy nie był nazywany. Księżyc bardziej do tego drugiego mi pasuje, ale przyznam że nie jestem pewien.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: