Wracając do tego co Kapturek mówiła o punkcie odniesienia, bo to mi zostało w głowie. Larkis napisała że nie pamięta stanu bez wstydu. Ja sobie teraz myślę, czy to w ogóle jest coś co można odblokować przez pracę z czakrami, jeśli ten stan nigdy nie istniał? Czy musimy najpierw gdzieś indziej szukać?
To rozluźnienie w klatce po kontakcie z bezpieczną osobą, to według mnie właśnie jest chwilowe odblokowanie anahaty przez zewnętrzny bodziec relacyjny. Ciało zapamiętuje takie momenty. I to jest właśnie jeden z argumentów za pracą w kręgu rodziny, o którym Habba pisała na początku wątku. Bezpieczna relacja może być katalizatorem nawet jeśli nie pracujemy świadomie.
Czytam to co Kapturek napisała i trochę mnie to uspokaja, ale też mam pytanie. Czy jeśli ja zacznę pracować nad sobą, to nie będzie tak, że rodzina poczuje że się wyłamuje i będzie gorzej? Bo ja mam wrażenie że nasz wstyd jest jakby wspólny i jak jeden coś ruszy, to reszta się broni.
Larkis opisała dokładnie to czego się boję. Jak zaczęłam zauważać skąd pochodzi ten głos w mojej głowie, to zaczęłam też inaczej reagować na mamę. I ona to poczuła, nie wiem jak, ale poczuła. I nie było dobrze przez jakiś czas. Więc to nie jest teoria, to się naprawdę dzieje.
