ok ale afirmacje przy sercu to troszke szerokie pojęcie. Jakie konkretnie afirmacje? Bo słyszałam wszystko od "jestem kochana" do bardziej rozbudowanych rzeczy i szczerze nie wiem czy to ma znaczenie co się mówi czy bardziej sam fakt że się powtarza i skupia uwagę na tej przestrzeni ciała.
to co Pentaklia pisze o wewnętrznym głosie ktory mówi "nieprawda" - to jest dokładnie mój problem z afirmacjami. Próbowałem pare razy i zawsze czuję że to sztuczne, jakbym kłamał sam sobie. czy to znaczy że afirmacje poprostu nie są dla mnie, czy że czakra jest tak zablokowana że nawet tego nie przyjmuje?
ale to brzmi jakby przed afirmacjami trzeba było miesiące pracy z ciałem. Serio? Bo zaczynam miec wrażenie że ta praca z czakrami to jest jak studnia bez dna, zawze jest coś jesze co trzeba zrobić zanim zaczniesz właściwy krok.
no, ale przyznajcie że gdzies ta praca MUSI mieć jakiś wyraźny efekt po którym wiesz że idziesz dobrym kierunkiem. Inaczej to jest chodzenie po omacku. Ludwinia wcześniej pisała o tym oddechu przed automatyczną reakcją, to mi sie podoba, to jest coś konkretnego. Ale ile czasu zanim to się pojawi?
a czy to nie jest tak że te efekty zależą też od znaku zodiaku albo czegoś z urodzenia? Słyszałam że np. Skorpiony mają naturalnie bardziej zablokowane serce wlasnie przez tę intensywność uczuć którą trzymają w środku. I że praca z czakrami u nich po prostu trwa dłużej.
kurcze, wracając do tego co Tanzanit pisała wcześniej o gardle i sercu chodzących razem, bo to mnie bardzo dotyczy, mam takie odczucie że u mnie napięcie gardła jest jakby ochroną dla serca. Jakby gardło mówiło "nic nie powiem bo inaczej serce dostanie rykoszetem". Czy pracując z gardłem można dotrzeć do serca, czy najpierw trzeba iść od dołu i przez serce do gardła?
to naprawdę dobre obserwowanie siebie i tak, to co opisujesz brzmi spójnie. Nie ma jednej reguły w którą stronę iść, ale jeśli gardło jest mechanizmem obronnym serca to praca tylko z gardłem może być frustrująca, bo jakby wywalasz wartownika a on za chwilę wraca bo serce nadal czuje sie zagrożone. Wiele osób idzie od serca - daje mu trochę poczucia bezpieczeństwa, i wtedy gardło stopniowo samo się otwiera.
to co Nashira napisała o gardle jako ochronie dla serca to mnie dosłownie zatrzymało przy czytaniu, bo to jest DOKŁADNIE to co czuję i nigdy nie umiałem tego nazwać. Mam takie poczucie że zanim cokolwiek powiem w relacji gdzie zależy mi na osobie to jakaś część mnie kalkuluje czy to bezpieczne i najczęściej decyduje że nie jest. I cisza. Czy to znaczy że obie te czakry muszą być leczone jednocześnie czy można jakos po kolei?
czytam tę rozmowę o sercu i gardle i myślę o czymś innym. U mnie te zablokowania objawiały sie przez sny i wracam do tego bo wydaje mi się że to niedoceniony wątek. Kiedy miałam silne blokady przy sercu to sny były takie jakby wyciszone, bez kolorów, bez ludzi. Jakby coś odcinało mnie nawet od sennego wymiaru relacji. Czy ktoś miał podobnie?
słuchajcie, wchodzę w tę rozmowę z pewną rezerwą bo nie jestem przekonany do calego systemu czakr jako takiego, ale to co Ewelinka pisze o snach brzmi na prawdę interesująco z psychologicznego punktu widzenia. Czy to nie jest poprostu to co psychologia nazywa stylem przywiązania? Unikający kontra lękowo-ambiwalentny? Nie mówię że czakry to bzdura, tylko że moze opisujecie to samo co psychologia, tylko innym językiem.
no ale zaraz, czy to znaczy że praca z czakrami jest bezwartościowa jeśli da sie to wytłumaczyć psychologicznie? Bo mnie to troche irytuje ten argument, że "to i tak jest tylko psychologia". To tak jakby powiedzieć że medytacja jest bezwartościowa bo "to i tak tylko relaksacja". Efekt jest efektem nie?
z tym "efekt jest efektem" to nie do końca się zgadzam. Bo jeśli ktoś przypisuje efekt złemu mechanizmowi to może potem robić rzeczy które NIE działają ale myśli że działają, bo "skoro tamto zadziałało to to tez". 🙁 I to jest ryzyko. Nie mówię że czakry nie działają, ale ślepa wiara w system bez rozumienia co właściwie robisz to droga do samookłamywania się.
wiesz Brzozka, masz rację w tej kwestii metodologicznej i to jest wogóle ważna uwaga przy całej tej pracy z sobą. Ale jednocześnie zastanawiam sie czy nie stawiasz poprzeczki za wysoko. Bo większość ludzi nie działa przez "zrozumienie mechanizmu", działa przez doświadczenie. Jak ktoś czuje że po meditacji z czakrą serca śpi lepiej, to to doświadczenie jest realne nawet jeśli nie wie dlaczego.
wogole nie chcę sie wtrącać w tę filozoficzną dyskusję ale mam konkretne pytanie. Czy ktoś z was ma jakiś sprawdzony, konkretny rytuał albo ćwiczenie przed snem specyficznie pod strach przed odrzuceniem? Bo czytam ten wątek od początku i jest dużo teorii a ja potrzebuję wiedzieć CO robić wieczorem zanim pójdę spać.
wracam tu bo muszę powiedzieć że ta rozmowa o gardle jako ochronie serca to coś co chodzi za mną od kiedy to napisałam. Próbowałam wieczorem tej techniki z ręką na mostku którą Kachna opisała i był taki moment że poczułam coś jakby falę ciepła i potem od razu napięcie w gardle. Dosłownie za każdym razem gdy poczułam coś przyjemnego to gardło natychmiast sie ściskało. Czy to dobry znak czy zły?
to jest bardzo dobry znak. Widzisz wzorzec w czasie rzeczywistym, w swoim ciele, a nie tylko jako abstrakcję. To napięcie w gardle to właśnie ten mechanizm który opisywałaś, serce zaczyna coś czuć i gardło natychmiast wystawia wartownika. Sam fakt że to obserwujesz bez uciekania od tego to jest już praca.
to co Nashira opisuje z tą falą ciepla i natychmiastowym spięciem w gardle, to jest chyba dokładnie to o czym mówiłem wcześniej że u mnie w snach wszyscy odchodzą. Jakby ciało uczy sie że jak coś miłego to zaraz będzie ból. Więc blokuje z wyprzedzeniem. 🙁 Ale mam pytanie, ta fala ciepła to była przyjemna czy raczej niepokojąca?
przepraszam że wchodzę tutaj z boku ale mam podobną rzecz i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. U mnie to jest tak że jak zaczynam sie relaksować przed snem, no tak naprawdę relaksować, to serce zaczyna bić szybciej zamiast zwalniać. I nie mogę zasnąć przez to. Czy to moze być ta sama blokada.
słuchajcie, ten wątek z "przyjemność jako sygnał alarmowy" który Nashira nazwała jest dla mnie bardzo ważny i chcę sie do niego doczepić, bo to jest IMO serce tego całego strachu przed odrzuceniem. Nie boimy się że będzie źle. Boimy się że będzie dobrze, bo potem jest zdecydowanie gorzej. I ciało to zapamiętuje lepiej niż głowa. Gardło jako wartownik ma wtedy sens, pilnuje żebyś nie za bardzo się otworzyła.
