Wracając do kwestii czakr i słuchania, bo trochę weszliśmy w tarot, mam pytanie do Arata albo Hergi. Mówiliście o konfiguracji czakr jako układzie. Czy jest jakiś punkt w tym układzie, który jest kluczowy, taki gdzie zaczepienie jest najważniejsze dla zdolności wspierania innych? Nie musi być jedna czakra, ale jakiś węzeł?
Wyczerpanie po słuchaniu to naprawdę skomplikowany temat i nie wrzucałbym go łatwo do jednego worka. Część z tego jest introwersją, część jest brakiem granic, a część może być właśnie tym, o czym mówi Arat. Ale te trzy rzeczy mogą też być ze sobą powiązane, a nie wykluczać się nawzajem.
Czekajcie, bo ja tego nie rozumiem. Jak Muladhara ma coś wspólnego z przyjmowaniem cudzych emocji? Zawsze myślałem, że to jest czakra związana z ziemią, stabilnością, materialnym bezpieczeństwem. Nie z emocjami.
Słucham tej dyskusji i mam inne spojrzenie. Wyczerpanie po słuchaniu może być też objawem przeciążonej Vishudhdhy w trybie nasłuchiwania, nie nadawania. Gardło, kiedy intensywnie procesuje cudzy przekaz, też może się "zmęczyć". Czy wy to bierzecie pod uwagę, czy skupiacie się wyłącznie na sercu i podstawie?
Słucham tej rozmowy i myślę o tym, co Simma powiedziała, że serce i gardło to jakby dwie strony. Widziałam kiedyś ćwiczenie, gdzie pracuje się z nimi jednocześnie, oddechem przez serce, a dźwiękiem przez gardło. Czy ktoś z was to robił albo coś podobnego?
To rozróżnienie, o które pyta Arat, jest według mnie kluczowe. Bo jeśli to samo pole energetyczne, to teoria czakr to jedno. Jeśli to relacja jako taka, to wchodzimy w zupełnie inny obszar, gdzie czakry są tylko językiem opisu, a nie mechanizmem. I to zmienia, jak pracować z tym tematem.
Wróćmy na chwilę do sedna tego, co Luiza poruszyła, bo myślę, że to jest ważniejsze niż spór o definicje. Powiedziałaś, że przez cały czas myślałaś o pracy z czakrami jako o czymś samotnym. I że Arkania cię tym zaskoczyła. Ale czy to cię niepokoi, czy otwiera nową możliwość?
Tak, i to nie była przyjemna praca. Pracowałem z kimś, kto mnie irytował, właśnie dlatego, żeby zobaczyć, co się zamyka w Anahata, kiedy ktoś mówi coś, czego słuchać nie chcę. Efekt był taki, że zacząłem rozpoznawać dokładny moment, w którym przestaję słuchać. To było ważniejsze niż jakiekolwiek ćwiczenie w ciszy.
To, co Zengui mówi o momencie zamknięcia, jest dla mnie nowe. Zawsze myślałem, że albo słucham, albo nie słucham, i że to jest binarne. Że da się to obserwować w czasie rzeczywistym, to brzmi prawie jak medytacja w działaniu. Czy to jest właśnie ta praca z Anahata, o której wcześniej wspominaliście?
Ale tu jest pułapka, bo można to opacznie zrozumieć i zacząć myśleć, że idealne słuchanie to brak reakcji. Tymczasem Anahata otwarta nie znaczy, że nie masz granic. Zengui, mam pytanie, czy w tej pracy z irytującą osobą zauważałeś różnicę między otwarciem serca a po prostu tłumieniem własnej odpowiedzi?
Czytam i mam pytanie, może naiwne, ale czy jest jakiś rytuał albo konkretna praktyka, którą można robić przed rozmową, żeby właśnie to otwarcie przygotować? Słyszałam o kadzidłach przy sercu, ale nie wiem, czy to nie jest za proste.
Wracając do tego, co Luiza mówiła o kontroli, bo to mnie zatrzymało. Myślę, że strach przed brakiem kontroli w pracy z czakrami jest właśnie objawem niedomkniętej Muladhary, a nie argumentem przeciwko pracy w relacji. Co o tym myślicie?
Ale to nie jest cofanie się, to jest uszczelnianie fundamentu. Możesz pracować z sercem i garłem jednocześnie, tylko z wiedzą, że bez stabilnej podstawy efekty będą płytsze. Ja to przerabiałam na własnej skórze i nie żałuję czasu, który dałam Muladharze, zanim wróciłam do wyższych czakr.
To co Fraida mówi o uszczelnianiu fundamentu ma sens, ale mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas zakłada, że wiemy, która czakra jest u nas blokowana. A co jeśli ktoś nie ma dostępu do tego rodzaju odczytania własnego ciała? Jak to rozpoznać bez intuicji, która już działa?
