To z tą siecią astralną i eteryczną, o której pisałam, to właśnie ona mi powiedziała też, że ta astralna jest głębsza, bo siedzi w emocjach i pragnieniach. I że dlatego trudniej ją rozbić. Ale nie rozumiem - jeśli problem jest na poziomie astralnym, to czy techniki, które działają na czakry, w ogóle tam sięgają?
To jest dobre pytanie i nie chcę tu dawać prostej odpowiedzi, bo to nie jest takie oczywiste. Czakry są obecne na obu poziomach - i eterycznym, i astralnym - tylko działają na nich inaczej. To znaczy, że praca z czakrami może dotknąć zarówno jednej sieci, jak i drugiej. Ale kluczowe jest to, na jakim poziomie skupiamy intencję podczas pracy. Renia, czy twoja znajoma mówiła, co konkretnie zalecała przy tej astralnej sieci?
Czekam na odpowiedź Renii, ale przy okazji chcę zapytać Aurelka - czy to znaczy, że np. standardowa wizualizacja z przecinaniem sznura może nie sięgnąć poziomu astralnego, jeśli robimy ją 'po łebkach'? Bo mam wrażenie, że wiele osób robi te techniki dość mechanicznie.
Trochę się gubię w tych poziomach. Eteryczny, astralny, czakry, meridiany... Czy jest jakiś prosty sposób, żeby w ogóle poczuć, na którym poziomie mam problem? Bo jak mam pracować z czymś, czego nie wiem jak znaleźć?
To może ktoś w końcu powie wprost - jest jakaś jedna medytacja, która pomaga przy tej astralnej sieci, tak jak mówiła znajoma Renii? Bo mam podobną sytuację i chętnie bym coś konkretnego wypróbowała zamiast teoretyzować.
Właśnie próbuję sobie przypomnieć, co mówiła. Coś o pracy z czakrą serca, ale też ze splotem słonecznym razem, nie oddzielnie. Że te dwa miejsca razem tworzą jakiś węzeł przy obsesji i trzeba je uwalniać jednocześnie. Czy to brzmi znajomo komuś?
Brzmi znajomo, tak. To zbieżne z podejściem, w którym traktuje się czakrę serca i splot słoneczny jako parę - serce odpowiada za połączenie emocjonalne, splot za poczucie kontroli i wolę. Przy obsesji często oba są mocno aktywowane, bo z jednej strony jest przywiązanie, a z drugiej rodzaj uwięzienia woli. Ale mam pytanie do Renii - czy znajoma mówiła o pracy z tymi czakrami jednocześnie w sensie jednej medytacji, czy raczej kolejnych etapów?
Zielony i żółty to dokładnie kolory serca i splotu słonecznego, więc to się zgadza z tym, co mówi Aurelek. Przy czytaniu tarotowym, kiedy wychodziły mi karty sugerujące właśnie to napięcie między sercem a ego - bo splot to też trochę ego - często myślałam, że to trudna para do pogodzenia. Jakby człowiek chciał kochać, ale jednocześnie chciał mieć kontrolę nad tym kochaniem.
Mam pytanie, bo się trochę zgubiłam. Mówimy o pracy z czakrami serca i splotu, ale wcześniej Obsydianna wspominała o sakralnej. Czy przy takiej obsesji po związku trzeba pracować z wszystkimi trzema? Bo to brzmi jak coraz dłuższa lista.
Ile czasu to w ogóle zajmuje? Bo czytam ten wątek i wszyscy mówią 'praca z czakrami', 'medytacja', 'etapy', ale nikt nie mówi, czy to sprawa kilku dni, tygodni, miesięcy. Mam znajomą w podobnej sytuacji co Renia i chciałbym jej coś konkretnego powiedzieć.
To 'coś więcej' to pewnie psycholog, tak? Słyszę to dość często i nie mówię, że to zły pomysł, ale mnie interesuje właśnie ta warstwa energetyczna, bo czuję, że tu coś siedzi niezależnie od myśli. Jak gdybym myślami była już dalej, ale ciałem - nie.
No to jak, czy ktoś w końcu powie tej Renii o konkretnej medytacji z tymi dwoma kolorami? Bo ona mówi, że ciałem jest jeszcze w tym, głową już nie - i to jest dokładnie mój problem też. Myślami mogę sobie tłumaczyć, że to bez sensu, ale ten ucisk w środku zostaje.
To, co opisujesz - że myślami jesteś już dalej, ale ciałem nie - to jest bardzo konkretna wskazówka. To sugeruje, że warstwa poznawcza się przetworzyła, ale wzorzec energetyczny w ciele jeszcze nie. I właśnie dlatego sama praca z głową nie wystarcza. Można sobie logicznie tłumaczyć, że ten człowiek nie był dla ciebie dobry, i nadal czuć to napięcie w klatce piersiowej. Chciałem zapytać - gdzie dokładnie czujesz to 'niegotowość' ciała? Serce, brzuch, może niżej?
Gardło to ciekawe - to czakra piąta, Vishuddha, odpowiada za ekspresję, za mówienie swojej prawdy. Jak gardło się blokuje przy myśleniu o tej osobie, to czasem znaczy, że zostały rzeczy niewypowiedziane. Nie do tej osoby koniecznie, ale po prostu - coś, co chciałaś powiedzieć, a nie powiedziałaś. Czy coś takiego miałaś?
Myślę, że Astrolożkaa ma rację co do gardła, bo obsesja myślowa to często właśnie zablokowana ekspresja - zamiast powiedzieć coś tej osobie, albo sobie, kręcimy to w głowie w kółko. Chociaż Obsydianna dobrze pyta, bo to nie jest oczywiste przełożenie.
Wróćmy na chwilę do tej medytacji z zielonym i żółtym, bo to mi się kręci po głowie. Czy ktoś wie, jak to ma wyglądać w praktyce? Siedzę, wizualizuję te kolory, ale co potem? Mam je mieszać, rozdzielać, oddychać przez nie? Bo bez tego to tylko siedzę i wyobrażam sobie tęczę.
Okej, ale czy to jest w ogóle bezpieczne robić samodzielnie? Bo teraz słucham i brzmi jak coraz bardziej skomplikowana operacja, a Renia mówi, że można 'otworzyć więcej bólu'. To mnie trochę niepokoi.
No właśnie, i to jest mój problem z całą tą dyskusją - mówicie 'może nasilić', 'zależy od historii', 'nie ma jednej odpowiedzi'. Ale co to znaczy w praktyce? Jak mam wiedzieć, czy jestem gotowa to robić sama, czy powinnam szukać kogoś do pomocy?
Raczej gotowości, ale połączonej z takim smutkiem. Jakbym wiedziała, że to będzie bolało, ale że trzeba. Nie wiem, czy to dobrze tłumaczę.
Dalej nie wiem, ile to ma trwać. Cały ten wątek i ciągle kręcimy się wokół tego samego. Renia, ta twoja znajoma nie dała żadnych konkretnych ram czasowych?
To co Renia opisuje - gotowość z bólem - to jest według mnie dobry znak, że praca jest możliwa. Ten opór, o którym mówi Astrolożkaa, to inny stan. Smutek przy otwieraniu serca to normalne, to jest właśnie ta energia, która siedziała zamknięta i zaczyna wychodzić. Ale nie wiem, czy samodzielnie czy z kimś - to już naprawdę zależy od tego, jak ktoś zna siebie.
I przy tym wracam do pytania o te dwie sieci, bo ono jakoś gdzieś zaginęło w tej dyskusji. Bo to miało być właśnie sedno - Renia słyszała o eterycznej i astralnej. Jeśli praca z samym sercem i splotem nie sięga do astralnej, to może cała ta medytacja z kolorami działa tylko na eteryczną? I dlatego efekty wracają po kilku dniach?
To właśnie to mówiła znajoma - że sieć astralna jest trudniejsza do pracy, bo nie czujesz jej tak bezpośrednio jak eteryczną. Powiedziała coś w stylu, że z eteryczną pracujesz przez ciało, a z astralną musisz jakby wyjść poza ciało. Nie wiem, czy dobrze to rozumiem.
Ale zaraz - jak to 'wyjść poza ciało'? To brzmi już nie jak medytacja, tylko jak projekcja astralna albo coś. Bo to są chyba różne rzeczy? Renia, ona mówiła, co konkretnie ma się z tym robić?
Okej, ale to znowu metafory. Eteryczna, astralna, głębsza, płytsza. Czy ktoś może powiedzieć wprost - co robię inaczej, żeby pracować z tą drugą siecią? Bo słucham i nie mam pojęcia, jaka jest różnica w praktyce.
A która z nich jest bardziej ryzykowna? Bo wcześniej Czarodziej62 wspominał o ostrożności przy intensywnych stanach, a teraz mówimy o czymś jeszcze głębszym. To mnie już naprawdę niepokoi.
Czyli jednak jest niebezpieczna. Dlaczego nikt nie mówi tego wprost? Że dla kogoś, kto jest w obsesji, dotykanie sieci astralnej może pogorszyć sprawę?
