Mam taki problem od dłuższego czasu i nie wiem, czy to tylko moje wymysły, czy coś w tym jest. Migreny dopadają mnie regularnie, szczególnie rano po wstaniu i wieczorami, gdy siedzę w jednym konkretnym rogu salonu. Lekarz nic nie znalazł, tabletki pomagają połowicznie. Ktoś mi powiedział, że to może być kwestia czakry korony lub czakry trzeciego oka, które są przeciążone albo zablokowane. Ale też gdzieś czytałem o sieciach Hartmanna i geobiologii. Czy ktoś miał podobne doświadczenia i jak podszedł do tematu? Konkretnie chodzi mi o to, czy da się w ogóle ustalić, czy moje bóle głowy mają podłoże energetyczne, a nie tylko fizyczne.
To bardzo ciekawe, że wspominasz o konkretnym rogu salonu. Ja akurat od lat obserwuję, że miejsca w przestrzeni potrafią znacząco wpływać na samopoczucie, i to nie jest nic mistycznego, po prostu energetyka miejsca. Zanim jednak pójdziesz w stronę czakr albo Hartmanna, chciałam zapytać: czy ten ból głowy pojawia się tylko tam, w tym rogu, czy też w innych pomieszczeniach? Bo to ważne, żeby odróżnić, czy masz do czynienia z przeciążeniem czakry korony jako takim, czy z problemem konkretnego miejsca w mieszkaniu.
Zacznijmy od podstaw, bo łatwo tu się pogubić. Czakra korony i czakra trzeciego oka to dwa różne ośrodki i dają inne objawy. Ucisk na czubku głowy to klasyczna sygnatura Sahasrary, natomiast migreny z aurą albo bóle za oczami to raczej Ajna. Które z tego czujesz bardziej? Bo metody pracy z nimi są odmienne i nie ma co mieszać tych tematów na wstępie.
Chciałem dorzucić coś do wątku o sieci Hartmanna, bo to oddzielna historia i nie do końca związana z czakrami, chociaż niektórzy łączą te tematy. Sieć Hartmanna to układ linii geopatycznych biegnących mniej więcej z północy na południe i ze wschodu na zachód, w regularnych odstępach. Węzły tej siatki, czyli miejsca przecięcia się linii, są uważane za szczególnie obciążające dla organizmu. Jeśli łóżko albo ulubiony fotel stoi akurat na takim węźle, długotrwałe przebywanie w tym miejscu może być odczuwalne jako bóle głowy, bezsenność, ogólne przemęczenie. To nie jest wykluczone, że oba zjawiska, i czakrowe, i gepatyczne, nakładają się na siebie.
Sam nie miałem migren, ale miałem przez kilka lat problemy ze snem i po tym, jak ktoś mi wyznaczył linie Hartmanna w sypialni i przesunąłem łóżko o jakieś półtora metra, sytuacja się wyraźnie poprawiła. Nie twierdzę, że to jedyny powód, ale zbieżność była na tyle wyraźna, że trudno mi to ignorować. Jak chcesz sprawdzić te linie, to szukaj kogoś z różdżką lub wahadłem, kto ma doświadczenie właśnie z geobiologią, nie każdy różdżkarz to potrafi.
Przepraszam, że wejdę z boku, ale jestem ciekawa jednej rzeczy. Skąd wiadomo, że to rzeczywiście linia Hartmanna daje te objawy, a nie na przykład przeciąg, wilgoć w ścianie albo jakiś EMF od routera? Pytam szczerze, bo mi trudno oddzielić te zmienne.
Wracając do czakr, bo wątek trochę poszedł w geobiologię. Czy próbowałeś w ogóle medytować z intencją zamknięcia lub wyważenia czakry korony? Pytam, bo znam kilka technik i ciekawy jestem, od czego zacząłeś, jeśli w ogóle coś próbowałeś w tej kwestii.
Medytacja uziemiająca to dobry krok, ale chcę zapytać o coś konkretnego. Czy w tym rogu salonu masz jakieś urządzenia elektryczne, stoi coś metalowego, może szafka, jakiś sprzęt? Albo, co ważniejsze, czy to róg przy ścianie zewnętrznej budynku? Pytam, bo niektóre materiały budowlane, zwłaszcza w starszych blokach, mogą wzmacniać odczucia energetyczne w połączeniu z węzłami geopatycznymi.
Lustro w rogu to może być kwestia wartą uwagi, bo lustra w pewnych tradycjach traktuje się jako wzmacniacze energii, nie zawsze korzystne. Nie mówię, że to na pewno problem, ale jeśli szukasz zmiennych do wykluczenia, to bym tę kwestię wzięła pod uwagę. Router to też odrębna sprawa, warto choćby na próbę przenieść go w inne miejsce i zobaczyć, czy coś się zmieni w ciągu kilku tygodni.
Kilka tygodni to długo czekać na efekty, nie ma jakiegoś szybszego sposobu na sprawdzenie, czy miejsce jest problemem? Czy da się to jakoś poczuć od razu albo skrócić ten czas testowania?
To są dwa zupełnie różne narzędzia diagnostyczne, choć oba mogą być wykonane wahadłem. Badanie czakr to praca z energetyką ciała, robi się je na osobie lub na fotografii. Wyznaczanie linii Hartmanna to praca z przestrzenią, w terenie, krok po kroku przez pomieszczenia. Nie da się tego zrobić w jednym zamachu, jedno i drugie wymaga skupienia i określonej intencji. Ktoś kto mówi, że sprawdzi ci obie rzeczy naraz w pięć minut, to albo bardzo zaawansowany praktyk, albo naciągacz.
Słucham tego wątku i mam wrażenie, że za bardzo skupiamy się na przyczynach zewnętrznych, sieci, lustrze, routerze, a za mało na samej pracy z czakrami. Migreny przy przeciążonej czakrze korony to też często kwestia tego, co się w głowie kręci, czyli nadmiar bodźców mentalnych, za dużo analizowania, za mało uziemienia. Czy oprócz medytacji próbowałeś czegoś z obszaru pracy z ciałem, jogi, pranajamy, czegoś co angażuje oddech i ruch, a nie tylko siedzenie w bezruchu?
Okej, to zmienia trochę obraz. Jeśli to jest tak wyraźnie powiązane z miejscem, a nie z aktywnością ani porą dnia, to rzeczywiście warto sprawdzić ten kąt. Ale mam pytanie, czy kiedykolwiek siedziałeś w tym miejscu przez dłuższy czas i nic nie czułeś? Czy to jest zawsze, bez wyjątku?
Router plus lustro w jednym kącie to naprawdę niezbyt dobra kombinacja, jeśli chodzi o energetykę miejsca. Lustro odbija, router emituje, a narożnik budynku to zazwyczaj miejsce, gdzie energie mają tendencję do zagęszczania się. Nie mówię, że to jedyna przyczyna, ale gdybym miała zacząć eliminację, to zaczęłabym właśnie od tych trzech rzeczy jednocześnie, nie każdej osobno.
Właśnie o to mi chodziło kilka postów wcześniej. Nikt nie może jednoznacznie stwierdzić, co daje efekt, bo za dużo zmiennych naraz. I tu mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy jest w ogóle jakiś protokół, który pozwala to sensownie zrobić krok po kroku?
Wracam do meritum, bo wątek skręca coraz bardziej w kierunku technicznym, a zapomnieliśmy o samych czakrach. Chcę zapytać bezpośrednio, czy ktoś tu faktycznie pracował z czakrą korony w kontekście migren i ma konkretne doświadczenie? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy dużo o możliwych przyczynach, a za mało o tym, co pomogło.
Chcę dorzucić wątek kamieni, bo nie pojawił się jeszcze w tej rozmowie, a może być pomocny. Przy przeciążonej koronie i migrenach niektórzy używają ametystu lub sodalitu, ale kładą go nie przy głowie, tylko przy stopach, właśnie po to, żeby energię ściągnąć w dół. Czy ktoś z was to próbował?
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale jak się odróżnia przeciążoną czakrę od zamkniętej? Bo czytam ten wątek od dłuższego czasu i ciągle mi to umyka. Jak to czuć?
A czy mozna miec jedna czakre zamknięta a sasiednia przeciazona? Bo czytałam gdzies że jak jedna nie działa, to nastepna 'przejmuje' jej pracę i sie przeciaaza. Czy to prawda czy fantazja?
Dokładnie, u mnie też najgorzej było wieczorami i w konkretnym miejscu. Właśnie to skłoniło mnie do szukania przyczyny nie tylko w sobie, ale i w otoczeniu. Tobiasz75 wspominał o pomiarze warstwowym, tylko nadal nie wiem jak się za to zabrać samemu bez specjalisty.
Rozumiem niecierpliwość, ale powiedz mi najpierw, czy zrobiłeś już ten pierwszy krok o którym pisałem, czyli sprawdzenie EMF? Bo od tego naprawdę warto zacząć, bo jest najtańsze i najszybsze, i może od razu zawęzić poszukiwania. Miernik kupisz za trzydzieści, czterdzieści złotych.
Tylko że miernik EMF to nadal jedno z wielu, a tu wrócimy do tego samego problemu co z lustrem i routerem. Jeśli nie sprawdzasz osobno każdej zmiennej, nie wiesz co daje efekt. Mam pytanie do Tobiasz75, czy w tym pomiarze warstwowym jest jakaś kolejność, którą polecasz przestrzegać?
Słucham tej rozmowy od pewnego czasu i chcę coś powiedzieć wprost. Cały wątek kręci się wokół pytania, co jest przyczyną, czakra, miejsce, EMF, wilgoć, a ja pytam czy ktokolwiek próbował podejść do tego od strony eliminacji bólu jako takiego, zanim ruszy się do szukania źródła? Bo może ból głowy da się uśmierzyć energetycznie i wtedy z dużo spokojniejszej pozycji można szukać przyczyny.
Mam pytanie do całej tej rozmowy o kierowaniu energii w dół. Czy jeśli robimy to regularnie przy czakrze korony, która jest przeciążona, to w pewnym momencie ona sama się 'stabilizuje'? Czy trzeba też gdzieś aktywnie coś zrobić, żeby ten stan utrzymać?
Właśnie to jest moje pytanie do Aurelinda_S i do całego wątku. Bo ja też nie wiem, czy ta stabilizacja u mnie wzięła się z pracy z muladhara, czy ze zmiany ustawienia łóżka. Przez kilka tygodni robiłem obie rzeczy jednocześnie i teraz nie mam jak tego rozdzielić. Czy ktoś próbował robić to etapami, najpierw tylko praca energetyczna bez żadnych zmian w przestrzeni, żeby zobaczyć co tak naprawdę daje efekt?
To jest dokładnie ten problem, o którym pisał Jaromir wcześniej. Robimy kilka rzeczy naraz i nie wiemy, co zadziałało. U mnie podobnie, zmieniłem ustawienie łóżka i zacząłem pracować z czakrami mniej więcej w tym samym czasie. Bóle głowy zmalały, ale szczerze nie umiem wskazać przyczyny. Tobiasz75, czy w tym twoim podejściu warstwowym jest jakiś sposób na to, żeby oddzielić efekty od siebie?
Powiem szczerze, że przy metodach nieempirycznych to jest bardzo trudne do zrobienia. Mogę zaproponować podejście minimalistyczne, czyli przez dwa tygodnie tylko jedna zmiana, żadna inna, i obserwujesz. Ale to wymaga cierpliwości, której wiem, że nie wszyscy mają. Poza tym bóle głowy mają tyle zmiennych, stres, pogoda, nawodnienie, cykl snu, że nawet bez żadnych zmian z twojej strony mogą się same zmniejszyć albo nasilić. Jak długo u ciebie trwał ten gorszy okres zanim zacząłeś działać?
