Ja właśnie zastanawiam się, po której stronie jestem. Czy to jest u mnie obsesja w sensie... uzależnienia od tej osoby, czy to jeszcze jakoś normalna żałoba po związku? Bo sama nie wiem. Myślę o nim bez przerwy, ale nie chcę do niego wracać. To jest dziwne.
Renia, to co opisujesz - myślę, że to całkowicie ma sens. Czy obsesja musi oznaczać, że chcemy kogoś z powrotem? Bo z tego co mówiłem wcześniej - myślę, że można być obsesyjnie przywiązanym do samej straty. Do pustego miejsca po kimś, nie do osoby.
To trochę jak numer, który wpisałaś do kontaktów i który nadal tam jest, chociaż osoba wyjechała za granicę. Przepraszam za to porównanie, ale czy o to chodzi? Wzorzec jest, ale sygnał już nie dochodzi?
I wracając do pytania Sylwerii o bezpieczeństwo - właśnie dlatego praca z astralną wymaga większej ostrożności przy świeżym bólu. Nie dlatego, że jest groźna sama w sobie, ale dlatego, że 'wchodzisz' głębiej do wzorca, który ciągle żyje. I możesz tam trochę utknąć, zamiast wyjść.
To jak mam wiedzieć, czy mój wzorzec 'ciągle żyje' czy już wygasa? Bo moje myśli są cały czas, ale z kolei ta gotowość, o której wcześniej mówiłam - ona też jest. Może one mogą być naraz?
Mogą. I właśnie dlatego to jest takie trudne do jednoznacznej odpowiedzi. Wzorzec żyje, ale ty masz już dość, żeby chcieć go puścić - to jest właśnie ten moment, w którym praca może mieć sens. Tylko - i to pytanie do ciebie, Renia - czy masz kogoś, kto może towarzyszyć przy tej głębszej pracy? Bo to nie jest coś, co bym robiła zupełnie sama.
Właśnie to chciałam zapytać - czy jeśli ktoś nie ma takiej osoby jak ta znajoma Renii, to w ogóle powinien próbować wchodzić w tę pracę z astralną? Bo ja na przykład nikogo takiego nie znam.
Egzorcystka, to jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. Bo jeśli odpowiedź brzmi 'nie, bez przewodnika nie wchodź w astralną' - to co właściwie mamy robić my, którzy nie mamy dostępu do kogoś takiego?
No dobrze, ale ile to 'wolniej'? Tygodnie? Miesiące? Bo jak ktoś jest w obsesji od roku, to informacja, że eteryczna działa wolniej, nie jest jakoś szczególnie pomocna.
Mój trwał trzy lata. I nie był spokojny, dużo się działo emocjonalnie. Czy to znaczy, że mam głębszy wzorzec niż ktoś, kto miał krótki, ale intensywny związek?
To jest pytanie, na które nikt uczciwy nie odpowie zero-jedynkowo. Czas trwania ma znaczenie, ale intensywność emocjonalna też, a nawet sposób zakończenia. Nagłe zerwanie zostawia inne odciski niż rozstanie, które ciągnęło się miesiącami. Jak wyglądało u ciebie zakończenie?
Nagłe. On zdecydował, ja się nie spodziewałam. I właśnie może dlatego to tak siedzi - bo nie miałam czasu się przygotować.
Renia, to co mówisz o braku czasu na przygotowanie - myślę, że to może mieć związek właśnie z tym, że ciało dosłownie nie 'wiedziało', że to koniec. I może to jest ta eteryczna, która nadal wysyła sygnały gotowości, bo nie dostała wyraźnego zamknięcia?
Dobra, ale wracając do praktyki - czy ktoś może powiedzieć, jak wygląda ta praca z eteryczną krok po kroku? Bo mamy już z godzinę teorii o wzorcach i odciskach, a ja nadal nie wiem, co konkretnie zrobić, żeby ten wzorzec zacząć rozluźniać.
Mówiła coś o tym, żeby zaczynać od splotu słonecznego, bo tam jest ta 'linka' między ludźmi najczęściej przyczepiona. Ale nie rozumiałam wtedy, czy to metafora, czy ona naprawdę coś tam czuje.
A może jedno i drugie naraz? Znaczy - metafora, która opisuje coś, co naprawdę można poczuć? Bo ja jak medytuję przy sercu, to naprawdę czuję fizycznie ucisk albo ciepło, i to nie jest wyobraźnia. To jest coś.
Na to pytanie Egzorcystki odpowiem tak - w pracy z czakrami to rozróżnienie ma mniejsze znaczenie niż ludzie myślą. Jeśli wizualizacja rozluźnienia w splocie słonecznym daje ci poczucie ulgi, to splot słoneczny zareagował. Jak? Nieważne. Zareagował.
Tylko że to brzmi jak 'nie pytaj, po prostu wierz' i mam z tym problem. Nie dlatego, że neguje czakry, tylko dlatego, że jeśli nie rozumiem mechanizmu, to nie wiem, kiedy robię coś źle.
To jest dla mnie ważna informacja. Bo ja jeszcze nie próbowałam żadnej sesji, ale już samo myślenie o tym wątku jakby otworzyło coś - ostatnio myślę o nim więcej niż przed tygodniem. Czy to znaczy, że sama rozmowa mnie nakręciła?
Renia, to bardzo ważna obserwacja i cieszę się, że ją zauważyłaś. Tak, sama rozmowa o wzorcu może go tymczasowo ożywić - to trochę jak dotknięcie rany, żeby sprawdzić, czy boli. Ale jest różnica między ożywieniem a nakręceniem. Czy te myśli, które masz teraz, są spokojniejsze niż wcześniej, nawet jeśli częstsze? Czy masz poczucie, że coś rozumiesz, czego wcześniej nie rozumiałaś?
Hmm. Spokojniejsze chyba tak. Jakby... mniej paniki, a bardziej próba zrozumienia. Ale nadal myślę o nim dużo, więc nie wiem, czy to postęp czy nie.
To co mówi Renia jest dla mnie ważne, bo ja mam podobnie - jak zaczynam analizować jakiś wzorzec, to przez chwilę mam więcej myśli, ale potem cichnie. Tylko za każdym razem się boję, że tym razem nie ucichnie. Czy to jest właśnie to 'utknięcie', o którym mówiła Przytulia?
Wtrącę się, bo to co mówi Astrolożkaa przypomina mi coś, o czym czytałam w kontekście sieci eterycznej - że ona może być wrażliwa na miejsca i przedmioty, nie tylko na myśli. Znaczy, że wyzwalacz zewnętrzny to też eteryczny, nie tylko emocjonalny?
To jest dobra metafora, Aurelek, ale mam pytanie - czy można zająć się korytem zanim wyschnie woda? Bo mam wrażenie, że u mnie emocje nadal są bardzo żywe i nie wiem, czy ma sens w ogóle myśleć o eterycznej teraz.
Hej, wracam do pytania, które zadałam wcześniej, bo nie dostałam odpowiedzi do końca - jeśli nie wiem, czy to co czuję to autosugestia czy 'prawdziwy' energetyczny wzorzec, to jak w ogóle zacząć? Znaczy - od czego startować, jeśli nie czuję nic wyraźnego?
A ja mam pytanie może głupie - czy ta praca z ciałem, o której mówi Przytulia, to jest to samo co terapia somatyczna? Bo słyszałam o czymś takim i zastanawiam się, czy to nie jest po prostu inna nazwa.
Nie jest głupie, Renia, i odpowiedź jest 'trochę tak, trochę nie'. Terapia somatyczna pracuje z ciałem fizycznym i układem nerwowym, czakrowe podejście zakłada dodatkową warstwę energetyczną. Ale praktycznie? Punkty wejścia są podobne - oddech, napięcie, ciało. Różnica jest w tym, co zakładasz o tym, co tam jest.
