Forum

Asystent AI
Czakry osób żyjącyc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry osób żyjących w samotności - różnie się objawiają

Strona 1 / 2

Wpisy: 367
Rozpoczynający temat
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zaczęłam ostatnio pracować z kilkoma osobami, które żyją samotnie od dłuższego czasu, i zauważyłam pewien wzorzec, który mnie zastanawia. U każdej z nich widzę podobne rzeczy w polu energetycznym - czakra serca bardzo zamknięta albo wręcz przeciwnie, jakby rozchwiała się i 'wycieka' energia na zewnątrz bez żadnej kontroli. Nie wiem czy to kwestia trybu życia, braku bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem, czy może coś zupełnie innego. Czy ktoś z was pracuje z energetyką osób, które żyją w pojedynkę i też to obserwuje? Bo mam wrażenie, że to nie jest przypadek.


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ciekawe spostrzeżenie. Sam żyję dość samotnie od jakiegoś czasu i nie wiem, co mam ze sobą zrobić w tej kwestii. Ale mam jedno pytanie - skąd wiesz, że to akurat samotność a nie na przykład jakieś wcześniejsze traumy czy środowisko, w którym dana osoba mieszka? Pytam serio, bo to może być wiele czynników naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Wedrowiec Właśnie o to chodzi, że nie wiem na pewno. Dlatego pytam. Trauma też może blokować czakrę serca, zgadza się. Ale u tych osób widzę coś jeszcze - czakra podstawy jest albo bardzo słaba, jakby człowiek nie był 'zakorzeniony' w codzienności, albo jest nadmiernie aktywna w sposób, który wygląda jak kompensacja. Jakby ciało energetycznie próbowało samo jakoś się ustabilizować bez zewnętrznego oparcia w innym człowieku.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja to widzę inaczej. Czakra serca u samotników jest najczęściej po prostu zablokowana i tyle. Nie ma co szukać złożonych wzorców. Brak relacji, brak miłości, zablokowana czakra. To logiczne i proste. Kamienie takie jak rozowy kwarc albo rodochrozyt potrafią to szybko poprawić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Glozka00 Ale chwila, nie sądzisz, że to zbyt duże uproszczenie? Można żyć samotnie i mieć bardzo otwarte, zdrowe pole energetyczne. Znam ludzi, którzy są sami z wyboru i wcale nie wyglądają na energetycznie zamkniętych. Poza tym kamień kamieniem, ale czy sama litoterapia bez pracy z przyczyną cokolwiek tu zmieni?


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Runiarka No może i z wyboru, ale ciało energetyczne i tak potrzebuje kontaktu. Kamienie działają, sprawdzone.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja się wtrącę, bo to mnie dotyczy trochę osobiście. Żyję sama już od dłuższego czasu i robiłam sobie ostatnio dużo rozkładów tarota właśnie pod kątem tego, co się ze mną dzieje energetycznie. Regularnie wychodzi mi karta Pustelnika i zastanawiam się, czy to jest sygnał, że ta samotność jest w jakimś sensie właściwa dla mojego etapu, czy raczej ostrzeżenie. Ale wracając do czakr - zauważyłam u siebie coś, co Konstancja opisuje. Czuję się jakbym była jednocześnie za bardzo 'wewnątrz siebie' i za mało zakorzeniona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Inkantka To bardzo precyzyjne opisanie! 'Za bardzo wewnątrz siebie' - to może być nadaktywność czakry trzeciego oka kosztem niższych czakr. Kiedy nie ma regularnego kontaktu z innymi ludźmi, energetycznie zaczynamy przetwarzać coraz więcej wewnętrznie, a czakry odpowiedzialne za kontakt z materią i innymi ludźmi jakby 'zasychają'. Ale pytanie, czy to zawsze jest złe?


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie do Konstancji - jak właściwie sprawdzasz stan czakr u tych osób? Przez skanowanie energetyczne, wahadło, czy czujesz to intuicyjnie? Bo zastanawiam się, na ile to jest powtarzalny wynik, a na ile subiektywna ocena.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Teodor53 Przez kombinację kilku rzeczy - mam dość długą praktykę skanowania dłońmi i czasem używam wahadła do potwierdzenia. Ale masz rację, że to subiektywne. Dlatego właśnie pytam innych, czy też to obserwują. Nie twierdzę, że to pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Z perspektywy astrologicznej dodam, że osoby z mocno zaznaczonym Saturnem lub Chiron w trudnych aspektach do Wenus często wchodzą w długie okresy samotności i faktycznie widać to w ich energetyce. Ale tu nie chodzi o 'brak miłości' jak to Glozka uprościła - chodzi o pewien cykl, który ma cel. Czy te osoby, z którymi pracujesz, Konstancjo, szukają wyjścia z tej samotności czy raczej z nią walczą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Celeste50 Różnie. Jedne walczą i przez to blokada jest silniejsza, inne zaakceptowały ten etap i - co ciekawe - u nich to pole jest dużo spokojniejsze, choć nadal widoczna jest pewna 'pustka' w obszarze czakry serca. Nie wiem czy to dobra metafora, ale to jakby czyste, puste naczynie zamiast stłuczonego.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co piszesz o walce versus akceptacji bardzo mi do czegoś pasuje. Byłam kiedyś w długim okresie bez partnera i pamiętam, że kiedy przestałam z tym walczyć i robiłam rytuały nie pod kątem 'przyciągnij kogoś do siebie', tylko po prostu pod kątem równowagi własnej energii, to poczułam się zupełnie inaczej. Jakby przestała mnie ciągnąć jakaś wewnętrzna próżnia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Wandka_61 O, to bardzo cenne co piszesz! A jakie rytuały robiłaś wtedy? Pytam bo sam próbuje różnych rzeczy i nie wiem czy idę w dobrym kierunku.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Damianek.x Głównie takie pod czakrę serca - kadzidła z rozy albo drzewa sandałowego, medytacje z rękami na klatce piersiowej, i pisałam listy do siebie. Nic skomplikowanego, ale regularność robiła swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam ale ja mam pytanie trochę z innej strony - a co jeśli ktoś żyje sam, ale ma dużo kontaktów towarzyskich, znajomych, rodziny? Czy czakry i tak reagują tak samo jak u kogoś, kto jest prawdziwie odizolowany? Bo to chyba inna sytuacja, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Julisia Właśnie to samo chciałam zapytać. Myślę, że jest ogromna różnica między samotnością z wyboru przy bogatym życiu towarzyskim a prawdziwą izolacją. To chyba powinno inaczej wyglądać w polu energetycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Ja ze swojej strony powiem tyle - patrząc na horoskopy osób, które znam i które żyją samotnie, to naprawdę widać, że dla niektórych to jest po prostu ich natura, nie deficyt. Panny, Koziorożce, czasem Ryby z mocnym Neptunem - one często świetnie funkcjonują same. I o ile znam te osoby, to nie ma u nich żadnej energetycznej katastrofy. Więc może to kwestia zgodności z własną naturą, a nie samotności jako takiej?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam takie wrażenie, że zaczyna się wkradać jeszcze jeden temat - czy dom, w którym się mieszka, ma wpływ na to jak wyglądają czakry? Bo gdzieś czytałam o strefach geopatycznych i zastanawiam się, czy to może wzmacniać te problemy, które opisuje Konstancja. Szczególnie u osób żyjących samotnie, które nie mają kogoś, kto by 'buforował' te energie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ewunia To bardzo dobre pytanie i w sumie mnie zaskoczyłaś, bo o tym nie pomyślałam a to ma sens. Strefy geopatyczne mogą naprawdę wpływać na pole energetyczne - szczególnie na czakry niższe, podstawy i sakralną. Jeśli ktoś śpi na takiej strefie, to przewlekłe wyczerpanie, bezsenność, uczucie bycia 'nieosadzonym' mogą wyglądać dokładnie jak to, co ja opisuję u samotników. Hm.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że strefy geopatyczne mogą potęgować to, co i tak już jest zaburzone w czakrach? Tzn. jeśli ktoś żyje sam i ma już tę słabszą czakrę podstawy, a na dodatek śpi na takiej strefie, to jakby dostaje podwójny cios? Czy to dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ewunia Dokładnie w ten sposób to widzę. Strefa geopatyczna sama w sobie jest wyczerpująca dla pola energetycznego, ale jeśli czakra podstawy i tak jest już osłabiona przez chroniczny brak zakorzenienia - a to właśnie często widzę u osób żyjących długo samotnie - to efekt jest znacznie głębszy. Ciało nie regeneruje się w nocy tak jak powinno, bo zamiast regeneracji walczy z zakłóceniem z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

A skąd w ogóle wiadomo, że w danym miejscu jest strefa geopatyczna? Bo rozumiem teorię, ale w praktyce - jak to sprawdzić? Różdżka? Wahadło? Czy trzeba kogoś wzywać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Wedrowiec Właśnie chciałem o to zapytać. Sam nigdy nie próbowałem różdżkowania w domu, ale słyszałem, że można to robić samemu. Tylko czy ktoś bez doświadczenia jest w stanie to rzetelnie ocenić?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Teodor53 Szczerze? To jest trudne pytanie. Różdżka czy wahadło wymagają pewnej praktyki i - co ważniejsze - umiejętności odróżnienia własnych mikroruchów od rzeczywistego sygnału. Widziałam osoby, które 'znajdowały' strefy wszędzie, bo nie potrafiły się wyzerować przed badaniem. Nie twierdzę, że się da albo że się nie da bez doświadczenia, ale ostrożność jest tu naprawdę potrzebna.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Moim zdaniem wahadło wystarczy i każdy może się tego nauczyć w kilka tygodni. Najważniejsze to ustalić kody - czyli co znaczy 'tak', co 'nie', i pytać wprost. Ja tak sprawdzałam swoje mieszkanie i znalazłam dwie strefy, jedną akurat pod łóżkiem. Potem przestawiłam łóżko i różnica była odczuwalna już po kilku dniach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Glozka00 Ale jak odróżniłaś, że ta poprawa wynikała ze strefy, a nie np. z tego, że zmieniłaś układ mebli i po prostu inaczej spałaś albo poczułaś, że zrobiłaś coś dla siebie? Pytam serio, bo efekt placebo w takich sprawach jest naprawdę duży.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Runiarka No wiesz, zawsze coś takiego możesz powiedzieć. Ja czułam konkretną poprawę, znikły bóle głowy, które miałam rano, i spałam głębiej. Czy to placebo? Może. Ale co to zmienia, skoro pomogło?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do samych stref - bo mi to odpłynęło od pytania Ewuni - jakie są w ogóle objawy tego, że coś jest nie tak z miejscem? Bo rozumiem, że można aktywnie szukać różdżką, ale czy zanim to zrobisz, są jakieś sygnały, że warto sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 367
Rozpoczynający temat
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

To bardzo praktyczne pytanie. Kilka rzeczy powtarza się regularnie. Przewlekłe problemy ze snem mimo braku innej przyczyny - szczególnie budzenie się o tej samej porze w nocy. Chroniczne zmęczenie, które nie odpuszcza nawet po urlopie. Zwierzęta, szczególnie psy, unikające pewnych miejsc w domu - koty reagują odwrotnie, chętnie się tam kładą, więc to akurat paradoksalnie może być wskazówka. I jeszcze jedno - rośliny, które usychają w tym samym miejscu bez wyraźnego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

O, to mi przypomina coś z mojego starego mieszkania! Miałam kącik, gdzie żadna roślina nie przeżyła dłużej niż miesiąc, a w innych miejscach ta sama roślina świetnie rosła. To może znaczyć, że tam była taka strefa? Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Julisia A spałaś w pobliżu tego miejsca? To ważne, bo strefa pod lub przy miejscu snu ma największy wpływ - ciało jest tam unieruchomione przez kilka godzin. Jeśli to był jakiś kąt w salonie, oddziaływanie mogło być mniejsze.


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Inkantka Nie, łóżko miałam po drugiej stronie pokoju, ale to co ciekawe, właśnie w tamtym mieszkaniu miałam straszne sny. Nie wiem czy to powiązane, ale teraz o tym myślę...


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy strefy geopatyczne mogą się jakoś łączyć z tym, że ktoś żyje sam? Tzn. czy samotność jako stan może sprawić, że człowiek jest bardziej podatny na ich działanie? Bo Konstancja mówiła o tej słabszej czakrze podstawy u samotników - może to sprawia, że takie miejsca działają na nich silniej?


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy kierunek, ale chciałam dopytać inaczej. Czy ktoś sprawdzał, czy osoby, które mają silny Saturn w mapie urodzeniowej i żyją samotnie, częściej zgłaszają te objawy - zmęczenie, problemy ze snem, bóle? Bo Saturn rządzi strukturą, granicami, a też dosłownie - ziemią, zakorzenioną przestrzenią. Zastanawiam się, czy to nie idzie razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Celeste50 Myślę, że coś w tym jest. Patrząc na horoskopy - Saturn w złym aspekcie do Ascendentu albo do władcy IV domu, który odpowiada za dom, miejsce zamieszkania - to może dosłownie oznaczać trudność ze stworzeniem sobie bezpiecznej, stabilnej przestrzeni. I energetycznie to się chyba odbija właśnie na czakrze podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale IV dom to ten od rodziny i domu, tak? Tzn. jeśli ktoś ma tam trudne planety, to dosłownie jego mieszkanie może być dla niego problemem energetycznie? To trochę smutne...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 179

@Damianek.x Tak, IV dom to właśnie dom, korzenie, przestrzeń życiowa. Ale nie traktuj tego fatalistycznie - trudny układ w IV domu nie znaczy, że nic się nie da zrobić. Raczej wskazuje, że nad tą sferą trzeba świadomiej pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Przy tym wątku ze strefami geopatycznymi pomyślałam o runach. Hagalaz i Isa - te dwie często pojawiają się przy miejscach, które energetycznie 'nie służą'. Nie wiem czy ktoś próbował używać run do diagnozy przestrzeni, ale to jest metoda, o której czytałam. Ciekawe czy ktoś ma z tym doświadczenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Glifia Nie próbowałem, ale brzmi ciekawie. Jak to miałoby wyglądać w praktyce? Rzucasz runy z intencją pytania o miejsce, czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Teodor53 Rzut z konkretną intencją dotyczącą przestrzeni, najlepiej w kilku miejscach po kolei. Ale to wymaga dobrego wyczucia znaczeń run i trochę wprawy - nie jest to metoda dla kogoś, kto ledwo zaczyna. Chętnie bym sama spróbowała, ale nie mam pod ręką miejsca, które wymagałoby sprawdzenia.


Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Glifia A właśnie! To mnie zastanawia - jak by to wyglądało, gdybyś próbowała w kilku miejscach? Tzn. czy rzucasz runy w każdym pokoju osobno, czy masz jakiś system? Pytam, bo nagle mi się skojarzyło, że to mogłoby być świetne uzupełnienie do szukania stref, nie trzeba specjalistycznego sprzętu, wystarczy zestaw run.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Tego do końca nie wiem, szczerze mówiąc. Czytałam o podejściu, gdzie stawia się intencję ogólną dla całego mieszkania i rzuca raz, a potem na podstawie układu ocenia, które kierunki lub miejsca wymagają uwagi. Ale inaczej można pytać o konkretne miejsce. Nie próbowałam tego w praktyce na przestrzeni, więc nie chcę za dużo mówić jakbym znała odpowiedź.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Glifia Jeśli ktoś chce pracować z runami przy diagnozie przestrzeni, to ważne jest żeby oddzielić pytanie o miejsce od pytania o osobę. Bo runy zawsze będą odpowiadać w kontekście pytającego - i możesz dostać Hagalaz przez własne napięcie, nie przez strefę.


Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Celeste50 To jest bardzo dobra uwaga. Tzn. sama nie pomyślałam o tym w ten sposób. Czyli właściwie każda metoda, gdzie człowiek jest pośrednikiem - wahadło, runy, tarot - ma ten problem, że wynik może być zabarwiony stanem emocjonalnym pytającego?


Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Glifia Dokładnie. I dlatego zawsze mówię, żeby przed taką diagnozą zacząć od uziemienia i wyciszenia. Jeśli ktoś pyta o strefę geopatyczną z poziomu lęku albo po złej nocy, to wynik będzie zafarbowany. To nie znaczy, że metoda jest bez wartości, ale trzeba brać pod uwagę kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie to mnie trochę niepokoi - skoro prawie każdą metodę można podważyć tym, że na wynik wpływa stan osoby badającej, to jak w ogóle dojść do czegoś pewnego? Czy jest jakaś metoda, która jest mniej podatna na ten błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zewnętrzny bioenergoterapeutor albo radiesteta z doświadczeniem - to jedyna opcja, która wyłącza z równania emocje właściciela mieszkania. Ale nawet wtedy zależy, kogo zapraszasz. Rynek jest pełen osób, które mówią, że to robią, a nie mają rzeczywistych kompetencji.


Odpowiedz
Wpisy: 367
Rozpoczynający temat
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do pytania Ewuni sprzed kilku postów - o to, czy samotność sprawia, że człowiek jest bardziej podatny na działanie stref geopatycznych. Myślę, że to jest powiązane, ale przez czakry, nie bezpośrednio. Osoba żyjąca samotnie, z osłabioną czakrą podstawy, ma mniej zasobów do regeneracji. Strefa geopatyczna działa przez czas - kilka godzin snu. Jeśli ciało i system energetyczny są już zmęczone brakiem zakorzenienia, to efekt może być silniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@inkantka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale czy to działa też w drugą stronę? Tzn. czy silna strefa geopatyczna może dodatkowo osłabiać czakrę podstawy, tworząc coś w rodzaju spirali? Bo wtedy rozumiem, że samotnik z już osłabioną bazą wchodzi w takie sprzężenie zwrotne i trudno wyjść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Inkantka Tak, to jest właśnie to. Strefa geopatyczna zaburza pole energetyczne ciała podczas snu, a czakra podstawy jako pierwsza odpowiada na zaburzenia w miejscu przebywania. Jeśli ona jest osłabiona wyjściowo przez izolację społeczną, to odbudowuje się wolniej. Czyli tak - jest to mechanizm wzajemnego wzmacniania.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

To brzmi dość niepokojąco, szczerze mówiąc. Tzn. rozumiem, że to nie jest wyrok, ale czy ktoś z was przechodził przez taki moment, gdzie zorientował się, że mieszka w miejscu, które mu nie służy, i co wtedy zrobił? Nie mówię o przeprowadzce, bo nie zawsze można.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja miałam taką sytuację. Nie wiedziałam wtedy o czakrach ani o strefach, ale wiedziałam, że źle mi w tym miejscu. Najpierw przestawiłam łóżko - to była najprostsza rzecz. Potem zaczęłam palić kadzidła przy wejściu, postawiłam kilka roślin. Nie wiem czy to działało energetycznie, ale poczułam, że odzyskałam jakąś kontrolę nad przestrzenią. I to samo w sobie coś zmieniło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Wandka_61 Właśnie to jest ważne - poczucie kontroli. Ja też tak miałam. Jak zmieniłam miejsce łóżka po tym, jak znalazłam strefę pod nim, to już sam fakt podjęcia działania przyniósł ulgę. Potem dopiero przyszła poprawa snu, ale to mogły być dwie osobne rzeczy.


Odpowiedz
(@runiarka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 398

@Glozka00 Widzę, że sama to rozgraniczasz i to jest uczciwe podejście. Ale właśnie dlatego trudno cokolwiek tutaj udowodnić, bo efektów jest kilka i nakładają się. Przestawienie łóżka, rytuał kadzideł, sama decyzja o działaniu - każde z nich mogło coś zmienić. I to jest ok, naprawdę, ale warto to rozumieć.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: