eh, czekajcie, a to uziemienie przez chodzenie boso to ma związek z czakrą podstawy? bo gdzieś słyszałam że muladhara odpowiada za kontakt z ziemią i moze właśnie dlatego to działa? czy to przypadek
aha, a macie moze jakies inne sposoby? bo chodzenie boso spoko ale czasem rozmawiamy wieczorem przez telefon i nie zawze mi sie chce wychodzic na zewnatrz czy nawet chodzic po mieszkaniu. jakis rytuał na koniec rozmowy, coś co można zrobic siedząc?
jest coś co ja stosuję od lat i naprawde pomaga przy zamykaniu energetycznym rozmowy. po prostu po rozlaczeniu się kładziesz obie dłonie płasko na udach i bierzesz trzy głębokie oddechy z intencją zamknięcia. nie wizualizacja, nie skomplikowany rytuał. sama intencja i oddech. to działa bo świadomie sygnalizujesz ciału i polu energetycznemu ze ten kontakt się zakończył
coś w tym jest co Szaman mówi o intencji. u mnie to działa podobnie, choć robia to trochę inaczej. wyobrażam sobie takie miekkie zamknięcie jak ksiazka, nie przecięcie, nie barierę, tylko poprostu delikatne zamknięcie rozdziału. i rzeczywiście ta energia opada łagodniej niż kiedy po prostu odkladam sluchawke i idę w swoje
hej, wskakuje w temat, bo czytam od jakiegoś czasu i mam takie pytanie. czy to uniesienie po rozmowie to zawze jest coś z czakrą serca czy gardłową? bo ja mam tak ze po pewnych rozmowach jestem mega naelektryzowany ale to jest raczej w głowie, nie w klatce. jak jakiś wir myśli. to inna czakra?
oo ta technika z kartką brzmi super i to jest coś co rozumiem bez całego kontekstu energetycznego. chyba jutro spróbuję bo akurat z siostrą rozmawiamy wieczorami i potem zawze mam tę burzę myśli i nie śpię
pisanie jako technika regulacji pobudzenia to jest coś co faktycznie ma potwierdzenie poza kręgami ezo, więc tutaj nie mam nic do wytknięcia 🙂 chodzi o tzw. ekspresję pisemną, Pennebaker pisał o tym sporo. działa przez uruchomienie innego trybu przetwarzania. więc jeśli to pomaga, to super, niezależnie od tego czy ktoś to nazwie czakrą ajny czy czymś innym
ja mam pytanko moze troche z boku ale jak już mówimy o czakrze serca i gardłowej w kontekście tych rozmów, to czy jak ktoś ma chronicznie zablokowana czakrę gardła to może mieć wlasnie problem z KOŃCZENIEM rozmów? bo nie potrafi powiedzieć tego co chce i ciągnie rozmowe bo czuje ze nie wyraził sie do końca? pytam bo mam tak chyba od zawze i dopiero teraz łączę te krepki
wchodzę tu bo mam coś do powiedzenia w sprawie czakry gardła i kamieni bo to mój temat. wiszuddha da sie otworzyc nieźle przez noszenie czegoś niebieskiego przy szyi, ja polecam szczególnie akwamaryn albo niebieski kalcyt, to są kamienie ktore dosłownie rozklejają tę czakrę. nosiłem raz przez tydzień akwamaryn na sznurku i poprostu zacząłem mówić rzeczy które normalnie bym zagryźł. działa zdecydowanie.
wiesz Macierzanka, to co opisujesz z tą rodziną a obcymi to jest bardzo charakterystyczny wzorzec i niekoniecznie to jest kwestia czakry gardła samej w sobie. to może być po prostu że z bliskimi masz wiecej do stracenia więc ciało blokuje. u mnie to samo, z obcymi gadałam swobodnie, z mamą nie mogłam powiedzieć połowy rzeczy przez lata. pytanie czy czujesz ten zacisk fizycznie w gardle czy to bardziej emocjonalne poczucie że "nie wolno"?
czytam tę rozmowę i ona idzie w naprawdę głębokie miejsce. to co Macierzanka opisuje z zaciskiem fizycznym, ja to też znam i dla mnie było to zawsze sygnał że coś chce być powiedziane ale się boi. jakby gardło wiedziało wcześniej niż głowa że tu jest coś trudnego. nie wiem czy to czakra, nie wiem czy to nerwy, moze jedno i drugie, ale ten sygnał ciała jest ważny i warto go słuchać zamiast zagłuszać
ojjj, wracając trochę do mojego oryginalnego pytania bo trochę zeszliśmy - ta blokada gardła przy kończeniu rozmów, to jest wlasnie to! bo ja też mam że nie mogę powiedzieć "dobranoc, kończę" bo jakby gardło mi nie daje. jakby jeszce coś zostało niewypowiedziane. to wszystko się łączy i zaczynam rozumieć że to nie jest tylko u mnie
przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie troche z innej strony. wy mówicie o energii uniesienia po rozmowie jako o czymś co trzeba gasić albo uziemiać, ale a co jeśli to uniesienie jest informacją? tzn że może warto zostać z nim chwilę zanim sie będzie je zamykac? 🙁 nie wiem czy to ma sens, pytam bo sama nie wiem co robić ze swoim niepokojem po rzmowach wieczornych
no nie, ojej, ta metafora z listem to jest piękna. 🙁 to zmienia trochę perspektywę. ja to robiłam, że próbowałam natychmiast zablokować to uczucie bo mi przeszkadzało. a moze wystarczyło dać mu być przez chwilę, potem zamknąć? Szaman czy to ma wpływ na to jak długo siedzimy z tym uniesieniem? tzn. czy jest jakiś "dobry" czas po rozmowie żeby zrobić to zamknięcie?
a propos kamieni do wiszuddhy, słyszałam tez o lapisie lazuli i celestynie, nie tylko o akwamarynie., ale mam pytanie do tych co pracują z czakrami regularnie, czy pracujecie z jedną czakrą naraz czy zawsze całym systemem? bo ja próbowałam raz pracować tylko z gardłem i miałam wrażenie że to rozregulowało mi coś w okolicy splotu słonecznego. moze to był zbieg okoliczności ale jakoś zaraz po tym miałam dużo niepokoju 😛
hej, a wracając do tego co pytałem wcześniej o tę energię w głowie po rozmowach, mam pytanie praktyczne. te metody zamykania o których mówiliście, dłonie na udach, oddech, intencja, to działa też na tę "głowową" wersję uniesienia? bo u mnie to jest naprawdę w głowie a nie w klatce i zastanawiam się czy to nie potrzebuje innego podejścia
czytam cały ten wątek i mam pytanie może naive ale, czy to uniesienie po rozmowie nie może być poprostu znakiem że ta relacja jest ważna i czakra serca jest otwarta? tzn. czy zawze trzeba to wygaszać? bo jak czytam to wszystko to mam wrażenie że to uniesienie traktujecie jak problem a nie jak coś dobrego
podsumowując ten wątek o czakrze gardła i kończeniu rozmów, bo to się rozrosło, wydaje mi się że i tak wychodzi nam że core problemu to jest nieumiejętność powiedzenia "koniec" w ogóle, nie tylko energetycznie. i to jest coś co można adresować i z perspektywy energetycznej i z perspektywy zupełnie przyziemnej, terapeutycznej. nie wiem czemu musi być to jedno albo drugie, ale mam wrażenie że na tym forum zawsze jeden wątek musi być 🙂
ale właśne, Kaczeniec ma trochę rację że to idzie głębiej. bo jeśli nie umiem powiedzieć "koniec" to nie chodzi tylko o czakrę gardła, to jest coś z poczuciem bezpieczeństwa w relacji chyba? jak jakbym sie bała że jak powiem "pa, idę" to ta osoba sobie pomyśli że jej nie zależy mi na niej. i to jest już muladhara, nie wiszuddha
ojej, to mnie uderzyło. naprawdę. bo jak tak patrzę na siebie to faktycznie, boję się że jak skończę rozmowę to jakby ta osoba odpłynie. i to nie jest gardło, to jest strach w samym środku. niewiem czy to muladhara czy coś innego ale to siedzi bardzo nisko w ciele, w brzuchu gdzies
muladhara i manipura razem tutaj. 🙁 muladhara to wlasnie ten strach że relacja nie przetrwa przerwy, manipura to poczucie że jeśli skończę to tracę kontrolę nad tym co się dzieje między wami. energia uniesienia o której mówimy wcześniej, ona często siedzi właśnie tam, nie w gardle. gardło tylko próbuje powiedzieć to co te dwie czakry krzyczą
kurcze, to jest bardzo dobra kwestia i powiem wam coś z własnej praktyki: próba zidentyfikowania "winnej" czakry to często ślepa uliczka. czakry działają razem jak sieć i jeden wzorzec jak "nie mogę kończyć rozmów" może mieć korzenie w kilku miejscach jednocześnie. u mnie przez długi czas skupiałam sie na gardle a dopiero jak zaczęłam pracę z korzeniem to gardło samo zaczęło się otwierać
ale jak w praktyce pracować z korzeniem żeby to poczuć? pytam bo sama mam ten problem z kończeniem rozmów, dosłownie nie mogę odłożyć telefonu i wlasnie odkryłam że mam silny lęk porzucenia i zastanawiam się czy to nie jest połączone
zatrzymajcie się chwilę. to co opisuje Magini to nie musi być kwestia czakr w ogóle, albo przynajmiej nie tylko. to jest klasyczny mechanizm lęku przed odrzuceniem z nowymi relacjami, kiedy jesze nie ma zbudowanego zaufania. możecie to czytać przez pryzmat energetyczny i to ma sens, ale nie pomijajmy że to tez ma bardzo konkretny psychologiczny opis. nie mówię że czakry nie mają tu nic do rzeczy, mówię że to nie wyczerpuje tematu
ale czy to musi być albo-albo? ja robię i jedno i drugie i dla mnie praca energetyczna z czakrami pomogła mi w ogóle dotrzeć do tego co jest do przepracowania psychologicznie. jakby czakry pomogły mi to zobaczyć, a potem terapia pomogła to przepracować. mogą działać razem
mam pytanie bo trochę zgubiłem wątek: czy tu chodzi o to że nie można zakończyć rozmowy podczas samej rozmowy, czy o to że po rozmowie zostaje to uniesienie i człowiek jest myślami wciąż tam? bo to są dwa różne problemy i może wymagają innego podejścia
to dobre rozróżnienie. u mnie to drugie glownie, ta rozmowa sie formalnie skończyła ale ja jestem w niej nadal przez godziny. ale zauważyłam że te dwa problemy chodzą razem, tzn. kiedy czuję że nie skończyłam "w środku" to tez fizycznie ciągne rozmowę, szukam pretekstu żeby napisać jeszcze jedno zdanie, wysłać śmieszny mem 🙁
